Zielone w zielonym

CZYLI – BLISKIE SPOTKANIE TRZECIEGO STOPNIA

Siedział na begonii. Chyba to ON, a nie ONA, bo nie zauważyłam tego POKŁADEŁKA, które powinno być, gdybym miała do czynienia z samiczką. PASIKONIK POLNY, ZIELONY. Jestem pewna, że szukał wody, bo nie ruszał się, nie próbował skoczyć, ani odfrunąć, kiedy podlewałam swoje ulubione kwiaty. Został, więc zrozumiałam, że nie będzie miał nic przeciwko szybkiej sesji fotograficznej, chociaż chwilami patrzył na mnie surowo spod oka. W końcu znudzony pozowaniem, odwrócił się do mnie tyłem i fotka mniej ostra. Tak to jest z pasikonikami w begoniach.

No, popatrzcie, to jest przecież pasikonik,

jak on żyje, czego szuka, za czym goni?

Chce, jak inni, pospać w cieple, gdzieś w sianie,

później zjeść jakieś pożywne śniadanie,

(złapie pewnie tłustą muszkę na łące),

potem, syty, na swych skrzydłach da koncert

z marzeniami, które zawsze są te same,

że grą zwabi tu, do siebie piękną damę.

A to, co się dzieje później jest bardzo, ale to bardzo skomplikowane. Czego się dowiedziałam? Samiczka przy pomocy swojego pokładełka składa w ziemi  kilkadziesiąt, a nawet kilkaset jaj, które zimują w glebie. Larwy, które się z nich wykluwają muszą przejść kilkakrotne linienie zanim dorosną i wykształcą dojrzałe narządy i skrzydła. Podobno może to trwać i kilka lat. A jak długo żyją dorosłe osobniki? 3 – 4 miesiące. Tylko.

IMG_1004

A to mało znany mi osobnik, który gdzie indziej długo siedział na suszących się, mokrych dżinsach. Wszyscy chyba są ostatnio spragnieni.

5 myśli na temat “Zielone w zielonym

Dodaj odpowiedź do kryzab Anuluj pisanie odpowiedzi