Powrót z wód

Tak było, kiedy po powrocie z „ucieczki” skierowałam pierwsze kroki na zewnątrz. Dziś, czyli 11 września w mojej podwarszawskiej wiosce spadł pierwszy, wyczekiwany od wielu dni deszcz. Mówię to szeptem, nie chcę go prowokować do odejścia, chociaż z tego, co słyszę, w innych rejonach kraju jest o wiele bardziej rozbrykany. Jedni mają zawsze czegoś za mało, drudzy za dużo. Jak w życiu.

Rozejrzałam się dokoła po ogródku,

widzę drzewa, krzewy, trawy pełne smutku,

nic dziwnego, bo tu u mnie nadal susza,

wlewam wodę do konewki, no i ruszam.

Tuż przy płocie słyszę lipy ciche jęki:

Wody! Nie chcę wkładać dziś żółtej sukienki!

Przecież to, do licha nadal letni wrzesień,

przecież wszyscy wiemy – to jeszcze nie jesień!

Obok szepcze rododendron rozdrażniony:

Mnie też podlej! Ja też jestem odwodniony!

Bzy zwinęły poskręcane, blade liście:

Lej, jeśli masz jeszcze wodę, oczywiście!

Trawy wyschły, ale są dziwnie radosne:

Nas już omiń, odświeżymy się na wiosnę.

Nie podlałam wszystkich chętnych, no cóż, szkoda!

Gdzie ta woda, moi drodzy, gdzie ta woda?

A na deski werandy, oprócz uschniętych liści spadło mi coś, co liściem nie jest. Po prostu ktoś zgubił piórko.  

Niech no tylko….O! Zakwitły.

wielkanoc 2016 035

” W pierwszych słowach mego dzisiejszego listu…” pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich tu wpadających i nie tylko, oraz mam nadzieję, że nikt z was nie czuje się tak źle, jakbyście mogli w tych dziwnych dniach. Ponad pół wieku temu, w 1967 roku Jerzy Afanasjew (1932 – 1991) polski pisarz, poeta i reżyser teatralny ( kierownik literacki słynnego wtedy teatrzyku BIM-BOM z Gdańska) napisał, między innymi, słowa piosenki  (do muzyki Janusza Hajduna), którą seniorzy na pewno pamiętają, (więc im tylko przypominam), a którą chciałabym przedstawić juniorom. Nie przypuszczam, żeby weszła ona do waszego zestawu najczęściej słuchanych utworów, ale przyznajcie: pasuje  też do teraźniejszości. I wykonana tak, że słuchający rozumieją słowa. I stała się inspiracją do mojego, krótkiego wpisu:

 

 

IMG_8985

POST  SCRIPTUM:

Niech no tylko zakwitną jabłonie,

niech no tylko…

ja jabłoniom się ładnie pokłonię,

ucieszona ich kwitnącą chwilką.

IMG_8982           IMG_8979

Niech no tylko zakwitną nam czereśnie,

( o co proszę),

wstanę, by  je przywitać, nawet wcześnie,

(chociaż ja wcześnie  wstawać wprost  nie znoszę).

IMG_8984

 

Niech no tylko zakwitną jeszcze grusze,

jak to wiosną.

Nie, nie, na wierzbie ich szukać nie muszę,

wiem od dawna, na  których drzewach rosną.

IMG_8960

Dąb (znajomy) schnie i czuje się gorzej,

wiem, umrze i już nie wstanie.

Lecz z gałęzi jego suchej coś stworzę,

coś, co kwitnie. I powieszę na ścianie.

IMG_8962_LI

Niepotrzebne mi parówki spadające z nieba,

ani tym bardziej jakieś zęby złote.

Proszę tylko, niech  zawsze kwitnie to, co trzeba,

żeby mogło być na ziemi życie dziś i potem.

wielkanoc 2016 023

I ostatnia mała prośba, którą tu zamieszczę

o coś, czego brak was chyba także smuci:

Zróbmy coś, by znów zaczęły padać zwykłe deszcze,

może wtedy Wisła do nas jeszcze  wróci.

IMG_8970         IMG_8971

Zaczęło padać……

IMG_8992

Mniszek też zakwitł. To fotka dla tych, którzy bywają na tej stronie, a którzy  ostatnio nie mają szans na spotkanie żywego mniszka , bo muszą siedzieć w domu.

I jeszcze trochę posiedźcie.