Zima, Kubuś i bałwan

 Z Okazji….Dnia BAŁWANA – 18 Styczeń  img_6042

Znalazłam informację,  (już nie wiem gdzie), że 18 Stycznia – to dzień nie tylko Kubusia Puchatka, ale też BAŁWANA. Czy jest tak, czy inaczej, ze względu na obecność śniegu tu i ówdzie, bardziej mi dziś odpowiada święto BAŁWANA.

Więc patrzę na śnieg i przypomina mi się jedna z takich zim, w których tego materiału do budowy bałwanów było „jak na lekarstwo.”

I w taką, prawie bezśnieżną porę, Probierczyk prowadzący zabawę literacką dla nas, grafomanów ( już kilka razy o nim wspomniałam i jeszcze będę) dał instrukcję:

„Proszę napisać:  Wiersz o lepieniu bałwana mimo wszystko”. Z czego? Jak? Wiersz BIAŁY, regularny, 11 – zgłoskowy ze średniówką po 5 – ej zgłosce.”  Uff. Zaryzykowałam, bo białe, hm, „rymowanki” to nie moja specjalność, ale się udało. Wydrukowano. I zgadzały się te zgłoski i średniówki. Dziś, niech on będzie Waszym BAŁWANEM.

dzień Śniegu

Wezmę garść tylko, nie naruszę reszty

kuszącej bieli, jaką na balkonie

rozrzucił skąpo, w tym roku leniwy

pochmurny siewca, ogrodnik styczniowy.

 

Zlepię dwie kulki, i już bałwan stoi

wśród pelargonii, które zaniedbane

lodowacieją, jak Księżniczki Śniegu

ze starej bajki, babcino – zimowej.

 

Rodzynkooki, rudo – wełnowłosy

przysiadł w skupieniu, by szyszkowym nosem

poczuć tę chwilę, w której ciepły powiew

brzuszek mu zmniejszy, a w końcu roztopi.

 

Nie martw się jednak, ty śmiesznie malutka

córko mej córki, bo przed tobą jeszcze

wiele bałwanów, które mimo wszystko

będziesz lepiła, wierząc w ich przetrwanie.

boże nar.2010 142O tej zimie myślałam, myślałam, myślałam….

i tak sobie siedziałam, siedziałam, siedziałam…

img_6026nowy folder 044

Zima trzyma.

Ot, szalona

wariatka.

W oczach – biało,

zimno w ciało,

nos się zatkał.

W ciszy – wisi,

pobłyskuje

sopli rządek.

Czy to koniec

„SOPELIADY”,

sopeliada

czy dopiero początek?

W ciszy – wiszę

i coś piszę,

tam, w górze.

Myślę – wyślę?

Ale tkwię wciąż

w tej chmurze.

Rymki – dymki

z pustych słów.

Zamarzło gdzieś

siedem krów,

pięć sikorek, sroki cztery

i dwanaście sów.

Wiszę – w ciszy

i marzę o wiośnie,

a ta, zwykle się spóźnia

nieznośnie.              img_6034

Trzasło, prasło

rozpalone

polano.

O, zasnęłam ?

Wszystko zgasło,

już rano.

nowy folder 042

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s