Jesień, jak zwykle

Dziś nigdzie nie idę ! – oznajmiłam, zerknąwszy jednym okiem na leżący na stole Mój Aparat Fotograficzny i natychmiast usłyszałam:- Idziemy, idziemy do lasu! Brakuje mi tych kolorów! Znam go, aż za dobrze. Kiedy widzi wschody, a zwłaszcza zachody słońca, lub pomalowany jesienią las strzela bez umiarkowania i w rezultacie rok w rok przybywa mi mnóstwo zdjęć. Chyba zdajesz sobie sprawę – mówię – że to wszystko jest do siebie podobne i w albumie masz już stosy jesiennych fotek – zerknęłam na niego obojętnie, a on: – Zawsze mówisz, że podobne, ale jednak inne, więc nie mogę się powstrzymać i nie udawaj, że nie wiesz o co mi chodzi! Wiedziałam, ale było mi zimno, trochę smutno i czułam w sobie takiego jesiennego lenia. – Nie, nie idę! – krzyknęłam stanowczym głosem, a Mój Aparat cicho szepnął: – No, to może chociaż na chwilkę wyskoczymy do ogródka? Tam też przecież mogą być kolory i….Uległam i zamiast do Leśnej Galerii na coroczną wystawę prac pani Jesieni, wyszliśmy na chwilę przed dom poszukać kilku jej mniejszych, ale kolorowych prac.

Wysiały się MŁODE KLONY i widzimy wyraźnie, proszę Państwa, że ich liście zaczynają zmieniać barwę od brzegów, gdzie już włókna nerwów blaszkowych przestały dostarczać pożywienia.

I jeszcze jesiennie czerwieniejący Berberys. Pani jesień nie żałowała mu farby.

I dwa jesienne „oleje”

3 myśli na temat “Jesień, jak zwykle

Dodaj komentarz