Kwiecień plecie

I wcale nie chodzi o to, że ….przeplata, trochę zimy, trochę lata – chociaż wiemy, co potrafi, owszem, bo na przykład dziś przyniósł ostry brrr… chłodek, na szczęście słoneczny. Chodzi mi o kilka kwitnących u mnie kwietniowych roślinek. I nie wiem jak u Was, ale zawsze mi się wydawało, że bzy to kwiaty maja, a tu, patrzę już są u sąsiadki za płotem, a niektóre gałęzie zaglądają na moje podwórko.

GAŁĄZKA I KIŚĆ BZÓW SĄSIADKI

PIERWSZE LIŚCIE MIĘTY ZE SKRZYNKI  I KWIAT BARDZO STAREJ JABŁONI 

MÓJ „CHWAST” (jakiś bodziszkowaty? Ktoś wie? – CHYBA Z TYCH JADALNYCH  ( z ogródka) i STORCZYK KWIETNIOWY ( z kuchennego parapetu)

I MAŁY  ODDZIAŁ TULIPANÓW

Święto z JAJKIEM

Czasy dla jajek bardzo trudne. Nie dość, że chyba do dziś nie bardzo są pewne, kto był pierwszy na świecie, to ostatnio ich „mamusie” ulegają ciężkiej ptasiej grypie odchodząc stadami i ogólnie wiadomo, że jajek „rodzi się” o wiele mniej. U nas nie jest jeszcze tak tragicznie, ale na świecie jest, ojoj, gorzej. Doszło do tego, że zamiast tradycyjnie przemycać do Stanów Zjednoczonych kompozycje narkotyków wszelkich, to Meksyk ładuje dziś swoje jaja i przerzuca nielegalnie przez granicę.

Miejmy jednak nadzieję, że w zbliżające się ŚWIĘTA WIELKANOCNE każdy będzie mógł skosztować choćby jedno pięknie ozdobione  JAJKO, bo właśnie ono jest symbolem odrodzenia i odnawiania się życia.

Więc przesyłam Wam  dzisiaj tych kilka sztuk, sobie od ust odejmując, ale od serca. Tak, oczywiście, zostawiłam parę dla siebie. Rozumiem, że sobie je upiększycie według własnego gustu, bo jak widzicie są bez świątecznego makijażu.

Dodatkowo, gdyby WIELKANOC okazała się być „ZIMNĄNOCĄ” owinę się swoim jajcarskim patchworkiem, który ma miłe polarkowe podszycie. Jak widzicie, jestem zaopatrzona we wszelką jajeczność.

Jeszcze podrzucę tu kilka drobnych przepisów ( karteluchy wyrywane z różnych dawnych czasopism. Mam ich, owszem, całkiem niezłe, babskie zbiory) Przykłady sosików i sałatek współgrających z jajami na twardo. Może kogoś zainspirują

Raz jeszcze życzę Wam wszystkim Zdrowych, Ciepłych, Radosnych i Spokojnych Świąt. Z jajkami, lub bez!

Zwarcie, bo tarcie

No, cóż, zbliża się czas tarcia, oczywiście tylko dla tych zaciekłych fanów tej przystawki. Kiedyś, około stu lat temu, sama tarłam na klatce schodowej domu, w którym mieszkałam, jeszcze w Warszawie. Okno otworzyć można było, parapet szeroki, tarka zwykła taka, na której dodatkowo łatwo ścierało się palce, a sąsiedzi, którzy przechodzili obok trochę kichali i łzawili, ale zawsze się uśmiechali z pełnym zrozumieniem. Tak to było. Ktoś z Was jeszcze trze?

Przyśniła się kucharzowi w piątek, nad ranem

kłótnia pana Buraka z nieutartym Chrzanem.

Chrzan krzyczał: – Jestem piękny, smukły jak laseczka,

czym się żywisz, Buraku, żeś gruby jak beczka?

– Piękny? Raczej za cienki, za ostry, za wiotki,

Ok, jestem pękaty, ale za to słodki!

– Och, jak miło – Chrzan zadrwił – ty jesteś buraczkiem??

IMG_8737_LI

Słodki? Cały czerwony ? Czyżbyś był lizaczkiem!?

Moja biel jest szlachetna, modna w każdym czasie,

cóż ty wiesz o kolorach, ty śmieszny grubasie!?

– Nie chcę mieć z tobą  nic wspólnego  durny chrzanie –

krzyknął Burak – nie wiedząc, co się zaraz stanie.

Kucharz się obudził, zła atmosfera znikła,

gdy zmieszał CHRZAN z BURACZKIEM i wyszła pyszna ĆWIKŁA.

IMG_8727
IMG_8722

modlitwa

Rzadko się modlę, o ile w ogóle można nazywać modlitwą te skierowane do nieba, słońca, księżyca, chmur, wody, drzew, traw, ptaków myśli : „Trwajcie tak, bądźcie takie zawsze, nie gińcie.”

I tak, to modlitwa prosząca, ale i dziękczynna, że tu byłam i nadal jestem, i mogę czuć i widzieć to wszystko.

Wśród stosu przeglądanych papierów znalazłam jednak inną modlitwę, prawdziwą. Były lata, że takie teksty częściej krążyły wśród nas, skąd ją mam? – nie pamiętam, ale chciałabym Wam dziś przypomnieć jej treść. Modlitwa ta jest umieszczona w Tuluzie, na grobie Św.Tomasza z Akwinu. I przyjmuję ją dziś jako i moją.

Powrót do przeszłości 2

Wyjęłam kolejne stosiki papierzysk. Matko miła! Nie dość, że znajduję przedziwne kartki z różnymi, rodzinnymi informacjami, przykazami, poleceniami, prośbami do Mikołajów i prośbami DO i OD członków rodziny, to jeszcze zaczynane i nigdy nieskończone „wybitne” próby literackie.  Chociaż były lata, że gdy nocami przepisywałam na starej maszynie do pisania (ustawionej na kocu, żeby zmniejszyć stukot klawiszy, bo obok spały dzieciaki) różne teksty z prasy „podziemnej”, to dla zabawy wymyślałam fragmenty i sceny dla planowanych różnych, innych „dzieł.”  Do większości nie dopisałam ani jednego dalszego ciągu. Np:

Scena, w której zazdrosny mąż dawnych czasów czyha na dowód zdrady podglądając podejrzanego, który się wymknął z balu z jego żoną. O, rety, co mi przychodziło do głowy!? I jeszcze ten język! Ktoś chce pociągnąć tę opowieść, albo chociaż dodać jakąś scenkę? Bardzo proszę!

O kobietach (powtórka)

W Dniu dzisiejszym życzymy sobie wszystkiego tego, co dla nas dobre! I, oczywiście obgadamy to sobie same.

Trzy kobiety

BABSKIE GADANIE 1

Co to jest BABSKIE GADANIE ?

Na ten temat też mam zdanie :

zawsze, przyznać wam się muszę,

słodzi miodem moją duszę. 

Bo wiadomo, jak świat światem                            

babki muszą gadać. Zatem…

stwierdzam to z wielką radością:

Jedyną rozmów nowością

jest możliwość korzystania

z komputera, tego drania,

(którego też sama mam,

bo nadaje się dla dam !)

Dawniej: Papier. Pióro gęsie.

List. Dyliżans (a on trzęsie!).

Teraz: maile, spoty, faksy,

esemesy, super- sraksy,

wirtualne gry, mitingi,

czaty, sraty. Na me stringi !!

A w szufladzie, w zżółkłych teczkach

niejedna leży karteczka.

Ona…ja… ja…ona…w kółko:

słów wymiana z przyjaciółką.

Długopisem, kredką, piórem…

kartki w kratkę, gładkie, bure…                       

Wpatruję się w tamte kartki

w prosty zapis myśli wartkich,

zerkam obok: Na ekranie

znów do siebie piszą panie

i myśl ciepła już gotowa:

TO PODOBNE W TREŚCI SŁOWA.

Na kartkach, czy na ekranie

jak świat światem – różne panie

będą się wymieniać słowem,

a to piękne jest. I zdrowe.

BABSKIE GADANIE 2

Uwierzcie: Nasze  babskie gadanie

zawsze ma jakieś mądre przesłanie.

A muszę przyznać, z bólem, niestety,

że tak potrafią TYLKO KOBIETY.

Z chłopem – czy w nocy, czy wcześniej, z rana

jest niemożliwa taka wymiana.

A więc seniory i seniority,

panny, mężatki, babcie, kobity,

prządki, prezeski i sprzedawczynie!

Niech słowny talent w was nie zaginie –

sprzątajcie, pierzcie, badajcie, wyjcie,

hodujcie dzieci, kupujcie, myjcie,

rządźcie i myślcie, gotujcie, łkajcie,

lecz przede wszystkim nadal gadajcie.

Gdyby nie nasze gadane sesje,

światu groziłyby depresje.

wilno,szkoła,maj2011 082

  

Powrót do przeszłości -1

No, cóż – rozejrzałam się ostatnio po tym moim „blogowisku” i dotarł do mnie fakt, że w lutym napisałam coś tylko dwa razy. I zaraz wyjaśnię jak to się stało – nie wiem, jak Wy, ale u mnie na regałach i w szufladach wszelkich piętrzą się od lat sterty najrozmaitszych papierzysk. Leżą tam sobie nie tylko rysuneczki dzieci i wnuków, nie tylko różne karteczki ze ” złotymi” myślami, ale i notatki z różnych zajęć, które prowadziłam, mniej lub bardziej sekretne liściki rodzinne (np: „Mamo wyszłem na dwur pobawić się z Kaskaderem,”, ” Dzieci, w lodówce jest zupa, ja pobiegłam na jazdy”, ” Czy ktoś może kupić jakiś deser, bo nie zdążę nic upiec, a są imieniny babci” itp), oraz, oczywiście dawne moje „rymowidła” pisane z najrozmaitszych powodów. No, i wiecie – zaczęłam to wszystko przeglądać. Cel był prosty: PRZEJRZEĆ i WYWALIĆ!  Jednak wykonanie tego zadania było ponad moje siły, więc wsiąkłam i tylko czytałam, czytałam, czytałam, zagłębiałam się w te  dziwne, wspaniałe, ale i nieco straszne jednocześnie skrawki życia. I  chciałabym się teraz podzielić z Wami  kilkoma wspomnieniami. Oto rymowanka sprzed lat, młodsze pokolenia nic z niej nie zrozumieją, a Wy? Ręka w górę, kto pamięta!

Chodzi warszawiak od sklepu do budki,

włos a’ la rusałka, ni długi, ni krótki,

płaszcz na nim porządny i modnie skrojony,

lecz po minie widać, że bardzo zmartwiony.

Wciąż biega po mieście i cały czas szuka,

potrzebna mu w domu chociaż jedna sztuka!

Już stracił  nadzieję ( a dziatki czekają),

więc pyta: – Jest? NIE MA! Nigdzie jej nie mają!

Łka gorzko warszawiak, smutny i ponury.

nie cieszy go Niemen, ni Pałac Kultury,

ni ćwiartka w „Kaprysie”, ni w teatrze sztuka,

NIC – żadna z rozkoszy! On łazi, i szuka.

I pyta, i prosi, i wygłasza mówkę,

tu podsunie kwiatka, tam wsunie łapówkę,

lecz na wszystkie prośby – jedno słowo wszędzie:

To? Czyś pan oszalał? NIE MA! I NIE BĘDZIE!

Czegóż ten warszawiak tak szuka uparcie?

Za czym on tak goni, tak tęskni zażarcie?

ZARAZ OPOWIEMY:

Gdzieś tam, przy Opolu,

w Krapkowickim siole,

fabryczka na polu.

Przodownicy pracy

produkują  tony,

tego, o czym marzy warszawiak strudzony:

ŻEBY TAK ROLECZKĘ!! Szarą i mięciutką!

Wszystkie inne smutki trwałyby już krótko!

Wszystkie złe koszmary prysłyby daleko!

Gdyby tak ROLECZKĘ– co nad Odrą (rzeką)

Zakład Krapkowicki ponoć wykonuje.

A nam tu, stolicy okropnie brakuję!!

Warszawiak łka głośno: Rolko  sercu bliska,

twój szelest upaja, łzy ulgi wyciska!

Ech! Szczęśliwi tylko krapkowiccy ludzie,

Bo mają na metry! A my tutaj, w trudzie

jak JEDNĄ ktoś znajdzie na miesiąc, na dwa,

to zda się że niebo, że raj w domu ma!

Mam dla was pytanie, ludu w Krapkowicach,

czy warto zazdrościć, że MY – TO STOLICA?

Cóż, że są teatry, że wieżowców kupy,

kiedy brak podstawy : ROLECZEK DO D..Y

Bez sensu

CZYLI MIEJSKIE LIMERYCZKI ZIMOWE

Ale wpierw popatrzcie na artystyczne, zachęcające wzory papieru w który opakowano mi 20dkg szynki w pewnych delikatesach:

Burmistrzyni z miasta SIERADZA

do głowy uderzyła władza.

W czasie, kiedy rządziła,

na męża nie patrzyła,

dziś zdziwiona, że on ją zdradzał.

*

Jan – ekolog mieszkający w KOLE

koło KOŁA chciał sadzić fasolę.

Jak co do czego przyszło,

nic mu z tego nie wyszło,

bo lud wolał pyry i rukolę.

*
Choć wiadomo, że w mieście KRAKOWIE

są artyści, co stoją na głowie,

Jola Nowak – nieboga

chciała postać na nogach,

no i proszę, ktoś ją znalazł w rowie!

*
Pannę Zosię z miasta BIŁGORAJU

smagły brunet chciał zabrać do raju.

Dawał jej czekoladki,

pokrywał też wydatki,

lecz uciekła, bo on był z Dubaju.

*

Pan Norbert – strażak z BIAŁEGOSTOKU

podczas gaszenia nie znosił tłoku.

Gdy polewał płomienie,

to miało się wrażenie,

że na ludzi lał, stojących z boku.

*

Syn starosty studiując w WARSZAWIE,

w wielu klubach brał udział w zabawie.

Mądrzy go ostrzegali,

że te studia zawali,

a on kupił dyplom i po sprawie.

*

Drwal Ignacy, który mieszkał w KUTNIE

miał obsesję, że ktoś mu coś utnie.

Chcąc wiedzieć skąd ta trwoga,

poszedł do psychologa,

a ten drwali traktował okrutnie.

Ojejej!

ZIMA u nas, na Mazowszu w styczniu 2025r

ZIMA?

NI MA!!

Siedzę, czekam,

zerkam w okno

(przy kawie),

a na sankach

dzieciak zjeżdża po trawie.

ZIMO!

Proszę!

Czas na powrót, kochana,

Ktoś cię zamknął?

Siedzisz w górach, związana?

ZIMO!

ZIMO!

Nasza Biała Pani,

przycupnęłaś gdzieś w Tatrach

na grani?

ZIMO!

PROSZĘ!

Przyjdź w doliny na chwilę,

bo bez ciebie jest nudno. I tyle!

Co tam szepczesz?

Wpadniesz w weekend? Gdzieś w MAJU??

Dziwne żarty się ciebie trzymają!!

DZIEŃ ZIMOWY NA MAZOWSZU 29 styczeń 2025r

ZIMA- w moim ogrodzie. 2 dni styczniowe w 2025 r)