Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,
SŁODZIAK DWUOSOBOWY, ANTY-PĄCZKOWY zbliżony do tiramisu, ale nim nie będący:
1. Układamy w zwartym szeregu sześć „damskich paluszków” czyli wydłużonych biszkopcików zamoczonych przez jedną sekundę w kawie z dodatkiem soku cytrynowego, (zaparzam często resztki kawki, która mi się obsypuje i zbiera pod ekspresem)
2. Z połowy pojemnika serka mascarpone i z połowy śmietanki 30% ubijamy kremik dodając czubatą łyżeczkę rozpuszczalnej kawy ( rozciapcianej w mikroskopijnej ilości wody – np. w 1 łyżeczce)
3. 3/4 tak powstałego kremu nakładamy łyżką (delikatnie!) na biszkopty i opatulamy kolejnymi sześcioma zwilżonymi biszkoptami. Resztkę kremu rozprowadzamy na wierzchu i posypujemy zmieloną kawą. Buch do lodówki na godzinkę. Oczywiście można usztywnić krem jakąś odrobiną żelatyny, ale to już nie będzie ten sam mięciutki i pachnący kawowo deserek. Zresztą każdy może sobie coś zmieniać, dodawać, upiększać itp. Smacznego. Idę (ha! ha!) konsumować .
Jeśli chcecie wiedzieć, nie przepadam za pączusiami, ale entuzjastom tychże życzę dziś smakowitych wrażeń i sprawnego trawienia.
Dwa dni temu czyli 23 stycznia był Dzień Pisma ręcznego. Chciałam, bardzo chciałam coś znów na ten temat napisać ( już nie ręcznie, oczywiście), ale jakieś inne, bliżej nieokreślone działania odebrały mi tę możliwość. Jestem jednak pewna, że ta starsza rymowanka jest nadal aktualna i przybliży nam to nieodwracalne już zjawisko.
WIMA – Writing Instrument Manufactures Association na Dzień Pisma Ręcznego wybrało datę 23 STYCZNIA – w tym dniu bowiem urodził się amerykański polityk John Hancock , jeden z sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości – znany z bardzo dużego, ozdobnego podpisu. W dobie komunikatorów, e-maili, telefonów komórkowych przestajemy pisać na papierze, trochę inaczej pracują nasze ręce i tym samym inaczej aktywizuje się mózg.
Jeśli ktoś, kiedyś sądził, że będziemy wiecznie
zapisywać swe myśli rysikiem i piórem,
długopisem, ołówkiem – krótko mówiąc: RĘCZNIE,
ten dziś się czuje głupio i sny ma ponure
Pach, pach! Dwa paluszki nad dziwną maszyną
w ruch wpędzone – stawiają literki i słowa,
zdania krótsze i dłuższe już w przestrzeni płyną,
pach, pach po klawiszach – wiadomość gotowa:
„Tu jestem” i „To robię”, ” A ty, jak się czujesz?”
Czy to w Polsce, czy gdzieś na świecie, czy to w górach, czy na równinach, czy na wielkich balach, czy pod kocykiem w domku, czy w samotności, czy wśród przyjaciół, czy w pełnym zdrowiu, czy odrobinę chorzy i cierpiący – powitajmy NOWY ROK ciepło i może z ostrożną, ale NADZIEJĄ. Niech będzie on lepszy dla wszystkich.
Może i mogłabym ŻYCZYĆ WAM WSZYSTKIM – WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, ale to trochę bez sensu, bo i tak nie mogłoby się spełnić. ŻYCZĘ WIĘC DUŻO DOBRYCH ZDARZEŃ I WIELU DOBRYCH LUDZI WOKÓŁ, SPOROSPOKOJU I CAŁEJ GROMADY RADOSNYCH CHWIL i TYLKO KILKU MALUTKICH SMUTKÓW, bo wiadomo, że i takie się trafią.
NIECH SIĘ WSZYSTKIM UDADZĄ USZKA!NIECHAJ KAŻDY Z WAS ZOSTANIE OBDAROWANY
A NOWY ROK NIECH BĘDZIE AUTENTYCZNIE NOWY, PRZYJAZNY I Z KILKOMA WSPANIAŁYMI NIESPODZIANKAMI – jakiekolwiek miały by one nie być. KAŻDEMU ( HA!) WEDŁUG POTRZEB!!
I teraz idę zapiec pasztet( bo sobie go narobiłam)
Kiedyś był Św.Mikołaj, później przez czas jakiś, ale nie u wszystkich, dostarczał prezenty DziadekMróz, a do moich znajomych z Wielkopolski zaglądał Gwiazdor. Jak go zwał, tak go zwał, grunt, że przychodził i to w najcięższych czasach, kiedy to (a kto to pamięta?!!) wydobywał z worka, lub cichcem, nie wiadomo kiedy, zostawiał pod nawet najlichszą choinką – a tomydełko FA, a to szampon Zielone Jabłuszko, a to parę lepszych, zdobycznych rajstop, czyskarpetek. Zawsze jednak, nawet w najgorszych czasach były książki. W naszej rodzinie kwitła przez jakiś czas „twórczość” polegająca na opisaniu każdego prezenciku jakąś rymowanką. Głupie były okrutnie, niepoprawne, wariackie, ale jakoś nas rozśmieszały. Zbliża się ten czas mikołajowego rozdawnictwa. W sumie miły to zwyczaj, chociaż ja chyba wolałam, kiedy było trudniej i kiedy zadowalały nas drobiazgi. No, to kilka przykładów mikołajowej „twórczości.” Może i u was istnieje taka tradycja, a może sami wpadniecie na jakieś pomysły.
UWAGA:Wszelkie podobieństwo eksponatów na fotografii do tych, które ktoś dostał, czydostanie, jest absolutnie przypadkowe. To są są wyłącznie przykłady.
WŁÓŻ NA PIĘTĘ I PALUSZKI, MRÓZ CI NIE ZEPSUJE NÓŻKIWUJKU WITKU, TEN KRAWAT – ODEJMIE CI 10 LAT.CIOCIU, SKROP SIĘ, SZYBKO SKROP – BĘDZIE CHCIAŁ CIĘ KAŻDY CHŁOPW DZIEŃ I W NOCY KŁADŹ NA CIAŁO, A NIE BĘDZIE WYSYCHAŁOTO JEST, MÓWIĄC MIĘDZY NAMI – KOGEL-MOGEL z DODATKAMINIKT Z ROZPACZY NIE ZAKWICZY, GDY MA W DOMU CIUT SŁODYCZY.WCIĄŻ NAPEŁNIAJ JĄ HERBATKĄ – PRZEZ ŻYCIE PRZEBIEGNIESZ GŁADKOGDY UPIECZESZ TO DLA GOŚCI – SĄSIADKA PADNIE Z ZAZDROŚCI
Zauważyliście, mam nadzieję, że autorzy różnych reklam, czy np. podawanych propozycji dotyczących takiego, a nie innego upieczenia szynki, zrobienia pierogów, kremu, rogalików itp często bazują na naszych ludzkich „słabościach,” czy uznanych za powszechne zjawiskach emocjonalnych. Wykorzystują naszą drobną, ludzką zazdrość lub ogólnie „uznaną” tendencję teściowych do krytykowania, a także np. trendy związane z chwaleniem wszystkiego, co robiły babcie (ten przepis znalazłam w kajeciku babuni ) itp. Stąd treść pod fotką piernika do upieczenia.
OBLECZ W NIĄ DZIŚ SWOJE CIAŁO, BĘDZIE MU SIĘ ŚWIETNIE SPAŁOŻEBYŚ SPRAWNIEJ MYŚLEĆ MÓGŁ, CZYTAJ KSIĄŻKĘ ( W INGLISZ : BUK)
WSZYSTKIM ŻYCZĘ TAKICH PREZENTÓW, O JAKICH OSTATNIO MARZĄ, ALE CZY WSZYSCY BYLIŚMY GRZECZNI?? OJ, widzę………….
Zanim i my wszyscy, co jest nieuniknione, stąd odejdziemy, pomyślmy dziś o tych, których już nie ma, a którzy w naszych wspomnieniach mogą na krótko znów zaistnieć.
W Psim Dniu ( chodzi o KUNDELKA) chcę przypomnieć psią rymowankę, która tak, już tu była, ale kilka lat temu i nadal jest aktualna, a nie wszyscy ja wówczas poznali. To był taki bardziej psi czas
Ponoć ostatnie badania dowodzą,
że KUNDLE z najwspanialszych rodów się wywodzą.
Nie zmyślam. Podała to wszechwiedząca prasa.
Oświadczono, że KUNDLE to szlachetna rasa.
KUNDEL nie ma humorów jak mops, gdy się nudzi
i nawet, gdy się zmęczy, i łapska utrudzi
nie włazi do torebki jak york – spryciarz wielki
i nie żąda fryzjera, jak próżne pudelki.
Taki jamnik. Po licho wciąż jest wydłużany?
Czy im dłuższy, tym bardziej przez ludzi kochany?
Ale, biedny, nie wbiegnie za panem po schodkach –
złamie mu się kręgosłup, lub pęknie łąkotka (?)
Czy sądzicie, że może bardziej się zachwycę
rottweilerem, buldogiem czy, chociażby
szpicem? ?
Och, do buldoga nigdy nie przybliżam ręki,
bo dla mnie, ma bestyjka nazbyt męskie szczęki
i powiem wam, a jestem osobą dość szczerą
że nie zaufam kulturystom – rottweilerom.
A nasz kundel- mieszaniec zebrał w swym
psim ciele najlepsze geny przodków i żąda
niewiele:trochę żarcia w miseczce, na deser dwie kości, spacerek, bieg z patykiem