Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,
Tyle Baś, że nie jest łatwo obdarować wszystkie Basie,
wszyscy znają główny powód utrudnienia:
Każda chce czegoś innego – myśl na czasie,
lecz, od myśli długa droga do spełnienia.
CIOCIA ZIUTA: –
( tak głośno rozmyśla Dziadek,
bo z myśleniem mu do twarzy,
obok, w kuchni, siedzi Babcia-
coś tam mruczy i coś smaży):
DZIADEK: –
O, ta – by chciała mieszkać w Trieście,
ta by chciała szynkę z ŁOSIA (!)
Inna prosi: – Mniam, mniam, śliwki w cieście,
A ty? Czego byś pragnęła? Ja nie z BAŚ, ja Zosia!
BABCIA ( woła z kuchni do wszystkich BAŚ):
O jedno Was prosić muszę:
Odrzućcie dziś kraba z puszki,
babcia dla was usmażyła
JOGURTOWE CUD PALUSZKI,
No takie: – szklanka i 1/2 mąki
Jogurt z tego kubeczka
2 łyżeczki cukru
1 jajo (duże) żółtko wciepać do mąki rozkręconej z jogurtem. Dodać szczyptę proszku, czyli tyle, ile się zmieści między kciukiem, a wskazującym palcem)
BIAŁKO UBIĆ NA CHMURKĘ I BARDZO DELIKATNIE WYMIESZAĆ – usmażyć na oleju.
Jestem żałosna! Kończyć ŻYCZENIA TAKĄ KLUCHĄ ? WIĘC przesyłam malusieńkie ognisko, widać (?) kilka gwiazd, które wszystkie dziś świecą tylko dla BARBAR.
To nie jest nawet poprawne zdjęcie, ale za chwilę nadejdzie PÓŁNOC i będzie PO BASIACH.
Lekcja : Wiedza O Społeczeństwie, czyli Wychowanie Obywatelskie
Drogie Dzieci! Nadal obowiązuje zdalne nauczanie. Zbliżcie się więc do ekraników swoich komputerków, tablecików, czy co tam macie. Nie zapomnijcie włączyć kamerek! Czy Jarek Zdębiej jest obecny? Pani Zosia o to pyta, bo jest chora ( i przecież natychmiast rozpoznaliście mnie jako nie panią Zosię, tylko waszą nauczycielkę WF i to ja mam dziś u was zastępstwo, będziemy sobie pomagać i zastępować jeden- drugiego do końca, dopóki będzie to niezbędne społeczeństwu. Zabrzmiało to patriotycznie ?? Tak? To już i tak sporo wiecie!
Czy to Jarek Zdębiej? Ktoś mu zrobił fotę i wysłał do pani Zosi. Wszyscy świętowali początek leśnej jesieni solidarnie, a on na wagarach i jeszcze piłeczkę przykopywał! I wiecie co, ciekawi mnie, KTOtak cichcem zrobił mu tę fotkę? OK. może fajniej by było oglądać to wszystko na żywo, ale ani my, ani wy nie opracowujemy treści podstawy programowej. I oby tak zostało. To było zwykłe donosicielstwo. A ten, kto go tak niecnie zaszedł od tyłu – nie jest patriotą, ( bo i ON? ONA? ONO?) też wagarował – chyba, że Jarek strzelił sobie odwrotne, tylne selfie i wysłał donos oskarżając sam siebie. Dosyć chichrania ! ! Jaruś! Gdzieś tam jesteś i może pokażesz się na chwilkę?
TEMAT DZISIEJSZEJ LEKCJI:
” Interpretacja i analiza załączonego wierszyka pod kątem jego przydatności ( lub NIE) w lekcjach o patriotyzmie.”
Wasze przemyślenia proszę przesyłać na mój adres mailowy do końca tego tygodnia
Uwaga: Jeżeli w waszych pracach znajdę chociaż jedno zdanie ściągnięte z internetu będę musiała wstawić PAŁĘ. Porozmawiajcie z rodzicami na temat znaczenia słowa PLAGIAT.( ktoś zna to słowo? )
Nie trzeba w lesie kląć, kapelusz trzeba zdjąć, Mogłyby listki leszczyny pozwijać się bez przyczyny.
Mogłaby lipa bez powodu odmówić pszczołom miodu. Mogłaby osika ze strachu dostać bzika. A zając, ten maleńki, zbudzony w środku snów, mógłby się jeszcze zgorszyć – nauczyć brzydkich słów.
Zadane na następny tydzień: Zastanówcie się, czego można się dowiedzieć o patriotyzmie z przytoczonych poniżej fragmentów wiersza zamieszczonego w internecie na stronie –
Wiersze patriotyczne – Pogotowie Flagowe
NARODOWE BARWY Kazimierz Surzyn, 2018
Polskości dumo Biało- Czerwona walk, trudu, zwycięstw świadectwo na skrzydłach Orła niesiona Polski szlachetne dziedzictwo.
Biała – pełna niewinności, radości, mądrości, wolności źródło życia, prawdy, zwycięstwa dobra nad złem Czerwona – pomniku płodności, pracy, żarliwości, miłości od wieków związana z zaangażowaniem, poświęceniem.
Z nią manifestujemy fakt bycia Polakami niechże porywa nas do działania owocnego Z nią jesteśmy nowoczesnymi patriotami Tyś mocną oznaką państwa niepodległego.
Spróbujcie uzasadnić przykładami – które z podawanych w wierszu określeń oddają prawdę o Polsce.
Powyższy temat omówimy na kolejnej lekcji Wiedzy o Społeczeństwie. Proszę jeszcze o dokładne przyjrzenie się fotkom lasu, bo niedługo może ich nie będzie, z powodu braku samych lasów,co przewidują niektórzy. Sorry, dzieciaki, to temat na inną lekcję.
Zanim się dziś rozstaniemy ( bo chyba mięło już dobre 30 minut, proszę wysłuchajcie wszyscy tego utworu i prześlijcie mi SMS-em odpowiedź na pytania:
– Jaki to rodzaj muzyki?
– Z jakiego kraju pochodzi? ( HA !)
Uwaga: niezależnie od wszystkiego, przesyłam te tony pewnej pani MMZD, która obecnie przebywa gdzieś tam daleko.
Korzystam z tego PRZYWILEJU, bo nadal opłacam sama dostęp do internetu, chociaż ktoś, coś nauczycielom obiecywał i nie…to dla nas nie pierwszyzna, ale jesteśmy patriotami – najwyżej nie dokupię zapasu ulubionej kawy.
A teraz, kochane dzieci, wy możecie wrócić do swoich ulubionych zajęć, a ja pójdę się przygotować do zastępstwa w VI B – lekcji biologii, bo pani Halinka, chociaż nie jest chora, ma po prostu zbliżeniowe szkolenie w powiecie: „Jak uczyć w zdalnymnauczaniu” no wiecie…
Jasne, że jestem wściekły. Taką mam naturę. Zwłaszcza JA. Wczoraj był Dzień Czarnego Kota.Ona nie wspomniała o tym nawet jednym miauknięciem. Ok, ja też nie przepadam za czarnymi – pechowe są, ale o nich jednak coś, kiedyś napisała, a ja to pamiętam. Powiem tak: ona w ogóle nie ma kotów i nie powinna się na kocie tematy wymądrzać. No, pisała jakieś bajeczki o bardzo milusińskim, słodziutkim kociątku – to nie dla mnie. Żenada. A o TAKICH JAK JA? Null, zero! A właśnie TACY JAK JA są rewelacją – i ja tu dzisiaj powiem to, co mam do powiedzenia: Jestem kotem – CUDEM – fenomenalnym,pięknym, inteligentnym i szalenie sprytnym. Kiedy tylko chcę, przełażę do niej (nawet o tym nie wie!) na działkę, ale robię to ostrożnie, bo ona, ta „znawczyni” kotów ma oczywiście PSA! A ta obok, działka jej sąsiadów jest MOIMŁOWISKIEM. Mają tam wspaniałe kretowiska, a wyciągnąć takiego kreta z jego domu, to DLA MNIEprawdziwa przyjemność.To skąd wściekłość?? Dziś, właśnie dziś, prawie wszystkie mi wyrównali, przydeptali, rozgnietli! Nie wiedzą, co czynią. Kilka dni i znów będzie tak samo. Jeśli w ogóle jest cokolwiek, lub ktokolwiek, kto mógłby im te krety zlikwidować – to tym kimś jestem oczywiście JA.
No, znalazłem jedno, którego nie zdążyli zburzyć. Nikt nie ma większej cierpliwości ode mnie. Posiedzę. Długo jeszcze. To mój teren! I co z tego, że lekko poczerwieniałem ze złości? Wam się to nie zdarza?
Proszę się nie zbliżać! Zostań w domu, bo….
Krecie! Wcześniej, czy później będziesz MÓJ ! Dorwę cię!! Innych zresztą też. Taki jestem.
Chciałam żyć w kraju, w którym stanowienie prawa jest wynikiem konsultacji przedstawicieli społeczeństwa ze specjalistami z prawdziwego zdarzenia – jego celem jest polepszenie życia obywateli – a nie zdobyciem narzędzi do umacniania władzy rządzących. W kraju, w którym obywatel nie jest traktowany jak przeciwnik, wróg i intruz zagrażający urzędom.
Wolałabym żyć w kraju, w którym pomniki stawia się bohaterom nauki i kultury, a nawet Wesołym Żabom czy Matce Naturze, a nie politykom, którzy lepiej, czy gorzej rządzili. To przecież było ich zadaniem.
Chciałam żyć w kraju, w którym patriotyzm to nie tylko szacunek dla przeszłości i historii państwa między klęską i zwycięstwem, ale świadoma wola budowania i rozwijania wszystkiego, co polepsza życie obywateli.
Nie chcę żyć w kraju, w którym ochrona życia ogranicza się do zmuszania kobiet…..Bo jak to jest, że ci sami, którzy chronią życie jeszcze nienarodzonych – niszczą je po ich przyjściu na świat, nie udzielając stosownej pomocy potrzebującym matkom i rodzinom borykającym się z krańcowymi trudnościami. Czy to jest ciąg dalszy ochrony?
Nie chcę żyć w kraju, w którym ludzie umierają stojąc w kolejce do lekarza, albo wożeni przez wiele godzin w karetkach odsyłanych od szpitala do szpitala.
Nie chcę żyć w kraju, w których lekarze są zmuszeni do wyboru – KOMU podać respirator, a komu skreślić szansę na przeżycie (sama należę do tej drugiej grupy).
Nie chcę żyć w kraju, który zakazuje aptekarzom sprzedawania środków zapobiegających niechcianej ciąży, a zamiast szerzenia potrzebnej wiedzy, doprowadza do sytuacji, w której urodzone dzieci – znajduje się w torbie foliowej w krzakach, lub w śmietnikach.
Nie chcę żyć w kraju, w którym słuchając niektórych wypowiedzi osób na wysokich stanowiskach (i mających sprawczą moc zmian) – skręcam się ze wstydu.
Nie chcę żyć w kraju, w którym bez umiaru wycina się lasy, kupuje się limuzyny zamiast szpitalnych łóżek, arogancko odmawia się przyjęcia pomocy, bo niemiecka, ochrania się prezesa telewizji ( na litość Boską!!), lekceważy się młodzież, lekarzy, pisarzy, nauczycieli, twórców kultury i seniorów, a do części społeczeństwa zwraca się „wy, mordy zdradzieckie”.
Chciałabym żyć w kraju, który wyrzeknie się powiedzenia „MĄDRY POLAK PO SZKODZIE” i zamieni je na :
„Wykorzystajmy MĄDROŚĆdo takich działań, które poprawiążycie w naszej ojczyźnie” – chociaż może nie da się uniknąć błędów – jak to w życiu. Dawno temu chciałam tego samego – w dążeniu do lepszego życia miałam wówczas, jak mi się wydaje, jakiś drobny udział.
Nie chcę.
Chciałam
Chciałabym
Ale żyję tu.
I nadal, do cholery, kocham ten Kraj.
I jest mi smutno, bo dziś już nie wiem, co mogłoby MU pomóc.
Uwaga: Fotografie ( poza dwoma ostatnimi, jesiennymi, moimi) ściągnęłam z ekranu komputera, z różnych stron. Sorry.)
I jeszcze dwie piosenki. Starsze. Ciepłe. Kto pamięta?
Mówię teraz DOBRANOC (bo zrobiła się odpowiednia godzina) i życzę zdrowia wszystkim, którzy mieszkają w naszym kraju.
Jak co roku zapalam na blogu Świeczkę Pamięci dla tych wszystkich, których dobrze znałam, znałam mało, lub nie poznałam wcale. Dla tych wszystkich, o których zawsze będę pamiętać i dla tych, o których być może – zapomniałam. Dla wszystkich, którzy odeszli.
Jak co roku, używam tych samych słów, bo innych nie mogę znaleźć.
będzie tkwiła (wiem to z książek) gdzieś do grudnia,
sprowadzając zimne deszcze, mgły, zawieje.
Czas najwyższy znaleźć gdzieś przytulny kącik,
miękki fotel, ciepły kocyk i skarpety,
Tak, naiwna to jest rada, myszką trąci,
lecz, czy mamy inny wybór?
Nie, niestety.
Nie uciekniesz w tym sezonie gdzieś na Bali ,
i nie ważne czyś jest biedny, czy bogaty,
wyjątkowo równe karty nam rozdali,
nikt nie wygra, wszyscy mogą ponieść straty.
Jeśli możesz, zwinnie umość się w fotelu,
zapal kinkiet, wybierz książkę, albo śpiewnik.
Nie masz? A te różne pisma, przyjacielu?
Widzę rejestr dóbr, rachunki, modlitewnik,
liścik z ZUS-u, zaproszenia na zebrania,
więc nie marudź, każdy druk, co wpadnie w ręce,
już sam w sobie wart jest przecież przeczytania.
Czytać, marzyć, myśleć, być – czego chcieć więcej?
MARK, TULLIUSZ CYCERONE – rzymski filozof, prawnik, pisarz, mówca, polityk ( ur. 3 stycznia 106 p.n.e): „Czytanie rozwija rozummłodzieży, odmładza charakter starca, uszlachetnia w chwilach pomyślności, DAJE POMOC I POCIESZENIE W PRZECIWNOŚCIACH”
Tego ostatniego bardzo potrzebujemy podczas tej pandemicznej jesieni. Bądźcie zdrowi, a tym z was, którzy mogą – zalecam ( tralala, ciągle to robię!) krótki wypad do lasu w jakiś bardziej łaskawy pogodowo dzień. I tam zdejmijcie maski. Cel – świeże powietrze dla płuc i nie tylko.
I wyłącznie dla SENIORÓW : Nie wychodźcie z domu ( za często). Słuchajcie, ile się da:
9 PAŹDZIERNIKA, w Dzień Pisania Listów (podobno to nawet powinien być TYDZIEŃ) marzyłam sobie o PRAWDZIWYM LIŚCIE. Dawno takiego nie dostałam, co w dobie współczesnych komunikatorów jest, oczywiście OCZYWISTE, ale…czasem…chciałoby się…i … patrzcie no…po prawie dwóch tygodniach, czyli dziś 21 PAŹDZIERNIKA 2020r. trzymam papierową kopertę, z autentycznym znaczkiem i szeleszczącym liścikiem w środku.
Patrzyłam sobie właśnie przez okno na nieco zszarzały świat i nadjechałPAN LISTONOSZ. I mam LIST. Ze Szwecji. Od WANDY.Oto dowód::
Autentyk. Nawet moje imię jest prawdziwe , więc już wiadomo skąd początek ksywki KRY . . .no i dobrze.
Dziękuję. Dziękuję. A dla Ciebie stara piosenka z prośbą do listonosza o przeszukanie torby. Może znajdzie tam list do ciebie, do niego od niej, od kogoś miłego. ( 1963 r):
I jeszcze odpowiedź:
WANDO DROGA !
( ale nie ta, zwana RYBKĄ*)
Chcę Ci bardzo podziękować i to szybko,
więc odpiszę (ech,wybaczysz mi to przecie?),
umieszczając rymowankę w internecie.
Nie jest ważna długość listu – słów wiele, czy też za mało,
najwspanialsze jest to, Miła, że napisać Ci się CHCIAŁO!!
*
PS. Mam nadzieję, że oko widzi już lepiej niż kiedykolwiek.
Mam nadzieję, że niedługo znów zobaczysz dzieci.
Mam nadzieję, że słońce nie świeci po raz ostatni.
Mam nadzieję, że spacery pod chmurą też się udadzą.
* „Rybka zwana Wandą”, była to popularna komedia brytyjska z roku 1988r.
A znaczki też były prawdziwe. JEŻ był za 1 koronę. Królowa – droższa, za 21 koron. Wolę tańszego jeżyka. Królową może i trzeba szanować, ale jeżyka łatwiej pokochać.
PS. Przeleciałam przez Kalendarz Świąt Nietypowych, w którym znajduję tematy do niektórych rymowanek i okazało się, że DZIEŃ 18 PAŹDZIERNIKA był DNIEM LISTONOSZA. Przekazuję tu serdeczne, aczkolwiek spóźnione życzenia wszystkim LISTONOSZOM, DOSTARCZYCIELOM, KURIEROM i DORĘCZYCIELOM. Doręczajcie bezpiecznie! (do rąk, często dziś mytych, mam nadzieję)
20 październik – Święto, a poprawniej będzie DZIEŃ KRAJOBRAZU – podobno obchodzony jest w naszym kraju piąty raz. Zatem – święto – nówka.. Nic to. W tym roku „bohaterem” tego dnia ma być DRZEWO. Jako takie. I dobrze, bo jak się człowiek dokładniej rozejrzy przechadzając się po znanym lesie, to widzi łyse polanki, których jeszcze miesiąc temu, dwa – nie było, a teraz coraz ich więcej. A krajobrazy jesiennieją. Na górnym zdjęciu widzicie wytapetowany na nowo płot sąsiadów. Rdza i minia. Dziś dla tych, co od dawna w mieście – jesienna rdza w kilku krajobrazach i nie tylko.
OSTATNIA, RUDZIEJĄCA DYNIA
WINOROŚL RUDZIEJE NA PODRDZEWIAŁYM JUŻ PNIU
LEŚNY, ZARDZEWIAŁY KRAJOBRAZ Z PRAWIE CZARNYM PSEM.
DRUGI, PODRDZEWIAŁY KRAJOBRAZ LEŚNY Z CZARNYM PSEM
TRZECI PIES W ZRUDZIAŁYM KRAJOBRAZIE LEŚNYM I Z CZAJĄCĄ SIĘ MGŁĄ. WSZĘDZIE RDZA.
RDZEWIEJĄCE, UKŁADAJĄCE SIĘ DO ZIMOWEGO SNU – LEŚNE PAPROCIE
TUTAJ – ZARDZEWIAŁA, LEŚNA PATYCZKARNIA
JASNO- RUDY KAWAŁEK LASU BEZ PSA
A TU JESZCZE TRICOLOR (?) OGRODOWY
A NAD RZEKĄ JESZCZE PASTELOWO
A TU, KARMINOWY OWOC TRZEMIELINY POSPOLITEJ. ŁADNY. BEZ RDZY, ALE TRUJĄCY.
I JESZCZE PASECZEK RDZEWIEJĄCYCH WRZOSÓW Z RUDZIEJĄCYM PSEM.
U mnie też coś podrdzewiało i dlatego nie ma dziś jesiennej rymowanki. Może to i lepiej. Lepiej? Lepiej?
9 Październik – Międzynarodowy Dzień Pisania Listów – obchodzony jest na świecie od 1953 roku. U nas od roku 2009, czyli raptem od jedenastu lat. ZA PÓŹNO! SZKODA! Z każdym rokiem prawdziwych LISTÓW jest coraz mniej i mniej…i kto dziś pisze LISTY i po co? Przecież są nowe sposoby kontaktu i Listów Prawdziwych już nie ma. Dziś są PISMA URZĘDOWE, WEZWANIA i ZAWIADOMIENIA. Zdarzy się czasem POCZTÓWKA* przysyłana najczęściej z egzotycznych miejsc z treścią: „TU jest cudownie.Żarcie drogie, ale palmy przepiękne, no i ta błękitna woda. Pozdrowienia. Władek z Lusią”
*POCZTÓWKA, WIDOKÓWKA, KARTKA POCZTOWA zwana też ODKRYTKĄ,(ponieważ najczęściej nie pakowano jej do koperty) Śmiejecie się? Pytacie, czy zwariowałam, że opisuję tak dobrze znane rzeczy? Przecież wszyscy wiedzą, że istnieją nadal najrozmaitsze karty pocztowe, okolicznościowe, z…okazji…,świąteczne…Tak, wiem, a większość z nich ma już nawet gotowe, wdrukowane piękne teksty, żebyśmy czasem nie musieli się męczyć z wymyśleniem kilku odpowiednich, ciepłych i miłych zdań. A może warto spróbować i napisać coś OD SIEBIE, samemu? WIDOKÓWKA KLASYCZNA – 26 lat temu:
TEKST NA ODWROCIE – pisany zresztą przez pewnego osobnika z lekkimi objawami dysgrafii.
Inna pocztówka z widokiem, z jakimiś startymi już dopiskami i z szalenie dziwaczną treścią po drugiej stronie:
A oto prawdziwa koperta ze znaczkiem i z listem w środku. Jaka mogłaby być treść? (kodów wtedy nie było)
Przykład:
Kochana Mamo,
Mam nadzieję, że nieźle się bawisz na tych swoich wczasach z kablami. Łazicie chociaż do lasu, czy nad rzekę? Grywacie w kanastę, czy może ktoś zaproponował brydżyka? Czy ciocia Ziuta daje ci trochę wypocząć, czy ciągle zmusza do wycieczek? A jedzenie znośne? Chcesz pewno wiedzieć jak się czuje twoja wnusia zmuszona do wyjazdu pod namiot przez potwornych rodziców ( czyli mnie głównie)). Otóż czuje się świetnie i żyje pomimo wielokrotnych pogryzień przez komary, oparzeń pokrzywą, łażenia po mokrej trawie, a nawet ość, która jej utkwiła w gardle i którą pincetą wyciągnął jej wujek Piotr nie zrobiła jej żadnej krzywdy, nie wbiła się na szczęście, tylko leżała na migdałku. Ostatnio padał deszcz przez dwa dni, a ta twoja wnuczka łaziła w kaloszkach i pelerynce po całym lesie, aż w pewnej chwili wlazła do jeziora ( nie, nie cała, tylko do kolanek) i musieliśmy się suszyć przy ognisku. Twój zięć zdobył wczoraj, to znaczy kupił na wsi od kogoś 20 jaj prosto od kury i córuchna raczy się koglem-moglem – czasem, tak jak Ty – mi, dodaję jej ciut kakao i gorącego mleczka. Mamo, pobędziemy tu jeszcze z tydzień, bo potem skończy się nam pozwolenie z leśnictwa na biwakowanie w tym rejonie i gdzieś się przeniesiemy. Fajnie, że zdecydowałaś się przyjąć mi małą na resztę wakacji, a na szczęście mamy to miejsce w przedszkolu od września. Chyba ogólnie dobrze się czujesz? Pozdrów ode mnie ciotkę Ziutę i nie rozrabiaj tam za bardzo. Uściski. Twoja córeczka ( ha!)
Napisz do mnie list, no, napisz, bardzo proszę,
taki prawdziwy, w kopercie, koniecznie z ładnym znaczkiem
i bez stempla „OPŁACONE” (tych stempli nie znoszę),
i możesz pisać krzywo, kulfonami, albo drobnym maczkiem.
Opisz mi w nim pogodę, swój dzień, jakąś scenkę,
opis może być smutny, śmieszny lub złowrogi,
bo chcę raz jeszcze usłyszeć tę starą piosenkę:
Hej, jedzie pan listonosz, ludzie zejdźcie z drogi!
Co jeszcze możesz opisać? No, sama nie bardzo wiem?
może to, na co patrzysz w tej właśnie chwili,
albo zdradź mi, czy nadal wymyślasz sobie przygody przed snem,
lub, co sądzisz o ludziach wokół, źli są, czy raczej mili?
Napisz, czy też uważasz, że to lato było pełne słońca,
lub o tym, że świat twym zdaniem utknął w dziwnej matni,
i że podobno siedem lat tylko dzieli nas od końca,