Przypomnienie

Ostatnio znów usłyszałam o kilku niefortunnych zdarzeniach związanych z nieostrożnością ludzi, którzy zapominając o swoim wieku  za bardzo się spieszyli gdzieś…tam…i teraz nie jest im wesoło. Poniższy alert „napisał mi się”  8 lat temu po wypadku mojej koleżanki. 

Prośba do SENIOREK i nie tylko:

Proszę Was, skupcie się w tej życia porze,

bo czyha na nas złych przypadków wiele.

Każda z nas wywrócić się łatwo może,

w wannie i w kuchni, a nawet w kościele.

W poślizg wpaść można przed domem, na błotku,

wolniej więc biegnijcie po bułki z rana.

Niejedna padła na złośliwym schodku,

czy na połówce zgniłego banana.

Krycha, znajoma, wysmażając skwarki

bark sobie złamała, chcecie wiedzieć, JAK ?

Stanął jej na drodze kant drzwi zmywarki

i trzeszcząc głośno, położył ją na wznak.

A Zosia, w parku kopnąwszy w psie grudki

(a te stwardniały i stały na drodze)

złamała palec, na szczęście malutki,

w lewej (czy w prawej, nie pamiętam) nodze.

Wiek, brak uwagi i słabnące ciało

tymi groźbami obdarza nas szczodrze,

więc choć w obłokach bujać by się chciało

myślmy o łokciu, kolanie czy biodrze.

Jeśli Was jednak ciągną marzeń blaski,

umysł gdzieś hasa, to serdecznie proszę:

noście ze sobą kije, mopy (?), laski,

by Was nie nieśli, (po wzięciu na nosze).

              Wszystkim życzę ZDROWYCH POŚWIĄT !

Prima Aprilisik

Od dobrej znajomej z miasta Łodzi otrzymałam przesyłkę z pięknie ozdobionym JAJEM.  Jakie wielkie! – pomyślałam, prawdopodobnie strusie! Nic, tylko usmażyć jajecznicę! Zauważyłam pewne pęknięcie, więc stanęłam nad patelnią i rozdzieliłam je do końca.

                               NIE BĘDZIE JAJECZNICY!

                           I ZNOWU UTYJĘ!!

Wszystkim Wam życzę mnóstwa zdrowych, pięknych, dorodnych i kolorowych JAJ oraz radosnych, pełnych nadziei Wielkanocnych Świąt.

 

wyliczanki 15+

Czy ktoś je pamięta?

Bo dla mniejszych dzieci to były np.takie:

Uno, Due rike, fake

Torbe, Borbe ósmesmakie,

Eus, Deus kosmateus 

i morele baks!

No, to dziś, dla nieco starszych przedstawiam nową wersję (można, oczywiście używać jej do gier towarzyskich, rodzinnych i wszelkich innych:

Uno, due, like fake,

a tu draka goni drakę,

Eus knuje, Deus szczuje,

Kosmateus potakuje,

Eus wszystko podpisywał, 

a Deus wetuje.

Uno, due, rike fake,

torba z borbą piją sake.

Oze – sroze nie pomoze,

Brałn, morele, Czarny strach,

a my wszyscy bach i krach!

 

Znalazłam w sieci adekwatny rysunek pana Mleczki, nawiązujący do innej, dawniej znanej wyliczanki. I muszę powiedzieć, że miałam szkic nowej ZANIM to zobaczyłam. Co tylko potwierdza, że ludziom coś się może wspólnie skojarzyć. Pociągnęłam dalej:

Trumf, Trumf Misia Bela,

Misia, Kasia konfacela,

Misia A, MisiaBe,

Misia, Kasia konface.

A TERAZ:

Trump, Trump, Putin Bela,

jeden strzela, drugi strzela,

Misio Zły, Misio Be,

który końca świata chce?

No!

Są, proszę państwa, wiosny oznaki:

Po pierwsze – wróciły wreszcie szpaki

i wszystkie na jakimś dziwnym głodzie,

biegają żwawo po mym ogrodzie

wydłubując z trawnika robaki.

Po drugie, na marnych, starych rabatkach,

gdzie sterczy tylko uschnięta natka,

żółty motylek – wcześniej zbudzony (?)

macha skrzydłami zły, zawiedziony

brakiem nektaru w moich trzech kwiatkach.

Po trzecie, słońce, słońce, och, słońce

coraz cieplejsze ( bo nie gorące)

stara się ogrzać, co tylko może:

nas – ludzi, drzewa, zwierzątka w borze

i mgły poranne na bliskiej łące.

Ja – też wiosenna, cichutko wzdycham

i jak co roku – wiosennie KICHAM.

BÓB w DZIÓB i chrup.

Pisząc DZIÓB nie miałam na myśli Was, to oczywiste, ale pasował mi do tych wariackich rymków o BOBIE. Jestem amatorką bobu i kiedyś tu napisałam coś w rodzaju instrukcji dotyczącej sposobu gotowania. Mój pierwszy bób spotkałam na wakacjach, które dziewczęciem będąc spędzałam na normalnej wsi, w normalnej chacie z dwoma oknami, kominem i drewnianą werandką obrośniętą czymś, co się pięło. Bób przyniosła mi w fartuchu moja babcia ( ze 100 lat temu, oczywiście). Rósł on za chatą między zagonami ziemniaków i kopru. Rzuciła wielkie strąki na ławeczkę werandy i rozkazała : – Wyłuskuj! Wyłuskałam, bób się ugotował, a ja, czytając znalezioną na strychu książkę pt. „W pustyni i w puszczy” pożerałam go jak zdziczały zwierz. I tak mi zostało. Teraz, bób, książki i ja stanowimy drobny element jednej z chwil, które nazywam SZCZĘŚLIWE.

Zdobądź dziś prawdziwy łup,

omiń ciasta, szynki, drób,

lody i butelek skup,

O, spójrz – jest mrożony BÓB,

nie stój nad nim tak jak słup,

pędź do kasy i go kup.

Wróć do domu i się skup!

Nie czeka cię dużo prób,

woda, koper, sól i BÓB,

Widzisz? Łatwe, więc to zrób!

Żadnych klusek, żadnych krup,

dziś króluje pyszny BÓB,

Już gotowy? To go skub.

 

I zadowolone ciało –

Och, jest pyszny! – zawołało –

częściej, proszę gotuj  BÓB,

będę wdzięczne aż po grób!

L 4

Chociaż kuszono mnie w sieci, ( jak to możliwe!??) druk zwolnienia L4 wystawiam sobie sama, tak, jak i autodiagnozę. Cel : Usprawiedliwienie dłuższej nieobecności w sieci. Każdemu się zdarza! 

Chyba część z Was miała choć raz w życiu styczność z jakimś wierszykiem Stanisława Jachowicza („Nie rusz, Andziu tego kwiatka, róża kole rzekła…..”, „Raz niegrzeczny Tadeuszek nałapał w butelkę muszek….” itp) A ja dziś „polecę” Chorym Kotkiem: Pan Kotek był chory i leżał w łóżeczku, i przyszedł pan doktor: – Jak się masz, Koteczku” – Źle bardzo i….) I mam nadzieję, że mi pan Jachowicz to wybaczy, bo po prostu sił twórczych mam ostatnio mało.

 

To ja byłam chora! Leżałam w łóżeczku,

nie było doktora, nie szepnął -”Koteczku….”

I dobrze, bo zaraz byłoby pytanie:

Przyznaj się, co jadłaś wczoraj na śniadanie!?

Golonkę, schabowe wytarzane w soli?

No, proszę pokazać w którym miejscu boli!!

– Ach, skąd! Był jogurcik, owoc, płatki w mleku;

wiem dobrze, co zjadać –  zwłaszcza w moim wieku,

tylko to, co zjadam, szanowny doktorze.

Dłużej jakoś we mnie pozostać nie może….!!!

Doktor by potwierdził to, co ja tu piszę:

– Tak, to Rotawirus,czyli „Katar Kiszek”

 

Próbowałam nawet zaznaczyć potwornymi wierszykami przeszły Dzień Zakochanych, ale utkwił mi w głowie tylko taki kawałek:

Spytał mamę mały synek: – Nie obchodzisz Walentynek??

Mama na to: – Nie, nie mogę,Walenty dał dawno nogę.!

Widzicie sami! Zrezygnowałam, ale powolutku „dochodzę do siebie”. Wszystkich pozdrawiam.

Niespodzianka – jak zwykle!

Złości się Mamcia Natura,

Tatko Klimat też się zżyma,

bo niektórzy zapomnieli

jaka bywa u nas ZIMA.

Tak… najczęściej się objawia

ciemną chmurą ciężką deszczem,

w sukni szarej tkwi ponuro

z katarem, kaszlem i dreszczem.

Rok kolejny – niespodzianka!

Śniegiem biała, mrozem ścięta,

śliska lodem na ulicach.

( I to właśnie zapamiętaj!)

Fakt, że zima wciąż się zmienia

zaskakuje nas i złości,

a przy takiej, jak dziś – zimie

zastygamy w bezradności.

Wybaczcie mi ten zwrot, proszę,

ale chyba, tak „dla jaj”

spytam : JAKA MA BYĆ ZIMA

tego, jak mu tam…..EJ-AJ (AI)

Noworodek 2026

Czy Wy, moi drodzy macie  podobny problem?  U mnie od lat to samo, niestety:

Czy u Was w każdym Styczniu coś się na lepsze zmienia?

Pytam, mając na myśli coroczne przyrzeczenia:

Od Pierwszego Stycznia – stanowczo przestaję palić!

Od Pierwszego Stycznia – na nic nie będę się żalić!

Od Stycznia – będę znacznie milsza dla rodziny!

Od Stycznia – zaczynam ćwiczyć. Dziennie- pół godziny!

(Bo wiadomo, że wypada dbać  o swą kondycję).

Jeszcze w Styczniu – zaproszę na obiad Alicję.

Wiosną tego roku, (bo to jest właściwy czas),

wykopię stary krzak róży, a zasadzę las!

Przyrzekam: W tym roku, prawdopodobnie latem,

pierwsza wyciągnę rękę do zgody z moim bratem.

Zresztą, w tym Nowym Roku chcę być człowiekiem lepszym

i przyrzekam, że skończę z pisaniem durnych wierszy.

Chciałabym mądrze zakończyć, lecz co tu dodać mam?

Patrzę na przyrzeczenia, a tekst rok w rok – TAKI SAM.

Jeż grudniowy?

czyli rymowanka absolutnie nieregularna i wręcz infantylna, ale za to prawdziwa!

– Idę spać! – zamruczał JEŻ.

– Czy wy też?

 – Nie, ja nie! – zaćwierkał KOS

– ale przecież dobrze wiesz,

że każdy normalny JEŻ,

to już wcześniej, w listopadzie

na zimę w norce się kładzie,

a ty nie?

Odezwała się WIEWIÓRKA:

– Ja mam futro, KOS ma piórka,

lecz gdy w grudniu wichry wieją

twoje kolce słabo grzeją,

każdy dobrze wie!!

– No, nie było aż tak źle,

listopad był dość cieplutki,

nie znalazłem swojej starej budki

i nie chciało mi się spać!

Dziś się wturlam, o, w te liście,

otulę się nimi ściśle,

a kiedy nadejdzie wiosna,

to mi, proszę, dajcie znać.

I mnie zbudźcie, delikatnie i pomału,

bo ostrzegam, że od nagłych, głośnych pobudek,

to my – JEŻE dostajemy wręcz zawału!

A teraz przypomnę Państwu MOJEGO JEŻA LISTOPADOWEGO – ta rymowanka, napisana z okazji DNIA JEŻA – 9 listopada 2018r jest zgrabniejsza i chociaż listopad już za nami, to może przeczyta to sobie ten mój grudniowy, dzisiejszy JEŻ ( jeżeli jeszcze nie zasnął, oczywiście). 

pławna 2013 011

Rymowanka dla JEŻA

Panie Jeżu, niechaj pan się nie najeża,

ja nie krzywdzę żadnych zwierząt,

więc i JEŻA.

Wiem, że mieszka pan w pobliżu mego domu,

lecz nie zdradzę tego nigdy i nikomu.

Ja –  rozumiem pana strachy oraz lęki,

świat jest wielki, a pan przecież jest maleńki !

Panie jeżu, dziś są pana urodziny ?

Przyjmij, proszę, kilka życzeń od Haliny,

Jacka, Kasi, Franka, Kuby i Krystyny.

Niech pan żyje długo, zdrowo i przyjemnie,

A dżdżownice tam, pod płotem – to ode mnie.

Listopadowy śnieg

Pierwszy śnieg, więc wyszłam. Oblepił mnie całą

i wróciłam do domu ubrana na biało.

Pierwszy śnieg i choć płatki padały dość krótko,

stłumił dźwięki i nagle wokół jest cichutko.

Szepnęłam także cicho oraz delikatnie:

OK! Dziś pierwsze spotkanie, ale nie ostatnie ?