Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,
Wyjęłam kolejne stosiki papierzysk. Matko miła! Nie dość, że znajduję przedziwne kartki z różnymi, rodzinnymi informacjami, przykazami, poleceniami, prośbami do Mikołajów i prośbami DO i OD członków rodziny, to jeszcze zaczynane i nigdy nieskończone „wybitne” próby literackie. Chociaż były lata, że gdy nocami przepisywałam na starej maszynie do pisania (ustawionej na kocu, żeby zmniejszyć stukot klawiszy, bo obok spały dzieciaki) różne teksty z prasy „podziemnej”, to dla zabawy wymyślałam fragmenty i sceny dla planowanych różnych, innych „dzieł.” Do większości nie dopisałam ani jednego dalszego ciągu. Np:
Scena, w której zazdrosny mąż dawnych czasów czyha na dowód zdrady podglądając podejrzanego, który się wymknął z balu z jego żoną. O, rety, co mi przychodziło do głowy!? I jeszcze ten język! Ktoś chce pociągnąć tę opowieść, albo chociaż dodać jakąś scenkę? Bardzo proszę!
No, cóż – rozejrzałam się ostatnio po tym moim „blogowisku” i dotarł do mnie fakt, że w lutym napisałam coś tylko dwa razy. I zaraz wyjaśnię jak to się stało – nie wiem, jak Wy, ale u mnie na regałach i w szufladach wszelkich piętrzą się od lat sterty najrozmaitszych papierzysk. Leżą tam sobie nie tylko rysuneczki dzieci i wnuków, nie tylko różne karteczki ze ” złotymi” myślami, ale i notatki z różnych zajęć, które prowadziłam, mniej lub bardziej sekretne liściki rodzinne (np: „Mamo wyszłem na dwur pobawić się z Kaskaderem,”, ” Dzieci, w lodówce jest zupa, ja pobiegłam na jazdy”, ” Czy ktoś może kupić jakiś deser, bo nie zdążę nic upiec, a są imieniny babci” itp), oraz, oczywiście dawne moje „rymowidła” pisane z najrozmaitszych powodów. No, i wiecie – zaczęłam to wszystko przeglądać. Cel był prosty: PRZEJRZEĆ i WYWALIĆ! Jednak wykonanie tego zadania było ponad moje siły, więc wsiąkłam i tylko czytałam, czytałam, czytałam, zagłębiałam się w te dziwne, wspaniałe, ale i nieco straszne jednocześnie skrawki życia. I chciałabym się teraz podzielić z Wami kilkoma wspomnieniami. Oto rymowanka sprzed lat, młodsze pokolenia nic z niej nie zrozumieją, a Wy? Ręka w górę, kto pamięta!