Światowy Dzień Pluszowego Misia – 25 Listopad

Teodor Roosevelt- dwudziesty szósty prezydent Stanów Zjednoczonych, będąc w 1902 roku na polowaniu z przyjaciółmi, zażądał uwolnienia małego, przypadkowo postrzelonego niedźwiadka. Czytając to prasowe doniesienie, pewien producent zabawek postanowił stworzyć pluszowego misia dla dzieci i właśnie 25- go Listopada 1902 r pierwszy miś Teddy Bear pojawił się na świecie. Sto lat później utworzono Dzień Pluszowego Misia.

Mili Państwo,    lato PŁawna 2010 080lato PŁawna 2010 080

Mam pytanie, aktualne właśnie dzisiaj

( nie spodziewam się od Państwa odpowiedzi):

Czy jest ktoś, kto NIGDY nie miał Pluszowego Misia?

Czy u wszystkich stary MIŚ gdzieś w kącie siedzi?

Smutny trochę, bo już minął czas, niestety,      wiosna15 061

gdy wskakiwał wieczorami wam do łóżka,

a wy, żale, tajemnice i sekrety

szeptaliście mu cichutko  wprost do

uszka.

 

 

W dzień, targany był za uszy, (co się zdarza!)     IMG_7812

i ciągnięty po podłodze ( łapki zszyte!),

był pacjentem, gdy bawiłeś się w lekarza

i znieść musiał twe zastrzyki  w brzuszek

wbite.

A gdy przyszedł dzień ponury, a z nim

smutki,

czy noc zła, a razem z nią sny – ciemne cienie,

przytulałeś MISIA i choć był malutki

dawał ciepło, miłość, oraz pocieszenie.

Jeśli nigdy sam nie miałeś pluszowego misia,

nie jest ważne, czy masz sześć, czy sześćdziesiąt lat,

kup go, przytul, jak najszybciej, choćby dzisiaj,

gdy obchodzi  ŚWIĘTO MISIA cały świat.

IMG_7849

 

Proza bożonarodzeniowa

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za miesiąc kolejne Święta Bożego Narodzenia. A ja przypomniałam sobie 2 scenki.

Mają wspólny tytuł : ” TO MY?”

Daję wcześniej, może ktoś, gdzieś je wykorzysta?

XI - XII 2013 029

                                                 SCENKA  I

(Po scenie, niespokojnie krąży wokół siebie małżeństwo. On z komórką w ręku, z teczką, ona z paczkami prezentów)

MĄŻ : ( do komórki) Pani Józiu! Spakowała nas Pani? Nie, nie, samolot mamy za pięć godzin, teraz polecimy na lancz. Dziś wigilia? No, tak, wiem, wiem, ale tam, gdzie lecimy wigilia będzie jutro pani Józiu. Walizki mają być spakowane.

(wzrusza ramionami, kiwa porozumiewawczo na żonę, wyłącza się))

 – No, spakowała nas, możemy gdzieś sobie wstąpić.

ŻONA: – Mam tylko nadzieję, że nie spakowała kożuchów, ona sobie nawet nie wyobraża, że istnieją miejsca, gdzie w Boże Narodzenie można się kąpać i opalać.

MĄŻ: – Co się dziwisz, prosta kobieta. Cieszysz się na tę wyprawę?

ŻONA: – No…tak…oczywiście…chociaż dzieci…

MĄŻ: – Co, dzieci? Co, dzieci? Przecież miałaś to z nimi załatwić, wiesz, że miałem ciężki tydzień! Trzeba czasem i od nich odpocząć.

ŻONA: – Tak, tak, wyjaśniłam im, Wiola trochę płakała, ale już wczoraj wysłałam ją do tej…no…jak jej tam…koleżanki, co jej rodzice dzwonili, że może u nich , och… mniejsza  o to..a Bartek….

MĄŻ: – Co znowu z Bartkiem?!

ŻONA: – No…wyobraź sobie, że powiedział, że zostaje w domu i spędzi święta  z panią Józią! Zjedzą razem śledzia i coś tam obejrzą, no wiesz…

MĄŻ: – Z panią Józią? Z pomocą domową?? Z emerytką? A cóż to za towarzystwo dla nastolatka? Nie miał innych pomysłów? A może żartował?

ŻONA: – Mówił poważnie,ja go znam, uparty jest…a…prezenty to chyba im zostawimy na łóżkach, co? Bo choinki nie warto było…ale wiesz…tak mi jakoś…

MĄŻ: – Tylko nie zaczynaj!  Już to obgadaliśmy! Zrozum, te bachory mają i tak lepiej, niż my mieliśmy! Lekcje jazdy konnej? Proszę bardzo! Korepetycje? Bardzo proszę! Nowe laptopy, gitara, najmodniejsze ciuchy, oczywiście, wszystko dla nich!

ŻONA: – No…tak, chodzą na lekcje hiszpańskiego, Bartek na judo, Wiola na balet i rysunki, byle by się uczyli, co nie?

MĄŻ: –  No, sama widzisz. Czego im brakuje? Gwiazdki z nieba?

ŻONA: – Ale wiesz, Wiola była jakaś taka..

MĄŻ: –  Przejdzie jej! Będzie się tam świetnie bawiła, zobaczysz…

ŻONA: – Dzwoniła też twoja matka, nie ma siły jechać do tej swojej kuzynki na święta i myślała, że…

MĄŻ: – Może przyjechać do Bartka i pani Józi, dam jej nawet na taksówkę, zaraz zadzwonię…wiesz, matka mnie zawsze rozumiała

ŻONA: – Ale jednak…jak tak pomyślę…

MĄŻ: –  To nie myśl! I słuchaj, nie po to pracujemy od rana do wieczora, żeby teraz nie móc sobie skoczyć do ciepłych krajów, o co chodzi? No ?

ŻONA: – Już to mówiłeś, wiem…

MĄŻ: – No, właśnie, więc w czym problem, kobieto? Chodź, wpadniemy teraz sobie na małego drinka. Już mnie zdenerwował ten biegający tłum. Biegają sami nie wiedzą, po co. Przesada! Przesada z tymi świętami! To wolne dni, po prostu wolne dni! No, szybciej, idźmy już stąd!

IMG_8066_LI

 

                                                                          S C E N K A II

(Na scenę wpada rodzina. Tata zadyszany wlecze za sobą sporą choinkę.Mama obładowana zakupami, syn i córka patrzą w komórki. Wszyscy biegają w kółko)

Ojciec: – No, w tym roku będzie jeszcze większa. Kowalscy już nas nie przebiją! A dokupiłaś lampki, Irenko? Tak spowijemy nimi dom od frontu, że blask do szosy dojdzie. Podziwiać będą. No …do garażu, do garażu – (śpiewa na melodię „W żłobie leży”…

Syn: – A Robert od Kowalskich mi powiedział, że ci obok nas zamówili wielkiego jelenia u Niemców, mają go już w szopie i podobno całego objarają lampkami, a my, co?

Ojciec: – Jelenia, powiadasz? To niech on z tym jeleniem uważa, bo jak go za długo przetrzyma, to ludzie pomyślą, że to symbol…

Mama: – Krzysiu, uspokój się, dzieci…

Córka: – Tato! Ale COŚ w ogrodzie powinniśmy mieć!

Ojciec: – Ma rację, coś by się przydało

Syn: –      Może niedźwiedzia? W łapach mógłby trzymać taki wieniec z lampkami, czy coś..

Córka: – O, rany, nie wygłupiaj się, co ma miś do świąt?

Syn: –      A co ma jeleń?

Ojciec: – No…zaprzęgają go chyba do tej bryki z Mikołajem, nie?

Mama: – No, właśnie. Jednak coś by się przydało, Krzysiu, przyznaj. A jakiej wielkości ma być ten ich jeleń, wiesz coś, synku?

Syn: –   No, chyba ojcu do pasa tak sięgnie, jak nic.

Ojciec: – No, to mikrusik raczej, prawie go widać nie będzie, trzeba by tu wymyślić coś bardziej…

Córka: – Wiem! Wiem! Pamiętacie tego gipsowego anioła, co go ciotka Ziuta na wyprzedaży figur ogrodowych w Toruniu kupiła? Ze dwa metry ma, jak nic! Jak by mu tak skrzydła z tiulu na drutach dorobić i obtoczyć lampkami dookoła…

Mama: –  Och, córciu wspaniały pomysł, anioł leży na strychu. Krzysieńku, dorobisz? Zapalimy go?

Ojciec: –  Dorobimy, dorobimy i zapalimy!

Córka: – Ale będą święta, nie przebiją nas nawet ci po prawej!

Syn: – No! Musimy film nakręcić! Na you tuba wrzucimy, niech zobaczą jak się w Polsce świętuje!

Mama: – Zejdźcie  ze ścieżki, szybko, bo ktoś nadchodzi, niech nie widzą naszej choinki za wcześnie.

                         K O N I E C

Tytuł - gwiazd naszych...

 


 

 

 

Wasze-moje rymowanki

rdza i minia

 

Stało się. Doczekałam się Waszych rymowanek – uzupełnianek i wszystkie  tu przedstawiam. Uwaga: Moje są tylko fragmenty zapisane w bordowym kolorze reszta, czarnym drukiem  to nadesłane DOPISKI. BRAWO!

Chyba każdy z nas

lubi jesienny las…

IMG_7727
Chociaż potrafi nastraszyć. Takie COŚ czekało na mnie – Leśny Pan?

Lecz zapytajmy, chociaż raz,

czy las też lubi nas?

Czy lubi na przykład drwali,

którzy do niego wjechali,

czy lubi ludzi na quadach,

co poruszają się w stadach?

Miałbym tu wątpliwości,

co do kochania ludzkości

przez las traktowany jak  d r e w n o.

Wręcz myślę, że NIE, na pewno..

………………..

Gdyby dzisiaj żył FARAON,           

 

też, jak ja jadłby makaron

choć raz dziennie...powolutku

wcinał by go aż do skutku.

Potem siadał by w koronie na

na swym pięknym, złoty tronie

i rozmyślał, albo nie –

czy makaron jutro zje?

Jeszcze powiem, na zachętę,

że makaron jem al dente,

bo to szybko się gotuje

i wszystkim zawsze smakuje.

……………………..

IMG_7791

Pewien Śledź chciał dzieci mieć, 

lecz prześledziwszy życie swe,

podjął decyzję, że jednak NIE..

Słysząc to, pani Śledziowa

nabrała w pyszczek wody „Raj”

i pomyślała: „W to mi graj!.

Zamiast dziś małe dzieci mieć,

mogę się bawić tak, jak Śledź

Będę pływała w oceanie

i nic mi złego się nie stanie”.

Lecz los okrutny zechciał chcieć,

BY BARDZO SZYBKO WPADŁA W SIEĆ.

I z tego morał jest dla śledzi:

Mnożyć się trzeba, jak sąsiedzi,

bo los KAŻDEGO ŚLEDZIA ŚLEDZI.

…………………

wigilia 2012 + ferie 2013 086

Żyją z na nami na tej Ziemi, lubią nasze dłonie

psy i koty,  zebry, owce, konie, nawet słonie.

Dziś, niech każdy dobry człowiek jedno zapamięta,

że nie lubią naszych dłoni jedynie cielęta.

Bowiem, z cielęcej skórki robimy rękawiczki,

by nie brudzić sobie dłoni wsiadając do bryczki.

…………………..

 

Kurcze blade! Tak bym chciała za sto, dwieście lat

zerknąć choćby na momencik na ten przyszły świat.

Jaki będzie? I czy będzie? Czy go trafił szlag?

Czy też, pięknie się rozwinął, a z nim razem MAK?

MAK, to myślę, jest musowo coś do rozwijania,

bo bez opium ten świat będzie nie do wytrzymania!

Gdy ROBOTY się zabiorą do PAŃ zabawiania,

ROBOCICE zasię, w kuchni będą do sprzątania,

gdy komputer będzie mędrszy niż najmędrszy człowiek,

to bez opium nikt nie zaśnie, wręcz nie zmruży powiek.

……………………

Proszę Państwa, bo kobietę stać na wszystko

i nie musi być, doprawdy, feministką.

Moc kobiety nie tkwi w pięści, czy w muskułach,

bo tkwi ona w jednym fakcie, że umie być czuła.

                                                                              Jacek M

Tenże Jacek przysłał mi również wyjątki z pewnego artykułu,  które śmiało mogą być komentarzem do do jednej z tych  rymowanek:

……Życie w „rozszerzonej nowoczesności” będzie polegało na tym, że technologie zaczną nakładać swoje własne reprezentacje i formy na najgłębsze ludzkie doświadczenia: miłości, przyjaźni, polityki, poszukiwania ostatecznego sensu i nie tylko. Będzie to świat, w którym jednostka cyfrowa może stać się Twoim najlepszym przyjacielem, jednym z tysiąca innych, opisanych i szczegółowo skonfigurowanych. Świat, w którym idee polityczne zdobywające miliony zwolenników zostaną uprzednio wygenerowane przez AI.

….Właśnie takim cyfrowym przyjacielem z nowym wirtualnym interfejsem jest Replika (5), czyli zasilany przez sztuczną inteligencję chatbot uruchomiony w marcu 2017 r. przez amerykański startup Luka. Aby się z nim skomunikować, pobierasz aplikację, nadajesz Replice nazwę i zaczynasz z nią rozmawiać, wymieniając się krótkimi wiadomościami SMS. Replika uczy się Ciebie. Rozwija się. Wasze rozmowy stają się coraz bardziej naturalne, bardziej osobiste. Wkrótce Replika jest już czymś w rodzaju przyjaciela. Z biegiem czasu – po wchłonięciu Twoich zainteresowań, pasji i fobii, codziennych nawyków, wzorców rozmowy i tonu głosu – staje się… Tobą. Symulacją Twojej osobowości. Lustrem, w które możesz się wpatrywać i zastanawiać nad sobą. Użytkownicy Repliki sygnalizują ponoć rozwijanie z nią niesamowicie bliskich relacji.

..Jeśli jesteśmy w stanie budować takie światy, dlaczego ktoś chciałby je opuścić? Okazuje się, że niektórzy, np. młodzi mężczyźni, już teraz czerpią większość celów w swoim życiu z gier wideo, a nie z nauki, pracy czy relacji z płcią przeciwną. Co się stanie, gdy gry wideo staną się nieodróżnialne od prawdziwego życia? Co się stanie, gdy już nie będziemy chcieli wracać z wirtualnych przestrzeni i mieć innych przyjaciół niż przyjaciele cyfrowi?

                                                                                                                                        Mirosław Usidus

A to rymowanki od Barbary M

Chyba każdy z nas

lubi jesienny lasIMG_7726

Zimowy też lubimy,

gdy po pas brodzimy

w śniegu.

(choć pewno już tylko w Bieszczadach

taki zimowy las wypada).

Dlatego liście zbieramy,

kolory układamy

i zdjęcia lasu robimy,

czekając nadejścia zimy.


InkedIMG_7797_LI

Gdyby dzisiaj żył FARAON,

też, jak ja, jadłby makaron

choć raz dziennie… wegański,

w sam raz wielkopański.

Przyrządzony na ostro

przyprawami, co prosto

dotarły z centrum Afryki.

Dodane bez zbędnej krytyki

powodują, że ów makaron

jeść może sam Faraon.

……………………

 

Pewien Śledź chciał dzieci mieć,

lecz prześledziwszy życie swe,

podjął decyzję, że jednak NIE.”

Słysząc to, pani Śledziowa

nabrała w pyszczek wody 

                        IMG_7799

i rzekła:

„To pierwszy stopień do piekła!

Swoich mieć nie musimy,

Wszak mało to dzieci bez rodziny!”

I nie myśląc sobie zbyt wiele,

Ruszyła do Domu Dziecka. W niedzielę!

—————-

Kurczę blade! Tak bym chciała za sto, dwieście lat

zerknąć choćby na momencik na ten przyszły świat.

Jaki będzie i czy będzie…

XI - XII 2013 060

Czy zostaną wszystkie cztery pory roku,

czy tylko jedna lub dwie – z doskoku?

Czy reszka ludzkości, która zostanie

Będzie pływać łódkami czy wsiadać na sanie?

Przymuszewo 2011 079   Przymuszewo 2015 078

Czy ludzie będą dobrzy i żyć godnie

Czy będą tylko walczyć i czynić zbrodnie.

Co zostanie z naszej historii, kultury?

I czy znać będą dawne dzieła muzyki i architektury? lato PŁawna 2010 053                 Przymuszewo 2011 094

Kurcze blade! Jak tak myślę sobie, że chyba jednak wolę

nie wiedzieć co będzie za sto lat na tym padole!

 

 

 

Sztuka czy sztuczka?

Tytuł -poranne owoce do jogurtu
Tytuł: Owoce do porannego jogurtu

Tytuł - Przejrzałe owoce do jogurtu
Tytuł: Przejrzałe owoce do porannego jogurtu

Czy istnieją w tym kraju przejrzyste wytyczne

dotyczące tego, co jest ładne i poprawne artystycznie?

Czy jest jasne, co odrzucać, tępić, traktować jak kicz i śmieć?

I czego prawdziwy Polak nie powinien w domu mieć?

Tytuł - Pejzaż323
Tytuł: Pejzaż 324

Pytam, bo chcę być cool i oczywiście  au courant

i wiedzieć: oto sztuka,  a to obok – zwykły  kant.

Czy prosty obraz: „Czarne Kropki Na Zielonym Tle”,

jest już sztuką, a „Jelonek Przy Źródle”to  już nie?

Wąchock 2010,Głosków 027

Czy rzeźba: „Sołtys W Glinie?” zasłużył na sławę?

IMG_7785  IMG_7783

Chyba tak, bo gdy zerkam na kolejną zjawę,

myślę, że za tę w spiżu ciosaną, setną, znaną postać,

twórca  powinien mandat (wysoki!) lub, wręcz areszt dostać.

Tytu - Co zobaczyłam we wzorze kafelków w łazience
Tytuł: Ujrzana we wzorze kafli łazienkowych

Dlaczego coś jest sztuką? Gubię się w tym świecie.

Liczy się kontekst? Nazwisko? Zamysł? Też nie wiecie?

Czasem patrzę na DZIEŁO i myśl przyfruwa zła:

więcej piękna i czaru  niż TO, w sobie ma –

jesiennie odmieniona kupka psia.

nowy folder 013

Nie mam złudzeń i wyjaśniam, (to ostatnia sprawa):

Moje rymki – to nie  SZTUKA –  tylko, ot,  ZABAWA.

Z okazji…Dnia Schaboszczaka – 7 Listopad

nowy folder 001

Schabowy, schabowy!

(Wiem dobrze, że niezdrowy),

chrupiący i brązowy,

najlepszy z polskich dań!

Schabowy, schabowy

ze świnki ( bo nie z krowy)

złocisty, lśni gotowy,

jak się nie skusić nań?

Szalona kobieta!

Lecz fotka chyba NIE TA?

Nie widać tu kotleta,

to przecież nie jest schab!

Och! Racja. Już. Chwila –

to kurczak na motyla,

pieczony, a nie z grilla,

już zmieniam, więc go łap!

nowy folder 036

 

Zdania do zrymowania, czyli szczątki i początki

IMG_7738

” Chyba każdy z nas

lubi jesienny las…..

…………………………….?”     (zaczęłam na pierwszy dzień JESIENI, co dalej?)

Porymujcie dziś ze mną! No… ci z Was, którzy mają na to ochotę.

Poniżej ( jedno powyżej) zaczęte, niedokończone, początki, szczątki, fragmenty rymowanych zdań. Może ktoś się zabawi, skusi i rozwinie, dokończy, wplecie  swoje myśli i w ten sposób stworzy jakąś rymowaną, krótszą, czy dłuższą całość?

I przyślijcie do mnie, ( e-mail: kryzab@aol.pl) proszę, chciałabym zrobić wpis z moimi-waszymi rymkami.

IMG_7766

„Gdyby dzisiaj żył FARAON,

też, jak ja, jadłby makaron

choć raz dziennie

……………………………..?

( zaczęłam w Dniu Makaronu – 25 października i nie skończyłam))

 

InkedIMG_7786_LI

„Pewien Śledź chciał dzieci mieć,

lecz prześledziwszy życie swe,

podjął decyzję, że jednak NIE.”

 Słysząc to, pani Śledziowa

nabrała w pyszczek  wody…

………………………………………….. ?

(to stary kawałek, pisany dawno temu w liceum i też nieukończony)

pławna 2013 022

wiosna cd.2010 WK 019                    ,wiosna 2012,ferie,adam 141

W dniu 4 Października był Europejski Dzień Zwierząt. Też nie zdążyłam  z rymowanką:

” Żyją z nami na tej Ziemi, lubią nasze dłonie,

psy i koty, zebry, owce,  konie,  nawet słonie.

Dziś niech każdy dobry człowiek jedno zapamięta”:

………………………………?

Inkednowy folder 012_LI

Kurczę blade! Tak bym chciała za sto, dwieście lat

zerknąć choćby na momencik na ten przyszły świat.

Jaki będzie i czy będzie,

czy…………………………..?

No i zbliża się 7 Listopad – Jest to Światowy Dzień Feministek. Dopiszecie coś?

Pławna_08 117Proszę Państwa, bo kobietę stać na wszystko

i nie musi być, doprawdy, feministką.

Moc kobiety nie tkwi w pięści, czy w muskułach ,

Bowiem. . . . . . . . . . . . . . . . ..

 . . . . . . . . . .?

 

 

UWAGA: MOŻECIE ZMIENIĆ JAKIEŚ SŁOWO, CZY KOŃCÓWKĘ – MA ZOSTAĆ GŁÓWNA MYŚL. CZEKAM.

 

1 Listopad

IMG_7775

Jak co roku dziś tylko zapalam świeczkę. Jak co roku piszę to samo, bo co tu zmieniać?

IMG_7782

IMG_7781                    IMG_7776

Zapalam świeczkę. Dla tych wszystkich, których dobrze

znałam, znałam mało, lub nie poznałam w ogóle.

Dla tych wszystkich, o których zawsze będę pamiętać

i   dla   tych, o których być może zapomniałam.

DLA  WSZYSTKICH, KTÓRZY ODESZLI

i  do których my wszyscy kiedyś dołączymy.

IMG_7778

Hamlet w/g Jeremiego Przybory

UWAGA: Dziś – ZERO moich rymowanek.

Biskupin_10_08 062_LI (2)

W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku Jeremi Przybora napisał, ot, tak sobie, krótką parodię HAMLETA. Sezon teatralny się rozpoczął – można tę „sztuczkę” przygotować zarówno  w domu, dla znajomych, jak i na jakieś imprezy szkolne. W naszym Liceum graliśmy ją wiele razy z różnych okazji, nawet w lesie, w zimowej scenerii na zimowisku w Szklarskiej Porębie. I zawsze było mnóstwo zabawy. Fotki, które ilustrują treść sztuki to dowód, że na wycieczce pracowniczej też można poigrać w roli aktorów. Autorem zdjęć jest tym razem jeden z uczestników wyjazdu, bo mnie byłoby bardzo trudno  to zrealizować. Byłam Hamletem. No i mordki trzeba było zakleić, bo RODO…

                                        HAMLET

InkedBiskupin_10_08 099_LI

HAMLET: O, rany, jak ciemno

co stanie się ze mną?

Onegdaj zmarł papo, ojczyma mam za to

i zmartwień mam nawał, bo drania to kawał!

Lecz…cóż to za zjawa ponura i krwawa po zamku się pęta?

DUCH:Już mnie nie pamiętasz? TATUSIA – szantrapo?

HAMLET : – O, rany! To papo!

Biskupin_10_08 062

DUCH: – Nie papo, duch jego z powietrza czystego!

HAMLET: Dlaczegoż to duchu, zażywasz dziś ruchu?

DUCH: Bo muszę wyjawić nim kury zapieją straszliwe cierpienia,

co w duszy szaleją! Twój stryjo, a brat mój, ta wstrętna ropucha

gdym kimał – trucizny mi nalał do ucha!

Biskupin_10_08 090_LI (3)

HAMLET: – Trucizny? A skądże tatusiu to wiecie??

DUCH:Bom zaraz na tamtym obudził się świecie,

i tak mnie ten łobuz zakopał w grób wąski – by

zaraz z królową połączyć się w związki i tronu zażywać

z występną niewiastą!!

HAMLET: Tfu! Swołocz! Ohyda! Śmierdzące plugastwo!!

(pieje kur) 

DUCH: Kur zapiał! Dla duchów to rodzaj budzika.

Pamiętaj o zemście! Ja będę już znikać!

HAMLET: – HA! W zemście – po dziurki będę się zanurzać!

O, stryju szarpany! O, twarz twoja kurza!

Lecz…któż to tu zmierza?

To w bieli – Ofelia, co profil ma piękny jak rżnięta kamelia.

Ofelio! Stój proszę, wszak ja kocham ciebie!!

OFELIA: O, luby, choć kochasz spotkamy się w niebie.

Nie na tym łez pełnym i nieszczęść padole, gdzie los tak okrutną

zgotował nam dolę……

HAMLET: – O, luba! Gdy stryja z królestwa wysiudam,

być może o rękę twą starać się udam!

OFELIA:To pięknie by było kochany książęciu, lecz cóż się przytrafia

biednemu dziewczęciu? Otóż wyczuwam okropną obawę, że

zaraz zwariuję! Albo też niebawem.

HAMLET: – Och, piękna dziewico, och nie grąż mnie w smutku

i cóż ci w lat wiośnie tak tęskno do czubków?

InkedBiskupin_10_08 093_LI                       Biskupin_10_08 069_LI

( Ofelia oddala się śpiewając):

Siedział na drzewie Metody z Cyrylem,

jazz, bugi – ługi, jazz bugi – ługi

łowili na wędkę gile i motyle, jazz bugi – ługi…

HAMLET: A, niech to drzwi ścisną! Pakuje się w strumień,

lecz cóż JA poradzę? Wszak pływać nie umiem.

Mężczyzna jak kryształ z wariatką utonie, a stryjo – łachudra

zostanie na tronie? Lecz któż historyczną przerywa tu ciszę?

HA! Biegnie LARWETES – Ofelii braciszek…

Biskupin_10_08 072_LI                    Biskupin_10_08 073_LI

LARWETES: – Nieszczęsny, przez ciebie ma siostra się topi!!

Już ledwo ją widać, więc dalej, do kopii…(podskakuje, wymachuje..)

HAMLET: – Bić, albo nie bić, w to przeklęte ryło?

Raz, ale dokładnie – najlepiej by było!

(słychać z dali) : – Topię się, topię się!

LARWETES: – Stopiła się siostra!!

Nie woła już! Słyszysz? Szarpany w gronostaj?

( biją się, nadchodzi stryj)

Biskupin_10_08 075_LI

STRYJ: HA! Pewnie o jakąś kobietę Larwetes się strasznie naparza z

z Hamletem…

A gdyby tak stuknął bratanka mi jeszcze, myśl o tym radości przepełnia

mnie dreszczem!!

LARWETES : Serce – Hamleta przebiła mi szpada!

Cześć królu, na razie z tych rzeczy wysiadam (pada)

Biskupin_10_08 076_LI

HAMLET : – Tak giną me wrogi, ty wredna ropucho!

A teraz się przyznaj, coś ojcu lał w ucho?

STRYJ: – Ja ? W ucho? Nie lałem nic! Boże uchowaj!

O! Właśnie nadchodzi tu matka – królowa

KRÓLOWA: Mój mężu, któż rysy twe strachem podniecił?

O! Kopę lat, synu. Co słychać, jak leci?

Dlaczego tak leży Larwetes? Czyż upadł?

Biskupin_10_08 087_LI

HAMLET: Królowo, to ja go zrobiłem na trupa

i teraz mnie bierze ogromna ochota, by stryjo skosztował mojego

brzeszczota.

STRYJ: – Królowo, skarć dziecię, co mówi tak krnąbrnie!

Bo jeszcze naprawdę tym szpicem mnie rąbnie!

KRÓLOWA: – Hamlecie, me dziecię,

uspokój się przecie!

HAMLET: – O, nie mać – Królowo, bo zaraz to, owo,usłyszysz!

Ten stryjo, to bydlę rogate, drogiego, słodkiego otruło nam tatę!

I teraz jak starą gromnicę go zgaszę! Nie będzie amnestii!

Ciach drania pałaszem ( ciacha go, stryj wyciąga czerwoną  szmatę- wątrobę )

InkedBiskupin_10_08 084_LI

 

STRYJ: Wątrobę mi całą łobuziak wygarnął!

Od jutra już możesz się nosić na czarno! (pada, zwisa itp)

KRÓLOWA: Od trupa do trupa,

ponura to grupa!

Dzban szczęścia w skorupach!

Przeklęta chałupa!

Biskupin_10_08 086_LI

W dekolcie ukrytą mam małą flaszeczkę,

z flaszeczki trucizny pociągnę troszeczkę. ( pociąga, pada)

HAMLET: Co trupów! Co trupów!

Ach! Com ja narobił!

Lecz za to weselej w rodzinnym im grobie.

Stryj, tatuś, mamusia, Ofelia z braciszkiem….

i ja się zaprawię trucizny kieliszkiem! ( zaprawia się, pada)

                                                 K O N I E C

BOSS’S DAY – 16 Październik

IMG_7733

Narodowy Dzień Szefa  w Ameryce  uznano oficjalnie w 1962r,(wniosek  złożono już w 1958r)

U nas Dzień Szefa nie jest chyba jeszcze znany i obchodzony. Nawet nie wiem, czy się przyjmie, chociaż istniejąca Fundacja Dzień Szefa na swoim blogu nawołuje:

„Już czas, by swój DZIEŃ świętowali też polscy szefowie”

Pisywałam rymowanki o szefach i dwie z nich wam zaprezentuję. Jedna, pochodzi z dawnych, dawnych czasów z pewnej poradni i dotyczy szefowej – wybranej po raz pierwszy przez pracownice ( do pewnego momentu szefowe były PRZYSYŁANE).

 

                                        Pieśń na pięciolecie szefowej

Długa, długa nasza lista

różnych braków oraz strat,

lecz nam nie brak, oczywista

jednej rzeczy, już od lat:

Szefowej!

Szefowej!

Od pięciu lat wciąż zdrowej,

Od pięciu lat gotowej

do walki o nasz byt.

Szefowa!

Szefowa!

Kto Ją tak wciąż od nowa,

Kto Ją – jak MY- wychowa,

ten zawsze będzie syt.

 

Zmienił się nam znowu rząd,

gdzieś tam dalej pierestrojką straszą.

Dobrze, że te zmiany tak daleko stąd

i że tu, w poradni mamy wreszcie naszą

Szefową!

Szefową!

Od pięciu lat wzorową,

z wadami, lecz morową,

nie chcemy żadnych zmian.

Szefowo!

Szefowo!

Nie okaż się być krową

i  rządź bezterminowo,

tak życzy ci nasz klan.

( teraz widzę, jaka to niemrawa rymowanka, ale gdyby ktoś z Was był SZEFEM i dostał nawet taką, chyba by się trochę ucieszył?)

Druga, jak łatwo poznać powstała na bazie „Pan Maluśkiewicz i Wieloryb” – Juliana Tuwima. Nie taka znowu do radosnego podśpiewywania. Załatwiono tego szefa.

                   O pewnym szefie – dyrektorze szkoły

Był sobie pewien Dyrektor

najgorszy na świecie chyba?

Bo wszystko już poznał i widział

z wyjątkiem…wieloryba.

Przeżył przeróżne ustroje,

a rządów…chyba z trzydzieści.

I przetrwał ( choć przeszedł „swoje”),

i w każdym układzie się mieścił.

I niezależnie od pólek – czy pełne były, czy gołe,

On myślał tylko o jednym:- Muszę rozwinąć tę szkołę.

I nie dla niego balangi, czy różne inne swawole.

Urlopy, ferie i święta po prostu spędzał w swej szkole.

I nie dla niego Kanary, Riviera, czy jakiś tam Piemont.

On myślał tylko o jednym:- Szkole potrzebny jest remont.

Był sobie pewien dyrektor,

nie taki jeszcze stary,

choć integrował się z gronem,

to nigdy nie przebrał miary.

No, owszem, nie był najsłodszy,

lecz mądre stwierdzają ciotki: –

Słodyczy u swoich  szefów

szukają tylko idiotki.

Szefował sobie w tej szkole lat szkolnych chyba trzydzieści,

kazał się kształcić, rozwijać i z nikim się nie pieścił.

Lecz pewna grupa orzekła: (niedopieszczona chyba):-

Dosyć! Ma odejść z tej szkoły!

Niech szuka wieloryba!

Więc szef wziął teczkę pod pachę,

puchary, akt różnych beczkę

i umknął. Jakąś łódeczką?

Na jakąś dłuższą wycieczkę?

Bo chociaż ktoś się nie godził,

by puścić szefa na fale.

On sam już szybko odpłynął,

i marzy, by płynąć dalej.

Rymowanki – trening

Ostatnio, pisząc zmienioną wersję Laury i Filona  ( z okazji Święta Drzewa 10 Października) przyszło mi do głowy, że ci, którzy produkują rymowanki ( nie wszyscy, oczywiście) miewają czasem ochotę żeby spróbować napisać coś w stylu uznanych pisarzy, albo na przykład, wczuwając się w nastrój i temat, oraz trzymając się  danej konwencji, dopisać inny dalszy ciąg. Pierwszy raz zakosztowałam takiej zabawy, kiedy pisywałam w prowadzonym przez Probierczyka konkursie literackim dla czytelników GW. To było świetne ćwiczenie. Już kilka tego rodzaju rymowanek tu przemyciłam: –  zwrotki o Koziołku Matołku w/g Kornela Makuszyńskiego – na jego rytmicznych czterowierszach śmiało można trenować. ( w blogu był 15-go Maja na Święto Rodziny.) We wpisie Handel i Urlop z 14 Lipca można się było natknąć na zwrotki dopisane do „Tata nie wraca” A Mickiewicza. Dziś kolejny przykład ( och, dostałam za to główną nagrodę)  w którym dopisuję cztery zwrotki do  „Statku Pijanego”:

IMG_7720

Prądem rzek obojętnych niesion w ujścia stronę

czułem, że już nie wiedzie mnie dłoń holowników.

Dla strzał swych na cel wzięły ich Pióra Czerwone

i nagich do pstrych słupów przybiły wśród krzyków. ( RIMBAUD)

…………..… i dopisane zwrotki:

Miał żem pomóc, lecz prochy zawilgły do szczętu,

a me czółno wir przejął, kręcąc nim po toni.

Zapatrzon przerażony w ciemny luk odmętów

dzierżyłem sterów resztki w odrętwiałej dłoni.

 

Bryzgów pienisty osad kładąc się na twarzy

znieczulił zadraśnięte grotem bokobrody.

Choć  nóg bezwład mi wróżył, że nic się nie zdarzy,

to płynąłem, na łaskę zdan tej wielkiej wody.

 

I przestały mnie nęcić złote kruszcu grudki,

takoż skórki bobrowe zdatne na ubiory.

Świadom, że czas żywota przede mną już krótki

myśl swą w pustkę niebiańską popchnąłem powoli.

 

Wszelako, kiedy psyche żegnała się z ciałem

targnęły nagle czółnem same jakby w strachu

fale, w których na zawsze pogrążyć się miałem

i omdlałego, w ujściu złożyły na piachu.

I jeszcze coś mniej poważnego: Co mogło się mieścić w innych wagonach „LOKOMOTYWY” –  Juliana Tuwima.??

IMG_7714

Choć tych wagonów jest ze czterdzieści,

podpowiem, co się w nich jeszcze mieści:

Jedenastego brak, bowiem groźnie

zgrzał sobie w drodze do Pucka – sworznie.

W dwunastym – żądny sportowych doznań

dziurawi ściany klub Lecha – Poznań.

W trzynastym- same pasiaste dresy,

to tranzytowcy: z Brna do Odessy.

Za to w czternastym dają biskwity –

tu nie ma zniżki – to INTER CITY.

IMG_7716

W piętnastym pełno panów z Beau Monde’u

ale w przedziałach coś na kształt swądu –

to z szesnastego. Turystów parze

topią się w skwarze polskie fromaże.

A w siedemnastym – blond pasażerka,

na końcu składu szuka papierka.

Dalej – tak pusto, aż biorą dziwy,

o kurcze, czy to pociąg prawdziwy?

Bo choćby stu biznesmenów wsiadło

i w Warsie tysiąc kotletów zjadło,

choćby za bilet euro dawali,

wciąż nierentowny ten kawał stali!?