
Ostatnio znów usłyszałam o kilku niefortunnych zdarzeniach związanych z nieostrożnością ludzi, którzy zapominając o swoim wieku za bardzo się spieszyli gdzieś…tam…i teraz nie jest im wesoło. Poniższy alert „napisał mi się” 8 lat temu po wypadku mojej koleżanki.


Prośba do SENIOREK i nie tylko:
Proszę Was, skupcie się w tej życia porze,
bo czyha na nas złych przypadków wiele.
Każda z nas wywrócić się łatwo może,
w wannie i w kuchni, a nawet w kościele.
W poślizg wpaść można przed domem, na błotku,
wolniej więc biegnijcie po bułki z rana.
Niejedna padła na złośliwym schodku,
czy na połówce zgniłego banana.
Krycha, znajoma, wysmażając skwarki
bark sobie złamała, chcecie wiedzieć, JAK ?
Stanął jej na drodze kant drzwi zmywarki
i trzeszcząc głośno, położył ją na wznak.
A Zosia, w parku kopnąwszy w psie grudki
(a te stwardniały i stały na drodze)
złamała palec, na szczęście malutki,
w lewej (czy w prawej, nie pamiętam) nodze.
Wiek, brak uwagi i słabnące ciało
tymi groźbami obdarza nas szczodrze,
więc choć w obłokach bujać by się chciało
myślmy o łokciu, kolanie czy biodrze.
Jeśli Was jednak ciągną marzeń blaski,
umysł gdzieś hasa, to serdecznie proszę:
noście ze sobą kije, mopy (?), laski,
by Was nie nieśli, (po wzięciu na nosze).



Wszystkim życzę ZDROWYCH POŚWIĄT !

