Dzień Leniwych Klusek – 19 Czerwiec

IMG_9743

Mam nadzieję, że nikt z was się nie obrazi, ale ja dzisiejsze Święto Leniwych Spacerów ( 19 Czerwiec) zamieniam na Dzień Leniwych Klusek, Leniwej Zupy i Leniwego Andruta. Jak wiecie, nie zamieszczam tu często przepisów kulinarnych, ale są chwile, że coś mi szepce “napisz, napisz”, coś mnie do tego namawia, a ja ulegam. O leniwych spacerach już u mnie było i jasne jest, że zachęcam do nich wszystkich, bo świat i tak pędzi  nie wiadomo w jakim kierunku,więc chociaż my połaźmy sobie leniwie. A  o ciuciunach, czyli leniwych kluchach nie pisałam. I wcale nie muszę rymować, bo mam w tytule „…i nie tylko”. Do rzeczy: CIUCIUNY, to według wszystkich dzieci w naszej rodzinie, kluseczki z białego sera, posypane cukrem ( stąd nazwa – słodkie ciuciu, znacie?) Można je jeść o każdej porze dnia i nocy. Leniwa zupa, kluchy, andrut i już jest wypasiony obiad.    

                            L E N I W A       Z U P A

IMG_9706    IMG_9726

Otwieramy lodówkę i wyjmujemy:   jedną solidną „nogę” odciętą od gotowanego 3 dni temu brokuła, jeden zwiędły korzeń  pietruszki, dwie, trzy średniej wielkości i nieco już pociemniałe marchewki i te pięknie zachowane zielone wiechcie porowe (te… z tego dużego, którego biała część już dawno skończyła w  niedzielnym rosole). Śmiałym ruchem dołączamy do całej grupy znalezioną na dnie pojemnika dolną, głąbowatą  część  kapusty pekińskiej, kilka pozbawionych piórek łodyg koperku oraz, ha, pół wspaniałego wiechcia natki oraz dwa spore ziemniaki  ( zawsze gdzieś są), pomarszczony starczo kawałek zielonej papryki  i to, co tam jeszcze znajdziecie.  Wszystko to lekko oczyszczamy ze starych powłok (peeling), myjemy, kroimy byle jak i zalewamy ot, 2 – 3  szklankami wody. Wrzucamy liść laurowy, dwa ziela angielskie i gotujemy. Przecedzamy. Laura i ziele wywalamy, resztę rozszarpujemy, miażdżymy, kitłasimy, mieszamy we wszystko jedno jakiej maszynie do rozdrabniania, wlewamy wywar z gotowania, dodajemy łyżeczkę masła i przyprawiamy czym chcemy, cały czas próbując – sól, pieprz, ktoś chce dodać dwa listki bazylii – proszę bardzo, ząbeczek czosnku – proszę bardzo, garstkę suszonych ulubionych ziółek – wspaniale. Leniwa zupa i tak będzie miała paskudny kolor, więc wskazana jest ozdoba pod postacią łyżki  kwaśnej(!) śmietany. I grzanki z  resztek bułek.

IMG_9733                   IMG_9738

L E N I W E   K L U S K I  czyli  C I U C I U N Y               

 

IMG_9702                     IMG_9719

Na jedną, (no, może na dwie) porcję potrzebujemy: 250g białego sera (sprawdza się też taki, no, wiecie….taki trochę zapomniany z tylnych miejsc w lodówce) – rozdziabujemy go w miseczce widelcem, dzielimy na cztery kupki i dokładamy tyle mąki, żeby z kolei jej kupka (jako piąta) była podobna objętościowo do jednej z części sera. Chyba zawile to tłumaczę, ale mądry zrozumie.

IMG_9722              IMG_9731

Mieszamy mąkę z serkiem, wrzucamy roztrzepane trochę żółtko 1-go jaja, szczyptę soli, płaską łyżeczkę cukru i dodajemy rozbełtane białko. Nie musi być porządnie ubite, wystarczy, że je odrobinę rozglucimy,  aż powstanie taka sympatyczna, mydlana pianka. Warto trochę to wszystko wymieszać umytą łapką. Jeśli macie jakie takie doświadczenie kulinarne, to jeśli będzie się to wydawać za rzadkie – dodajcie trochę mąki.

IMG_9737              IMG_9729

Zagotowujemy lekko posoloną wodę, łyżką odmierzamy i wrzucamy do wrzątku kolejne ciuciuny, bacząc, by woda wrzała cały czas. Schodzą z łyżki łatwo, jeśli stukniemy nią o krawędź garnka i zanurzymy w wodzie. Przykręcamy gaz , czekamy aż wypłyną i gotujemy chwileczkę.

IMG_9747

Na patelnię sypiemy płaską łyżkę tartej bułki, podgrzewamy, dodajemy  łyżkę masła – najlepiej klarowanego. Rumienimy. Odcedzamy ciuciuny, oblewamy masłem z pozłoconą bułeczką, posypujemy (lub nie) brązowym cukrem, albo  cukrem pudrem z powiewem wanilii, czy cynamonu. CIUCIUNY rozgniatamy widelcem, wwiercając je w roztopione masełko i jemy, zerkając sobie w jakąś śmieszną czytankę. Uff. Dobrze, że mam składniki. Skończę to pisać i do roboty.

L E N I W Y  A N D R U T  czyli   P I S C H I N G E R

Ukręcamy tym, co mamy KOSTKĘ MASŁA + 3/4 szklanki DROBNEGO CUKRU. Kiedy masa wygląda już dosyć puszyście, wlewamy łyżkę mocnego alkoholu, dodajemy  3 łyżki ciemnego kakao + 1/2 tabliczki byle jakiej czekolady ( najlepsza gorzka) rozpuszczonej w ciepełku z łyżką śmietany ( albo wody, albo mleka)  Rozkładamy blaty waflowe i na   wszystkie oprócz jednego rozdzielamy masę. Rozsmarowujemy, przykrywamy,  obciążany i schładzamy.

IMG_9166

 

 

To nie ja, oczywiście, ale taka szalenie zadowolona gospodyni domowa na okładce pisma z 1948r – trzyma nowe narzędzie, czyli kręciołka. a fotkę wydrukowano współcześnie na bilecie do  Zachęty w Warszawie.

IMG_9870                   IMG_9874

IMG_9891

IMG_9875

Pocięłam, kilka zjadłam, resztę ustawiłam w stos, poszłam przygotować aparat fotograficzny i jak wróciłam,  nie było nic, co mogłabym  sfotografować.

Teraz, bardzo proszę, uśpijcie komputer i nawet jest już późne popołudnie, zaliczcie LENIWY SPACER. Warto.

IMG_9001

Dzień Dobrych Rad – 13 Czerwiec

Bywają też złe rady,  którymi cię dręczą:

Choćby ta,  byś się nigdy nie zachwycał tęczą.

Mówią : – Te piękne kolory są po prostu złudne  –

tęcza piękna, a wewnątrz –  pragnienia paskudne!

IMG_9440

Rok temu, właśnie w tym DNIU uszczypliwie potraktowałam ogólnoświatową tendencję do udzielania rad. Czy dziś mam inne spojrzenie? No… umówmy się, że, czasami….np. w poniedziałki i w środy, w godzinach od 16-ej do 18-ej staram się, przynajmniej wysłuchać, kilku tzw. DOBRYCH RAD.  Ni diabła (brr!) nie wiem, kto i kiedy wymyślił to niby – święto, ale jest. Możecie sprawdzić. W kalendarzu Świąt Nietypowych oczywiście.

Nie słuchamy dobrych rad, bo:IMG_8523

Ludzi starszych, rozsądnych też coś  nadal  kusi,

żeby wciąż, na złość mamie(?) odmrażać swe  uszy.

Mówią: Nie tyj! A ja właśnie trochę tyję!

Twierdzą: To mydło jest niezdrowe.  A ja się nim myję!

IMG_9760

Krzyczą: Chodź na spacery! A ja siedzę w domu.IMG_9542

 

 

 

 

Wołają: Przestań palić! A ja, po kryjomu                    InkedIMG_9754_LI

jednego cicho wypalam – choć tu  głośno przyznam,

że fajka, lub papieros to straszna trucizna!

Jednak zawsze tkwi we mnie ta dziwna przekora

i solę sobie kakao, a dosładzam pora,

mieszanką do łososia  przyprawiam kurczaka,

IMG_9057

robię sałatkę z bułek, a wino z buraka

i z trudem  się opieram kulinarnej radzie,

by nie dawać na deser  śledzi w czekoladzie.

 

 

 

A teraz moja rada – dobra, choć niewielka:

Większość rad pochowajcie w ozdobne  pudełka,

ustawcie –  mniejsze na większych, właśnie TAK stać muszą,

bo inaczej – w dół runą i wszystkich podduszą.

rady                   InkedIMG_8733_LI (2)

 

 

 

 

 

Rośliny z wolności, czyli chwasty

 ŚWIATOWY DZIEŃ OCHRONY ŚRODOWISKA – 5 Czerwiec

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rozpanoszyły się okrutnie. Inna sprawa, że nie robię wiele, żeby temu zapobiec. I nie wiem, ale albo z wiatrami wiejącymi z różnych stron, albo  z kroplami deszczu, a może, wygodnie, na moich spacerowych butach  zawitały do mojego ogródka nasiona roślin wolnych, czyli chwastów. Rosną sobie gdzie chcą, kiedy chcą i jak chcą. Jeśli są tępione, wyrywane, zatruwane, palone w jednym miejscu – szukają sobie następnych miejsc. U mnie mają dobrze. W ramach ochrony środowiska naturalnego, (a właśnie  chwasty są absolutnie naturalne, ha!) oraz również ochrony sił własnych – nie tępię tych swawolników. Dodam, że nawet je hołubię, pić daję, bo oczka wodnego nie mam, a gleba to zwykły piach mazowiecki. Motyle też się zdarzają. Przedstawiam wam dziś po prostu – w DNIU OCHRONY ŚRODOWISKA MOJE WŁASNE NATURALNE CHWASTY. BEZ RYMÓW.

  USUSZONE – ŚWIETNE DO DROBIUInkedIMG_9517_LI

IMG_9511_LI

WRZUĆ POKRZYWĘ DO SAŁATKI  –   BĘDZIESZ ZDROWY I GŁADKI

IMG_9509_LI

IMG_9520_LI 

 

JUŻ KONICZYNA ROSNĄĆ ZACZYNA

IMG_9496_LI    RUMIANEK, ale tylko w  PĄCZKACH

IMG_9535_LI

 

I MNISZKI – DMUCHAWCE, LATAWCE Hej!

IMG_9533_LI             IMG_9480_LI

IMG_9564

I TE PUSZKI IGIEŁKOWE SPADNĄ NA ZIEMIĘ I ZA ROK ZNÓW URODZAJ MNISZKÓW

IMG_9578

A OWOCKI WIELKOŚCI PIEPRZU                               PERZ??

IMG_9506_LI       IMG_9477

TU WYSTRZELI  ŁODYGA Z KWIATAMI DZIEWANNY, a to obok to chyba  GLISTNIK JASKÓŁCZE ZIELE

IMG_9464           IMG_9551

Oj, to chyba KĘPA STARCA JAKUBKA a obok JEGO KWIAT

IMG_9446        InkedIMG_9453_LI

PRZYCZAJONE KONWALIE                                             TU COŚ WIDAĆ

IMG_9545             IMG_9515_LI (2)

            O! ŁOPIAN !                                               A tu TRÓJBARWNY FIOŁEK

IMG_9550            IMG_9546

CZY JESZCZE COŚ OCHRANIAM ? TAK, PRYWATNE OSIEDLE CZERWONYCH MRÓWEK. ZAFUNDOWAŁAM IM NAWET LATARNIĘ.

IMG_9536

IMG_8647

 

 

 

 

 

 

 

A MOŻE JESZCZE MAM KOGOŚ POD OCHRONĄ? OWSZEM, NP. SYMPATYCZNE KOMARNICE.   WYNAJMUJĘ IM NA GODZINY  KILKA MIEJSC NA PARAPECIE. KTO  IM PROJEKTOWAŁ TE PIĘKNE WITRAŻE NA SKRZYDŁACH?

IMG_9053

 

IMG_9233

BODZISZEK DROBNY                                         POCZĄTKI TRYBULI LEŚNEJ

IMG_9457             IMG_9484

NIE MAM POJĘCIA CO TO., ALE ŁADNE. MOŻE KTOŚ Z WAS  WIE, CO TO JEST?

IMG_9500

A  jak  w ogóle  przebiega ochrona środowiska w naszym kochanym kraju? Nie ma co się oburzać i irytować, trzeba doceniać nawet dziwne, drobne i niezwykłe  próby takich działań:

  •  Pewna osoba, dbająca o higienę i zdrowie swego psa – wyszorowała ulubieńca w myjni samochodowej! Czyż nie jest to wspaniały dowód na to, że zaczynamy doceniać czystość?
  • Nieznany mężczyzna chciał po prostu przytulić misia. Zademonstrował tę bardzo pozytywną potrzebę rozwijania miłości do zwierząt skokiem do wybiegu dla niedźwiedzi. Dzielny !
  • My mamy swoich wrogów, zwierzątka i ptaki też. Są wśród nich straszni psychopaci np. takie ORŁY pożerające niewinne, ale cenne GOŁĄBKI. A ŻURAWIE? Ośmielają się wyżerać  z naszego pola! Ochraniajmy gołąbki, ochraniajmy rodzime pola. Orłom wyskubiemy oczy, żurawie ukrzyżujemy, resztę złych ptaków i np. gryzące pszczoły załatwią trucizny, które……...
  • …..świadomi zagrożenia z wiadomej strony – sprowadziliśmy w tysiącach beczek. Jesteśmy zabezpieczeni. Chronimy nasze środowisko! Nawet dzikom pozwalamy łazić po terenie przedszkoli i wyjadać dzieciom pierogi. Nie rozczula was to?
  • Mam mnóstwo tego typu dowodów, wszystkich przytoczyć nie zdołam,  ale wyraźnie widać, że jesteśmy coraz lepsi w ochronie środowiska. Pisząc to, spojrzałam w NIEBO i chyba to była halucynacja, miraż, fatamorgana – zobaczyłam KOGOŚ , KTO NIE WYGLĄDAŁ NA ZADOWOLONEGO, a w obliczu niedawnych informacji o powtarzających się, regularnych sygnałach, jakie napływają gdzieś z góry, nieśmiało pytam:

CZYŻBY TO BYŁ ON?

JEDNAK?  WIĘC MOŻE…. 

HEJ,  CZY COŚ ŹLE ROBIMY?

POWAŻNIE ? PANIE BOŻE….!?  

InkedIMG_9424_LI

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień Dzieciaków? Witajcie opiekunowie.

InkedInkedIMG_8733_LI

Dzieciątka starsze i młodsze,

jeśli marzy wam się Porsche,

jacht, zabawy gdzieś w KOSMOSIE –

dziś mam wasze prośby w nosie

i…choć zabrzmi to niegrzecznie,

zejdźcie  z tej strony. Koniecznie.

Jeśli jest gdzieś obok tata, mama, albo ciotka Basia,

wujek Wacek, stryjek Paweł, to serdecznie ich zapraszam!

I my, dorośli przygotujmy pociechom ( ha!) kilka zadań i pobawmy się razem z nimi. Mam nadzieję, że szybko się zorientujecie, czy posiadane, pożyczone i zaproszone przez Was  dzieci są w odpowiednim do tych  zabaw wieku. Zawsze możecie je uprościć.

 ZADANIE I (stare, dobre, domowe podchody):

Zanim dacie dzieciakom do rozwiązania  poniższą KRZYŻÓWKĘ, wsadźcie do lodówki ( w słoiku?) pierwszy z listów. Powinna być w nim instrukcja, gdzie mają szukać kolejnego listu, z kolejną wskazówką, kierującą je do następnego miejsca. Np lodówka ……kieszeń szlafroka w łazience……pod doniczką kaktusa…….na zewnątrz pod wycieraczką…. w czapce leżącej na półce….( opis, bardziej, lub mniej „tajemniczy” zależy od waszej fantazji i miejsca pobytu). Ostatni z kilku listów powinien zawierać opis miejsca, w którym będzie czekał SKARB ( drobne zabawki, prezenciki, poczęstunek – jeśli macie pod opieką większą grupę dzieci).

Uwaga: Rozwiążcie krzyżówkę. Rozwiązanie trzeba odczytać od góry – z pionowego słupka z kropeczkami. Można, oczywiście  trochę dzieciom pomóc.

InkedInkedIMG_9308_LI

ZADANIE II: 

Narysować pierwszy z wielu autoportretów ( powtarzać zadanie w każdy Dzień Dziecka dopóki będzie chciało rysować) Wszystkie autoportrety oprawiać od razu, albo po kilka, co kilka lat.To są, co prawda znacznie później, ale doceniane pamiątki

IMG_9312

Autoportret przykładowy dziecka 4 – letniego ( uwaga: To dziewczynka!)

ZADANIE III:

Rymujemy całą rodziną – ktoś proponuje temat, np. Co robią zwierzęta w ZOO? Zaczyna inicjator – reszta osób po kolei dodaje swoje propozycje, nawet najbardziej bzdurne i proste, ale rymujące się ze zdaniem poprzednika. Jeśli znajdzie się ktoś, kto to zapisze, tym lepiej. Fajna pamiątka. Poniżej, zachowany przykład ( to było kilkanaście lat temu) takiej zabawy.  Rysunki – bardzo malutkie dodali do tego rymowanego ciągu zadowoleni rodzice.

Czasem w ZOO jest bardzo wesoło.                                                     IMG_9339

Była tam łasica, którą niedźwiedź się zachwycał,

a ten niedźwiedź miał coś tutaj, bo go kopnął orangutan.

Była tam także żyrafa, która się chowała w szafach,

ale jedna się zamknęła i ogonek jej przycięła.IMG_9336

Raz był kangur – dobry skoczek, co zapuścił se warkocze,

a pantera, gdy ziewnęła, to mu warkocz pyskiem ścięła,

Stara puma, na śniadanie jadała śledzie w śmietanie,

a jej ciotka, zebra wiotka wciąż jeździła gdzieś na wrotkach.IMG_9326

Raz się kręcił wężyk boa, wokół szkoły dookoła

i przestraszył wszystkie dzieci, a na deser pożarł śmieci.

Był raz sobie sum „mądrawy”, co wyruszył do Warszawy,

ściął po drodze wszystkie trawy, wrzucił je komuś do kawy.IMG_9328

A w wierszyku nie ma pawia, bo pojechał do Wrocławia,

Już zbliżało się południe, kiedy lew zaglądnął w studnię

i zobaczył swoją ciocię, która miała grzywę w błocie,

była też tam gruba pszczoła, co bekała dookoła.IMG_9329

Na dziś koniec rymowania, bo już przyszła z pracy mama.

IMG_9327             IMG_9334

 

 

 

Istnieją różne warianty tych rymowanych zajęć, np: Pierwsza osoba zapisuje proste zdanie, ale tak zawija kartkę, żeby był widoczny ostatni wyraz. Zadaniem kolejnej osoby jest dopisanie zdania, które rymuję  się z tym wyrazem. I tak jedziemy kilka razy, aż ktoś odczytuje te absolutnie zwariowane rymowanki. To jednocześnie niezłe ćwiczenie językowe, ale dzieci o tym nie wiedzą, bo nie było „ZADANE DO DOMU”

ZADANIE IV: (potrzebne kartoniki, nożyczki, farby, kredki, kawałki starych pism ilustrowanych, itp)

IMG_9345              IMG_9344

  • Wymyślamy własne pocztówki na różne okazje: czyjeś imieniny, urodziny, najrozmaitsze ŚWIĘTA i OKAZJE. I jak nadchodzi termin – WYSYŁAMY  JE !! Przecież już dziś można zrobić te Na Boże Narodzenie, na Imieniny Cioci Ziuty, na Pierwszy Dzień Zimy, czy też POCZTÓWKI ZUPEŁNIE BEZ OKAZJI, a tylko dlatego, że mamy ochotę kogoś szczególnie pozdrowić. Wszystkie takie wspólne działania są w procesie wychowania na wagę złota.  Między  trzecim, a piątym rokiem życia dzieci chcą się bawić z nami, robić to, co my  i warto to wykorzystać!! Potem im mija, a nam się często po prostu nie chce, a czasem nie wiemy co i jak. Ja chcę tu tylko odrobinę podpowiedzieć.
    Inne propozycje z wcześniejszych wpisów ( może ktoś nie dotarł):
  • Na szkle malowane – październik 2018 r
  • Dzień łamigłówek – styczeń 2019r
  • Budowa domku ze śmieci – luty 2019r

I były jeszcze jakieś drobne propozycje, ale już nie pamiętam kiedy i gdzie.

SERDECZNIE POZDRAWIAM WSZYSTKIE NASZE, WASZE I NIE WASZE DZIECI.

IMG_9342

Co czyha na Babcie ?

Kilka dni temu wybrałam się do takiego dużego, dużego sklepu, żeby uzupełnić pandemiczne zapasy. Uzbrojona. W masce. W rękawiczkach. W spodniach i w sweterku. Przy zakrytym nosie i  niewidocznych ustach, moje  oczy wyglądają jeszcze nieźle, całkiem młodo. Poznali po ubiorze? Po lekkim utykaniu na jedną, prawą nogę? Ha! Na chwilę pozostawiłam wózek przy jednym dziale ( przecież nic nie wezmą, bo niezapłacone jeszcze), wróciłam i widzę, że  nie tylko mi niczego nie podkosili, ale wręcz dołożyli – fajną lekturkę. Kto, kiedy? Jakaś dobra, dbająca o babcie dusza.  Jeśli WY, starsze moje czytelniczki jeszcze jej nie znacie, to proszę, demonstruję ją poniżej (przygniotłam ją nieco zakupami). Przyda się wszystkim, teraz, albo w przyszłości.

IMG_9260

Na starsze babcie stale coś w tym życiu czyha:

Podstępny niby – wnuczek, który popadł w długi,

wnusia, która bez maski w twarz babuni kicha,

(a babcię łapie wirus jak nie TEN, to drugi).

 

A znów niby – policjant ( całkiem jak w serialu)

naszą odważną babcię o pożyczkę błaga.

Babcia oddaje rentę i już jest po balu!

Chciała pomóc, nie wiedząc, że to podstęp, blaga!

 

Świat dla babć jest niemiły, cóż, tego nie zmienię,

wierzcie, ciągle coś złego na nas, babcie czyha,

dziś zamieszczam tu tylko takie OSTRZEŻENIE

i proszę: Bądźcie mądre, babunie, do licha!

InkedIMG_8734_LI

Pomijam zastawiane na babcię pułapki,

takie jak śliski chodnik w zimnych, mroźnych porach,

czy schody za wysokie, ( nabawia się sapki!)

kiedy szybko dojść musi do swego doktora.

 

Dzisiaj nie ma już wilków, zwłaszcza w wielkim mieście,

które chciałyby babcię schrupać na obiadek,

gdyby były… to nie jeden westchnąłby : – Nareszcie!

I szczęśliwy, przejąłby po babuni spadek.

PS.

Żeby być sprawiedliwą, przyznać jedno muszę:

bywają straszne babcie – i choć mam rozterki,

gdy taką spotkam, myślę: – Zaraz Ją Uduszę!

(wiecie, czemu w tej zwrotce są małe literki?!)

InkedIMG_9051_LI

Jak rozpoznać MAJ

IMG_9115Skąd wiecie, moi drodzy, że MAJ już jest w mieście,

dajmy na to w Sanoku, w Pile, czy w Warszawie?

Słyszę, jak ktoś, gdzieś woła: – U nas jest! Nareszcie!

To jak go poznajecie? Po zielonej trawie?

IMG_9108

Może po tym, że w MAJU kwitną wam kasztany,

a najmłodszy z kuzynów, (nie, nie zdradzę, który –

i zgadzam się, powinien pozostać  nieznany) –

właśnie znów się szykuje  do zdania matury?IMG_9126

Dawno temu, do miasta przybywały panie,

przywożąc w kubłach z wodą BZU pachnące wiązki.

Stawały cicho w cieniu, w bramie, lub przy ścianie

BEZ nam sprzedawały –  tylko „na gałązki”.

IMG_9116

Jeśli jesteś osobą tulącą się do drzew,

jeśli cię nie zniechęci BZU niemodna postać,

przytul sobie do serca ten zapomniany krzew,

to po nim, kwitnącym, łatwo jest MAJ rozpoznać.

IMG_9117Tu, gdzie żyję, BZY kwitną rok w rok, wciąż od nowa

i lubię trochę czasu spędzać w  BZU gęstwinie,

bo taka już jest ze mnie Babuleńka Bzowa.*

Siedzę, wącham i czekam , aż MAJ sobie minie.

IMG_9120

Siedzę sobie i wącham, wącham i się gapię

i  się nie boję, że zza liliowego płatka,

nie bacząc na moją aromatoterapię,

jakiś wirus  wyskoczy i nosek mi zatka.

IMG_9159

* O Bzowej Babuleńce – jest to urocza bajka H.Ch.Andersena. Znacie ?

 

 

 

 

 

 

 

 

#Hot 16 challenge2 – auto – nominacja?

InkedIMG_9102_LIJedna z przemiłych czytelniczek zapytała mnie, czemu, ha,ha, nie włączam się do akcji na rzecz lekarzy. Wszak „rapowałam” już kiedyś, ha,ha, ( w „rap-reklamie” o sodzie i occie winnym – w kwietniu 2019r) i nie powinnam, ha,ha, ignorować aktualnych wydarzeń. Co prawda, to prawda, ale ja nawet nie umiem policzyć rapowych wersów!

Uwaga: W poniższym  zapisie K…a – znaczy KURKA, nic, ha, innego

InkedIMG_9098_LI

a’ La RAP- Ha, ha, ha!

Do akcji się dzisiaj sama nominuję i choć nie jestem znana, to k…a, przecież czuję. Ja nie żartuję. Dlatego z wami, ziomale  zarapuję. Okejos,  jestem stara, to widać, to nie grzech, lecz ciągle świat ogarniam i burzy mi to krew. Rośnie mój gniew. Na cały chlew. Czy dla was to jest spoko, kiedy tak się zdarza, że niszczą i hejtują chorego lekarza?

O, k…a! Masakra! Nie róbcie tu jaj, wy – rąbnięte trolle  opuście ten kraj!

Gdy słyszę, że jakiś walnięty dupojęk napada pielęgniarkę, podnosi mi to lęk. Chcę, żeby pękł. Nie jestem śpiewaczką, aktorką, żonglerką i nikt mnie nie nazwie narwaną  raperką. Czy też traperką. Ej, spoko, bo tylko jednego żałuję,  że od  tych nawijek nie wyginą szuje, bo lekarz ich, k…a, zawsze uratuje. Ja to szanuję.

O, k…a! Masakra! Nie  róbcie tu  jaj, czy tu żyją same dzbany, czy to jest nasz kraj?

Mam w oku ostry, choć mglisty  cień Męża i jak wzrok wytężam, to widzę w nim węża.To nie odpręża. On serio obczaił, że jak porapuje, podpisze, pośpiewa, to kraj uratuje!? O, k…a, ja zwariuję. I prędzej zwykły Seba rozkmini rzecz, zajarzy i w końcu uszanuje zmęczonych lekarzy. Tych w maskach. Bez twarzy.

O, k…a! O, k…a! Nie róbcie już jaj, niech wreszcie ktoś mądrze urządzi ten kraj.  Dla zwykłych jaj. 

InkedIMG_9100_LI

Międzynarodowy Dzień Rodzin – 15 Maj

Wszystkim, którzy czują się RODZINĄ  (niezależnie od liczby osobników – od Dwóch do Nieskończoności)  życzę dziś, jak nietrudno się domyślić, przede wszystkim ZDROWIA, bo bez niego i tak nie spełniłaby się Wam większość życzeń, które mogłabym tu dla Was wypisać. I pogody – wewnątrz Rodziny i na zewnątrz.

IMG_9088_LI

Inkedsk_20200426_0045_mag_LI

Inkedsk_20200425_0031_mag2(1)_LIInkedsk_20200425_0018_ok_LI

Według niektórych jest tylko jeden wzór

na to, jaka powinna  być rodzina:

Tatuś, mamusia, sióstr kilka, czyli  cór

i wszczęcie działań, by mieć jeszcze syna.

 

IMG_9095_LI

 

Od lat wielu trwa ten bezustanny  spór

o to, jak żyć ma prawdziwa rodzina,

poglądów na ten  temat jest pełen wór,

czort wie, gdzie leży tych swarów przyczyna.

InkedIMG_1923_LI

 

A  mnie myśl prosta coraz częściej  budzi

i coraz więcej mam dziwnej pewności,

że RODZINA – to po prostu grupa ludzi,

którzy troszczą się o siebie, ot, z miłości. 

InkedInkedInkedInkedIMG_8734_LI

 

 

 

 

 

 

 

Międzynarodowy Dzień Limeryków – 12 Maj

Gdybym była nauczycielką języka polskiego i musiała w najbliższych dniach, drogą elektroniczną, zadać jakąś pracę swoim uczniom  (mam na myśli licealistów)  – byłaby to prośba o napisanie kilku limeryków lub limeryko-podobnych rymowanek.  Tak, jak potrafią. Na dowolny temat. Dla zabawy. Dla draki. Dla ćwiczenia. Dla rozrywki. I wszystkim postawiłabym ze cztery plusy, jeśli tylko trzymaliby się zasady : rymy aabba, 5 wersów, w środku dwa krótsze. Przykład: Pewien młody matador z Kordoby(a), nie przeżywał po żonie żałoby(a). Tak się zirytowała(b), że nagle zmartwychwstała (b) i znów wspólnie zjadali podroby (a). Rok temu też świętowałam ten DZIEŃ.  Nie jestem nauczycielką, ale chętnie przedstawię tu wasze limeryki…DZIEŃ PO. Kto spróbuje?

Pewna Ziuta z miasteczka Błonie  IMG_9016

hodowała grykę na balkonie.

Lecz zeszła na manowce,

bo mąż wolał żarnowce

i wciąż warczał: – Gryka? Co to, to nie!!

 

Pan prezydent w pewnym dziwnym Kraju   InkedIMG_8734_LI

miał się wybrać i to właśnie w Maju.

Nastąpiły niesnaski,

bo ciągle zmieniał maski,

więc go brano  za maga z Bombaju.

 

Raper Gucio z przedmieść Warszawy    IMG_8666

zwykł wyciskać cytrynę do kawy,

gdy ziom zerknął nań krzywo,

krzyknął – Ty solisz piwo

i nawijasz, że to dla zabawy.

 

 

                                                          Pewna Krysia, prawniczka z Wieliczki    InkedIMG_8734_LI

nie nosiła na co dzień spódniczki.

Gdy ktoś wrzasnął: – O, Boże,

tak dalej być nie może!

Stryj jej przysłał w paczce ogrodniczki.

 

 

InkedIMG_8735_LI

Doktor Piotr spod olsztyńskiej kliniki

chciał wyjechać stąd do Ameryki.

Wszyscy przekonywali,

żeby jechał na Bali,

a to bardzo popsuło mu szyki.

 

 

Pewien Jarek z drugim wiedli spory InkedIMG_8733_LI

jak i kiedy zrobić te wybory.

Biegali w tę i z powrotem,

wybrali wreszcie sobotę,

potem poszli z ciocią na Nieszpory.

 

 

Jak rozmawiają koty? Normalnie.

NO, cóż, dziś kolejny fragment z cyklu „Opowieści z życia Kotka Psotka” Niedługo zbiorę je do kupy, (bo są rozproszone na wielu stronach bloga) i zrobię łatwiejszą do czytania całość. Może ktoś tego kota polubi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA                      OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kotek Psotek: Czy jest ktoś, kto nie lubi rozmawiać? Przypuszczam, że tak, ale od czasu do czasu każdy powinien czegoś takiego spróbować.

                             R O Z M O W A    Z    P R Z Y J A C I E L E M  1

Kotek Psotek i jego przyjaciel Mruczek najczęściej zajmowały się tym, czym normalne koty lubią się zajmować : bieganiem w kółko za swoimi ogonami, gonieniem różnych fruwających owadów, motyli i siebie nawzajem, włóczeniem się po im tylko znanych kocich ścieżkach, obserwowaniem z pomostu nad jeziorem małych rybek i wspólnym ucinaniem sobie drzemek w ciepłych miejscach.

Bywały jednak chwile, w których oba koty zastanawiały się nad różnymi sprawami.

Mruczek nie był  s p e c j a l n i e  rozmowny i używał niewielu słów, ale i tak warto ich było obu posłuchać. Kasia bardzo też to lubiła. I kilka takich rozmów zapisała:

Przyjemne, ciepłe, późnowiosenne popołudnie. Oba koty siedzą na parkanie, a Mruczek spogląda w stronę szeroko otwartego okna, w którym widać Kasię przy komputerze:

– Ona często tak ? –  to Mruczek

– Często. Za często, jeśli chcesz wiedzieć – odpowiada Psotek

– Moja też – dodaje Mruczek

– Co twoja też ? – pyta Psotek

– No, komputer!

– Babcia Nela ? – nie wierzy Psotek

– No. Albo drutuje – skarży się Mruczek

– Ciebie? – Psotek jest lekko przerażony

– Nie, włóczkę – prostuje Mruczek

– Aha, czyli robi na drutach swetry z włóczki i takie tam inne – tłumaczy Psotek

– No – potwierdza Mruczek i dodaje : – ja wtedy się nie liczę!

– To tak, jak ja. Trudno im przerwać. – dodaje Psotek

– A mają nas wychowywać i o nas dbać – Mruczek wymrukuje dłuższe zdanie.

– Szczęście, że nie jesteśmy ludzkimi dziećmi, my, koty, zawsze sobie poradzimy, prawda? – pyta Psotek

– No, chyba tak, ale one też sobie jakoś radzą – mruczy Mruczek

– Jasne, bo ludzie zawsze sobie ze wszystkim poradzą – Psotek kiwa łebkiem.

– Jeśli tylko chcą – dopowiada Mruczek

– Masz rację – zgadza się Psotek i dodaje – czas na nasz podwieczorek, więc musimy jej o tym przypomnieć.

– Ty też masz rację, idziemy – zgadza się ochoczo Mruczek i oba koty równocześnie zeskoczyły z parkanu.

dymy wiosenne

                                ROZMOWA Z PRZYJACIELEM 2:

Też popołudnie, ale pochmurne. Chwilami kropi deszcz. Jest ciepły, bo takie bywają późnowiosenne deszcze. Psotek i Mruczek – rozciągnięte na werandzie, a Kasia obok, na ławce, obiera jabłko  i słyszy:

– Tak..mam nareszcie porządnego, prawdziwego wroga – 

   oznajmia Psotek.

– Kto nim jest ? – pyta Mruczek.

– Nią – odpowiada Psotek

– Co, nią? – nie rozumie Mruczek

– Bo to ONA, nie ON. SROKA !

IMG_9022_LI

– O!! – wymruczał Mruczek – i co ci robi jako wróg?

– Przezywa. Siedzi na gałęzi i wykrakuje różne przezwiska!!

– Jakie? – Mruczek jest ciekawy

– Psotek-młotek, ptakołap, myszojad, Psotek-terkotek, no co, miłe ?

– No nie.- przyznaje Mruczek – a co jej zrobiłeś?

– Ja? Nic strasznego. Któregoś dnia pierwszy dobiegłem do ładnego kawałka żółtego sera, no wiesz, leżał na drodze. Ktoś go zgubił.

– Był podpisany ? – pyta Mruczek

– No, coś ty!! Gdyby był, to wiem, że trzeba by było oddać. To był taki, co się komuś wysmyknął z kanapki.

– Jeśli TAK było, to kto pierwszy, ten lepszy. Byłeś szybszy i tyle, nie przejmuj się.

– Ale to j e s t denerwujące !!

– Ona właśnie dlatego to robi. – stanowczo stwierdza Mruczek – CHCE ciebie zdenerwować, a ty nie możesz się dać!

– Jak mam się nie dać?

– Jeśli zachowasz absolutną kocią obojętność, a przechodząc obok krzaka na którym zwykle siedzi, machniesz tylko dostojnie ogonem, to zobaczysz, że przestanie, bo bo jej się znudzi.

– Może tak, ale moim wrogiem już zostanie – westchnął Psotek

– W końcu n i e   w s z y s c y   m u s z ą nas kochać i podziwiać – spokojnie rzekł Mruczek.

– Chyba tak – zgodził się Psotek i ziewnął bardzo szeroko. Mruczek ziewnął jeszcze szerzej i po chwili oba koty już spały.

Kasia, która przysłuchiwała się tej rozmowie stwierdziła, że Mruczek powiedział bardzo mądre rzeczy.

 

                             ROZMOWA Z PRZYJACIELEM  3

Oba koty przycupnęły na parapecie i spoglądały przez okno na znów porządnie zasnute szarymi chmurami niebo:

– Łamie mnie w ogonie. Będzie padać – sennie powiedział Mruczek.

– Złamałeś go? Kiedy ? – zaniepokoił się Psotek

– Coś ty, tak się przepowiada pogodę.

– Ja też wiem, że będzie padać, wystarczy spojrzeć na chmury!

– „Łamie mnie w krzyżu, będzie deszcz“, babcia Nela tak przepowiada i ani razu się nie pomyliła kiedy ją łamało!

– A ciebie ten ogon rzeczywiście łamie? – upewniał się Psotek.

– No..nie…chciałem się trochę popisać, ale ja też nie wiem, o co chodzi?

– Poproszę Kasię, ona wie prawie o wszystkim, to nam wyjaśni, może ona też czuje to łamanie, kto wie?

Kasia, która chichotała cicho słuchając tych rozmowy i zapisywała je ukradkiem, natychmiast spoważniała i z powagą wytłumaczyła kotom, skąd się wzięło to powiedzenie, a Wy, wiecie, czy też może to stare powiedzenie naszych babć już całkiem zostało zapomniane?

InkedIMG_8533_LI

Wszystko się zgadza. Ten BIAŁY KOT  nie tak dawno tu występował – we wpisie na temat DNIA GOŁĘBIA 9 kwiecień), ale nie mogłam się powstrzymać przed powtórzeniem jego występu. Głównie ze względu na OGON.To nie mój kot. Sąsiadów.