Gruntowanie cnót

IMG_4483

IMG_4484

Drogie Panie, Dziewczyny, Kobiety!

Czas na zmianę nawyków. Niestety.

No…chociażby… w kwestii ubioru –

jego formy, długości, koloru.

InkedIMG_4384_LI (2)

ZALECANE KOSTIUMY PLAŻOWO – KĄPIELOWE NA SEZON 2022.

Bo, czy każda z was musi od rana

demonstrować golutkie kolana

narażając panów na myśl brudną,

napawając ich nadzieją złudną,

że co gołe, to pogłaskać można?!

I  się lęgnie w ich głowach myśl zdrożna,

a jak dotkną,  to mają kłopoty?!

To ohydne, wy wstrętne kokoty!

 

Od dziś żadnych dziwnych wygibasów,

żadnych wzdętych zmysłowo grymasów,

żadnych póz, żadnych wypięć w ich stronę!

Buźka w ciup, a kolanka złączone!

IMG_4379
Nóżki OK, ale kiecka za krótka

IMG_4372

 Bezsensowny,   prowokacyjny ruch.

 Ugruntują wam cnoty niewieście

w każdej wiosce, w osiedlu i w mieście.

Dość już wstrętnej próżności i tyle!!

Wy….zepsute, bezwstydne BABSZTYLE!!

InkedIMG_4386_LI

TAKIE GATKI FINEZYJNE                                          InkedIMG_4386_LI (2)

SĄ POTWORNIE INWAZYJNE

DLA UMYSŁU KOBIECEGO ORAZ CNÓT!

NOŚCIE DUŻE I RÓŻOWE

MAJTKI – A BĘDZIECIE ZDROWE

WY I CAŁY PRZYSZŁY WASZ KOBIECY RÓD!

 

PO UGRUNTOWANIU CNÓT:

A w jakiej, my kobiety mamy występować roli?

Nie powiem, nie napiszę – bo to jednak boli.

                                *   *   *

Wiesia: – No, okej

Ziutka, ale mi powiedz, a co z ich męskimi cnotami?

Ziuta: –  Z jakimi cnotami, co ty wygadujesz?

Wiesia: – To co oni sobie gruntują, Ziutka?

Ziuta: – Własne MOCE, Wieśka, własne MOCE!!

Wiesia: – Ale…przecież…

Ziuta: – No, właśnie!!

I ŻADNYCH TAKICH PIOSENEK !!!

„Pamniątka” z Zakopanego

Ileś tam lat temu byłam na kilku letnich koloniach i obozach. Jakieś wrażenia, zapachy, niewyraźne scenki i skrawki wspomnień tkwią do dziś.

Zapisał mi się na przykład  w pamięci pobyt we wsi  Przybyszewo. Zbieraliśmy tam stonkę z liści ziemniaczanych. Widzę  rząd okopanych już  roślin i brnące wzdłuż niego w pełnym słońcu dzieciaki z butelkami i słoiczkami. Z tego samego pobytu pozostał mi smak jędrnych, zimnych, przekrojonych wzdłuż świeżych ogórków  posmarowanych miodem. Dobre były, chociaż miód był sztuczny.

Zakopane. Na tablicy ogłoszeń zawieszono apel mniej, więcej takiej treści:  Zamiast wydać wszystko na słodycze kupcie jakąś pamiątkę dla rodziców z naszego pięknego Zakopanego.

APEL POWTARZAM ( HA!!)

Miła koleżanko, szanowny kolego!

jeśli jesteś na obozie lub kolonii,

kup pamiątkę z Rabki, czy z Zakopanego,

coś dla mamy, coś dla taty – nie zapomnij!

IMG_3077                                                        

Może pudło z wyrżniętym ręcznie Góralem, 

lub ciosaną, piękną rzeźbę  pana grzyba, 

sznurowadło – a  na nim drewniane korale –

mama bardzo się ucieszy! (No…chyba??!!)

Kusi ceną malutki, zaspany  łabądek,

dzwon, który w domu porę obiadu wybije?

Igielnik, który zrobi  w igiełkach porządek?

Kupić? A czyja mama nadal ręcznie  szyje?

 

Z małym bólem serca, ale i z pewną dziwną wewnętrzną satysfakcją odmawialiśmy sobie kolejnego loda na patyku, butelki różowej oranżady, dropsów w okrągłych tutkach i drożdżówek z budyniem na wierzchu  i naprawdę wracaliśmy do domu z przeróżnymi fidrygałkami. Niektóre, jak widzicie, zostały na półkach do dziś.

CZY I CO PRZYWOZI SIĘ  RODZICOM WRACAJĄC Z KOLONII W DZISIEJSZYCH CZASACH? KTOŚ COŚ WIE?

Uwaga! Uwaga! Uwaga! Uwaga:

To dla taty! Mocna, solidna CIUPAGA.

InkedIMG_8733_LI

O bobie – powtórka

ZADAJMY SOBIE BOBU!

Jem bób od wieków. Nigdy nie zrobił mi nic złego, chociaż były dni, kiedy przedawkowałam i kończyło się to brzusznym koncercikiem ( najwyżej kwartet!) Ponieważ ciągle, ciągle, z sezonu na sezon, ktoś mi się pyta jak Ja go gotuję, więc pozwalam sobie powtórzyć moją „instrukcję,” sprzed kilku lat, zwłaszcza, że pora na BÓB teraz jest najlepsza – młody, ale już nie „śliski”, lekko mączny, mniam.

OGŁASZAM DZIEŃ ZADAWANIA I ZAJADANIA BOBU po raz drugi!

BÓB – nie rośnie już dziko. Ta roślina z rodziny, jak sama nazwa wskazuje, BOBOWATYCH,  żywiła ludzi w różnych częściach świata od wieków. Jej ślady znaleziono w ruinach Troi, a najstarsze  znalezisko bobu pochodzi sprzed 2500 tysięcy lat p.n.e  Apetyczne ziarna zawierają błonnik, witaminy A, B i C, a także cenne dla nas minerały: wapń, cynk, żelazo i magnez.

Ci, co tu zaglądają dobrze wiedzą, że to nie jest BLOŻEK ( ot, takie polskie zdrobnienie od BLOGU) –  KULINARNY. Fakt, gdzieś tam coś było o podawaniu truskawek, o gotowaniu jajka i zupy na skórkach, ale to tylko takie wstawki. Dziś też – wstawka o bobie. Po prostu kilka lat temu moja bliska znajoma z miasta Poznania poskarżyła się, że jej mąż zmarnował pół kilograma dobrego bobu. Chciał moczyć, potem gotował godzinę (w/g starej książki kucharskiej), a na dokładkę – nie posolił. Nie mogłam się powstrzymać przed wysłaniem do niego rymowanej instrukcji. Wbrew moim cichym obawom – nie obraził się. Skwitował: „- Czy są rymowane książki kucharskie?” Ha! CHYBA JESZCZE NIE!

Do rymowanki dołączyłam mu fotki instruktażowe.

IMG_7209_LI

Tylko Wielkopolski Żłób,

nie wie, jak gotować BÓB.

Więc, zacznijmy od początku:

BÓB – umyty wrzuć do wrzątku.

gdy „posyczy” jakiś czas,

nowy wrzątek i na gaz.

IMG_7213_LI

Piórko kopru, trochę soli –

i  gotować  bób powoli.

Cukier wcale mu „nie leży”

a ja, w końcu bądźmy szczerzy,

też nie jadam bobu z miodem!

Spróbuj! Miękki? Odlej wodę,

ułóż pięknie na miseczce

i podaj na stół żoneczce.

IMG_7219_LI
IMG_7224_LI

BÓB – REKLAMA:

Jeszcze trwa bobowy sezon,

wiem niektórzy tracą rezon,

gdy im warczy bób gdzieś w brzuszku –

KUP! Ugotuj go w garnuszku,

Odrzuć dzisiaj z grilla DRÓB

i na bób zastaw sidełka,

skórkę z bobu także schrup,

Działa świetnie, jak miotełka!

Wszystkie inne suplementy,

mogą zostać  dziś w aptece,

cóż, że brzuszek nieco wzdęty?

Skórka z bobu – śmiecie zmiecie!

Więc ugotuj go i skub.

BÓB usunie z jelit brud.

                                                        S M A C Z N E G O !

9 lipca – Dzień Chodzenia do Pracy Inną Drogą

ZMIENIAJMY SOBIE DROGĘ ZNANĄ NA INNĄ, PRZYNAJMNIEJ OD CZASU DO CZASU. I niekoniecznie do pracy, czy z pracy, bo jaki w tym sens? Idąc gdzieś dookoła możemy wydłużyć czas dojścia i jesteśmy spóźnieni, idąc jakąś nową, krótszą przyjdziemy za wcześnie, a po co?

A  JUŻ GROZĄ NAPAWA FAKT, ŻE JESZCZE INNA, NOWA DROGA MOŻE NAS SPROWADZIĆ NA MANOWCE, NA JAKIEŚ WREDNE ROZSTAJE i CO WTEDY? MOŻEMY BYĆ ZGUBIENI.

Więc, to za dziwaczny DZIEŃ w tym Kalendarzu Świąt Nietypowych? I to na dokładkę – W LIPCU!!! W porze, kiedy większość zaharowanych  całoroczną pracą Polaków ( do tego  potwornie męczącą, bo wykonywaną cały rok w pieleszach domowych ) i tak już, mam nadzieję chodzi, biega, snuje się, spaceruje raczej po takich DROGACH?

2013 przym. 114

ferie 2015 055

I nawet, jeśli ktoś trafi na taką mniej przyjemną drogę jak ta:

IMG_8346

I nawet jak zgubi jeden z nowo zakupionych butów…

I nawet jeśli ktoś inny go znajdzie i zatknie w dziurę słupa…

I nawet jeśli ja go zauważę i tylko sfotografuję,

to przecież to jest dosyć fikuśna przygoda na nowej drodze??! Oby były tylko takie.

A, czy ci, którzy z kolei chodzą takimi jak wyżej DROGAMI DO PRACY, nie powinni czasem, w tym lipcu zwłaszcza zmienić sobie tych dróg na inne? Z ciekawości. Chociaż przez chwilę mogliby zerknąć na odbicie warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki, który świetnie wygląda, wręcz jak pałac trolli, kiedy przegląda się w szybach takiego straaaasznie wysokiego bloku? A może pojeździć, pochodzić  ulicami nie znanych nam w ogóle miast?

nowy folder 002

Albo – Pojechać nie wiadomo gdzie przez jakieś miasto, albo połazić po uliczkach tu, czy tam?

Czyli, ZAMIENIAJMY SIĘ NASZYMI CODZIENNYMI DROGAMI, ale nie tymi do i z pracy, bo to bez sensu. W wolnym, lipcowym czasie poznajmy kilka  innych dróg, tych do nas na co dzień nie należących.

A jeśli jesteście w trakcie podróży, na większej lub mniejszej drodze, znanej bardziej lub mniej – życzę wam wszystkim SZCZĘŚLIWEJ  DROGI. Dojedźcie do celu.

wigilia 2012 + ferie 2013 192

ferie 2015 106

żywe i zielone

Jest lato i ciągle coś przylatuje, odlatuje, rozkwita, przekwita, usycha, moknie, a wszystko rośnie!

Oglądając  biedronkę od odwrotnej strony,

masz prawo być co nieco zniesmaczony.

IMG_4067

Ja to wiem i wiesz to ty,

że to jakiś rodzaj ĆMY.

Ty to wiesz i ja to wiem:

raczej nie kochamy CIEM.(?!)

Na szybie sobie siedziało,

słowem się nie odezwało.

Wdzianko, owszem, śliczne ma,

lecz, czy MOTYL to, czy  ĆMA?

A to przysiadło na lustrze i długo się oglądało:

Czy to ta słynna, gryząca mucha?

Wszystkich się pytam, nikt mnie nie słucha.

Do licha!  Jak jestem w potrzebie,

nikt nigdy, niczego nie wie.

IMG_4109

Pewna wiewióreczka mała

coś schowała. Zapomniała.

A ja, orzeszka, blisko, pod płotem

znalazłam w zeszłą sobotę.

Och! Łatwo z tym sobie  poradzę,

po prostu też gdzieś go wsadzę.

I oczywiście, zapomnę.

Lecz on  zostanie. Po niej i po mnie.

IMG_4233

Nikt jej nie karmi i nie podlewa,

a ona kwitnie, nudzi się, ziewa…

Nikt jej nie zrywa  na bukiety,

bo ponoć strasznie kłuje, niestety.

I dobrze!! Nich sobie dzika róża

rośnie spokojnie w kącie podwórza. 

Rok w rok, mój jaśminowiec pyta mnie drżący:

Nie wycinasz mnie, czemu? Nie jestem pachnący!!

Musisz mieć, zaiste, bardzo dziwny gust –

rzekł mi mój  Philadelphus  Inodorus.

IMG_4102

Deszcz spadł i chociaż nie umył mi tej brudnej szyby,IMG_4119

zaraz po nim, na brzegu łączki pojawiły się grzyby.

Jeden mały, drugi większy, jeden słodki, drugi gorzki,

nie mam pojęcia, czy to te dobre – podróżniczki – twardzioszki?

I pomimo wielkiej oskomy na grzybową zupę śmietanką zabielaną – z tych grzybków dziś zrezygnuję, a nuż to jakieś halucynogenne stworki? Mam jeszcze garść suszonych, zeszłorocznych i pewnych. Zupa i tak będzie.

Niepokoje Ziuty

Postać cioci Ziuty pojawiała  się u mnie na blogu już kilka razy i zapewne będzie się nadal pojawiała co jakiś czas.

– Cholera! Cholera! Cholera! Zaraz dostanę białego orła, albo powali mnie ciśnienie! – Ciocia Ziuta dreptała nerwowo po pokoju, ciągle jeszcze w za grubym jak na tę porę roku fioletowym, pikowanyym szlafroku i wymachiwała jedną ręką, bo w drugiej trzymała kurczowo ipada.

– Jakiego orła, chyba ci chodzi o białą gorączkę? – zdziwiła się lekko osłupiała Wiesia, sąsiadka z dołu, która, miała w zwyczaju wpadać przed południem do Ziuty na kubek zabielanej neski.

– Biały orzeł jest stanem znacznie gorszym od tej gorączki, kochana moja, wiem, co mówię, tak cię chwyta za gardło, o, tutaj i pazurami po głowie smyrga.

– To co cię tak wzięło, kończą Ślub Od Pierwszego wejrzenia, czy co?

– Wieśka! Ja takich programów nie oglądam! Do czego to podobne? Wejrzyj sobie na niego, czy tam na nią i ślub? I co, potem tylko reprodukcja, tak? U mnie akurat odwrotnie było.

– To znaczy?

– Pierwsza była reprodukcja, a potem ślub, jak już lepiej poznałam narzeczonego.

– No, to coś taka rozgorączkowana?

 –  Chodź i sama zobacz! Jak tu teraz żyć, kochana, jak tu żyć?

  – Nie przesadzaj, Ziuta, zawsze dawałaś sobie radę w trudnych, że tak powiem, momentach życia twego, wiec byle co cię nie powali.

– Nic mnie nie pocieszaj, tylko sama popatrz, kochana:IMG_3070

 – Ziutuś, ale może ona sobie czymś zasłużyła na taki los?

– Czym, Wieśka, czym?  Nie dała mu kilku groszy na burgera? Wyłączyła mu grę komputerową? Zapytała o stopnie w szkole?  

– No,  bo ja wiem? Nie masz się czym martwić, Ziutuś, twój na pewno cię nie wyrzuci, po pierwsze by nie udźwignął, po drugie, nie odmawiasz mu ani burgerów, ani lodów, a po trzecie…

– Ma dopiero 5 lat, wiem, wiem, za mały i za słaby na taką działalność,  ale diabli wiedzą, co z niego może jeszcze wyrosnąć!? Dobrze wiesz, co czyha w dzisiejszych czasach na nasze dzieci i wnuki, a kontroli żadnej. O! Spójrz na to,  jak ci się widzi?

IMG_3560

– I powiedz mi tu zaraz, po jakie licho nazywają MIĘSEM coś, co mięsem nie jest, po jakie licho tak to wyrabiają z trocin, czy tej soi, czy czegoś, że wygląda jak mięso? Tylko Bóg jeden wie, co jest z czego teraz  zrobione, ale i On chyba też się już niedługo w tym pogubi, chociaż sam musiał przecież ostro kombinować kiedy ten świat tworzył.

– Ja ci, Ziutka powiem tak: – Może to tęsknota, taka nostalgia, takie westchnienie w kierunku mięsa? No wiesz, tak, jak jak my wzdychamy do tego smalcu twojej babci, z tymi grubymi, chrupiącymi skwarkami i doprawionym zawsze dla zdrowia cebulką i jabłuszkiem…a którego ku chwale naszego zdrowia już nie kultywujemy?

Nie zapominaj o majeranku. Zawsze go dla zdrowia dodawałauśmiechnęła się Ziuta, ale oczu od ekraniku nie odrywała i zaraz znów nią coś zatrzęsło.

 – Wieśka zabierz to pudło, po co ja to oglądam, zobacz nawet jakbym się zdecydowała ratować te wszystkie jadalne zwierzątka i chciała się dla kondycji  przerzucić na wegetariankę, to i tak mogłabym, gdybym miała pecha, struć się jak nie wiem co, zobacz:

IMG_4076NO, ale wynajdujesz Ziuta same czarne wiadomości, ale pomyśleć,  co może być w takim ryżu, albo w…no, co oni tam jedzą…w soczewicy, czy w tych brokułach?! Człowiek od wszystkiego może się przejechać na tamten świat.

– Wiesik, ja niczego nie wynajduję, ja otwieram normalnie tego ipada i mi się to wszystko samo pokazuje, niektórych nawet nie zdążę przeczytać do końca, palec mi się omsknie, i już mi wjeżdżają te reklamy. O, nowa rzecz –  zgadniesz może ilu naszych obywateli uderzyło w kalendarz w zeszłym tygodniu ?

– Przez Covid i towarzyszące? To spada, widziałam, ludzie na ulicach już mogą zdemaskowani chodzić…

– Nie, Wiesiulka, przez wodę! Potopili się!

–  Czterech? Pięciu?  Wędkarze sobie popili i łódkę przewrócili?

IMG_4074

– Nie, moja kochana! Dziewiętnastu! Dziewiętnastu amatorów kąpieli, co nie jest dziwne, bo gorąco, ale część, fakt, po spożyciu była. Nigdy niczego ludzie się nie nauczą, żeby nie wiem co!

– A może to dlatego, Ziutka, że my takim silnym i odważnym narodem jesteśmy? Woda nam nie straszna po wszystkim cośmy przeszli…

– Co ty wygadujesz ?  Wydaje się im, kochaniutka, że wszystko, co złe trafia zawsze w sąsiadów, a im samym nic się takiego nigdy nie zdarzy, co to, to nie, prawda? Samochodem też wszędzie i zawsze dojadą, a wiesz sama, ilu z nich do Pana odchodzi chociażby w każdy weekend!

– No, niby tak, samej kiedyś mi się zdarzyło tak pomyśleć, że mi to się złe nie zdarzy tak łatwo…

 – Więc, jak widzisz, trzeba być mądrzejszym od innych, wyobraźni użyć, wykombinować na podstawie doświadczenia, co się jednak może zdarzyć, więc zawczasu, kochana, muszę myśleć o ewentualnych, przyszłych posunięciach mojego wnuka, przewidzieć należy wszystkie tak zwane opcje, kochana. Takie jest życie.

– Słusznie, Ziuta, rozgarnięta z ciebie babcia, żeby tak wszystkie z ciebie przykład brały, wiek swój masz, a  po tym ipadzie latasz, jak nie przymierzając jakaś informatorka…?….

– TYCZKA,  Wiesiuś, INFORMATYCZKA! Wieku to mi nie wypominaj. O, ale jaka drożyzna, zerknij tylko i zamknę to cholerstwo, bo trzeba jakiś obiadek wstawić, chociaż…chłodniczek mam gotowy, ziemniaczki i tyle. To jeszcze możemy tu sobie, Wiesiu pooglądać. Siadaj , kochana, jeszcze jedną nescę wypijemy.

IMG_4075

                   I JAK TU ŻYĆ, KOCHANIUTCY? JAK TU ŻYĆ?

Co z ciebie wyrośnie?

Ostatni piątek czerwca, czyli dziś 25-go  – zakończenie roku szkolnego. Czyż to nie  był jeden z najwspanialszych dni w roku?  Zmieniały się dzieci w szkołach, zmieniali się nauczyciele, zmieniały się też same szkoły, ale  ten ostatni dzień przed wakacjami zawsze był naładowany potężną energią i różnymi, niesamowitymi  oczekiwaniami. Inny ważny  dzień – to kończenie kolejnych etapów edukacji. I pierwsze zasadnicze i niepokojące pytania związane z przyszłością – gdzie dalej, co dalej, co wybrać, gdzie się dostanę, czy w ogóle gdzieś mnie przyjmą, a co zrobię, jeśli nie….Niezależnie kto, kiedy, w jakiej szkole – te dylematy miał i ma każdy. Ok, pewnie były wyjątki.

IMG_4092

Dawno temu – Szkoła Podstawowa, KLASA I b – Dzieci były podobne do dzisiejszych, prawda?

Lektury uzupełniające – czy któraś z tych książek nadal jest w spisie?

IMG_4089

Ta sama szkoła, te same dzieci, (no może ktoś tam przybył, bo mu coś się nie udało i musiał powtórzyć klasę) I tak, w fartuszkach, ale nikomu to nie przeszkadzało, nikt nie toczył o to walk, bo i po co? KLASA VII.  Może są jeszcze tacy, którzy pamiętają, że  była to właśnie ostatnia klasa szkoły podstawowej. I CO DALEJ?

                          Radość miesza się ze smutkiem,
                          a chichot ze szlochem.
                          Bo żegnamy ciebie – BUDO
                          I smętnie nam trochę.

                          Tysiąc pytań, już nie szkolnych

                          w głowę nam się wbija,

                          gdzie nas rzuci, co z nas zrobi

                          czas, co prędko mija.

TEŻ TAK MACIE?? – to pytanie kieruję oczywiście do dzisiejszych absolwentów różnych szkół.

Ktoś zostanie bankierem ? Premierem?

Ktoś się zgubi? Odpadnie za wcześnie?

Ktoś prowadzić będzie sklepik z serem,

ktoś hodować pod Ełkiem czereśnie?

Lekarz, żeglarz, szef gangu, księgowy ?

Kto kim będzie? Co się z nami stanie ?

Może Bartek wymyśli lek nowy ?

Może Jędrek Nobla dostanie ?

ŻYCZĘ  WSZYSTKIM, którzy ukończyli dziś jakiś kolejny etap nauczania, aby niezależnie  od tego, czy i gdzie się dostaną, co postanowią, ile razy zmienią decyzję, na co się zdecydują – żeby każdy z was, wcześniej lub później, znalazł  dla siebie dobre miejsce na tym świecie.

Życzę też bezpiecznego dotarcia tam, gdzie jedziecie na  wakacje

InkedIMG_7618_LI

Może nad piękne polskie morze?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

IMG_7532

albo na spływ Bobrem ( to taka rzeka na Dolnym Śląsku)?

Pławna lipiec 2011 048

ALE… CZY MOGLIBYŚCIE, DO LICHA, ODROBINĘ WIĘCEJ CZYTAĆ ??

Słyszę czyjś głos, że zepsułam tym pytaniem cały wpis?  TRUDNO.

IMG_7549

Krótkonoc

Mija jak mgnienie oka i jak co roku zostawia po sobie świadomość okraszoną lekkim smutkiem, że od tej pory będzie coraz to dłuższa i dłuższa. To żadna nowina, po prostu tak ma być. W tę najkrótszą noc powinny być ogniska, radosne, wspólne zabawy, zbieranie ziół, jakaś bieganina po łąkach, lasach i  polanach świadcząca o chęci znalezienia Kwiatu Paproci i przy okazji „drugiej połowy,” a nad ranem pierwsze letnie kąpiele. Bo już o świcie po tej nocy przestają czyhać na nas  różne złe rusałki i wodnice. Tak, mogłaby to być noc miłości, przyjaźni i jednoczesnej adoracji przyrody.

JESZCZE NOC

,wiosna 2012,ferie,adam 077

A JUŻ WSCHÓD – i na przedsionku Karkonoszy i nad Zatoką Pucką. (pierwsza fotka cyknięta, przez szybę jadącego dosyć wolno na tym odcinku pociągu, tuż przed Jelenią Górą))

Pławna lipiec 2011 106

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I ZNÓW ZACHÓD – tym razem nad jeziorem

I  PO ZACHODZIE. Hej, dziewczęta czas przygotować wianki do puszczenia  z wodą.Obserwujcie bacznie, który z młodzieńców czyj wianek bosakiem wyłowi – bo ten wam przeznaczony.

Przymuszewo 2011 070

Nadchodzi ta najkrótsza noc w roku, noc, której nie musimy spędzić w łóżkach. Kiedyś wśród Słowian była to NOC KUPAŁY ( KUPAŁA – prawdopodobne bóstwo solarne Słowian, ale rodowód ma niepewny, a ŁADA to bogini piękna i miłości.)  Zdania, jak zawsze, są podzielone.

                                  *  *  *

nowy folder 098

Hej Kupało, Łado, Łado, Łado, Łado!

Patrz, na leśnych polanach późne mgły się kładą.

Twoja pora, zejdź z góry, posiedź przy nas, blisko,

już  czas na ognisko.

Przymuszewo 049

Zawahał się się Kupała – czy mnie oko myli?

Nie skaczą przez płomienie, tylko wokół grilli!?

Przecież w tę najkrótszą noc ze wszystkich nocy

w dymie z kiełbas, zioła nie nabiorą mocy.

Przymuszewo 2011 110

Ktoś się kąpie? Bezmyślność! Bo mądry się liczy,

z tym, że może wpaść w łapy bladej Topielicy,

a dopiero od świtu bezpieczna jest woda.

Ta noc jest nocą Wodnic, życia wam nie szkoda?

InkedIMG_6887_LI

I nikt z was nie wyrusza tej dzisiejszej nocy

na poszukiwania Kwiatuszka Paproci?

Co was tak zmieniło? Przyznam, żem bezradny,

prędzej czegoś was nauczy Perun Gromowładny!!*

* (PERUN – to jeden z dosyć licznych,  ważniejszych, dawnych słowiańskich bogów. Można by rzec: – taki nasz Zeus.)

IMG_3423

                              *   *   *

Oj, Łado, Łado, Łado, Kupało!

Życie się skomplikowało!

Inne już nad nami moce

i w długie, i w krótkie noce. Hej!

                             *    *    *      

Hej, Łado, Łado, Łado, Kupało, Kupało!

Kupa gniewu w Słowianach, a miłości mało.

                                   *   *   *

I KONIEC TEJ NOCY.

ZARAZ WZEJDZIE KOLEJNY, DŁUGI JESZCZE DZIEŃ.

POWITAM GO Z WAMI.

IMG_4029

Oprócz Kupały, Łady i może innych jeszcze bóstw – ten dzień jest także DNIEM OJCA. Tak się złożyło. A więc:

Wszystkim aktualnym i przyszłym OJCOM życzę pełnej satysfakcji  z pełnienia teraz, czy potem tej roli. Moc ojcowska niech będzie z Wami wszystkimi. HA!

Kosma luty 2016 (78)

Skwar

P1000731

3 sierpnia 2019 roku był upał. Pierwsza zwrotka mojej blogowej,  okolicznościowej rymowanki brzmiała tak:

I znów upał, proszę państwa TAKI,

że chowają się w dziurkach jaszczurki,

omdlewają pod drzewami  ptaki,

w dziuplach siedzą przegrzane wiewiórki.

Tak było, a dziś? Tak samo, tylko, że to nawet jeszcze nie jest pełnia lata:

Proszę państwa, w tej chwili jest tak straszny UPAŁ,

że wszelaka aktywność po prostu mi zbrzydła,

dziś się sama na słońcu podgrzeje więc  zupa

i wreszcie złym komarom  podsuszą się skrzydła.

 

Moją dynię przestały obżerać ślimaki,

(słońce by je zabiło i dobrze im tak),

lecz nagle z sił opadły wszystkie, wiotkie  maki…

a, nie…został ten jeden, ostatni mój mak.

Później będę podliczać wszystkie dziwne straty:

Ktoś mi z modrych lobelii wyssał rosę całą

ktoś opróżnił aż do dna  akacjowe kwiaty,

stworzonkom pić się chciało, deszczy było mało.

Przy poidle zastałam wiewióreczkę drżącą,:

Wiem – sapnęła – tu piją i kąpią się ptaki,

nie wyganiaj mnie, proszę, dziś jest tak gorąco,

że cierpią też wiewiórki, mrówki i robaki.

 

Wyszłam z domu pod wieczór, już było mniej skwarnie,

rozglądam się, jak kraj mój w ten upał się miewa,

a tu dzielny Pan Pleszka sfrunął na latarnię

i śpiewa.

IMG_3987

A w zboże, odważnie swój siny nos wtyka – Pani Wyka

IMG_3952

                                            PRZETRWAMY.