U NAS .( Chociaż daje się zaobserwować podobna tendencja już i w kraju, oczywiście)
PRZYJĘCIE W LONDYNIE
Emigrantka z Łodzi – Krycha,
patrząc łzawo w ginu szklankę,
szepcze: – Co to za zagrycha?
Boże! Zjadłabym kaszankę!

Na talerzach seler w cząstkach,
pod nim krakers, na nim krem,
por siekany w kopru wstążkach,
stęka Krycha: – Jak to zjem?

Kukurydzy kolby złote
wyglądają, owszem ładnie.
Jeść je, tak w tę i z powrotem?
Janusz, przecież to mi spadnie!
Wgryźć się dobrze w to nie można –
oj, wiem, Janusz, że to zdrowo,
ale przyznaj, schabik z rożna
był zagrychą wręcz wzorcową.


Jak pomyślę o ogórkach
zakiszonych w beczce z chrzanem….
A tu – rzodkiew, ryżu górka
i marchewki zestrugane!



Dla mnie kaszanka z smażonymi jabłkami, dziękuję! Chociaż nie mam nic przeciwko panierowanym kotletom z ziemniakami. 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Smutki Krychy podzielam w całości. Dodałbym jeszcze meduzę czyli galaretę! 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba