Foto – Lato i recenzja (pean)

idzie burza od podwórza

  IDZIE  (NORMALNA) BURZA OD PODWÓRZA

nowy folder 085

W GÓRZE –  (nienormalna) CHMURA Z KĄTEM PROSTYM – DRŻĄ ZE STRACHU WODOROSTY

Głosków-listopad 2008 026               NORMALNY  SUCHY  LAS

Ci, co mnie śledzą

chyba już wiedzą,

że Grażynę pewną znam.

Chyba trochę oszalała,

bo ślicznie zrecenzowała

ten mój rymowany kram.   (poniżej)

Głosków jesień 2009 035

 JEDNA Z BARDZIEJ NORMALNYCH LETNICH CZYNNOŚCI

No, wreszcie Recenzja Grażyny:

PEAN

Zrecenzuję krótko:

Twój blog jest odtrutką.(*)

Na uwiąd ruchu myśli,

na zły sen co się przyśnił,

na ogólny brak ruchu,

na spóźnione motyle w brzuchu.

Na koloru niedostatek,

na brak e-maili od dziatek.

Na loty nielotów od drzwi do drzwi,

na cały ten bezrym z programów tiwi.

Nie powiem, że na zło całe:

na jego spory kawałek.

(*) słowo ‘pean’ pochodzi z greckiego Paian, Paion, co znaczy ‘uzdrowiciel’

IMG_7532

 ZDECYDOWANIE NORMALNE MORZE BAŁTYCKIE

wiosna cd.2010 WK 072

 NORMALNY, LETNI WIDOK „POZACHODOWY”

Jeszcze o peanach. Mogą być różne.  Kiedyś,  poeta Władysław Broniewski napisał wierszyk, który chyba też był peanem?  (cytuję fragmenty)

IMG_7498Uwaga: FOTY WODZA ŚCIĄGNĘŁAM z internetu

Rewolucja – parowóz dziejów…

Chwała jej maszynistom!

Cóż, że wrogie wiatry powieją?

Chwała płonącym iskrom.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

IMG_7502

Potrzebny jest Maszynista,

którym jest On:

towarzysz, wódz, komunista –

STALIN –  słowo jak DZWON

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

IMG_7495

Któż, jak On przez dziesiątki lat

wiódł ludzkość na krańce dziejów?

Jego imię – walczący świat:

Nadzieja.

( Choinka, zatrzęsło mnie jakoś po tym peanie, dlaczego?)

Więc zakończę innym peanem (?), obwieszczeniem(?) –  dla Kazika W – wspaniałego starosty roku (wybierało się takich kiedyś na studiach). Napisałam go z okazji spotkania naszego rocznika  w którąś tam, ale równą, rocznicę ukończenia uczelni. Kazika już nie ma. Wierszyk – pean (?) został.

Zanim coś nas rozrzuci,

rozdzieli, odtrąci,

zanim pamięć się skróci,

a umysł ciut zmąci,

zanim coś nas wyleje

ot, chlust, z życia miski,

zanim ciało omdleje i zwapnią się dyski,

zanim bez zrozumienia

przyjdzie pojąć myśl prostą,

O B W I E S Z C Z A M Y :

KAZIKU ! TYŚ NASZYM STAROSTĄ !

Choćbyś miał psyche w zrostach,

ćpał, fruwał na lotni,

tkał… to jako STAROSTA

TYŚ JUŻ DOŻYWOTNI !

Nie zmienią tego burze, spiski, czas – co tyka.

Ostatni raz powtórzę :

MY CHCEMY KAZIKA !

2013 przym. 238

PO –  LETNI, NORMALNY  SPOKÓJ  ABSOLUTNY

 

Światowy Dzień Optymisty -21 Sierpień

IMG_7393

IMG_7394

IMG_7388

Kilka optymistycznych tytułów : (uwaga, czerwone – to moje dopiski)

  „Kurier w Szczecinku dostarczał paczki z połamanymi nogami…” ( a zamawiane były wyłącznie całe!)

„W Poznaniu posadzono dęby pamięci, które okazały się klonami...( prawdopodobnie mały sabotaż – wiadomo czyj!)

„Uroczyste przecięcie wstęgi w nowym zejściu na plażę w…” (a późniejszy bankiet odbył się na dmuchanych dinozaurach – 4 metry od brzegu)

„Mieszkańcy osiedla Marina, na Mokotowie w Warszawie narzekali na potwornie rechoczące żaby w pobliskim stawie…” ( żaby – na szczęście wytruto, ale oparami naćpały się lokalne komary i może być źle)

„Woda w Zawierciu skażona coli…(a to nie była koka- cola?)

„Woda w Odrze nie nadaje się do oczyszczania...(nawet sodą?)

IMG_7387

Lecz  ja jestem, jak wiadomo, OPTYMISTKĄ !

( W dniu dzisiejszym pesymiści – stoją z boku).

Więc na razie, na tej stronie to już wszystko.                                           

Jeszcze lepiej, zobaczycie, będzie w przyszłym roku!

 

Dzień Pozytywnie Zakręconych – 17 Sierpień

Dziś rozglądam się na wszystkie strony –

szukam osób pozytywnie zakręconych.

Tak bym chciała spotkać kogoś szczęśliwego,

ciut innego, lekko szurniętego…

I dyskretnie rzucam okiem, pomalutku,

lecz jak dotąd, kochani – bez skutku.

Mam nadzieję, że poznacie się na żartach,

kiedy powiem, że me oczy, już zmęczone,

wiedząc dobrze, jak jestem uparta,

zamrugały: –  tu masz ZAKRĘCONE:

Pozytywnie zakręcony słoiczek.

(nie odkręcę go, gdy nawet mocniej chwycę!)

IMG_7288

Pozytywnie zakręcona butelka,

IMG_7290

Obok zgrabnie poskręcana muszelka!

IMG_7297

Gdzie się wspiął ten zakręcony ślimaczek?

maj GŁ.09 025

Pozytywnie zakręcony dzieciaczek!

,wiosna 2012,ferie,adam 094

O, są rolki pozytywnie nakręcone

IMG_7305

i wieszaki ( choć skręcone w jedną stronę).

IMG_7299

A na ścianie wisi rożek. Zakręcony,

IMG_7309

a w doniczce – dziwnie poskręcany kwiat.

IMG_7319

Dosyć, przestań, głupia babo!

Przecież tylko ktoś szalony

wierzy, że się da zakręcić ( pozytywnie)  cały świat.

 

 

 

 

 

Z okazji…Światowego Dnia Zagrychy – 16 Sierpień

 

nowy folder 036

                          PRZYJĘCIE U MR & MRS  BROWN

Emigrantka z Łodzi – Krycha,

patrząc łzawo w ginu szklankę,

szepcze: – Co to za zagrycha?

Boże! Zjadłabym kaszankę!

IMG_7276

Na talerzach seler w cząstkach,

pod nim krakers, na nim krem,

por siekany w kopru wstążkach,

stęka Krycha: – Jak to zjem?

lato PŁawna 2010 029

Kukurydzy kolby złote

wyglądają, owszem ładnie.

Jeść je, tak w tę i z powrotem?

Janusz, przecież to mi spadnie!

 

Wgryźć się dobrze w to nie można –

oj, wiem, Janusz, że to zdrowo,

ale przyznaj, schabik z rożna

był zagrychą wręcz wzorcową.

Pławna_08 042

IMG_7278

Jak pomyślę o  ogórkach

zakiszonych w beczce,

z chrzanem!

A tu –  rzodkiew, ryżu górka

i marchewki zestrugane.

IMG_7270         IMG_7273

Jakieś musy, kulki z sera,

pudding, ryż z pastą sojową!

Zjadłabym, Januszku teraz

czarny chlebek z serdelową!

 

Posmutniała nasza Krycha

bo, choć żyje tu jak w raju,

marzy jej się dziś zagrycha

taka, jaka była w kraju.

lato PŁawna 2010 025 Smutek przeszedł po trzech ginach.

Gin tak działa, a już  rano,

zagryzła smutki  Krystyna

pysznym gofrem ze śmietaną.

 

 

 

 

Z życia Kotka Psotka – cd.

Pławna_09_08_Kry 048

Kotek Psotek : Przekonałem się, że lepiej wchodzić niż schodzić

W I Z Y T A  U  B E T K I

Kasiu, za godzinę wychodzę – oznajmił Psotek i spojrzał na nią bardzo poważnie – zostałem zaproszony na podwieczorek, wyobrażasz sobie ? A wiesz z jakiej okazji i przez kogo? Przez Betkę, bo jeszcze nigdy u niej nie byłem, a to jest bardzo dobry powód do odwiedzin.

– Hm ! – powiedziała Kasia.

– Dlaczego hmychasz ? – spytał Psotek.

– Zastanawiam się, czy ona wie, że jej podwieczorki są zupełnie inne niż twoje, czy wzięła to pod uwagę i….

– Rozumiem, że się obawiasz, czy nie będę musiał udawać, że mi smakują orzechy, żołędzie i te inne rzeczy, które jadają wiewiórki, a koty nie?

– No, tak – przyznała Kasia – ale może, tak na wszelki wypadek wziąłbyś ze sobą mały kubeczek jogurtu?

– W żadnym wypadku! – zaoponował Psotek – przecież nie wypada !!

Kotek Psotek zamyślił się przez moment i głośno stwierdził:

– Ona WIE, że JA jestem KOTEM i że jadam inne rzeczy niż wiewiórki, a jeżeli to do niej jeszcze nie dotarło, to trudno, może uda mi się zmiażdżyć zębami jednego orzecha, przecież od tego nie zachoruję!

– Też tak myślę – kiwnęła głową Kasia. – Czy wiesz, gdzie ona mieszka ?

– W tej wielkiej sośnie na pierwszej polanie w naszym lesie, dziupla numer…3, a może 2…? Ech, znajdę, przecież nie ma tam tysiąca mieszkańców!

– Życzę ci miłej zabawy Psocie, zabierz ode mnie w prezencie paczkę orzechów, leży na kredensie – powiedziała Kasia i wyszła podlewać ogród, a Psotek w podskokach pobiegł w stronę lasu. Po kilku minutach był już na miejscu i zaczął się wspinać w górę sosny.

– Aha! Jest dziupla. Czy już jakieś minąłem? Czy to miała być trzecia od dołu, czy trzecia od góry ? Sprawdzę – pomyślał – i wsunął łebek do środka chcąc się dokładniej rozejrzeć we wnętrzu W tym momencie usłyszał dochodzące ze środka dziwne piski, zobaczył kilka małych, puszystych kulek, a jednocześnie poczuł bardzo bolesne dziobnięcia w ogon, który mu, oczywiście zwisał na zewnątrz.

zima 2013 005

Oburzony dzięcioł skrzecząc przeraźliwie atakował go zajadle, więc kotek Psotek usiłował wyjaśnić, że nie miał żadnych złych zamiarów:

– Nie wszystkie koty polują na ptaki! – krzyknął – a was lubię! I nigdy….

– Spadaj stąd, kocurze, póki masz jeszcze trochę futra na ogonie!! – denerwował się nadal dzięcioł – wszystkie koty są takie same! Przestraszyłeś mi dzieciaki, a kto wie, czym by się to mogło skończyć !!

– Niczym – odparł z godnością Psotek, ale poczuł gniew, bo dzięcioł nawet nie chciał wysłuchać jego wyjaśnień. To niesprawiedliwe, ale może miał doświadczenia nie z tymi kotami, co trzeba – pomyślał i oddalił się nie zwlekając.

Kolejna dziupla, na którą trafił wyglądała zupełnie bezpiecznie i unosił się nad nią bardzo miły, słodki aromat.

Lekko jeszcze oszołomiony Psotek postanowił tym razem wsunąć do środka tylko jedną łapkę, bo po próbie pukania w korę nikt się nie odezwał.

– Ej, Betka, czy to ty ? – zawołał.

Przez chwilę nic się nie działo i nagle….au! – wrzasnął, bo poczuł, że przez  futerko dobierają mu się do skóry na łapce owady, których zawsze najbardziej się bał – dzikie pszczoły !

pszczoły

Natychmiast wyskoczył w górę, błyskawicznie przebył kilka gałęzi i raptem, w rozwidleniu grubego konara dojrzał z ulgą szerokie, gościnnie otwarte wejście dużej dziupli, z którego wystawał kawałek porządnej, prawdziwej Betkowej kitki.

– Strasznie ją lubię – zamruczał cichutko – może mi teraz podać nawet cały talerz tych nasion słonecznika, wszystko jest lepsze od rozgniewanego dzięcioła i wściekłego brzęczenia pszczół.

Jednak nie było tak źle.

Betka obejrzała  Psotka, kiwnęła głową i powiedziała:

– Łapę sobie wyliż sam, a te braki na ogonie odrosną jak przyjdzie pora – rzekła rzeczowo, jak to ona – a potem, w przytulnej dziupli rozłożyła na liściach kocie chrupki i wspaniale pachnący twarożek.

IMG_7375

– Czy nie przyszło ci czasem do głowy, że cię poczęstuję tymi moimi twardymi smakołykami? No, Psocie, przyznaj się, przyznaj!

– Mnie nie, ale Kasia, przez chwilę….

– No, tak.- westchnęła Betka – ludzie mają czasem inne doświadczenia.

– Ja byłem pewien, że wiesz, co lubią twoi przyjaciele i to jest wspaniałe – Psotek uśmiechnął się szeroko swoim kocim uśmiechem.

Zabrali się do jedzenia. Opowiadali sobie różne historyjki, wspominali wspólnie przeżyte przygody i trochę plotkowali o znajomych, a słońce schodziło coraz niżej i niżej. Pomarańczowe wcześniej promienie zrobiły się czerwonawe i Psotek wiedział, że dzień się niedługo skończy.

– Dziękuję, Betko to było bardzo miłe popołudnie – powiedział Psotek.

– No, oprócz pierwszej jego części – odpowiedziała I dodała : – to hej, hej!

– Hej. – odpowiedział Psotek i wyszedł z dziupli.

Spojrzał w dół, spuścił ostrożnie zdrową łapkę na niższą gałąź, dołączył tylną, wyprostował sztywno ogon, żeby lepiej zachować równowagę i….zastygł nieruchomo. Nie wiedział, co ma dalej robić. Drżały mu wszystkie cztery łapy, a na wąsach czuł zimne mrowienie. Nigdy nie byłem TAK WYSOKO – pomyślał, przestało mnie wszystko słuchać, nie mogę NICZYM poruszyć, do licha, co robić ?

– Czy coś się stało ? – krzyknęła Betka i jak strzała śmignęła obok Psotka, zatrzymując się na sąsiedniej gałęzi – wyszedł z ciebie taki głos, że się przestraszyłam.

– COŚ się stało, ale nie wiem CO, po prostu nie mogę zrobić kroku- odmruczał piskliwie Psotek.

– No, tak… – Betka popatrzyła na niego badawczo – to PANIKA, skoczę po Kasię bo, o ile się na tym znam, ty sam nic nie zrobisz, a ja też cię nie sprowadzę, nie jestem w końcu aż tak silna – i pobiegła, a Psotek zamknął oczy i tkwił całkiem nieruchomo.

Upływające minuty wlokły się bardzo, bardzo wolno, aż wreszcie Psotek usłyszał najmilszy głos na świecie, chociaż tym razem był on nieco zaniepokojony:

– Hej! Kocie Psocie jesteś tam ?

– Jest, jest – to już był głos Betki – mówiłam, żeby wezwać straż pożarną, byłoby zabawniej.

– Jestem tutaj- udało się wychrypieć Psotkowi- ale nie wiem jak długo tu jeszcze będę, bo coraz mniej siebie czuję !

Nagle spora część Kasi wynurzyła się z gałęzi tuż pod Psotkiem i poczuł jak chwytają go jej ręce.

– Mam cię ! – krzyknęła Kasia

– Masz go ? – wrzasnęła z dołu Betka.

– Mam go ! – krzyknęła powtórnie Kasia i dodała – i chyba jest zdrowy i cały!

– No, może z wyjątkiem przerzedzonego ogona i spuchniętej łapy  – zaśmiała się Betka i smyrgnęła obok nich w górę, do swojej dziupli.

Kasia spojrzała pytająco na Psotka, ale on zamruczał : – Nie teraz, bo jestem jeszcze trochę s p a n i c z o n y, wszystko opowiem ci w domu.

– S p a n i k o w a n y – poprawiła Kasia i zapytała : – czy pomoże ci ciepłe mleko, sardynkowa pasta i koci przysmak z mojej skrytki w biurku ?

– Ja już czuję się wspaniale- Psotek wyrwał się z rąk Kasi i pierwszy pognał w kierunku domu.

Pławna ferie 2011 063

UPAŁ

nowy folder 058

I znów upał, proszę państwa TAKI,

że chowają się w dziurkach jaszczurki,

omdlewają pod drzewami  ptaki,

w dziuplach siedzą przegrzane wiewiórki.

IMG_7152

Na polanach skrzypią głośno świerki,

przerażony wrzos na słońcu trzeszczy.

Las się boi najmniejszej iskierki

i usycha z tęsknoty do deszczy.

documnts and Setting Moje dokumenty zdjęcia 2015 WPK 2015 076

Gdzieś daleko stapia się lodowiec,

Smętne rzeki obnażają swoje dno.

A dlaczego tak się dzieje? Ty mi powiedz!

Kto jest temu winien? – pytam – KTO?

wigilia 2012 + ferie 2013 186

Zanim pójdę toczyć większe boje

wśród  walk różnych, dłuższych, czy też krótkich –

dziś po prostu spragnionych napoję.

Choćby tylko tych kilku malutkich.

IMG_7336

IMG_7380

 

IMG_7353

 O, już gołąb moczy swoje pióra,

a w kolejce czeka banda sójek

i choć znana jest sójcza  natura,

unikają dziś wrzasków i bójek.

IMG_7247

Bo nawet złe sójki – w letniej kąpieli,

potrafią zapomnieć o tym, co je dzieli.

           IMG_7369

IMG_7444