W/g Wikipedii:




MIAU! MIAU!
Coś bym chciał!!
Ale co?
Cielęcinkę, mus z tuńczyka,
pasztet – może być z królika…
Jeszcze coś?
MIAU….no…mleczko. Postaw z boku
i idź, chcę mieć święty spokój!
MIAU, MIAU! MIAU,
dostał wszystko to, co chciał!








W/g Wikipedii:

























Ponoć dziś świętują wszystkie babcie,
zatem proszę babć, nie traćmy ani chwilki,
szybko zrzućmy kaloszki, czy kapcie,
a odnajdźmy w szafie swoje stare szpilki.
Przy pomocy laseczki lub kija,
przed lusterkiem, sama i bez tłumu gości
dziś niech każda babcia powywija
w takt muzyczki ćwicząc mięśnie oraz kości.
Zapomnijmy o babcinej roli
i potańczmy sobie choćby przez momencik –
oczywiście w rytmie rock and rolli,
bo dzisiejsze Święto Babć tak chcemy święcić!


ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA





I teraz idę zapiec pasztet ( bo sobie go narobiłam)

Kiedyś był Św.Mikołaj, później przez czas jakiś, ale nie u wszystkich, dostarczał prezenty Dziadek Mróz, a do moich znajomych z Wielkopolski zaglądał Gwiazdor. Jak go zwał, tak go zwał, grunt, że przychodził i to w najcięższych czasach, kiedy to (a kto to pamięta?!!) wydobywał z worka, lub cichcem, nie wiadomo kiedy, zostawiał pod nawet najlichszą choinką – a to mydełko FA, a to szampon Zielone Jabłuszko, a to parę lepszych, zdobycznych rajstop, czy skarpetek. Zawsze jednak, nawet w najgorszych czasach były książki. W naszej rodzinie kwitła przez jakiś czas „twórczość” polegająca na opisaniu każdego prezenciku jakąś rymowanką. Głupie były okrutnie, niepoprawne, wariackie, ale jakoś nas rozśmieszały. Zbliża się ten czas mikołajowego rozdawnictwa. W sumie miły to zwyczaj, chociaż ja chyba wolałam, kiedy było trudniej i kiedy zadowalały nas drobiazgi. No, to kilka przykładów mikołajowej „twórczości.” Może i u was istnieje taka tradycja, a może sami wpadniecie na jakieś pomysły.
UWAGA: Wszelkie podobieństwo eksponatów na fotografii do tych, które ktoś dostał, czy dostanie, jest absolutnie przypadkowe. To są są wyłącznie przykłady.








Zauważyliście, mam nadzieję, że autorzy różnych reklam, czy np. podawanych propozycji dotyczących takiego, a nie innego upieczenia szynki, zrobienia pierogów, kremu, rogalików itp często bazują na naszych ludzkich „słabościach,” czy uznanych za powszechne zjawiskach emocjonalnych. Wykorzystują naszą drobną, ludzką zazdrość lub ogólnie „uznaną” tendencję teściowych do krytykowania, a także np. trendy związane z chwaleniem wszystkiego, co robiły babcie (ten przepis znalazłam w kajeciku babuni ) itp. Stąd treść pod fotką piernika do upieczenia.


WSZYSTKIM ŻYCZĘ TAKICH PREZENTÓW, O JAKICH OSTATNIO MARZĄ, ALE CZY WSZYSCY BYLIŚMY GRZECZNI?? OJ, widzę………….


W Psim Dniu ( chodzi o KUNDELKA) chcę przypomnieć psią rymowankę, która tak, już tu była, ale kilka lat temu i nadal jest aktualna, a nie wszyscy ja wówczas poznali. To był taki bardziej psi czas

Ponoć ostatnie badania dowodzą,
że KUNDLE z najwspanialszych rodów się wywodzą.
Nie zmyślam. Podała to wszechwiedząca prasa.
Oświadczono, że KUNDLE to szlachetna rasa.

KUNDEL nie ma humorów jak mops, gdy się nudzi
i nawet, gdy się zmęczy, i łapska utrudzi
nie włazi do torebki jak york – spryciarz wielki
i nie żąda fryzjera, jak próżne pudelki.
Taki jamnik. Po licho wciąż jest wydłużany?
Czy im dłuższy, tym bardziej przez ludzi kochany?
Ale, biedny, nie wbiegnie za panem po schodkach –
złamie mu się kręgosłup, lub pęknie łąkotka (?)

Czy sądzicie, że może bardziej się zachwycę
rottweilerem, buldogiem czy, chociażby
szpicem? ?
Och, do buldoga nigdy nie przybliżam ręki,
bo dla mnie, ma bestyjka nazbyt męskie szczęki
i powiem wam, a jestem osobą dość szczerą
że nie zaufam kulturystom – rottweilerom.
A nasz kundel- mieszaniec zebrał w swym
psim ciele najlepsze geny przodków i żąda
niewiele:trochę żarcia w miseczce, na deser dwie kości, spacerek, bieg z patykiem
i sporo miłości.





