Jeszcze nie jesień…

Dopóki klucz spóźnionych gęsi gdzieś w dal nie odleci,

dopóki wszystkich grzybów w lasach ktoś nie zbierze,

dopóki rdzawych kasztanów wciąż szukają dzieci –

ja w jesień nie uwierzę!

Dopóki się nie wciśnie w ściółkę stado bożych krówek,

by wspólnie, kropka w kropkę zapaść w sen zimowy,

dopóki krąży po mrowisku choćby siedem mrówek –

o jesieni nie ma mowy!

Dopóki wiatr nie rwie pajęczyn rozpiętych na drzewach,

dopóki liść klonu krwistą smugą się nie mieni,

dopóki wilga gwiżdże, a niedźwiedź nie ziewa

nie może być jesieni.

Dopóki moja dynia jeszcze drzemie na łodydze,

Dopóki spadające słońce nie wydłuży cieni,

dopóki są trzy żagle na jeziorze Wdzydze –

jeszcze nie ma jesieni.

Dopóki wodna ważka błyskiem skrzydełek się chwali,

dopóki nie dojrzeje ostatnia jagoda,

dopóki jarzębina nie zrzuci korali,

to jesieni nie będzie! Szkoda?

Gdy wrzosy się rozpalą i posiwieje wrzesień –

przyjdzie, przyjdzie kolejna, jeszcze jedna jesień.

Latofotki 3/2021-Na południe

Dziób naszej łódeczki odwrócony na południe, wiatr wpuszczony w żagiel i znanymi już, a jednocześnie ciągle fascynującymi nas drogami wodnymi znów ruszamy na południe Krainy Jezior.

Krótka wizyta w marinie Giżycka i wypłynięcie na Niegocin, który nie przywitał nas przychylnym, popołudniowym zefirkiem, tylko porządnym wiatrem.

Nocami od deszczu chronił nas namiot rozpięty pod drzewcem – bomem i zasunięta suw-klapa, a komary i różne inne latające „frudła” zatrzymywała gęsta siatka okienna.

Co najczęściej jadaliśmy na śniadanie? Smażone na chrupko na maśle klarowanym rybki. PYSZNE, bardzo rzadko jada się na lądzie tak świeże jak te prosto z wody.

Nasze Bełdany przywitały nas już niezbyt groźnymi chmurami i zatrzymaliśmy się na ostatni sen mazurski blisko trzcin na kotwicy – jest to nasz ulubiony sposób nocowania i rzadko kiedy wpływamy do biwaków na lądzie. I była to piękna noc.

Rano dobijamy do portu pełnego innych, większych, wspaniale wyposażonych jachtów z uśpionymi w niebieskich śpiworkach żaglami. Zwijamy manatki i powrót do domu.

MAZURY SĄ NADAL PIĘKNE.

A tu już zupełnie inna sceneria:

Latofotki 2/2021- widziane z wody

Po wypłynięciu z ostatniego kanału, który kiedyś nazywał się Giżycki, a obecnie od 2018 roku – Łuczański wydostajemy się na spore jezioro Kisajno i snujemy się między wysepkami Łabędziego Szlaku, a później przez Przesmyk Świętego Piotra wypływamy na szersze wody.

I płyniemy, płyniemy, płyniemy przez kolejne jeziora, „zaliczając” po drodze kolejne zachody słońca, pijąc kolejne kawki i przyglądając się różnym, wodnym roślinom i mieszkańcom tej pięknej krainy.

Czemu w wodzie pogrążył się grążel?

Wierszem tego wyjaśnić nie zdążę.

Może nie chciał ulec dawnej modzie,

żeby rosnąć na lądzie, nie w wodzie?

Dzisiaj giętką łodyżką się chwali,

dzięki niej może tańczyć na fali,

w mule ukrył korzeni swych końce,

żółtą główkę wystawił na słońce.

Jakie miałby mieć grążel powody

żeby rosnąć daleko od wody??

Za jeziorem Kisajno jezioro Dargin, jeden most, małe jezioro Kirsajty i wpływamy na MAMRY, gdzie po wietrznym dniu odpoczywamy przy trzcinach w małej zatoczce.

I nie zawsze było spokojnie i leniwie. Wiatr – główny silnik dla pracującego żagla kilka razy dał nam się we znaki.

I pomału zaczynamy wracać na południową część Wielkiego Mazurskiego Szlaku. Pod koniec drugiego tygodnia żeglarskiej włóczęgi musimy dotrzeć do „macierzystego” portu. Czas zakończyć tegoroczną wędrówkę. Jeszcze tylko kilka latofotek – ale to już w kolejnym wpisie.

Latofotki 1/ 2021 – na północ. . .

CZYLI NA MAZURSKIM SZLAKU

Co tu dużo gadać – znów wlazłam jakoś na tę łajbę, właściwie nie schodziłam na ląd przez dwa tygodnie (bo jeden pobyt w sklepie w Giżycku się nie liczy), a później ledwo z niej zlazłam po widocznej tu drabinie i przez dłuższą chwilę uczyłam się chodzić. Bo tak, mamy tę śliczną PIGWĘ – hand made. Nie ja. Mój towarzysz życia. Późno powstała, może za późno, bo po takim rejsie przez Mazury kolejne dwa tygodnie musimy odpoczywać. I tak powstawały ubiegłoroczne i aktualne LATOFOTKI. W młodości przemierzaliśmy jeziora mazurskie na znacznie mniejszej żaglówce, a przez kolejnych ileś tam lat rozwijaliśmy się rodzinnie, więc było sporo przerw, chociaż, kilka razy udało nam się pożeglować z naszą podrośniętą trójką.

I PŁYNIEMY – z południa na północ

Po kolejnych kilku jeziorach „wpuszczamy się” w ciąg kanałów i wypływamy na duże jezioro Niegocin zbliżając się do Giżycka. W kanałach trwa remont , ale nie utrudnia to ruchu jednostek pływających.

Za kilka dni zapraszam na kolejne fotograficzne letnie odsłony, czyli na ciąg dalszy nadwodnych LATOFOTEK. Muszę je trochę uporządkować. A jak WY, moi sieciowi czytelnicy spędzaliście lato?

Kończy się lato….

Z okazji…. kończącego się lata:

Hop! Hop! W górę spójrz, Polaku ! Tam podniebny lata goniec

brzęknął gromem, a to znaczy: ciepłych dni nadchodzi koniec.

Jeszcze grzeje nas słoneczko, jeszcze świerszcze grają cudnie,

ale popatrz, już bociany lecą chyłkiem na południe.

i Ty także wróć z urlopu, zerknij w SIEĆ, sprawdź co się dzieje,

może coś, co Cię poruszy i obudzi znów nadzieję :

Interwencja prezydenta. Demonstracje pod pomnikiem.

Ktoś tam struł się ruską rybką, inny polskim sromotnikiem.

Komputery potaniały, podrożały balerony.

Poszły w górę akcje „Wiwy.” Poseł z Dębca miał trzy żony.

Mobbing działa. Polko, broń się ! Na MIERZEI pękły rury.

Myjesz półki? Użyj sody. Gdzieś coś rąbią, u nas wióry.

W poniedziałek po południu znów kolizja pod Wrocławiem,

zderzył się ze starym fiatem duży TIR wiozący pawie.

Ktoś gdzieś przegrał mecz, a w Łodzi ogłaszają kursy nowe:

Potrzebne są pielęgniarki, elektrycy i księgowe.

Przedawkował ktoś Geriavit…i za młody na te czasy.

Ratuj koty, pij bez gazu, skupuj złoto, pilnuj kasy.

Serwuj TCHIBO, zagraj w lotto, asortyment szynek – spory.

Ozon, dziura, idą burze, atak kleszczy i wybory.

Wylej colę, jedz fasolę, przegryź Bobovitem,

Hamuj dziatki, popłać składki , pogłówkuj nad PIT-em.

Noś panamę, zrób reklamę i nie smaruj smalcem,

coś się gdzieś uwypukliło ? „Ktoś wyrówna walcem…”

Łzy na półkę, weź pigułkę, przecież idzie NOWE,

Rozwiń skrzydła, użyj mydła – Biały Jeleń ( zdrowe !! )

Przecież się NA LEPSZE zmienia!

 SPRAWDZASZ. I ZNÓW NIC NIE DZIAŁA ?!!

Kto ten kraj wreszcie ogarnie?

NIKT i NIGDY? No, to CHAŁA!!

Rozwiązanie zagadek z dnia 17 sierpnia:

1. Zgadza się. Kiść owoców jarzębiny pospolitej – drzewa z rodziny różowatych, kiedyś bardzo popularnego w parkach i ogrodach. Dawno temu z tych owoców robiłam z koleżankami korale. Byli też tacy, którzy czekali na pierwsze mrozy po których owoce jarzębiny traciły gorycz i robili nalewkę, wódka „Jarzębiak” była bardzo popularna.  

2. Kwiaty DYNI, oczywiście, Znanych jest ponad 20 jej różnych odmian, Moja, mam nadzieję, urośnie z takiej:

3. DZWONEK KARPACKI. Jego rodzime, specjalne miejsce to Karpaty, chociaż niestety za granicą Polski.

4. LOBELIA, czyli inaczej stroiczka, też rodziny dzwonkowatych – wydzielono ponad 400 gatunków. U nas popularna jako kwiat ogrodowo – balkonowy i zawsze ślicznie wygląda w towarzystwie innych:

5. Drzewo bardzo kłujące, o pięknych kwitnących wiosną kiściach kwiatowych i zapachu, który wabi na ogół mnóstwo pszczół, Tak, to ROBINIA, czyli popularna akacja.

6. Bardzo wiekowe CISY którym za długo pozwolono rosnąć tak, jak chciały i zamieniły się w wykrzywione drzewa (park pałacowy w Maciejowcu – Dolny Śląsk. W młodości mogły wyglądać tak:

7. Prezent od wnuczki dla babci. Motyw: MAŃKA. Czy mam się wyrazić bardziej zrozumiale?

botaniczne zagadki

Najwyższy czas zapoznać się z ojczystą, ha, roślinnością! Zapraszam do krótkiej zabawy. Nie będzie żadnych negatywnych konsekwencji ani ocen.

Wystarczy podać numer i nazwę rośliny.  Jak mam nagrodzić tych, którzy nadeślą prawidłowe odpowiedzi? Może pochwałą na piśmie tzw. dyplomem?

1. CZYJE TO OWOCE?

2. CZYJE TO KWIATY I CO Z TEGO WYROŚNIE?

3. CO TO ZA KWIAT?

4. A JAKA ROŚLINA MA TAKIE KWIATKI?

5. LIŚCIE JAKIEGO DRZEWA TAK SIĘ „WYKLUWAJĄ”?

6. CZYJ MOŻE BYĆ TAKI PIEŃ?

7. A CZYJE TO MOGĄ BYĆ SKARPETKI, DLA KOGO, OD KOGO I JAKA ROŚLINKA JEST  MOTYWEM WZORU?

Na odpowiedzi jest sporo czasu, albowiem z powodu mojego świadomego i dobrowolnego odcięcia się od  większości zdobyczy cywilizacyjnych ( w tym też SIECI) nie będę dostępna. Jadę na połów LATOFOTEK – 2021. Życzę wszystkim przyjemnej i łagodnej drugiej połowy lata.

Osty

PLAN był bardzo prosty:

Dziś idę na OSTY

 

          

 

 

           

 

                                             

 

Kulinarne porady

„Bo zawżdy ci więcej jedzą, którzy bliżej misy siedzą” ( Mikołaj Rej), ale nie ma co im zazdrościć, bo przejadają się często mając łatwy dostęp do koryta i na zdrowie im to nie wyjdzie.

Azali: „Kto zjada ostatki, ten jest piękny i gładki” ( porzekadło ludowe), czyli tym, którzy z misy wyjedzą końcowe resztki, choćby marne były i nietłuste dobrze taka dieta służy. I dla nich kilka moich rad:

IMG_4443

   Kto z zupy wyżera selera, temu nic nie doskwiera, ani głowa, ani oko, ani NERA.

Kto pyry z koperkiem zjada – temu tłuszcz się nie odkłada.

(uwaga: PYRA – to ziemniak, kartofelek, tyle że WIELKOPOLSKI)

IMG_4451

                 Chcesz mieć smukłą ciała linię? Do swej diety włącz cukinię.

         Kto zjada w piątki kapustę – jelita ma czyste, chociaż ździebło  puste.

IMG_4421IMG_4418

                           Kto maliny na czczo zjada – tego wirus nie dopada.

IMG_4463

IMG_4464

                  Tylko cytryny, tylko cytryny – zapewnią ciału dobre odczyny.

IMG_4442

                            Wszyscy, którzy jedzą pora – rzadko chodzą do doktora

IMG_4458

Chcesz być mądry, silny, krewki? Jedz marchewki, jedz marchewki!

IMG_4409

Kto codziennie jabłko chrupie, tego w stawach nic nie łupie.

IMG_4448

                                     Od zielonego ogóra pięknieje nam wszystkim skóra

IMG_4438

Na zwarcia, swądy, czy zimną nóżkę – zjadaj codziennie jedna pietruszkę.

IMG_4426

                              Z białym serkiem – naleśniki –   poprawią ci krwi  wyniki

IMG_4477

                        Kto wypija dużo wody – nie wie co to ból czy wrzody.

IMG_4474

Kto sobie życie krówkami słodzi – niech natychmiast stąd wychodzi. ( Jasny promień! Zwiewam już, zwiewam!)

Letnie spotkania

Zanim jeszcze wyszłam na zewnątrz:

Bardzo uprzejmie was proszę, nie mówcie nikomu,

że ten pająk to mieszkaniec mego  domu.

Bo jeszcze ktoś wpadnie, rozejrzy się po kątach

i krzyknie: ARESZT! ? Obywatelka źle sprząta!

Już jestem na zewnątrz i :

” A komary szaleją, szaleją, szaleją

i śmieją się, śmieją się, śmieją….”

( Lubię tę piosenkę Kory i wiem, że chodziło o planety). 

Nie dam się. Dotarłam do pierwszych kwiatków i zwisającej z drabinki winorośli ozdobnej:

IMG_4555

 Nie tylko ja ją lubię. Oj, wyżarły mi, wyżarły to i owo!

IMG_4544

I nawet zwykłe, codzienne, normalne ślimakobranie może się  przerodzić w przygodę, kiedy pod zżartą już nieco kępką lobelii rosnącej w skrzynce natkniesz się na zdziwioną, naburmuszoną ropuszkę, która, jak podejrzewam, schowała się tu przed upałem. Obie byłyśmy odrobinę wstrząśnięte. 

IMG_4516

IMG_4509

Znacznie mniej zszokował mnie częściej od ropuch spotykany ŻUK GNOJARZ – uff, nie powiem, żeby miał urocze imię, ale  adekwatne do swoich zwyczajów. Zerknęłam do informacji  i oto okazuje się, że może to być ŻUK LEŚNY – u mnie siedział na starym betonowym, studziennym kręgu. Trudno mi je odróżnić.  I jeden, i drugi pięknie opalizują w słońcu. Jak szlachetne kamienie.

IMG_4492

” Do biedronki przyszedł ŻUK,

w okieneczko puk, puk, puk….”

(Jan Brzechwa)

…ale nie do TAKIEJ!:

IMG_4597

A DO TAKIEJ!!! ( Nie mam jej pod ręką, ale wiecie, o co chodzi!!)

InkedIMG_4596_LI

Poszłam dalej:

Kilka kroków wzdłuż parkanu i widzę, że przy zaczynającej kwitnąć fioletowej  BUDLEI już tankują  motyle. ( Bo wiecie, że to taki „instrybutor” dla owadów) Smacznego!

IMG_0597

Już miałam kończyć tę małą włóczęgę, ale jakaś moc wypchnęła mnie za furtkę i dotarłam do progu  łąki sąsiada  ( tak, tak, nie skosił i możliwe, że porozwijały się na niej jakieś nowości, sprawdzę jutro) ale…jeszcze kilka kroków wzdłuż drogi i…  

nowy folder 178

…popatrzcie na te uparte, zawzięte i silne rośliny. Wystarczy im czasem malutka odrobina ziemi w szparze betonu i przedłużają swój gatunek. Dzielne maluchy!

IMG_4606

Podjęłam stanowczą decyzję, że jeszcze dojdę do niedużego mostu spinającego brzegi naszej niedużej też rzeczki. Doszłam. I tak jak zaczęłam tę wyprawę – OD WŁASNEGO PAJĄKA, TAK  JĄ KOŃCZĘ – na pięknej pajęczynie rozpiętej pomiędzy prętami bariery mostu. Jak przenieść tu MOJEGO?

IMG_4603

I wróciłam, odrobinę podżarta przez komary, czego i wam życzę, bo to nie jest ta najgorsza rzecz, jaka może nas spotkać. To dodałam już po przejrzeniu internetowych wieści.