No, cóż, zbliża się czas tarcia, oczywiście tylko dla tych zaciekłych fanów tej przystawki. Kiedyś, około stu lat temu, sama tarłam na klatce schodowej domu, w którym mieszkałam, jeszcze w Warszawie. Okno otworzyć można było, parapet szeroki, tarka zwykła taka, na której dodatkowo łatwo ścierało się palce, a sąsiedzi, którzy przechodzili obok trochę kichali i łzawili, ale zawsze się uśmiechali z pełnym zrozumieniem. Tak to było. Ktoś z Was jeszcze trze?

Przyśniła się kucharzowi w piątek, nad ranem
kłótnia pana Buraka z nieutartym Chrzanem.
Chrzan krzyczał: – Jestem piękny, smukły jak laseczka,
czym się żywisz, Buraku, żeś gruby jak beczka?
– Piękny? Raczej za cienki, za ostry, za wiotki,
Ok, jestem pękaty, ale za to słodki!
– Och, jak miło – Chrzan zadrwił – ty jesteś buraczkiem??

Słodki? Cały czerwony ? Czyżbyś był lizaczkiem!?
Moja biel jest szlachetna, modna w każdym czasie,
cóż ty wiesz o kolorach, ty śmieszny grubasie!?
– Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego durny chrzanie –
krzyknął Burak – nie wiedząc, co się zaraz stanie.
Kucharz się obudził, zła atmosfera znikła,
gdy zmieszał CHRZAN z BURACZKIEM i wyszła pyszna ĆWIKŁA.


