„Opowieści z życia Kotka Psotka” z okazji…Pierwszego Dnia Zimy

BYŁY TAKIE ZIMY

ferie 2015 013                            Głosków 06.10 001

ZIMA 20012  ROK                         ZIMA 2018  ROK

ferie 2015 011                 wiosna15 014

ZIMA  2013 ROK                      ZIMA 2019 ROK

 

Zając Murek: ” Ja mam zacząć ? Jestem trochę przestraszony, ale czuję też dziwną radość!”

Kasia poprosiła nas, przyjaciół Psotka o krótką historię poznania się i wybranie kilku zdarzeń, które według nas powinny znaleźć się w tej książce o Psocie.

Wiem, że to są opowieści z życia jej kota, no, ale my mieliśmy w nich przecież duży udział, każdy się z tym zgodzi.

Ja, zając Murek mieszkam sobie pod pewnym krzakiem, na granicy łąki i pola, na którym właściciel sadzi raz kapustę, a raz marchewki i inne warzywa, co, przyznacie, jest dla mnie bardzo wygodne, bo łatwiej mi zdobyć coś do zjedzenia. Nie podaję dokładnego adresu ze zrozumiałych przyczyn.

To prawda, zające strachliwe, ale jak wiecie, my, zwierzęta musimy być ostrożne. Nie każdy nas lubi i są, niestety ludzie, którzy mogliby nas skrzywdzić albo przestraszyć, albo i złapać, prawda? A nam najlepiej się żyje na wolności.

Czy chcecie wiedzieć, jak się zaczęła nasza przyjaźń z Psotem ?

Pierwszy raz zobaczyłem go na ośnieżonym pagórku obok domu Kasi. Zjeżdżaliśmy z Betką po śniegu, a on nam pożyczył prawdziwe sanki. Nie rozmawiałem z nim wtedy i wcześniej poszliśmy z Betką do domu. Nawet nie wiedziałem, że miał kłopoty z powrotem do domu. W następnych dniach zima zupełnie oszalała, rozpętały się zawieje i zamiecie, wszystko pokryte było stosami śniegu. Trwało to bardzo długo.

XI - XII 2013 052

Mróz był taki, że wszystkie zwierzęta i ptaki pochowały się w rozmaitych dziuplach, kryjówkach i norkach. Bardzo trudno było zdobyć jakieś pożywienie, a przecież i ludzie, i zwierzęta muszą jeść.

zima 2013 023

GŁ 013                      XI - XII 2013 012

Wszyscy prawie mieszkańcy naszej okolicy wiedzą doskonale, że podczas takich ostrych zim działa u Kasi stołówka dla zwierząt i ptaków. I każdy może znaleźć tam coś dla siebie, więc i ja zdecydowałem się, że wyruszę, bo byłem bardzo, bardzo głodny. Ciężka to była droga. Wiele razy zapadałem się w śnieg i wpadałem w jakieś dziury z oblodzonymi krzakami, wygrzebywałem się i znów brnąłem dalej, aż w końcu doszedłem. I wiecie co ? Zemdlałem!

InkedInkedIMG_7827_LI

I kto mnie znalazł leżącego tuż przed skrzynkami z pysznymi marchewkami, burakami i jabłkami przygotowanymi dla zwierząt przez Kasię zaraz za jej ogrodem? To był właśnie kotek Psotek. Okazało się, że zraniłem się w nogę. Potem była wizyta u lekarza dla zwierząt, jakieś paskudne lekarstwa i resztę tej strasznej zimy spędziłem w kąciku komórki ogrodowej. Nie brakowało mi ani jedzenia, ani towarzystwa. Bo różne pyszności, które lubią zające przynosiła mi Kasia, a kotek Psotek zadbał o to, żebym się nie nudził i przegadaliśmy razem wiele godzin.

XI - XII 2013 082

Ta zima, chociaż ciężka, była ciekawa, a ja zyskałem przyjaciela.

Kiedy nadeszło przedwiośnie, oboje z Kasią wyprowadzili mnie na łąkę i mogłem wrócić do siebie. Znacznie później dowiedziałem się, że to pierwsze spotkanie kotka Psotka z zimą mogło się dla niego bardzo źle skończyć. I mam pomysł : opiszcie to, żeby wszyscy wiedzieli, że czasem z mrozem nie ma żartów. Moja prośba o umieszczenie w tych opowieściach historii zaginięcia Mruczka i o poznaniu pewnego pieska już została spełniona.  Dziękuję.

 Uwaga: dwie pozostałe historie, o które prosiłem są opisane w czerwcu i we wrześniu 2019r i wszystkie są  z a w s z e  z komentarzem Psotka, oczywiście.

                                                                                                                  ZAJĄC MUREK

zima_ferie 2010 041

Kotek Psotek: – „Wtedy byłem naprawdę mały i niezbyt mądry”

Z I M A

Kotek Psotek nie wiedział jeszcze wiele o świecie. W pewien grudniowy piątek wskoczył jak zwykle na parapet, żeby zobaczyć co się dzieje na podwórku, zakręcił się niespokojnie trzy razy wokół ogonka i spadł na podłogę głośno krzycząc: KAAAASIU !!! Nie ma drzew !!Nie ma liści!! Nie ma trawnika !! Niczego nie ma !!! Ktoś oblał CAŁY świat mlekiem ! Wszystko jest białe !!!

Kasia lekko zaniepokojona zerknęła przez szybę i od razu wszystko zrozumiała.

– No tak, skąd niby miałbyś to wiedzieć ? Och, Psotku, to śnieg spadł na ziemię, tak się dzieje, kiedy mamy zimę. Śnieg jest biały, zimny, mokry i śliski, to taka zmrożona mała kropelka wody. Popatrz, widzisz co robią twoi przyjaciele?

zima_ferie 2010 112

Psotek znów wskoczył na parapet i nieśmiało zerknął na ten nieznany mu do tej pory widok.

– Betka zjeżdża, ale tego szarego, z uszami nie znam – mruknął.

– Widywałam go na naszej łące- stwierdziła Kasia – a po śniegu można zjeżdżać, można z niego lepić bałwany i śnieżne kulki, którymi można się obrzucać.

– Czy ja mógłbym spróbować? – spytał Psotek, obserwując jak ze wzgórza za łąką wiewiórka Betka z zającem, którego nie znał (a którego miał poznać bliżej jeszcze tej zimy ) suną z górki na czymś ciemnym i płaskim.

– Używają kawałka kory – zauważyła Kasia i zaraz dodała: – Możesz, a ja mam tu dla ciebie coś znacznie lepszego. Popatrz, to moje stare sanki, to na nich zjeżdżałam kiedy byłam mniej więcej w twoim, hm, wieku, jeżeli rozumiesz, co mam na myśli. . . . . eech! nieważne. Wróć do domu, kiedy poczujesz, że cię szczypią łapki albo nosek, pamiętaj. I ubierz się ciepło, twoje futerko może być niewystarczającą ochroną w takim dniu.

Betka spostrzegła go od razu: – Ej ! Kocie Psocie! O, do licha on ma sanki ! Czy one działają ? A to Murek, jeden a milszych uszastych zajączków, które mieszkają w naszych okolicach. Dasz się przejechać?

– Nie dam! Nie chcę być żadnym  p r z e j e c h a n y m  kotem! – oburzył się Psotek – ale proszę, mogę wam je pożyczyć, bo jeszcze się na nich dobrze nie znam i popatrzę, jak to robicie. .

jesień 2012 063                                                                                 jesień 2012 059

– Właśnie o to chodziło – roześmiała się Betka.

– To wyrażajcie się  p o   l u d z k u – burknął kotek i wręczył im sznurek od sanek. Betka podwinęła pod siebie kitkę i usadowiła się nich, a zaraz za nią przycupnął Murek, któremu śmiesznie sterczały uszy ze specjalnej, zimowej czapki.

Zaczęli zjeżdżać z pagórka, podchodzili i znów zjeżdżali, podchodzili i znów zjeżdżali, aż kotek Psotek uznał, że już wszystko wie i sam wdrapał się na szczyt.

– Teraz ja – oświadczył i wsiadł na sanki. Murek je popchnął i to całe zimowe urządzenie do zjeżdżania po śniegu, najpierw wolno, a potem szybko, coraz szybciej, oj, bardzo szybko zaczęło się zsuwać w dół. “ Im niżej, tym szybciej”- zdążył pomyśleć Psotek i w chwilę potem siedział zakopany w śniegu po nos, a właściwie nie wiadomo PO CO, bo z zaspy wystawał tylko czubek ogonka.

– No tak, jest jeszcze niedoświadczony- burknęła Betka i razem z Murkiem pomogła Psotkowi wygrzebać się ze śniegu i wytrzepać futerko.

Po kilku, coraz doskonalszych zjazdach Postek czuł się świetnie i zaczął teraz wypróbowywać różne inne pozycje. Zjeżdżał, a to stojąc łapkami na sankach i trzymając sznurek w pyszczku, a to leżąc na brzuszku, a to w swojej kociej pozycji, to znaczy zwinięty w kłębek..

Nie słyszał wołania przyjaciół, nie zauważył, że poszli już do domu. To była jego pierwsza w życiu zimowa zabawa i zapomniał o całym świecie.

W pewnym jednak momencie poczuł, że dziwnie zesztywniał mu ogonek, futerko zbiło się w twarde, lodowe grudki, a wąsy nie chcą się ruszać.

zima_ferie 2010 043

Zadrżał i rozejrzał się wokół siebie. Między drzewami snuła się niemiła, skłębiona mgiełka. Różowiło ją stojące bardzo nisko nad horyzontem słońce. Nic a nic nie grzało. Wszystko było dziwnie nieruchome i ciche. Świat zastygł.

Psotek z trudem uniósł jedną łapkę i miał wrażenie, że pozostałe trzy nie chcą się odkleić od śniegu. “Coś jest nie tak, jak powinno” – pomyślał i spojrzał tęsknie w stronę wijącego się przyjaźnie dymu z komina, wyobrażając sobie jak przyjemnie musiała się już rozgrzać jego poduszka leżąca w koszu przed kominkiem. Próbował się poruszyć, ale nic go nie chciało słuchać, ani ogon, ani łapki, futerko dziwnie trzeszczało, a na wąsach zamarzły małe sopelki.

Chciał je wylizać . . . i też nie mógł. “ Chyba zasnę” – pomyślał – i zasnął.

zima_ferie 2010 072

Obudził się na kolanach Kasi, która delikatnie wycierała mu futerko ciepłym ręcznikiem, co było bardzo, bardzo wspaniałe. Mruczała też coś pod nosem o jakimś mrozie, który może być niebezpieczny dla zwierząt, a zwłaszcza dla tych, które nie słuchają mądrych rad. Psotek był za bardzo zmęczony, żeby jej wszystko wyjaśnić, ale czuł, że wszystkie jego części, łącznie z ogonem są już ruchome, ciepłe, tak ciepłe, że gotowe do prawdziwego kociego snu. Zdążył cicho mruknąć : – Tak, zima może być niebezpieczna, już teraz wiem i zasnął.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s