Bóbr, Lis i ja

ORAZ

JARZĄCE SIĘ PRZERAŹLIWĄ CZERWIENIĄ OSTATNIE AZALIE

I dlatego to nie są dobre fotografie. Należało by je może przytłumić jakimś fotoszopem, ale za nimi nie przepadam. Sądzę, że powinnam je „cyknąć” o innej porze dnia/

Dawno temu moja nauczycielka języka polskiego powtarzała nam często, że nie należy zaczynać zdania od słowa WIĘC.” Już się na nią nie natknę, więc dziś, więc dziś….

Więc…zgodnie z bloga profilem

posiedzę  tu  jeszcze chwilę

i pisząc wariackie rymki,

znajdę przaśne przymiotniki,

i wykwintne rzeczowniki,

a nawet przyimki.

Ktoś mądry mi zaraz powie,

oj, źle się zabawiasz słowem,

no, cóż, moi mili, trudno,

ale żeby nie głupotki,

durne rymki, bzdurne plotki,

to byłoby nudno!

Pan Bóbr,                                                                                    

gdy tylko mógł

kąpał się w rzece Bobrze.

Robił to często i dobrze.

I choć czasem Bóbr czuł

że go oblepia muł,

a do tego dość szczodrze,

nie przestawał się myć

chciał czystym bobrem być,

Przyznajcie, że postępował mądrze!

Pewien Lis zgodnie ze swą naturą

bardzo lubił przyglądać się kurom.

Dziś, będąc już na emeryturze,

odwiedza pobliskie farmy kurze,

kryjąc się w krzakach, włażąc do rowu,

patrzy na kurki ( z wolnego chowu!)

Pewnego razu jadąc na quadzie

usłyszał : Precz stąd, ty kurojadzie!!

Ot, mieli rację, więc po kryjomu

uciekł z tej farmy i siedzi w domu.

O, ludzie!

Nic się nie zmieniło od tego wpisu ileś lat temu, a nawet jest gorzej, bo znacznie więcej reklam niż treści. Tytuły „powalająco – intrygujące”, och, otwórz, otwórz, a dowiesz się co ten zrobił tamtemu i jak żyć, żeby dożyć i jak podlewać i czym, żeby wyrosło. OTWIERASZ, a tam te same bzdury i prymitywne zachęty do tego i owego oraz oczywiście trudne do szybkiej likwidacji REKLAMY wszystkiego. I najrozmaitsze błędy.

IMG_6913

TE PRODUKTY… zapewnią ci szczęście,

TYM… mydełkiem myj się jak najczęściej,

TAK… usuniesz z ucha cały brud,

TYM… załatwisz w twoim aucie smród,

TYLKO TO… dosypuj do płukania,

TYM… sposobem nie dopuścisz do włamania,

TO… pij na czczo, a nie będziesz miał ciśnienia,

TAK… się Ziuta pozbyła kamienia,

TEGO… użyj, gdy gotujesz sosy,

TYM.. rzecz jasna smaruj na noc włosy,

TYLKO TO…uchroni cię przed rakiem,

CHLEB DOMOWY – NASZYCH CZASÓW ZNAKIEM!

TAKA… KAWA poprawi ci nastrój,

TO…założysz –  on na wieki – jest TWÓJ,

TYM… wyczyścisz wszystko to, co brudne,

TO… poczytaj, nie jest trudne, ani nudne,

TYLKO TO… ochroni twe jelita,

TEN… świadomy, który Googla pyta.

IMG_6903
zima 2013 109
IMG_6904

Lektorzy własnym uszom nie wierzą…

bo…pod dwójką

w dwa tygodnie, bez wysiłku i wkuwania,

osiem rodzin z tego bloku po chińsku pisze podania.

                      W medycynie jak w kinie…

IMG_6890
IMG_6894

OCH, ORTOPEDZI SĄ PRZERAŻENI……

                          Kolano tak bolało Janusza,

                       że Janusz się prawie nie ruszał.

Skalpel naostrzony, Janusz przerażony, chirurg gotów czeka,

                                 a Janusz ucieka.

  Nie, nie tniemy – woła, biegnąc. Już jest zdrowe to kolano,

          żona mi tu przemyciła kurkumę i oregano!!!

IMG_6898
IMG_6906

                      To TU… na tej łące

                                                  Ziuta odkryła

                                       miętę, która jej talię zwęziła.

           (A zawsze miała spory obwód i już jej groził zawał i rozwód)

          Teraz, (i za to dziękuje Bogu ) wziętą modelką została w Vogue’u.

IMG_6910

Dermatolodzy jej nienawidzą

bo skóra Lusi się nie starzeje.

Smaruje się ino świeżą słoniną,

kasę oszczędza i wciąż młodnieje.

Już niczego więcej Wam tu nie wyliczę, proszę tylko: BĄDŹCIE CZUJNI ! 

Nie??

Pierniczę!!

                               

Majowe marzenie

Gdybym jeszcze tylko mogła, gdybym mogła….,

gdyby ta wariatka – starość mnie nie zmogła,

to bym zaraz, dziś lub jutro, ale w maju

poleciała  chociażby do Paragwaju…,

albo…wspięłabym się sama gdzieś na wierchy,

raczej niższe (nasze, polskie), więc bez Szerpy!)

Gdybym była odrobinę mniej skostniała,

to rękami i nogami bym machała,

i przebiegłabym truchcikiem długą trasę,

odpoczęłabym chwileczkę, gdzieś pod lasem,

trzy dni później wzięłabym udział w regatach,

nie, nie w Gdańsku, lecz w tych Dookoła Świata.

Gdybym nadal ciągle tkwiła w tejże bajce,

oglądałabym wschód słońca na Jamajce…,

odrzuciłabym do kąta swoją laskę

i pognałabym na biwak – na Alaskę.

Gdybym tylko, choć raz jeszcze wszystko mogła...

ot, za późno, durna starość już mnie zmogła

Już przestaję! Wezmę książkę, sparzę kawkę,

siądę sobie na werandzie (mam tam ławkę).

I nie mówcie mi, że mogłoby być gorzej,

lecz się zgódźcie, że pomarzyć każdy może.

 

Tylko Zieleń

Śniło mi się, że nie ma na Ziemi  ZIELENI,

a wszystko jest okryte ŻÓŁCIĄ i ORANŻEM,

( lecz gdyby się na jawie kolor ziemi zmienił-

na myśl o tym, kochani, nie tylko ja zadrżę!)

Ktoś tu szepcze, że mogłaby być FIOLETOWA,

ot, przypadek, bo niby dlaczego ZIELONA?

Na myśl o tym, kochani, pęka mi wprost głowa,

mgłę mam w oczach, omdlewam, czuję wręcz, że konam!!

A gdyby tak – powiadasz – tonęła w SZAROŚCI,

lub w byle jakim BRĄZIE, jak to lniane siemię?

Przestań gadać te bzdury, bo już mnie to złości –

dodam, że opuściłabym  tę inną ZIEMIĘ.

Takie tam – na wiosnę

Pani Mila,  asystentka z Czech

hoduje na swym balkonie mech

i wiosną, zwykle nago

ćwiczy tam figo-fago,

chociaż wszyscy krzyczą, że to grzech!

IMG_0811

Pan magister, biolog, Jarek Kurz 

chciał tej wiosny pojechać gdzieś w busz,

lecz dziś na polskiej łące

poluje na zające,

bo od żony dostał dobry nóż.

Piotr – chcąc z wiosną zwiększyć apanaże

w knajpie robił kluseczki na parze,

gdy mu raz wyszła pulpa,

łkał głośno : – Mea Culpa!

i kierownik musiał wezwać straże.

IMG_0816

Ekspedientka Monika z Iławy

wiosną była skora do zabawy, 

gdy wczoraj na weselu

otoczyło ją wielu,

to krzyknęła: – Precz! Chcę tylko kawy!

IMG_0818

Kacper, technik z warszawskiej Ochoty

choć był łasy na wszelkie zaloty,

gdy zobaczył, że zima,

wiosnę za gardło trzyma,

rzekł: – Z tym wszystkim czekam do soboty.

Światło i cień

Tak było, tak jest i zawsze będzie

i to się w naszym życiu nie zmieni,

że oprócz blasków, snuje się wszędzie

dość nieprzyjemny tłum różnych cieni.

IMG_0537

Ot, pierwszy z brzegu – cień wątpliwości:

Przyjdzie? Nie przyjdzie? (Choć obiecała!)

Lubi? Nie lubi? – cień niepewności,

cień niepokoju: Czego się bała?

Jeśli odejdzie,, co ze mną będzie?

Cień strachu, złości, lęku i smutku,

łażą złe cienie za nami wszędzie,

ciszej, bądź głośniej i pomalutku.

Te cienie nie zawsze są widoczne.

Są jednak inne cienie, te dobre, widzialne, istnienie których zależy wyłącznie od intensywności blasku światła słonecznego, nocnej lampki, świecy, czy ogniska. Wszyscy je znamy, a ja czasem lubię poobserwować te moje domowe, które się zmieniają razem z porą roku i dnia chociaż występują w podobnych miejscach. Niektóre są, owszem, lekko ponure, ale inne budzą we mnie CIEŃ RADOŚCI i UŚMIECHU, a nawet CIEŃ NADZIEI, że nie wszystko jest beznadziejne. Dlaczego? Bo jak je widzę, to mam pewność, że znów świeci słońce. Kilka z nich dziś Wam przedstawiam.

Macie też swoje cienie? A jakie swawolą w Waszym domu?

Ostatnia uczta

Czyli wiosenna, ptasia sesja fotograficzna

Drogie ptaszki krótko-dziobe, skrzydło-pędne!

Zima większość swych bagaży spakowała,

zatem, wszelkie jadłodajnie już są zbędne,

i nie będę już was dłużej dokarmiała.

Na nic prośby świergotliwe, na nic żale,

rosną kiełki, słodkie pędy, są nasionka,

już wyłażą wszelkie muszki i robale,

spójrzcie tylko, tu przysiadła tłusta stonka.

Wszyscy wiemy, że niedługo uschną kwiatki,

przyjdzie mróz, a gdy będziecie znów zziębnięte

znów zaproszę was do stołu na obiadki,

ale teraz już od jutra jest zamknięte.

I

Ruda wiosna

Idzie wiosna, bo zakwitła mi  wiewiórka!

Rozwinęła na słoneczku rude piórka,

oba uszka nastroszyła promieniście,

( a te uszka u wiewiórek są jak liście)

i zerknąwszy szybko spod płomiennej strzechy

zamówienie mi złożyła na orzechy.

ptasi wtorek

Bo, proszę Państwa, zawsze we wtorki

żywią się u mnie zwinne sikorki.

I już.

W czwartki – gdy w menu są słoneczniki

często zgłaszają się kowaliki.

kowalik

No, cóż.

Mam jednak w sobie smutek (niewielki)

że nie chcą jadać u mnie wróbelki,

a przecież zawsze były tuż,tuż!