Nikt w okolicy nie sieje już lnu i konopi, więc nie wiem jak wyglądają resztki po ich wykorzystaniu czyli po prostu PAŹDZIORY – stąd w końcu wziął się październik. Warto jednak wykorzystać ten miesiąc i ostatnie w nim piękne, kolorowe i słoneczne dni na przechadzki. Zawsze coś ciekawego, dziwnego, ładnego, a czasem też brzydkiego może wpaść nam w oko.
Mam nadzieję, że klikacie i powiększacie sobie u mnie te wszystkie foto-kwadratki – lepiej się ogląda.

Kilku panów w ciemnych garniturach na straży 
Leśny klomb 
to te trochę brzydkie 
Początki jesiennej żółtaczki 
Czy już się zahibernować (jak zwykle samotnie) w mojej jamce? 
To jest cholernie miłe gniazdko dla takiego małego ślimaczka jak ja. 
Nas nikt nie zbiera – może to i lepiej. 
Leśny rumak. Wsiadłam na niego i nie wypadłam z siodła! 
Gniazdko jeszcze wolne – dla żabki?

Nie zrobiłam tu żadnych smug, to nie ja, uwierzcie mi! Taki był ten kawałek nieba. 
A ten się z nas śmieje…

Zawsze jesteśmy piękne. 
Dlaczego ktoś, kto się stąd wyprowadził zabił wejście? Remont? 
Jeszcze odrobinę się nagrzeję, jeszcze trochę, a że zimuję głęboko pod werandką, zdążę się zagrzebać

Już mi się nie chce szybciej płynąć. To ta jesień. 
Będzie bardziej miękko, jak wszystkie liście wreszcie tu spadną

Jesienią, jesienią berberysy się rumienią 
Czerwienią, czerwienią!

Spadłem pierwszy i mnie też coś ładnie ufarbowało.

I chodżą takie po lesie, czasem oprą się o pień, a my, drzewa to czujemy. To jest miłe. 
Ja, dąbek kanadyjski lubię też te przechodzące obok mnie istoty. I pozwalam im zrywać moje kolorowe liście.
