Bez sensu

CZYLI MIEJSKIE LIMERYCZKI ZIMOWE

Ale wpierw popatrzcie na artystyczne, zachęcające wzory papieru w który opakowano mi 20dkg szynki w pewnych delikatesach:

Burmistrzyni z miasta SIERADZA

do głowy uderzyła władza.

W czasie, kiedy rządziła,

na męża nie patrzyła,

dziś zdziwiona, że on ją zdradzał.

*

Jan – ekolog mieszkający w KOLE

koło KOŁA chciał sadzić fasolę.

Jak co do czego przyszło,

nic mu z tego nie wyszło,

bo lud wolał pyry i rukolę.

*
Choć wiadomo, że w mieście KRAKOWIE

są artyści, co stoją na głowie,

Jola Nowak – nieboga

chciała postać na nogach,

no i proszę, ktoś ją znalazł w rowie!

*
Pannę Zosię z miasta BIŁGORAJU

smagły brunet chciał zabrać do raju.

Dawał jej czekoladki,

pokrywał też wydatki,

lecz uciekła, bo on był z Dubaju.

*

Pan Norbert – strażak z BIAŁEGOSTOKU

podczas gaszenia nie znosił tłoku.

Gdy polewał płomienie,

to miało się wrażenie,

że na ludzi lał, stojących z boku.

*

Syn starosty studiując w WARSZAWIE,

w wielu klubach brał udział w zabawie.

Mądrzy go ostrzegali,

że te studia zawali,

a on kupił dyplom i po sprawie.

*

Drwal Ignacy, który mieszkał w KUTNIE

miał obsesję, że ktoś mu coś utnie.

Chcąc wiedzieć skąd ta trwoga,

poszedł do psychologa,

a ten drwali traktował okrutnie.

Ojejej!

ZIMA u nas, na Mazowszu w styczniu 2025r

ZIMA?

NI MA!!

Siedzę, czekam,

zerkam w okno

(przy kawie),

a na sankach

dzieciak zjeżdża po trawie.

ZIMO!

Proszę!

Czas na powrót, kochana,

Ktoś cię zamknął?

Siedzisz w górach, związana?

ZIMO!

ZIMO!

Nasza Biała Pani,

przycupnęłaś gdzieś w Tatrach

na grani?

ZIMO!

PROSZĘ!

Przyjdź w doliny na chwilę,

bo bez ciebie jest nudno. I tyle!

Co tam szepczesz?

Wpadniesz w weekend? Gdzieś w MAJU??

Dziwne żarty się ciebie trzymają!!

DZIEŃ ZIMOWY NA MAZOWSZU 29 styczeń 2025r

ZIMA- w moim ogrodzie. 2 dni styczniowe w 2025 r)

Droga do nikąd?

Moi znajomi ze Szwecji dostali niedawno rządowe ulotki z zaleceniem w którym sugerowano, że powinni się zaopatrzyć w pewną ilość podstawowych artykułów ( spożywcze, higieniczne oraz – w baterie, świece, a nawet w gotówkę)

DLACZEGO? PO CO? A no….

Czy do Was też doszły słuchy,

że się rozmnożyły duchy:

orbanki, hitlerolubki,

breiviki, bąki, lepenki,

muski (już też budzą lęki!)

putinki, trumpki, kimdzondze?

Wszystkie mają straszne żądze,

wszystkie chcą mieć taką moc,

by móc dzień zamienić w noc..

Głucho wszędzie, ciemno wszędzie.

Nie ma prądu.

I nie będzie?

Mało ludzi.

Część zamknięto.

Nie ma lasów.

Bo wycięto.

Nie ma młodych.

Bo zginęli.

Nie ma starców.

Bo wiedzieli.

Co to będzie, co to będzie?

Źle na świecie! I to wszędzie.!

Dokąd idziemy? Oznajmia to też w swój specyficzny sposób POST-punkowiec David Byrne

Masz babo placek…

Na zbliżające się ŚWIĘTA, oczywiście. Przepis dostałam od koleżanki z pracy ładnych kilka lat temu i chociaż poplamiony, rozciapciany, naderwany i lekko pogięty ( jak ja) pod brzemieniem lat działa (jak ja) nadal. Nie mam fotek pokazowego produktu, który powstawał w/g tej instrukcji, bo ledwo wynosiłam go z kuchni, rzucała się na niego cała rodzinna banda łakomczuchów i nigdy nie zdążyłam złapać za aparat. W tym roku też zrobię i może sesja się uda. Można go modyfikować. Czasem bazę, czyli ugotowany kisiel cytrynowy z dodatkiem soku i skórki ucieram z kostką masła i takim kremem przekładam biszkopt. Nigdy nie polewam czekoladą, a zawsze ukręconym z soku i cukru pudru lukrem. Mam nadzieję, że ktoś z Was powiększając czcionkę odczyta przepis i upiecze to cytrynowe, orzeźwiające cudo nawet bez okazji – nie będziecie żałować.

A CO JESZCZE?

Grudniowe widoki znacie oczywiście,

drzew nie ma, są tylko drzewiaste szkielety,

ukradła im jesień wszystkie piękne liście.

Kto winien? Jak zwykle listopad, niestety,

I, PYTAM:

Gdzie ten zwykły  grudzień pełen śnieżnych grud?

Gdzie się grudy grudniowe podziały?

Gdzie te zaspy, zadymki, kurzawy i lód,

przecież grudzień powinien być biały!

Zamiast żwawo się włączyć w przedświąteczny trud,

dziś marzę o śniegu, o tym białym cudzie,

bo brak mi, brak grudniowych, białych, śnieżnych grud,

choć mi wszystko, co robię idzie jak po grudzie.

I JESZCZE CO?

IMG_1670

Mam nieodparte wrażenie, że raptem tydzień temu ubierałam poprzednie Drzewko Świąteczne, a widzę, że  kolejne już czeka!?? Do licha, o co chodzi? Znacie to?

NO  i…

WSZYSTKIM ŻYCZĘ CIEPŁYCH W DOMU I CHŁODNYCH NA ZEWNĄTRZ, SPOKOJNYCH, PIĘKNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA!

Tylko ona?

Prosiłam, proszę, będę  prosić, ale niczego to nadal nie zmienia!

Nie chcę w Święta żadnej ryby,                

szprotki, pstrąga, ani dorsza,

sytuacja ryb, jak wiecie

i tak z dnia na dzień jest gorsza.

Nie chcę śledzi i łupacza,

skreślam flądry i łososie,

w jedną stronę myśl ma zbacza,

więc pomóżcie, pięknie proszę:

Potrzebny mi (tak na CITO,

co oznacza tryb dość szybki)

kontakt, namiar, mail, czy co tam…

do znanej wam Złotej Rybki.

IMG_5821

Bo już chyba tylko ona

ma moc, która się nie zmienia

i jest w stanie, (bo kto inny?)

spełnić moje trzy życzenia:

Rybko! Spraw, by w kraju i na całym świecie…           

Rybko! Spraw, żeby ludzie w każdej rodzinie…

Rybko! Słyszysz? Mam życzenie trzecie…

ZŁOTA RYBKO ! Poczekaj!

W drugą stronę płynie!!?

poradnia

W SPRAWIE ZDROWIA:

IMG_1652

Durne ciało dziś by chciało czekoladkę?

Nie reaguj! Uznaj gadkę tę za wpadkę,

podaj mu szpinaczek, chude sery

i się wypuść razem z ciałem na spacery.

Gdyby kiedyś durne ciało zawołało:

Lepiej jest mieć mnie za dużo, niż za mało –

Nie reaguj! Zostaw ciastko, chwyć rzodkiewkę

i idź biegać- ciało zawsze będzie krzepkie!

IMG_1642

W SPRAWIE NIEWIAST:

panie

Jak powiedzieć, czy wyjaśnić DAMIE,

że po prostu beznadziejnie kłamie,

i mężowi, i dzieciom, i mamie?

( Nie wyjaśniaj. Można tylko krzyknąć z pewną dozą niedowierzania : Oj, niesamowite, wprost nie do uwierzenia!)

Jak przekazać, czy oznajmić KOBIECIE,

że nie mówi z sensem, tylko PLECIE,

trudna sprawa, sami przecież wiecie!

( Nie podejmujcie żadnej próby. Można się tylko uśmiechać milo!)

Jak należy wytłumaczyć jakiejś PANI,

że jej słowa mogą kogoś ZRANIĆ?!

Czy ją pobić, czy po prostu zganić?

( Nie tłumaczyć. Nie bić. Lepiej delikatnie, ale stanowczo pokręcić głową okazując dezaprobatę)

przy niej

Jak dać znać ukochanej DZIEWCZYNIE

że na zawsze już się chce być przy niej,

nawet wtedy, gdy namiętność minie?!

( Nie obiecywać, bo w te słowa trudno uwierzyć. Po prostu przy niej być. )

A tu, u mnie, pod Warszawą spadł właśnie pierwszy śnieżek, wtedy kiedy pisałam te rady (22 i 23 listopada) i wcale nie wyszłam na zewnątrz. Nie zawsze mnie kusi zostawienie tam śladu, a do zbudowania bałwana śniegu było za mało, (chyba żeby ktoś chciał ulepić sobie jakiegoś mikrusa na parapecie. Będą kolejne śniegi! Jak coś ulepię, to Wam pokażę.

Głupotki „LIŚCIOPADOWE”

TAŃCZMY

W soboty Zdziś wpada w dziwny trans

i wrzeszczy w inglisz: – Lec dans, lec dans!

Przecież wie, że w realu

wszyscy tkwią przy serialu

i ten pomysł nie ma żadnych szans!

SZTUKA WSPÓŁCZESNA

Pan Lech Nowak, artysta z Pogórza

swe nagie ciało w farbach zanurzał,

Potem kładł się na płótnie,

wił się i krzyczał okrutnie

czym krytyków sztuki tylko wkurzał.

NORMALNE IMIENINY

Dzisiaj  Ziuty rodzina

jest na jej imieninach –

Wujek Wojtuś jak zwykle

przyjechał motocyklem,

Zosia z mężem Leonem

bawią się w sadzie dronem,

Piotr, kuzyn z niewinną miną

pociąga z butelki wino,

a jego narzeczona,

mówi, że zaraz skona,

bo siostra z przyjaciółką

wrzuciły jej w kawę ziółko.

Szwagier Jaś, choć małolat

zawołał: – Śpiewamy Sto Lat!

Więc pijmy! – krzyczy Hania

choć odrobinę się słania.

Ziuta, nie mówiąc nikomu

chyłkiem znów wyszła z domu.

ZŁE NARZĘDZIA

Pewien facet sierpem i młotem

zlikwidować chciał w kraju biedotę.

Plan był nierozwinięty.

młot upadł mu na pięty,

a sierp…matko, co ja tu plotę?!

IMG_1635

We mgle

Z dawnych lat, w których częściej słuchałam audycji radiowych utkwiły mi słowa spikera, który podając wówczas prognozy pogody używał zwrotu : – „Na Mazowszu, nad ranem mogą pojawić się mgły i zamglenia ograniczające widoczność….prosimy kierowców o ostrożną jazdę”…Teraz nie słucham, czy mgły są nadal podobnie zapowiadane?

To moje, jeszcze późno-październikowe, delikatne mgiełki ( o świcie były gęste, ale nie chciało mi się wyjść):

Mgły tak, czy owak nas nawiedzają, zwłaszcza jesienną porą, kiedy to po stosunkowo ciepłym dniu przed wieczorem ziemia zaczyna się szybko schładzać.

Zgodzicie się ze mną przecież, że jesienna mgła

(twierdzą też tak sąsiadki: Lusia, Ziuta, Ula),

od wieków o swoją dziwną tajemniczość dba,

zwłaszcza, gdy wieczorami złowieszczo świat otula.

Łatwo uwierzyć, że w tej białej, skłębionej mgle

czai się w głębi mroku paskudne, złe LICHO,

a gdy ciemne, ponure cienie snują się w tle,

świat milknie i nagle robi się bardzo cicho.

Lecz przecież mgły kropelki pokrywając wszystko,

zwilżają trawy, łąki, mchy ( i runo owcom),

niosą też ulgę jesiennym, spragnionym listkom.

Lubię mgłę, więc współczuję wyłącznie kierowcom.

Wszędzie, wszędzie mglisto, a i my często jak te dzieci we mgle.

Zakończmy tę mglistość znanym standardem  „MISTY” (chociaż autorowi słów Johnny’emu  Burke  nie chodziło o zjawisko meteorologiczne, a o „zamglenie” wynikające ze stanu zakochania ) Utwór został skomponowany w roku 1954 przez pianistę jazzowego Errolla Garnera i jeśli słuchamy go w tym wykonaniu możemy sobie wyobrażać takie zamglenia, jakie chcemy. „Misty”doczekało się wielu pięknych wokalnych wykonań   ( Johnny Mathias, Sarah Voughan, Ella Fitzgerald i inni).  Dziś chciałabym zaproponować dwie, trochę różne interpretacje w wykonaniu naszych, rodzimych wokalistów: Ewę Bem ( album z  1982r) i nadającego utworowi żywsze tempo (zgodnie ze swoim temperamentem) –  Andrzeja Zauchę z roku 1987. 

Las, ciągle LAS

No, wiem, wiem, kilka dni temu już był jesienny las, ale wczoraj (sobota) znów polazłam w te rejony, żeby sprawdzić jak postępuje praca PANI JESIENI i NIE MOGŁAM SIĘ POWSTRZYMAĆ!!! Umówmy się, że większość z Was, którzy tu do mnie wpadają będzie już znudzona, więc, proszę, nie oglądajcie. Natomiast polecam serdecznie tym z Was, którzy dawno nie byli w jesiennym lesie, tym którzy mieszkają daleko od lasu i w zupełnie innym świecie, oraz tym, którzy jak ja ( a wiem, że tacy istnieją) mogą na to patrzeć w nieskończoność. I możliwe, że to jeszcze nie ostatnia moja włóczęga po lesie tej JESIENI.

Jesienne malowanie

DATA:  Dzień dzisiejszy, czyli 19 września 2024r – sobota

MIEJSCE: LAS w podwarszawskiej wsi, gdzie mieszkam

CZYNNOŚĆ : Powolne włóczenie się z aparatem fotograficznym

SKUTEK:

Bolące kolana, zawiana głowa i wystawa pt: MALUJĄCA JESIEŃ. Bez zbędnych słów.

Idę, idę dalej…może jakiś grzyb namalowany?

Innych grzybów już nie było. Zimne noce, proszę państwa!

Pójdę też na wystawę listopadową – tanie bilety!