Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,
Oczywiście – chciałam tu napisać coś miłego i dla siebie, i DLA WSZYSTKICH BABĆ
Oczywiście – nie udało mi się tego dokonać ( może to te mrozy działają źle na myślenie.)
Dawno temu ŻYCZENIA bywały takie:
A dziś, proszę! Dostałam nie tylko słodkie życzenia telefoniczne, ale przed chwilą dotarła też rymowanka od mojej pierworodnej, czyli najstarszej wnuczki!
Przekazuję ją i przedstawiam wszystkim zaglądającym tu BABCIOM
Babciu Tytuł : „NIECH…..
Niech Ci słońce częściej świeci
Niech Cię ptaszki odwiedzają
Niech Netflix nie puszcza śmieci
Niech Cię ludzie rozśmieszają
Niech Ci mjuzik w uszach leci
Niech herbata zawsze ciepła…
Niech dbają o Ciebie dzieci
Niech Twa noga z siłą drepta
Niech okonie zawsze biorą
Niech Morfeusz Cię znajduje
Niech życie nie będzie zmorą
Niech Dziad czasem ucałuje!
(I wszystko się zgadza: Ptaszki docierają, słoneczko świeci, Netflix opanowany, mjuzik gra, herbatka stoi obok, dzieci – wspaniale, nóżka drga, na okonie poczekam do wiosny, LUDZIE (nie liczę opornych jednostek) jakoś mnie, fakt, rozśmieszają, tylko ten cholerny Morfeusz mnie nie lubi, a nawet DZIAD się sprawdza!)
A ja do wszystkich Babć – aktualnych, młodych,, starszych, przyszywanych i przyszłych uśmiecham się ciepło i życzę wszystkim zdrowia i radości z babciowania.
No, tak. Nie rozpisywałam się za bardzo w grudniu b.r, ale przecież wiecie, że w każdej działalności zdarzają się tzw. przestoje, u mnie też, więc mam nadzieje, że zostanie mi to wybaczone. Tak się jakoś złożyło. Zbliżają się coroczne ważne ŚWIĘTA i ludzie składają sobie najrozmaitsze życzenia: a to ZDROWYCH Świąt, a to RADOSNYCH Świąt, lub po prostu WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO. Ja też Wam życzę, wszystkiego, co dla Was dobre, ale chciałabym dołączyć życzenie nietypowe i dla niektórych może nawet dziwaczne: OTÓŻ DZIŚ ŻYCZĘ WAM, WASZYM RODZINOM, WASZYM DZIECIOM, WASZYM WNUKOM, A TAKŻE PRAWNUKOM JEDNEGO :
NIECH NIKT Z WAS, nigdy, NIE NABAWI SIĘ BIOFOBII przebywając tu na ZIEMI!
Okazuje się, że my, ludzie przebywając i żyjąc w MIEJSKIEJ DŻUNGLI możemy stracić kontakt z PRZYRODĄ. Coraz częściej rezygnujemy z możliwościami przebywania, jak to się mówi – na łonie NATURY, coraz mniej o niej wiemy, coraz mniej ją rozumiemy, a to, co nie znane i nierozumiane zaczyna budzić w nas LĘK. Wielkomiejskie życie i jego rozmaite, różnorodne oferty zaczyna niektórym wystarczać. Sama znam osobę, która oznajmiła: – Do lasu? Ja do lasu? A wiesz, co tam się dzieje i na co sięnarażasz? I czy wiesz, że na zebraniu w szkole dotyczącym propozycji wycieczkowych w klasie Norberta, rodzice stanowczo sprzeciwili się biwakowi w lesie, azaproponowali Aqua Park i to z wynajętym ochroniarzem-ratownikiem?
I nagle przypomniałam sobie ostrzeżenia z wszelkich mediów. O, Matulu moja!!
trzeba też uważać na lisy, wiewiórki, jeże, które mogą być chore na wściekliznę
możemy się w lesie natknąć na żmiję zygzakowate, dziki i coraz częściej zdarzające się wilki, a nawet niedźwiedzie
możemy też narazić się na oparzenia barszczem Sosnowskiego, pokrzywami i dodatkowo zatruć się wilczą jagodą, albo jakimś grzybem.
I do licha !- W lesie możemy zabłądzić i zagubić na amen!!
I jak tu nie dostać BIOFOBII?
ŻYCZĘ NAM WSZYSTKIM, żebyśmy i my, i nasi potomkowie mogli NAUCZYĆ SIĘ LASU, ŁĄK, PÓL, RZEK czyli miejsc, z których wyszliśmy i do których dobrze jest wracać po ODDECH POMIMO TYCHSTRASZNYCH, POTWORNYCH, PRZERAŻAJĄCYCH WIADOMOŚCI.
Tylko kto, gdzie i jak ma tego uczyć? Macie jakieś propozycje?
A ponieważ ja już szalenie tęsknię za WIOSENNYM LASEM, to przypominam jak on ogólnie wtedy wygląda:
O TYCH WSZYSTKICH, KTÓRZY ODESZLI Z MOJEGO KRĘGU, ALE RÓWNIEŻ I O TYCH, KTÓRYCH BLIŻEJ NIE POZNAŁAM, A KTÓRZY ZAJMOWALI ŁAWKĘ ŻYCIA GDZIEŚ W POBLIŻU – NADAL PAMIĘTAM I O NICH MYŚLĘ.
Odkąd tu siedzę, na tym blogu, starałam się rok w rok nie przepuścić DNIA TAŃCA, a jednak pokpiłam sprawę. Według Kalendarza Świąt Nietypowych przypadał on na wczoraj – 29 kwietnia, a dziś już 30. Nie odpuszczę, bo uważam, że taniec każdego rodzaju i w każdym wieku, i w jakiejkolwiek formie jest czymś dobrym i radosnym. Tańczyć można w różnie. Jeszcze trochę, a będzie to u mnie (jak przypuszczam) majtanie nogami podczas słuchania muzyki na siedząco, no, może przez moment będę miała siłę i pofaluję rękami, oczywiście do rytmu, unosząc laskę do góry. Tańczmy. Nie zdążę już napisać świeżego tekstu, więc wybaczcie, dam ten sprzed lat. kiedy jeszcze mało kto mnie odwiedzał. Opuszczam też notkę o JAZZIE – to dziś 30 kwietnia, a przy nim tez można tańczyć.
Światowy Dzień Tańca ustanowił w roku 1982 Komitet Tańca Międzynarodowego Instytutu Teatralnego. Przesłanie, potwierdzane orędziem innego co roku artysty związanego z tańcem jest proste – taniec to uniwersalny język komunikacji między ludźmi, taniec to radość.
Czasy dla jajek bardzo trudne. Nie dość, że chyba do dziś nie bardzo są pewne, kto był pierwszy na świecie, to ostatnio ich „mamusie” ulegają ciężkiej ptasiej grypie odchodząc stadami i ogólnie wiadomo, że jajek „rodzi się” o wiele mniej. U nas nie jest jeszcze tak tragicznie, ale na świecie jest, ojoj, gorzej. Doszło do tego, że zamiast tradycyjnie przemycać do Stanów Zjednoczonych kompozycje narkotyków wszelkich, to Meksyk ładuje dziś swoje jaja i przerzuca nielegalnie przez granicę.
Miejmy jednak nadzieję, że w zbliżające się ŚWIĘTA WIELKANOCNE każdy będzie mógł skosztować choćby jedno pięknie ozdobione JAJKO, bo właśnie ono jest symbolem odrodzenia i odnawiania się życia.
Więc przesyłam Wam dzisiaj tych kilka sztuk, sobie od ust odejmując, ale od serca. Tak, oczywiście, zostawiłam parę dla siebie. Rozumiem, że sobie je upiększycie według własnego gustu, bo jak widzicie są bez świątecznego makijażu.
Dodatkowo, gdyby WIELKANOC okazała się być „ZIMNĄNOCĄ” owinę się swoim jajcarskim patchworkiem, który ma miłe polarkowe podszycie. Jak widzicie, jestem zaopatrzona we wszelką jajeczność.
Jeszcze podrzucę tu kilka drobnych przepisów ( karteluchy wyrywane z różnych dawnych czasopism. Mam ich, owszem, całkiem niezłe, babskie zbiory) Przykłady sosików i sałatek współgrających z jajami na twardo. Może kogoś zainspirują
Raz jeszcze życzę Wam wszystkim Zdrowych, Ciepłych, Radosnych i Spokojnych Świąt. Z jajkami, lub bez!
( CDT, czyli Centralny Dom Towarowy, często bez towarów)
Babcia Zosia poszła do geriatry
narzekając na nadmierne wiatry.
Ów zbadał ją calutką
mówiąc jasno i krótko:
– Zabierz kijki pojedź gdzieś w Tatry.
Pewna Babcia z wrocławskich przedmieści*
bardzo chciała mieć mniej niż trzydzieści.
Gdy ktoś pytał jej: CZEGO?
To krzyczała: – Kolego, to wynika z wiersza tego treści !
(Uwaga!*Nie mówi się PRZEDMIEŚCI, tylko PRZEDMIEŚĆ, ale starość nie radość – wybaczcie!)
Wszystkim Babciom czy to prawdziwym, czy „przyszywanym,”czyli wszystkim, które spełniają warunek bycia w wieku nadającym się do bycia babcią ( i sobie) – życzę przede wszystkimzdrowia i ogólnego zadowolenia z tego, że się było i nadal jest na tym świecie. Bo czego nam niby jeszcze potrzeba?