Są, proszę państwa, wiosny oznaki:
Po pierwsze – wróciły wreszcie szpaki
i wszystkie na jakimś dziwnym głodzie,
biegają żwawo po mym ogrodzie
wydłubując z trawnika robaki.

Po drugie, na marnych, starych rabatkach,
gdzie sterczy tylko uschnięta natka,
żółty motylek – wcześniej zbudzony (?)
macha skrzydłami zły, zawiedziony
brakiem nektaru w moich trzech kwiatkach.



Po trzecie, słońce, słońce, och, słońce
coraz cieplejsze ( bo nie gorące)
stara się ogrzać, co tylko może:
nas – ludzi, drzewa, zwierzątka w borze
i mgły poranne na bliskiej łące.



Ja – też wiosenna, cichutko wzdycham
i jak co roku – wiosennie KICHAM.
