Takie tam – na wiosnę

Pani Mila,  asystentka z Czech

hoduje na swym balkonie mech

i wiosną, zwykle nago

ćwiczy tam figo-fago,

chociaż wszyscy krzyczą, że to grzech!

IMG_0811

Pan magister, biolog, Jarek Kurz 

chciał tej wiosny pojechać gdzieś w busz,

lecz dziś na polskiej łące

poluje na zające,

bo od żony dostał dobry nóż.

Piotr – chcąc z wiosną zwiększyć apanaże

w knajpie robił kluseczki na parze,

gdy mu raz wyszła pulpa,

łkał głośno : – Mea Culpa!

i kierownik musiał wezwać straże.

IMG_0816

Ekspedientka Monika z Iławy

wiosną była skora do zabawy, 

gdy wczoraj na weselu

otoczyło ją wielu,

to krzyknęła: – Precz! Chcę tylko kawy!

IMG_0818

Kacper, technik z warszawskiej Ochoty

choć był łasy na wszelkie zaloty,

gdy zobaczył, że zima,

wiosnę za gardło trzyma,

rzekł: – Z tym wszystkim czekam do soboty.

Światło i cień

Tak było, tak jest i zawsze będzie

i to się w naszym życiu nie zmieni,

że oprócz blasków, snuje się wszędzie

dość nieprzyjemny tłum różnych cieni.

IMG_0537

Ot, pierwszy z brzegu – cień wątpliwości:

Przyjdzie? Nie przyjdzie? (Choć obiecała!)

Lubi? Nie lubi? – cień niepewności,

cień niepokoju: Czego się bała?

Jeśli odejdzie,, co ze mną będzie?

Cień strachu, złości, lęku i smutku,

łażą złe cienie za nami wszędzie,

ciszej, bądź głośniej i pomalutku.

Te cienie nie zawsze są widoczne.

Są jednak inne cienie, te dobre, widzialne, istnienie których zależy wyłącznie od intensywności blasku światła słonecznego, nocnej lampki, świecy, czy ogniska. Wszyscy je znamy, a ja czasem lubię poobserwować te moje domowe, które się zmieniają razem z porą roku i dnia chociaż występują w podobnych miejscach. Niektóre są, owszem, lekko ponure, ale inne budzą we mnie CIEŃ RADOŚCI i UŚMIECHU, a nawet CIEŃ NADZIEI, że nie wszystko jest beznadziejne. Dlaczego? Bo jak je widzę, to mam pewność, że znów świeci słońce. Kilka z nich dziś Wam przedstawiam.

Macie też swoje cienie? A jakie swawolą w Waszym domu?

Na Wielkanoc

Z okazji  Świąt Wielkanocnych życzę Wam wszystkiego tego, co dla Was dobre i piękne.

Niechaj wokół Was wszystko pięknie się zieleni i rozkwita.

A na palenisku niech Wam się uwarzy żur znakomity, a kredensy Wasze niech się zapełnią dobrem wszelakim i nigdy puste nie będą.

Niech na Waszych stołach nie zabraknie nie tylko mazurka bogato zdobionego, czy jajek malowanych, ale też i innych potraw wyśmienitych.

I niechaj Was otoczy wokół rodzina i przyjaciele. I niech wszyscy się do Was uśmiechają.

 

Przyszła?

Termin się zgadza, więc chyba jest, chyba przyszła ta wyczekiwana (tiu,tiu, pitu, pitu, ble, ble)) kochaniutka WIOSENKA. Dobrze przypuszczacie, uważając, że powyższe, pierwsze zdanie nie świadczy o mojej wielkiej do niej sympatii. I nawzajem. W zakamarku duszy przyznaję jej jednak rację, bo…

Przyszła dzisiaj….chyba… wcześnie rano,

rozchyliła kielichy  krokusa.

Rozwinęła liście trzem tulipanom,

rozejrzała się i 

w ogród dała dała susa.

A pytając, gdzie mam inne kwiatki,

nie skrywała swego oburzenia.

Patrząc na moje zdziczałe rabatki,

rzekła: -Nie mam miła,

tu nic do zrobienia.

I dodała: Nie dziw się, kochana,

znam podobne jak ten twój – przypadki.

Nie zostanę tu, a jutro od rana

kwiaty będą kwitnąć,

ale u sąsiadki.

Ostatnia uczta

Czyli wiosenna, ptasia sesja fotograficzna

Drogie ptaszki krótko-dziobe, skrzydło-pędne!

Zima większość swych bagaży spakowała,

zatem, wszelkie jadłodajnie już są zbędne,

i nie będę już was dłużej dokarmiała.

Na nic prośby świergotliwe, na nic żale,

rosną kiełki, słodkie pędy, są nasionka,

już wyłażą wszelkie muszki i robale,

spójrzcie tylko, tu przysiadła tłusta stonka.

Wszyscy wiemy, że niedługo uschną kwiatki,

przyjdzie mróz, a gdy będziecie znów zziębnięte

znów zaproszę was do stołu na obiadki,

ale teraz już od jutra jest zamknięte.

I

Jaki to DZIEŃ ?

KOBIETY WSZYSTKICH KRAJÓW – ŁĄCZCIE SIĘ!!

A, tam…….

Jeśli ktoś z was na jakieś ważne wnioski czeka,

to, jak stwierdzili wszyscy moich rymków – fani:

Powinno być  jedno, wspólne  ŚWIĘTO CZŁOWIEKA,

zamiast tych różnych, wielu dni Pana,  czy Pani.

Ruda wiosna

Idzie wiosna, bo zakwitła mi  wiewiórka!

Rozwinęła na słoneczku rude piórka,

oba uszka nastroszyła promieniście,

( a te uszka u wiewiórek są jak liście)

i zerknąwszy szybko spod płomiennej strzechy

zamówienie mi złożyła na orzechy.

Walka z panią D

No, tak. Dzień Depresji był 23 lutego, Trzy dni zastanawiałam się jak to „świętować”. (?!) Bez sensu, prawda? Zwiększa się liczba osób zapadających na tę rozpaczliwą przypadłość. Jeśli u siebie, albo u innych zaobserwujecie ten WIELKI SMUTEK i NIEMOC – nie czekajcie. Zwróćcie się o pomoc. I powtarzam dawny opis:

                                       D E P R E S J A

Jeśli wszystko zamilkło, a cisza nadal poraża ci słuch,

Jeśli budzisz się – nie budzisz – w nocy, lub nad ranem

i próbujesz skinąć ręką, i męczy cię ten ruch,

i myślisz: – nie ubiorę się, nie mam sił, nie wstanę –

to znaczy, że przyszła ONA, a ty już nie chcesz być.

Zgaś światło! – szepczesz, bo ciemność poraża twe oczy,

nie chcesz widzieć, nie chcesz czuć, nie chcesz spać i nie chcesz żyć.

Brak nadziei, bezsens, strach? NIE REZYGNUJ!  SZUKAJ POMOCY.

https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/depresja-jak-unikac-i-dokad-po-pomoc

Miau!

W/g Wikipedii:

MIAU! MIAU!

Coś bym chciał!!

Ale co?

Cielęcinkę, mus z tuńczyka,

pasztet – może być z królika…

Jeszcze coś?

MIAU….no…mleczko. Postaw z boku

i idź, chcę mieć święty spokój!

MIAU, MIAU! MIAU,

dostał wszystko to, co chciał!

Mówiąc cicho, między nami,

takie jest życie z kotami.

Czwartek Niskotłuszczowy, czyli:

SŁODZIAK DWUOSOBOWY, ANTY-PĄCZKOWY zbliżony do tiramisu, ale nim nie będący:

1. Układamy w zwartym szeregu sześć „damskich paluszków” czyli wydłużonych biszkopcików zamoczonych przez jedną sekundę w kawie z dodatkiem soku cytrynowego, (zaparzam często resztki kawki, która mi się obsypuje i zbiera pod ekspresem)

2. Z połowy pojemnika serka mascarpone i z połowy śmietanki 30% ubijamy kremik dodając czubatą łyżeczkę rozpuszczalnej kawy ( rozciapcianej w mikroskopijnej ilości wody – np. w 1 łyżeczce)

3. 3/4  tak powstałego kremu nakładamy łyżką (delikatnie!) na  biszkopty i opatulamy kolejnymi sześcioma zwilżonymi biszkoptami. Resztkę kremu rozprowadzamy na wierzchu i posypujemy zmieloną kawą. Buch do lodówki na godzinkę. Oczywiście można usztywnić krem jakąś odrobiną żelatyny, ale to już nie będzie ten sam mięciutki i pachnący kawowo deserek. Zresztą każdy może sobie coś zmieniać, dodawać, upiększać itp. Smacznego. Idę (ha! ha!) konsumować .

Jeśli chcecie wiedzieć, nie przepadam za pączusiami, ale entuzjastom tychże życzę dziś smakowitych wrażeń i sprawnego trawienia.