Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,
Ostatnio znów usłyszałam o kilku niefortunnych zdarzeniach związanych z nieostrożnością ludzi, którzy zapominając o swoim wieku za bardzo się spieszyli gdzieś…tam…i teraz nie jest im wesoło. Poniższy alert „napisał mi się” 8 lat temu po wypadku mojej koleżanki.
Od dobrej znajomej z miasta Łodzi otrzymałam przesyłkę z pięknie ozdobionym JAJEM. Jakie wielkie! – pomyślałam, prawdopodobnie strusie! Nic, tylko usmażyć jajecznicę! Zauważyłam pewne pęknięcie, więc stanęłam nad patelnią i rozdzieliłam je do końca.
NIE BĘDZIE JAJECZNICY!
I ZNOWU UTYJĘ!!
Wszystkim Wam życzę mnóstwa zdrowych, pięknych, dorodnych i kolorowych JAJ oraz radosnych, pełnych nadziei Wielkanocnych Świąt.
Jeszcze znalazłam w starych liściach żółtkowego krokusaI ZAJĄCZKA!
No, to dziś, dla nieco starszych przedstawiam nową wersję (można, oczywiście używać jej do gier towarzyskich, rodzinnych i wszelkich innych:
Uno, due, like fake,
a tu draka goni drakę,
Eus knuje, Deus szczuje,
Kosmateus potakuje,
Eus wszystko podpisywał,
a Deus wetuje.
Uno, due, rike fake,
torba z borbą piją sake.
Oze – sroze nie pomoze,
Brałn, morele, Czarny strach,
a my wszyscy bach i krach!
Znalazłam w sieci adekwatny rysunek pana Mleczki, nawiązujący do innej, dawniej znanej wyliczanki. I muszę powiedzieć, że miałam szkic nowej ZANIM to zobaczyłam. Co tylko potwierdza, że ludziom coś się może wspólnie skojarzyć. Pociągnęłam dalej:
Pisząc DZIÓB nie miałam na myśli Was, to oczywiste, ale pasował mi do tych wariackich rymków o BOBIE. Jestem amatorką bobu i kiedyś tu napisałam coś w rodzaju instrukcji dotyczącej sposobu gotowania. Mój pierwszy bób spotkałam na wakacjach, które dziewczęciem będąc spędzałam na normalnej wsi, w normalnej chacie z dwoma oknami, kominem i drewnianą werandką obrośniętą czymś, co się pięło. Bób przyniosła mi w fartuchu moja babcia ( ze 100 lat temu, oczywiście). Rósł on za chatą między zagonami ziemniaków i kopru. Rzuciła wielkie strąki na ławeczkę werandy i rozkazała : – Wyłuskuj! Wyłuskałam, bób się ugotował, a ja, czytając znalezioną na strychu książkę pt. „W pustyni i w puszczy” pożerałam go jak zdziczały zwierz. I tak mi zostało. Teraz, bób, książki i ja stanowimy drobny element jednej z chwil, które nazywam SZCZĘŚLIWE.
Chociaż kuszono mnie w sieci, ( jak to możliwe!??) druk zwolnienia L4 wystawiam sobie sama, tak, jak i autodiagnozę. Cel : Usprawiedliwienie dłuższej nieobecności w sieci. Każdemu się zdarza!
Chyba część z Was miała choć raz w życiu styczność z jakimś wierszykiem Stanisława Jachowicza („Nie rusz, Andziu tego kwiatka, róża kole rzekła…..”, „Raz niegrzeczny Tadeuszek nałapał w butelkę muszek….” itp) A ja dziś „polecę” Chorym Kotkiem: Pan Kotek był chory i leżał w łóżeczku, i przyszedł pan doktor: – Jak się masz, Koteczku” – Źle bardzo i….) I mam nadzieję, że mi pan Jachowicz to wybaczy, bo po prostu sił twórczych mam ostatnio mało.
To ja byłam chora! Leżałam w łóżeczku,
nie było doktora, nie szepnął -”Koteczku….”
I dobrze, bo zaraz byłoby pytanie:
Przyznaj się, co jadłaś wczoraj na śniadanie!?
Golonkę, schabowe wytarzane w soli?
No, proszę pokazać w którym miejscu boli!!
– Ach, skąd! Był jogurcik, owoc, płatki w mleku;
wiem dobrze, co zjadać – zwłaszcza w moim wieku,
tylko to, co zjadam, szanowny doktorze.
Dłużej jakoś we mnie pozostać nie może….!!!
Doktor by potwierdził to, co ja tu piszę:
– Tak, to Rotawirus,czyli „Katar Kiszek”
Próbowałam nawet zaznaczyć potwornymi wierszykami przeszły Dzień Zakochanych, ale utkwił mi w głowie tylko taki kawałek:
Spytał mamę mały synek: – Nie obchodzisz Walentynek??
Mama na to: – Nie, nie mogę,Walenty dał dawno nogę.!
Widzicie sami! Zrezygnowałam, ale powolutku „dochodzę do siebie”. Wszystkich pozdrawiam.
czyli rymowanka absolutnie nieregularna i wręcz infantylna, ale za to prawdziwa!
– Idę spać! – zamruczał JEŻ.
– Czy wy też?
– Nie, ja nie! – zaćwierkał KOS
– ale przecież dobrze wiesz,
że każdy normalny JEŻ,
to już wcześniej, w listopadzie
na zimę w norce się kładzie,
a ty nie?
Odezwała się WIEWIÓRKA:
– Ja mam futro, KOS ma piórka,
lecz gdy w grudniu wichry wieją
twoje kolce słabo grzeją,
każdy dobrze wie!!
– No, nie było aż tak źle,
listopad był dość cieplutki,
nie znalazłem swojej starej budki
i nie chciało mi się spać!
Dziś się wturlam, o, w te liście,
otulę się nimi ściśle,
a kiedy nadejdzie wiosna,
to mi, proszę, dajcie znać.
I mnie zbudźcie, delikatnie i pomału,
bo ostrzegam, że od nagłych, głośnych pobudek,
to my – JEŻE dostajemy wręcz zawału!
A teraz przypomnę Państwu MOJEGO JEŻA LISTOPADOWEGO – ta rymowanka, napisana z okazji DNIA JEŻA – 9 listopada 2018r jest zgrabniejsza i chociaż listopad już za nami, to może przeczyta to sobie ten mój grudniowy, dzisiejszy JEŻ ( jeżeli jeszcze nie zasnął, oczywiście).