A propos resztek…

mandaryny

TAK WYGLĄDAŁY  w  NOC SYLWESTROWĄ

Nie pierwszy raz opieram się na  RESZTKACH. Dosyć często powołuję się na nie przy różnych okazjach. Były resztki tkanin w patchworkach i poduszkach, były resztki stolarskie, a ostatnio, w styczniu – resztki poświątecznych wypieków, a dziś chcę  podzielić się z Wami ( nie bez pewnego wstydu) moim odważnym przedsięwzięciem kulinarnym opartym na dziesięciu na wpół wyschniętych mandarynkach. Tak. Leżały od Sylwestra. Nie zrobiłam zdjęcia, bo już były niefotogeniczne, ale oto fotka tego, co z nich zrobiłam:

IMG_8137       IMG_8143

Dziesięć podsuszonych, całych mandarynek

po umyciu przekręciłam przez kuchenny młynek,

(kto trzymał je też tak długo, ten łatwo uwierzy,

że ich miąższ okazał się jeszcze całkiem świeży!)

Pocukrzyłam tę miazgę, rzekłabym – rzetelnie

i wrzuciłam  na patelnię.

Dodałam sok cytrynowy, cynamon, dwa goździki,

poddusiłam – mieszając i oto wyniki:

IMG_8135

Chwalić się czymś w tym kraju raczej nie wypada,

ale wyszła mi, kochani, pyszna marmolada!!

I MUSZĘ TU POWTÓRZYĆ BLISKIE MI PRZESŁANIE:

NIE WYRZUCAJMY RESZTEK – PANOWIE I PANIE !!!

Były czasy, że różne resztki były bardziej doceniane, szanowane i brały udział w wewnętrznym, domowym recyklingu. Robiąc  (HA!!!)  niedawno  (HM!!!) porządek (NO…) w jednej z  najbardziej  przepastnych (UF!!) naszych szaf wyciągnęłam (BO ZIMA!!??)  dwa  SWETRY  Z  INNYCH  SWETRÓW ( starych, poprutych, rozerwanych, brzydkich, przebrzmiałych po prostu!), które dziergałam dla naszej rodziny i nie tylko, a wszystkie były w kształcie podobne, bo innych nie potrafiłam.

IMG_8148          IMG_8150

 

Z życia Kotka Psotka cd.

Kolejne zdarzenia z życia Kotka  Psotka – wybrane przez Bąbla

Pławna_09_08_Kry 105

Bąbel : „ Czy pies i kot mogą żyć w zgodzie ?​ Oczywiście, że TAK.”

Od tego dnia, kiedy wywąchałem* zapach cudownych naleśników w domu Kasi i poznałem Psotka minęło już trochę czasu. Jestem już większym i rozsądniejszym psem i wiele razy wpadałem do nich z wizytą. Kiedyś nawet zabrałem tam mego pana, który również był zachwycony i Psotkiem i podwieczorkiem Kasi.

Coś mi się wydaje, że będziemy ich częściej odwiedzać !

Psotek miał do mnie trochę żalu, że wybrałem dwa zdarzenia, o których on nie lubi wspominać. Wyjaśniłem mu, że oba są mi bliskie, bo i ja przeżyłem podobne. Wtedy się zgodził. No i dobrze się stało, bo jak było próbne czytanie, to nikt nas nie wyśmiał, a wszyscy się tylko uśmiechali.

Chyba rozumiecie różnicę ??

* Opis tego zdarzenia znajdziecie w czerwcu 2019r

Kotek Psotek: Są momenty w których żałuję, że samemu nie mogłem wybrać sobie imienia, a wy nie ?

                                                             IMIĘ

Nie podoba mi się moje imię – oznajmił pewnego ranka kotek Psotek – siedząc na swoim miejscu przed kominkiem i patrząc sennie na Kasię poprawiającą klasówki, czego zresztą NIE ZNOSIŁ, bo w takich chwilach wcale nie zwracała na niego uwagi. – Nie znoszę swojego imienia! – powtórzył – czy nie mógłbym się nazywać na przykład BAZYLI, DEMON, PANKRACY, albo przynajmniej FIMELON?!

– Chyba FILEMON – sprostowała Kasia, ale Psotek nie zwracał na nią uwagi i mówił coraz głośniej: – Nawet MRUCZEK ma jakieś prawdziwe kocie imię, a moje? – Psssssotek, Pssssotek, słyszysz, jakie to syczące ? Czy ja jestem wężem ? SKĄD takie głupie imię?

– Kiedy byłeś bardzo jeszcze małym kotkiem psociłeś, czyli bawiąc się, robiłeś sporo różnych szkód – powiedziała z westchnieniem Kasia.

– Niechcący ? – zapytał Psotek.

– Tak mi się wtedy wydawało – odpowiedziała Kasia – ale nie mam pewności.

– Hm ! – mruknął Psotek i zapytał :

– Czy pamiętasz jakieś moje psoty ?

– O, tak ! – Kasia westchnęła i wreszcie spojrzała na Psotka z większą uwagą.

– Rozumiem, że ty też lubisz, kiedy ktoś opowiada o przeszłości…więc pewnego razu huśtając się na firankach zrobiłeś w nich pazurkami sporo dodatkowych dziurek, rozbiłeś czyli stłukłeś kilka wazonów, obgryzłeś mi moją ulubioną paprotkę, rozlałeś i to nie raz mleko z mojego kubka i, o ile pamiętasz, bo to zdarzyło się nie tak dawno temu, przegryzłeś kabelek od komputerowej myszki, myśląc, że atakuje mnie prawdziwa mysz, kiedy głośno krzyknęłam, że jest zepsutą, starą, głupią myszą.

– Ale to już nie była moja wina – warknął Psotek – chciałem cię obronić, a czy uważasz, że na przykład rozwalanie mrowisk tych okropnie gryzących mrówek w naszym lesie to też jest psocenie? Bo kiedyś……ale Kasia mu przerwała:

– To jest coś o wiele gorszego – stwierdziła poważnie – to są po prostu paskudne uczynki!  Jak można komuś, kto czyści las i jest tak pracowity niszczyć jego dom ?

– Kasia była wyraźnie oburzona i już zaczynała myśleć, jak kolejny raz przypomnieć Psotkowi o ochronie przyrody, kiedy on oznajmił: – Wiem, wiem i chciałbym ciebie zapewnić, że NIGDY czegoś takiego nie robiłem, nawet jak byłem mniejszy, ale kiedyś widziałem dzieci, które rozkopywały mrowisko i chciałem się tylko upewnić.

– Mam nadzieję, że te mrówki, które dostały się do ich butów zrobiły, co trzeba – mina Kasi nie wróżyła nic dobrego,, więc Psotek szybko wrócił do właściwego tematu:

– A co ja jeszcze napsotkowałem?

– Napsociłeś, Psotku, n a p s o c i ł e ś – poprawiła go Kasia – no…rozsypałeś na podłodze cały kilogram mąki, przespacerowałeś się po moim łóżku łapkami umazanymi czarną, rozlaną wcześniej farbą…

– Zostawiłaś otwartą ! – burknął Psotek.

– Ja tylko wymieniam kilka zdarzeń, które mają ci wyjaśnić, skąd się wzięło takie imię, mój kocie Psocie – spokojnie powiedziała Kasia i ciągnęła dalej : – stłukłeś abażur od mojej lampki, zaplątałeś się w trzy różne motki włóczki, z której miałam zrobić sobie sweter na zimę, a dało się z resztek wydziergać tylko kilka szalików i czapek dla znanych ci zwierzaków.

– Dosyć, już, proszę – zamruczał lekko oszołomiony liczbą psot Psotek – rozumiem,

to wszystko musiało być straszne!

– Wcale nie, to były bardzo kocie działania, ale już teraz wiesz, skąd to imię.

– No….tak…chyba je sobie zostawię, ale… czy czasem…jak przyjdą jacyś goście….

mogłabyś…no…tak dla zabawy…nazywać na przykład...SIMEMONEM ??

Kasia roześmiała się serdecznie ze swojego Simemona i na zakończenie spytała:

– A czy jesteś ciekawy, jak ja chciałam się nazywać w czasie, kiedy nie lubiłam swojego imienia ?

– Oczywiście, że jestem, to jak ?

– F I O R E L L A !! – powiedziała Kasia i już oboje wybuchnęli szalonym chichotem.

jesień 2012 041

                               PECHOWY     WIECZÓR  

Kotek Psotek: – ” Och, taki dzień może się zdarzyć KAŻDEMU !! „

      Psotek przeciągnął się leniwie, wyprostował najpierw przednie łapki, potem tylne, otrząsnął się i już był gotowy – no właśnie, do czego ja jestem właściwie gotowy?  Spojrzał w okno. Nie zobaczył niczego,oprócz jednostajnych smug deszczu. W rynnie bulgotało. Na podwórku same kałuże i nie da się ich przejść kocią, suchą łapą, wrócił więc do swojego koszyka i znów zwinął się w mały kłębuszek.

  Kasia wyszła po zakupy, biedna, w taką pogodę, a Psotkowi przyszło na myśl, że to coś wspaniałego być sobie takim normalnym kotem, który nie musi chodzić do szkoły jak Kasia i uczyć dzieci przyrody, nie musi robić zakupów, czy też załatwiać innych, skomplikowanych spraw.

– Zakupy. . . .zakupy . . . –  mruczał Psotek sennie i nagle skoczył w górę na wszystkie cztery łapy.  Przecież Kasia kilka dni temu przyniosła ze sklepu… jakieś słodycze? Ech, leżeć tu sobie i lizać mlecznego lizaka, albo chrupać te pyszne jogurtowe ciasteczka. . . idealne zajęcie na deszczowy dzień ! Trzeba poszukać!

Psotek wiedział, że Kasia nie lubi takich poszukiwań i że nie pozwala mu na łażenie po półkach, ale…teraz Kasi nie było, pogoda była no….O K R U T N A dla kotów, a brzuch Psotka coraz bardziej tęsknił za czymś słodkim.

IMG_8023

Zaczął od kredensu. Na półce stały słoiki wypełnione białymi, okrągłymi kulkami. – To musi być TO – mruknął i podskoczył w górę strącając, uff, wielki słój wypełniony, jak myślał, mlecznymi cukierkami. Słoik spadł z wielkim hukiem, rozbił się na sto tysięcy kawałków, a na Psotka posypały się boleśnie obijające się o jego nos ziarna WYJĄTKOWO TWARDEJ i DUŻEJ WŚCIEKŁEJ FASOLI !!!!

– Pomyłka – burknął – ale jak już zacząłem..o, tu  MUSI coś być! Wsunął łapkę do szuflady z jakimś otwartym pojemnikiem, zanurzył łapę, powąchał i . . . . aaaapsik,. ……aaaapsik – kichnął chyba osiem razy – jak ona może zostawiać na wierzchu takie rzeczy!!? OTWARTY PIEPRZ!! Skandal !

Kotek Psotek, trochę już zły, zeskoczył z kredensu i bardzo zdecydowanym krokiem poszedł do pokoju Kasi.

Otworzył stanowczym ruchem jej biurko, co, wiedział, było a b s o l u t n i e    z a k a z a n e   i  za stosem szkolnych klasówek, ech, te jej dzieciaki, znalazł wspaniałe zapasy kocich i nie tylko słodyczy.

Ułożył się więc wygodnie na kanapie Kasi i zaczął chrupać, jeść, lizać. Deszcz, oczywiście padał nadal, ale już nie był taki okropny.

Kasia weszła do domu otrząsając parasol z kropli deszczu i myśląc o swoim małym, samotnym kotku, który musiał już być bardzo, bardzo głodny.

Sama też marzyła o wielkim kubku kawy i pączku, który czekał w paczce, ale, tak, najpierw ryba dla Psota – pomyślała i właśnie wtedy usłyszała czyjś jęk. Koci jęk! To jęczał jej kotek Psotek!

Wbiegła do kuchni, rozejrzała się, pędem ruszyła do pokoju i zobaczyła swojego kota, który, zwinięty w kłębuszek cicho pojękiwał. Dookoła niego leżały porozrywane opakowania, papierki, patyczki po lizakach i okruchy po ciastkach. Kasia zobaczyła też pootwierane drzwiczki szafek, kredensu, biurka, kawałki stłuczonego słoja i wszystko zrozumiała. Bez słowa podeszła do domowej apteczki, nalała WIELKĄ ŁYŻKĘ BARDZO GORZKICH KROPLI, otworzyła Psotkowi pyszczek i wlała mu je do gardła.

Psotek parsknął, zajęczał jeszcze głośniej i otworzył jedno oko.

Trzy dni ostrej diety ! – surowo oznajmiła Kasia.

Psotek otworzył drugie oko i krzywo spojrzał na Kasię, ale widząc jej minę tylko cichutko wymruczał : – Wiem, wiem, pan kotek był chory i leżał w łóżeczku i przyszedł pan. . . – ale nie skończył, bo nie miał sił na dalszą deklamację i zasnął.

Kasia przypomniała sobie pewną okropną rymowankę, którą powtarzała jej babcia w niektórych, och, nieważne jakich, chwilach:

Od słodyczy brzuszek ryczy, a potem z gęby wypadają zęby!” – powtórzyła ją półgłosem i patrząc na śpiącego już spokojnie kotka, dodała – ale chyba nie należy już wspominać o czterech rodzajach babcinych ciast, które często czekały, pomimo niemądrej rymowanki, tu, w tym domu na werandowym stole na mnie, łakomą wnuczkę. – No – tu Kasia bacznie spojrzała na swego kota – ale ja  n i g d y nie przeszukiwałam babci szafek!

Pławna lipiec 2011 006

   

Z okazji… Dnia Pisma Ręcznego – 23 Styczeń

WIMA – Writing Instrument  Manufactures  Association na Dzień Pisma Ręcznego wybrało datę 23 STYCZNIA  – w tym dniu bowiem urodził się amerykański polityk John Hancock , jeden z sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości – znany z bardzo dużego, ozdobnego podpisu. W dobie komunikatorów, e-maili, telefonów komórkowych przestajemy pisać na papierze, trochę inaczej pracują nasze ręce i tym samym inaczej aktywizuje się mózg.

IMG_8104_LI

Jeśli ktoś, kiedyś sądził, że będziemy wiecznie

zapisywać swe myśli rysikiem i piórem,

długopisem, ołówkiem – krótko mówiąc: RĘCZNIE,

ten dziś się czuje głupio i sny ma ponure.

IMG_8121

Pach, pach! Oba kciuki nad dziwną maszyną

w ruch wpędzone – stawiają literki i słowa,

zdania krótsze i dłuższe już w przestrzeni płyną,

pach, pach po klawiszach – wiadomość gotowa:

IMG_8128                    IMG_8119

„Tu jestem” i „To robię”, ” A ty, jak się czujesz?”

Pach, pach: ” zaraz będę”, pach, pach: ” Ziuta zdrowa”

ktoś pisze, odpisujesz, a potem kasujesz,

bo takich wiadomości dziś już nikt nie chowa.

IMG_8105

Gdziekolwiek byś nie siedział: w puszczy, na biegunie,

pach, pach: znów ktoś napisał, zaczynasz od nowa.

Pach, pach: i myśl twa zwięzła gdzieś w przestworzach sunie.

Pach pach! To się nazywa ROZMOWA KCIUKOWA.

IMG_8110                   IMG_8130

 

 

Z okazji…a, tam! Braku ZIMY!

18 STYCZNIA – Dzień Bałwana

IMG_8068_LI

19 STYCZNIA – Światowy Dzień Śniegu

ferie 2015 018

Gdzie, powiedzcie, podziewa się ZIMA ?

Kto tę zimę porwał i gdzie trzyma?

Kto ją zamknął, zniewolił, do licha?!

Spójrzcie, już się WIOSNA do nas wpycha.

Przecież tak nie może być!

wigilia 2012 + ferie 2013 005        IMG_8027

 Tak Było 2012                                         Tak jest 2020

Już zakwitły gdzieniegdzie pigwowce,

pochowali już ludzie śniegowce,

nie wyjadą już w kuligu sanie,

żadną śnieżką nikt w nos nie dostanie,

jak tu bez tej ZIMY żyć?

wiosna cd.2010 WK 052     IMG_8076

Tak było 2012                                         Tak jest 2020

Przecież to nie żadna plotka, ani ściema-

ściętej mrozem, białej ZIMY już nie ma.

Ktoś ją zabrał i dla siebie schował?

Ktoś ją z płatków śniegu obrabował?

Ktoś ją przegrzał, czy znieważył słowem złym?

IMG_7852                         IMG_7857

BAŁWANY  Z  PRZESZŁOŚCI

Marzę sobie codziennie, od rana,

że ulepię wielkiego bałwana.

lecz za oknem znów czarno, okropnie,

zamiast w śniegu, ziemia w deszczu moknie.

Kto pozbawił mą ojczyznę białych ZIM?

IMG_8092_LI (2)

JEDYNE BAŁWANY W NAJBLIŻSZEJ  PRZYSZŁOŚCI?

IMG_8088

 

Poprawka z życzeń na 2020 rok

Dotarły do mnie sygnały, że moje życzenia  z 1-go Stycznia 2020r były paskudne. Zgadzam się. I wnoszę małą poprawkę.

IMG_8039
STYCZNIOWE DRZEWA
IMG_8041
NA  STYCZNIOWYCH ŁĄKACH

 

Stawiałam sobie jasne wytyczne

jakie życzenia złożę Wam w tym Roku:

miały być ciepłe, optymistyczne,

i bez dygresji dopisanych z boku.

IMG_8055
STYCZNIOWA RZECZKA

 

Zerkam na stronę, nie ma tu co kryć,

chyba mnie dorwała depresyjka mała

i tego dnia w duszy musiało coś wyć,

bo dziś bym tych życzeń tak nie napisała.

IMG_8050
STYCZNIOWE BAGIENKO

Głowę mi myśli opętały trudne,

i z burzy mózgu, z mentalnej zamieci

życzenia wyszły nudne i paskudne

i będą, kurczę, ciągle tkwiły „w sieci”

IMG_8018
STYCZNIOWY ZACHÓD W TRZECIM DNIU ROKU

A wystarczyło poczekać dzień, dwa

na chwilę, kiedy słońce rozjarzone

zachodząc czerwono krzyknęło: – Hej! TO JA.

Zaraz wracam, by znów  rozgrzać waszą Ziemi stronę

IMG_8033
STYCZNIOWE ROBOTY NAD RZECZKĄ

I licząc na powrót jasności, dobra i ciepła –  życzę wszystkim wspaniałego- całego ROKU 2020.

Resztki poświąteczne

IMG_7977

Czy Wam też, po różnych Świętach i Uroczystościach zostają takie smętne resztki? Odwodnione kawałki pulchnego jeszcze przed chwilą sernika, czy pokruszone piernicze odłamki? Czy próbowaliście, chcąc być w zgodzie z noworocznym  postanowieniem, że nie, nie wyrzucamy resztek – zrobić z tego coś nowego, chociażby BAJADERĘ, czyli ciastko- śmietnik? Ja już nawet przygotowałam startą czekoladę, żeby dorzucić ją do zmiksowanych ( na fotce) moich resztek, a po dolaniu do całości kieliszeczka jakiejś naleweczki z kroplą olejku rumowego, ugnieść z tej masy zgrabne kulki i wyturlać je w kakao i wiecie co?

IMG_7990

Zrezygnowałam. Zjadłam te okruchy i tyle, a w tej startej czekoladzie wystarczy tylko zanurzać i oblizywać  palec i też jest uratowana. Niemniej, z całego serca polecam wykorzystywanie w pełni i w rozmaity sposób tego, co nam zostaje i czego nie zjemy od razu. Nie bierzcie przykładu ze mnie.

Znacznie łatwiej mi poszło zapieczenie w pasztecikowej formie, ale z  GOTOWEGO, francuskiego ciasta,  resztek grzybowo – kapuścianych, do których dodałam ( dla gęstości) rozgniecioną, ugotowaną soczewicę. Pycha. Żadnego wierszyka tu nie potrzeba.

IMG_8020

Z okazji… Nowego Roku 2020

WSZYSTKIM ŻYCZĘ WSPANIAŁEGO POCZĄTKU LAT DWUDZIESTYCH XXI WIEKU

IMG_7996

img_7997.jpg

IDZIE ZNÓW KOLEJNY ROK,

JESZCZE CZYSTY, NIEWINNY I ŚWIEŻY.

SPÓJRZCIE – MA SPRĘŻYSTY KROK,

SZCZERĄ TWARZ, JASNY WZROK,

W DOBRĄ ZMIANĘ ( dzieciak!) NADAL  WIERZY.

IMG_7992

IMG_7995IMG_8010

IMG_8011

IMG_8004

img_7994.jpgimg_7999.jpg

KTÓRY TO JUŻ RAZ, NASZ KOLEJNY ROK

WIERZY, ŻE NAD ZIEMIĄ ROZTOCZYMY

DOBRA BLASK, A NIE MROK ?

MINIE MIESIĄC, MOŻE DWA, BĘDZIE SZOK,

BO JEST PEWNE, ŻE COŚ ZNOWU SPASKUDZIMY. 

( Niechby chociaż była ta pomroczność, ale jasna jakaś!)   

 

Życzenia Świąteczne

WSZYSTKIM ŻYCZĘ WSPANIAŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I DOBREGO NOWEGO ROKU!

InkedIMG_3173_LI — kopia

Jesteś Stamtąd, gdzie okrutne trwają  WOJNY?

A ty? Także przestraszony, chociaż Stąd?

Gdybyś nawet przybył Znikąd – bądź spokojny

i tak życzę ci bezpiecznych, cichych Świąt.

zima_ferie 2010 040

Jesteś z miasta, w którym wszystkich bolą oczy,

wdychasz smog, w nos ci się wżera ostry swąd ?

Jeśli tak, to  TO życzenie  ciebie nie zaskoczy:

Życzę ci czystego nieba, oraz zdrowych Świąt.

nowy folder 081

Ty uważasz, że już nie ma NIC DOBREGO

i  przygnębił cię, poraził smutku prąd?

Nie ty jeden? Jest was wielu? Więc dlatego

życzę wszystkim wam radosnych, dobrych  Świąt.   

IMG_8061      

Już świąteczne nużą cię przygotowania?

Wciąż to samo, och, rok w rok ciągle  to samo?!

Znów choinka i te same, znane dania?

Nie jęcz. Przyjdź na rybkę –  ciut „sfuszerowaną.”

documnts and Setting Moje dokumenty zdjęcia 2015 WPK 2015 085

 

 

Z okazji…Dnia Guzika – 12 Grudzień

IMG_7838

Podobno guziki przyszywano do ubrań już w XIII wieku. Największy rozkwit branży guzikarskiej zanotowano w XIX wieku. Kupowano je najczęściej tuzinami, czyli po 12 sztuk i dlatego Dzień Guzika obchodzimy 12-go, a dlaczego w grudniu? Tego nie wiem.

IMG_7832

W tym kraju pokonano już wiele trudności,

coraz lepiej się żyje, każdy problem znika,

lecz uważam (przyjmijcie to do wiadomości),

że nikt jeszcze nie zajął się sprawą GUZIKA.

IMG_7835

Pytałam. Wina Unii? Zrobili  uniki,

a wokół pełno rzepów, suwaczków, dziwnych nap.

Wiem, bo widzę – znikają nam POLSKIE GUZIKI,

a na ten ważny temat nie powstał nawet rap.

IMG_7842

Słyszycie? Ktoś krzyczy: – GUZIK mnie to obchodzi,

ważne, by się zapięła moja nowa kiecka! –

To znana ciotka Ziuta – z Pucka, albo z Łodzi –

ZA NIC  ma nasze tradycje i to od dziecka.

IMG_7834

Poruszę kwestię drobną, lecz i ważną wielce,

chociaż mniemam, że wszyscy dawno o tym wiecie –

myśląc o GUZIKU, pomyślcie o PĘTELCE,

tylko GUZIK z PĘTELKĄ –  świadczy o komplecie.

IMG_7836

Jeśli ktoś, kiedyś  rozwiąże te dylematy,

będzie to kraj wspaniały i dodam: dostatni,

zamożny i zasobny, sowity, bogaty

i zapięty na GUZIK. Jak wiemy – ostatni.

IMG_7833

Żeby być w zgodzie z prawdą i z własną naturą

muszę dodać, że jeśli brakuje pętelki,

GUZIK stworzy też komplet z odpowiednią DZIURĄ

obejrzyjcie z uwagą, chociażby  sweterki.

IMG_7843    InkedIMG_7846_LI

Z okazji…Dnia Majsterkowicza – 3 Grudzień

IMG_7820Czasem się zastanawiam, czy czytając te rymowanki, które piszę z okazji różnych, obchodzonych, lub nie, dziwnych świątecznych DNI, nie podejrzewacie jakiegoś przekrętu? Czy na pewno jest Dzień Bez Futra, Dzień Buraka, Międzynarodowy Dzień Szpinaku, czy Światowy Dzień Drzemki w Pracy? Czy ona czasem sama nie zmyśla tych DNI? Zapewniam Was, że nie! Ja tylko korzystam z internetowego Kalendarza Świąt Nietypowych. Jak chcecie, to sami sprawdźcie.

IMG_7814

Jeśli w domu każdy schowek, każda szafa i piwnica

jest zapchana wiertarkami, drewnem, klejem, stosem śrubek,

to masz pewność, że to lokal czynnego MAJSTERKOWICZA,

i że mieszka w tym nieładzie maniak pracy, czyli czubek.

IMG_4472         IMG_4450

Lecz jest jedna drobna sprawa, która sen mi z powiek spędza:

Majsterkowicz z sześciu desek, czterech wkrętów i wichajstra,

dom zbuduje wiedząc dobrze, kiedy, gdzie użyć narzędzia,

a to fakt, który go różni od  pewnego złego MAJSTRA.

IMG_7821

Odróżniajcie zatem, proszę MAJSTRA od MAJSTERKOWICZA

Pierwszy – pragnie być nadzorcą, żąda wiele,  mało daje,

często działa bez narzędzi (a więc nikt go  nie rozlicza),

bo on lubi rządzić słowem i co chce – zawsze  dostaję.

 

IMG_7815

Majsterkowicz zrobi łódkę, półki w  kuchni i  komodę,

Majster wszędzie chce majstrować i robi to nader często,

mając zwykle na uwadze swą własną wygodę,

własne plany i ambicje. I  własne zwycięstwo.  

IMG_7823

P.S:

IMG_7706

Jakieś znacznie wyższe siły działają w ogrodzie:

Jeszcze wczoraj stary parkan pięknie się zielenił.

Ktoś zamieszał, pomajstrował –  majster? Czy też złodziej?

Miejsce jest to samo, ręczę, lecz ktoś, coś tu zmienił!!

IMG_7824