Rymki – nierymki zielone 1

MAK POLNY

Mak polny- jeden z najładniejszych i najgroźniejszych chwastów. Drobne, znane nam z wyglądu nasionka zebrane w torebce, zachowują siłę kiełkowania nawet przez 30 lat. Odporny na zanieczyszczenia, ale lubi ciepło i światło. Trujący, ale ma wielorakie zastosowanie w medycynie. Nie będę się tu mądrzyć, są bardziej wskazane źródła, ale lubię patrzeć na niezbyt liczne niestety, rosnące w okolicy maki. I lubię struclę makową. Niestety.

IMG_9894

MAK POLNY –

Wiem, niektórzy cierpią z braku     IMG_0188

wielkich pól czerwonych maków,

ale takich, moi drodzy, już nie będzie.

Lecz ja – wiotki maczek polny

okiełznany, ale wolny,

rosnę w glinie i w ruinie, czyli wszędzie.

IMG_0200           IMG_0196

   Zawsze znajdę gdzieś ustronie –   IMG_0189

   łączkę, ścieżkę przy betonie

   i ozdobię każdy mur czerwoną smugą,

   by, w mych płatach wciąż, od nowa,

   znana  Panienka Makowa

   mogła chować się, gdy zechce, nawet

                                                                      długo.

 

pana makowa

LEPIEJ:

LEPIEJ SIĘ CZERWIENIĆ MAKIEM,

NIŻ WYBIELAĆ PASTERNAKIEM.

PARZYDŁO LEŚNE

 LEŚNE parzydło – ozdobna roślina z rodziny różowatych, o wiechowatych, jasnych kwiatostanach. Odporna na mróz. Znosi półcień.W porze kwitnienia wybucha jasnymi płomykami.

Często mnie pytają jacyś panikarze,

(i przyznaję- ich nieuctwo już mi zbrzydło):

Czy ty parzysz? Nie, kochani, ja nie parzę!

Ktoś tak nazwał mnie (dla hecy?) – Ot, PARZYDŁO.

IMG_9953

  LEPIEJ:

  LEPIEJ PIEŚCIĆ LIŚĆ PARZYDŁA,

 NIŻ  RÓŻYCZKĘ, KTÓRA ZBRZYDŁA.

PĘCHERZNICA

Pęcherznice – krzewy ogrodowe, osiągają wysokość 3m. Śliczne, wypukłe jak małe parasolki baldachimy jasnoróżowych kwiatów ozdobią każdy ogród. U mnie rośnie odmiana ( jakże by inaczej!) „DIABOLO.” Ma ciemne liście, a jej zebrane w mieszkach owocniki czerwienieją późnym latem.Te kwiaty poniżej to Lwie Paszcze, ale o nich wspomnę innym razem.

IMG_0008

Borykam się, kochany, z problemem tym samym!

Popatrz na mnie i powiedz, tak szczerze, IMG_0212

jak to tylko możliwe między roślinami:

Widziałeś kiedyś u mnie, jakieś pęcherze?

 

IMG_0206

 

 

 

IMG_9621

IMG_9628

LEPIEJ:

LEPIEJ SADZIĆ PĘCHERZNICE, 

NIŹLI  BYĆ PREZESEM – VICE.

SZCZAW KĘDZIERZAWY

Szczaw kędzierzawy, czyli kobylak. Rośnie, gdzie się da. Na brzegach rzek, na łąkach i miedzach. Chwast dumny i wyniosły. Korzeń – to surowiec lekarski. Dawno, dawno temu, moja mama zaparzając dojrzałe, brązowe i suche już kwiaty, leczyła moje dziecięce „grypy żołądkowe” Wtedy – to były biegunki. Zanim zaczniecie szukać tego ziela – zajrzyjcie do fachowych poradników, bądź przyjmijcie to tylko do wiadomości.

IMG_9915

JA też moich wszystkich imion po prostu nie trawię.

Kwiaty mam, jak drobne loczki  i są moim znakiem,

więc nazwali mnie ( tu – zgoda) Kędzierzawym Szczawiem,

a ktoś ważny dodał ( PO CO??) – SZCZAWIEM – KOBYLAKIEM!

IMG_0186          IMG_9918              IMG_0215

LEPIEJ:

LEPIEJ WYPIĆ KOBYLAKU,

NIŻ ROBIĆ ZBYT RZADKIE KA-KU

OSET

Wieloletnia roślina z astrowatych ( a jakże!).Rośnie wszędzie. Na pastwiskach, ugorach, na poboczach dróg i na łąkach. Poznano około 130 gatunków ostowatych roślin. IMG_0159Oset najczęściej spotykany u nas, ma postać wyniosłą i pierzaste liście obdarzone gdzieniegdzie kolcami – głaskanie ich nie sprawi nam przyjemności. Należy do roślin trujących, ale to nie znaczy, że się do niczego nie nadaje. Wykorzystywany jest przy produkcji leków.

IMG_0164

My – ostre, mocne i wyniosłe osty –

nie jesteśmy dobre na piegi, czy krosty,

nie możemy też pomóc na wasze kaszelki,

a  pożytek kulinarny też jest z nas niewielki.

Ktoś w Pułtusku produkuje z nas ozdoby,

poprawiamy ponoć pracę serca i wątroby.

Lecz ponieważ się na tym kompletnie nie znamy,

temat naszej użyteczności –  innym zostawiamy.

IMG_0161

LEPIEJ:

LEPIEJ W ROWACH SYPIAĆ Z OSTEM,

NIŹLI MĘŻA MIEĆ – STAROSTĘ.

 

 

 

 

 

 

Chmurobranie

Skowron podnióśł głowę (1)

Skowron, Bloger, niezłe Ptaszysko,

czasem, jak twierdzi głowę ma nisko.

A jednak , raz ją podniósł do góry –

zerknąwszy – pstryknął i stąd te chmury.

Skowron podnióśł głowę (2)

Śliczne są – jak sami widzicie, więc zamieszczam, jak obiecałam. I nie przerabiam ich, chociaż różności w nich widzę ( FOTO: SKOWRONPISZE  blog)

Reszta z Was ciągle z głową w dole?

15 Lipiec- Dzień bez Telefonu Komórkowego

Wyszłam znów na spacer. BEZ TELEFONU. Z kijem i z aparatem fotograficznym. Oto dowody:

IMG_9981                                    IMG_9985

ZATRZYMAŁAM SIĘ i ZOBACZYŁAM            ZDZIWIŁAM SIĘ

IMG_9984              IMG_9983

     ZADUMAŁAM  SIĘ                                          ZACHWYCIŁAM SIĘ

 „ZDJĘŁAM ” ( dawniej: zdjąć –  zrobić zdjęcie, czyli fotografię kogoś lub czegoś)

IMG_9996

PRZED

InkedIMG_9996_LI

PO

IMG_9993

PRZED

InkedIMG_9993_LI

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PO

IMG_9994

PRZED

InkedInkedIMG_9994_LI

PO

I co tu rymować? Wszystko widać. Bez użycia słów.

Idźmy sobie na spacer, zabierając mamę, ciocię, dzieci, wujka, siostrę, brata, męża, kochanka i łapmy chmury. I  potem pobawmy się.  Podnieśmy głowy do góry. Często mamy je opuszczone  – bo jak inaczej sprawdzić co nowego u znajomych, (a czasem i z  innych powodów). Dzieciaki poćwiczą wyobraźnię, znajdą program graficzny do obróbki, ciotki już chichocą, ( co one zobaczyły w tych chmurach?)  Zupełnie niezła  zabawa i jakoś lżej się oddycha przy tej zadartej głowie. Chciałabym bardzo móc tu wstawić i Wasze przerobione chmury. Kto przyśle? Zapraszam na „chmurobranie”.

 

 

 

 

 

 

The Day After

InkedIMG_8734_LI

W dniu dzisiejszym, od pewnej bliskiej mi Grażyny z Łodzi, otrzymałam maila  z CYTATEM. Kto u mnie bywał, ten wie, że nie pierwszy raz tu o Niej wspominam, i nie pierwszy raz zamieszczam treści od niej otrzymywane. Jak zwykle – trafiła w sedno. Dziękuję. Spłyciła mi nieco MELANKOLIĘ. ( takim było to słowo w tamtych czasach)

InkedIMG_0231_LI

„Z głębokiej mojej melankolii studni

Wodę Nadziei uparcie dobywam,

Pokoju żądny, wszak często odkrywam,

Wody w niej nie masz, tylko echo dudni.

                            ( Charles d’Orléans (1394-1465)

                              Przeł. Jerzy Lisowski

IMG_0148

I nasunęła mi się myśl, która, niestety, nie jest CYTATĄ:

Gdybym sądził, że mój naród mi nie wierzy,

sam bym odszedł, wyszedł, poszedł – gdzie należy,

ale widzisz pan wyniki? To wyraźny znak,

że mam nadal podpisywać, mówiąc: – TAK, TAK, TAK.

 

 

 

Z życia Kotka Psotka – Lipcowa Noc

IMG_8698_LI

Tego wieczoru zebrali się wszyscy przyjaciele Psotka. Po zjedzeniu zapowiedzianej  przez Kasię kilka dni wcześniej kolacji pt :”Dla każdego Coś Dobrego,” każdy wybrał  najwygodniejsze dla siebie miejsce i spojrzeli na ogromną, wiszącą dziwnie blisko jasną tarczę  KSIĘŻYCA, a Kasia zaczęła czytać  przygotowaną wcześniej opowieść, tę, o którą prosili.

                                     L I P C O W A          N O C

– Wiem, o czym teraz myślisz, Kasiu – powiedział kotek Psotek. Siedzieli sobie z Kasią na ławce przed domem, a to jest jedno z najlepszych do siedzenia miejsc w ciepłą, lipcową noc. Na wprost, wydawało się nawet, że tuż nad nimi jaśniała wspaniała, trochę jak zwykle tajemnicza księżycowa kula.

– No, więc o czym ja myślę? – zaciekawiła się Kasia.

– Myślisz o tym, że chciałabyś mieć kawałek księżyca!

– Nie zgadłeś, kocie Psocie, to TY myślisz właśnie o tym.

– Skąd wiesz ? – zdziwił się Psotek, bo właśnie o tym myślał.

– Często tak bywa, że uważamy, że ktoś myśli o tym, o czym my myślimy w danej chwili, bo myślimy, że….ech, nie jest to łatwo wyjaśnić – Kasia bezradnie spojrzała na Psotka, ale on tylko zamruczał:

– Miałaś rację, myślałem o tym, o czym myślałem, że ty myślałaś – spojrzeli na siebie i jednocześnie się uśmiechnęli, a Psotek spytał:

– To o czym myślałaś ?

– Myślałam o tym, że to wspaniałe móc tak siedzieć w blasku księżyca i że to dobrze, że księżyc jest dla wszystkich, którzy lubią na niego patrzeć. Znam zresztą taką opowieść o jednym niemądrym, skąpym królu…..

.- Opowiedz, opowiedz, świetna noc na bajki i wcale nie chce mi się spać.IMG_9349

I Kasia zaczęła:

“W pewnym bardzo dalekim kraju żył sobie król, który zbierał najrozmaitsze rzeczy z całego świata. Każdy, kto udawał się w najkrótszą nawet podróż, musiał mu przywozić jakieś pamiątki, a jeśli zapomniał o tym obowiązku, dostawał zakaz wyruszania na wycieczki.

InkedInkedIMG_8733_LI

Pięćdziesiąt wielkich jaskiń było wypełnionych skarbami, a i w samych pałacu z trudnością poruszano się po salach. Wszystkie były wręcz zapchane  różnym rzeczami. Były tam kolorowe kamienie z całego świata, wspaniałe bransoletki i pierścionki, dwadzieścia tysięcy parasolek, cenne futra, łyżwy z całego świata, zestawy garnków, maszyny do szycia, radia, telewizory, pudełka kredek, około dwustu rowerów i  foremki do ciastek, a w każdej szufladzie grzechotały szklane, wielobarwne kulki. Król lubił, kiedy rozrzucone,  toczyły się  po podłodze.

IMG_9788

Kilku podróżników przywiozło też komputery i inne dziwne brzęczące urządzenia, ale nikt niczego nie używał. Były tam też książki, stosy książek, których nikt nie czytał i którymi król nie był w ogóle zainteresowany, chyba że były takie z samymi obrazkami.

Pewnego razu król siedział na tarasie swego wielkiego zamku, zerknął w górę na księżyc w pełni i mruknął: – Tego mi brakuje. On musi być tylko mój!

Wezwał sekretarzy i kazał im ogłosić w całym państwie, że ten, kto zdobędzie dla niego choćby kawałek księżyca dostanie w nagrodę ćwierć królestwa i rękę księżniczki-córki na dokładkę. Powstało wielkie zamieszanie.

Mnóstwo ludzi próbowało wymyślić jakiś sposób na zdobycie kawałka księżyca. Ktoś zaczął budować drabinę, ktoś zaczął myśleć nad wielkim balonem i skupował gumy do żucia, a drobni oszuści przynosili królowi kawałki skał, zwłaszcza w te noce, kiedy nie było już pełni. Wskazując na niebo przysięgali, że zmniejszony księżyc to ich sprawka. Nic z tego.

IMG_9804_LI

Król markotniał coraz bardziej, królowa jadła coraz mniej, a księżniczka też chodziła naburmuszona, bo bardzo się bała, że zdobywcą księżyca i jej ręki może zostać ktoś niezbyt miły. Król całymi nocami przesiadywał na tarasie i nawet przestał wydawać rozkazy. Pewnego dnia jeden z sekretarzy zaproponował królowi spotkanie ze starą, mądrą czarodziejką, o której wszyscy już dawno w królestwie zapomnieli, a która mieszkała gdzieś w głębokich lasach w małej, drewnianej chacie.

– Podobno umie rozwiązywać różne problemy – królowa poparła pomysł i król, choć niechętnie, wyraził zgodę na jej przybycie.

Któregoś popołudnia stanęła przed królem wysoka, ubrana w kolorowe szale kobieta, która wysłuchała pragnień króla, rozejrzała się bacznie dookoła i zażądała trzech dni na przemyślenie problemu.

– A co to jest  m y ś l e n i e? – zapytał król.

Czarodziejka parsknęła gromkim śmiechem, od którego zatrzęsły się zamkowe ściany:

– No tak, przypuszczałam, że w tym kraju nie dzieje się dobrze, ale żeby aż TAK? To już przekracza ludzkie pojęcie, nic dziwnego, że ci się zachciewa gwiazdki z nieba, skoro nawet nie masz pojęcia co to znaczy MYŚLEĆ!!

Nie o gwiazdę chodzi, a o księżyc – burknął król – masz o tym pamiętać, bo inaczej nici z nagrody. Czarodziejka wzruszyła ramionami i wyszła.

Przez trzy dni i noce czarodziejka zwiedzała jaskinie ze skarbami, rozmawiała z mieszkańcami królewskiej stolicy, obserwowała życie ludzi i cały czas kręcąc głową mruczała pod nosem: Niesamowite, niesamowite! Co za ciemnota! Co za zacofanie! W dzisiejszych czasach!! Nie do wiary!!

Wieczorem trzeciego dnia usiadła na tarasie obok zniecierpliwionego króla, poprosiła o szklankę wody i dwie kanapki z serem, zjadła, spojrzała na niego i zaczęła: – Twoje królestwo i ty, królu,  zostaniecie wkrótce zniszczeni!

-Przez kogo? – odważył się szepnąć trochę zaniepokojony król.

-Nie przez KOGOŚ, tylko przez COŚ. Przez głupotę, przez niewiedzę. Cały świat się rozwija, ludzie wymyślili cudowne rzeczy, masz nawet kilka w tych swoich skarbcach. A tu co? NIC! NIC! Wszystko pochowane, ludzie jacyś smutni i leniwi. Królestwa ze smokami i rękami księżniczek w nagrodę dawno wyszły z mody, chociaż muszę przyznać, że różne czarodziejki nadal się cieszą pewnym powodzeniem na całym świecie. W TYM królestwie NIKT o NICZYM NIE WIE i WSZYSTKO SIĘ PSUJE. Czy wiesz, na przykład, co to jest? – czarodziejka odwinęła przyniesiony przez siebie długi, okrągły pakunek i umocowała dziwną , wielką tubę na jeszcze dziwniejszym statywie z wieloma pokrętłami różnej wielkości.

– Było w jaskini numer 5 – powiedziała –  podejdź i spójrz!

InkedInkedIMG_8733_LI

Król spojrzał i oniemiał. W absolutnym bezruchu patrzył jak jego księżyc jest coraz bliżej i bliżej, a czarodziejka kręcąc różnymi śrubami zbliżyła się do jego ucha i opowiadała mu o planetach, układzie słonecznym, kosmicznych podróżach i o samym księżycu też.

Król słuchał zafascynowany, kilka razy szepnął: No, tak, no, tak – i wreszcie zmęczony pacnął na swoje królewskie, miękkie krzesełko.

– O, nie! – zawołała czarodziejka – teraz popatrz na swoje królestwo, zobacz, zobacz jakie jest piękne w blasku księżyca. Nie zmarnuj go.

– To, co mam robić ? – zapytał bezradnie król.

– Och, najpierw trochę POMYŚL, a potem zrób wielka loterię, rozdaj swojemu ludowi większość skarbów pod warunkiem, że każdy się nauczy jak z nich korzystać. Sprowadź nauczycieli, niech uczą ciebie i poddanych. Księżniczce też się przyda trochę wiedzy zanim wyjdzie za mąż. Nocami możesz się zachwycać księżycem i jego blaskiem, ale nigdy nie zapominaj, że on jest dla wszystkich, którzy żyją na ziemi.

-Tak zrobię – zadecydował pewniejszym już głosem król – co za to wszystko chcesz? Czy wystarczy ci ćwierć królestwa, bo rozumiem, że ręką mojej córeczki nie jesteś zainteresowana?

– A po cóż mi królestwo? Wystarczy mi moja chata na polanie, chociaż szczerze mówiąc chciałabym ją trochę unowocześnić i odnowić. Nie pogardzę też komputerem, chociaż i tak na razie nie wiesz o czym mówię… i jeśli uda ci się założyć tu internet, żebym mogła się wymieniać nowinami z innymi czarodziejkami, to już niczego mi nie będzie brakować, to jak?

– Zgoda – odrzekł król i już następnego dnia zadowolona czarodziejka odeszła do swojej pustelni z zupełnie nowym komputerem, który znaleziono w pralni królewskiej pod haftowaną serwetą.

I wcale nie była taka samotna.    IMG_9587

Bardzo często odwiedzali ją zadowoleni ludzie, a czasem i tacy, którzy prosili ją o różne porady, a wokół domu zawsze się kręcił jej ulubiony kot.”

InkedIMG_8734_LI

– To piękna i mądra opowieść – szepnął kotek Psotek- nie zrozumiałem kilku zaledwie słów. Była trochę  f i z o l o f i c z n a, prawda?

– F i l o z o f i c z n a -poprawiła Kasia i dodała – ale nie za bardzo, bo każdy, kto tylko trochę p o m y ś l i,  zrozumie jej sens. Tak, jak ty, prawda ? – spojrzała na swojego kota, ale on już spał w blasku księżyca. Kasia zerknęła raz jeszcze na księżyc i wydało jej się, że  on się uśmiecha. Machnęła ręką i też poszła spać.

nowy folder 064

– No…tak…- cicho szepnęła nieco zaspana Betka – właśnie czegoś takiego się spodziewałam.

– My też – mruknął  Patryk – przecież wtedy wszyscy podsłuchiwaliśmy i wiemy, o co w tym chodziło. Bardzo dziękujemy, Kasiu, ale coś mi się wydaje, że o zagarnięciu księżyca dla siebie mogliby pomyśleć tylko ludzie, bo my nie, prawda? – Patryk rozejrzał się wokół, a reszta zwierzaków energicznie kiwała łebkami.

– Czyli wszystko dobrze się skończyło i możemy iść już spać, prawda? – Betka ziewnęła szeroko

– Jasne odpowiedziała Kasia – życzę wam śmiesznych i łagodnych snów. I wszyscy rozeszli się powoli, oświetleni jaskrawym blaskiem wspólnego księżyca.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Hot Dog, a PIERÓG – z okazji 4 Lipca

 

InkedPrzymuszewo 2011 084_LI (2)

Wędrowałam sobie po kalendarzu, takim z opisem różnych świąt, ważnych dni I uroczystości i w LIPCU natknęłam się na DZIEŃ HOT DOGA. Wszystko zaczęło się od zakładu między czterema imigrantami, z których każdy zachwalał kiełbaski ze swojego regionu, (a wszyscy przybyli z Niemiec) Od roku 1916-go, właśnie 4 LIPCA – amerykańska sieć garmażeryjna Nathan’s Famous organizuje konkurs “sportowego zjadania” hot dogów. Mistrzem został mężczyzna, który w ciągu 10 minut zjadł 68 sztuk Nie sprawdzałam jak się czuje, ale nikt chyba nie pobił jeszcze tego rekordu. ZOSTAWMY HOT DOGI! MY MAMY PIEROGI!

IMG_0027

Tego pieroga nie dam nigdy, nikomu.. To pieróg – symbol. Dla babci. Ceramiczny.

A gdyby tak u nas – myślę …

( i…ogarnia mnie, przyznam, lekka trwoga)

zorganizować festyn “ Polak z Polakiem – konsumpcja  Pieroga”?

Byłoby to zdrowe, wspólne, czyli solidarne zjadanie,

a każdy mógłby mieć odrębne, swoje, różne od innych zdanie

i w kwestii smaku, nadzienia, czy nawet wielkości.

I wszyscy razem by jedli, ( chyba, że ktoś by właśnie pościł).

I wierzę, że taki pieróg z grzybem, czy z ziemniakiem,

ruski, albo z mielonką, z serem, ze szpinakiem,

z soczewicą, z jagodą, czy z liściem kapusty,

pieróg z bobem, a może…nawet…taki..pusty… –

bo ktoś zapomniał nadziać, (zdarza się czasami)

przywróciłby zgodę między Polakami?!?

    IMG_0034             IMG_0037

                                      IMG_0044IMG_0046

DO ROBOTY:      1. zagnieść ciasto, rozwałkować, wyciąć, nadziać, zlepić.                2.wrzucić do wrzątku, ugotować, wyłowić.

 Polać:  Słodkie – śmietanką, lub masełkiem.

              Słone – pysznym olejem z cebulą lub ohydnym(!??) smalcem ze skwarkami

              ( przepisy w internecie, albo wyciągnijcie od przyjaciół)

Okazuje się, że w kraju są organizowane w różnych terminach, w różnych miejscowościach ( w Gdańsku, w Horyńcu-Zdroju, w Łukowie, w Lublinie, w Białymstoku, pod Przemyślem, w Dębicy) DNI PIEROGA. Może by to połączyć w jedno wielkie, ogólnonarodowe, prawdziwe, zmasowane pierogowanie?

Była POLSKA PARTIA PRZYJACIÓŁ PIWA, czas, już czas na kolejną:  POLSKĄ PARTIĘ PRZYJACIÓŁ PIEROGA. Kto stanie na czele?

One day before – ale z okazji… 28 Czerwca

Pławna_08 095_LI

Sobota. 27 Czerwiec 2020r. Dziwny dzień. Dzień głupawki. Zdarza się każdemu. Scenariusze bywają różne. Za mną, na przykład, ni stąd, ni zowąd zaczęły chodzić stare, dziecięce wyliczanki. Sama je używałam w  zabawach, ale te, co łażą za mną teraz, są jakieś inne. Rytm podobny. Niektóre słowa też.  I tak  nonsensowne, jak być powinny, ale…Co też czas i wiek potrafią zrobić z człowieka! Żenada. Sami zobaczcie. I to dzień przed ważnym wydarzeniem. No comment..

InkedIMG_8735_LI

Znacie?:

Ene, due, like fake

torbe, borbe, ósme smake.

Deus, deus, kosmateus

i morele baks.

InkedFerie_01_09 037_LIA ja na to:

Kunta, hunta, hatakumba,

sto ogonów, krowia rumba.

Bingo, stringo, ruchadełko.

Brudek, dudek, kadzidełko.

Bitter, twitter, nocny blus 

                                                                          pic, tik- toczek, pięćset plus.

Znacie?

Trąf, trąf, misia, bela,

misia, Kasia, konfacela

misia A, misia B,

misia, kasia konface.

lato PŁawna 2010 030

A ja na to:

Tramp, Tramp, donna bella,

a on  pieje a’ capella.

Jeden wirus, straty  trzy,

państwo, miasto, potem ty.

Znacie?                          Inkedlato PŁawna 2010 050_LI

W pokoiku, na stoliku

stało mleczko i jajeczko

przyszedł kotek, wypił mleczko,

a ogonkiem stłukł jajeczko,

przyszła mama, kotka zbiła,          InkedIMG_9718_LI

a skorupki wyrzuciła.

 Przyszedł tata, kotka

schował, a mamusię  pocałował,

                             A ja na to:    Pławna_08 097_LI

Na stoliku w pokoiku

kandydatów dziś bez liku.

Idź i wybierz, to nie żarty

niech najlepszy rozda karty.

Źle wybierzesz, przyjdzie

dzień,

w którym kraj spowije cień.

Trzaśnij piórem, zły los zmień

Idź i wybierz, nie bądź leń!

 

Kotek Psotek i pełnia

IMG_9032

Wszyscy siedzieli na werandzie domku Kasi i spoglądali, a to na stół zastawiony rozmaitymi przysmakami, a to na białe, kłębiaste chmurki płynące po niebieskim niebie, a to na siebie nawzajem. Wiedzieli, że książka o życiu Kotka Psotka z wybranymi przez nich historiami zmierza do końca. Nie znaczyło to oczywiście, że nic już nie zostało do opowiedzenia. Wręcz przeciwnie, jeszcze przed chwilą przypominali sobie głośno różne zdarzenia, które ich zdaniem zasługiwały na zapisanie, ale Kasia stanowczo przerwała te próby:

– Spotkaliśmy się po to, żeby uczcić zakończenie tej książeczki, dobrze o tym wiecie, więc częstujmy się i cieszmy, że się udało – Jest lato i wszyscy będziemy mieć nowe przygody, prawda?

– Prawda. – odpowiedział Psotek – ale jak kończy się coś miłego, to robi się troszeczkę….

– Głupawo??? – zachichotała dziwnie Betka.

– Nijako?? – cicho zapytał Murek

– Mrukliwie? – zamruczał Mruczek

– Smutno, tak chciałem powiedzieć – oznajmił Psotek

– I masz rację – wszyscy usłyszeli poważny głos Patryka, który wysunął nos zza krzaka bzu i dodał : – A ja mam jeszcze jedną prośbę.

Patryk bardzo rzadko o coś prosił, a już wszystkich bardzo zdziwił swoim pojawieniem się na tym spotkaniu. Spojrzeli na niego pytająco.

– Marzę o tym, żeby w tej książeczce znalazła się jeszcze jedna opowieść.

W pewną lipcową noc w ubiegłym roku cicho przywędrowałem sobie tu do was, bo wiedziałem, że….hm…hm…zaczynają dojrzewać maliny – Patryk z niepokojem spojrzał na Kasię, ale nie widząc oburzenia na jej twarzy mówił dalej: – i wtedy podsłuchałem taką bajkę, którą Kasia opowiadała Psotkowi….

– Czy to się zaczynało od księżyca ? – przerwała mu Betka

– Tak – odpowiedział Patryk – a bo co?

– No…też sobie tego słuchałam i nie powiem…było nawet w porządku!

– To było to, o tym niemądrym królu? – zapytał Murek – kojarzę –  przykucnąłem tu przy kilku marchewkach, ale tak się zasłuchałem, że ani jednej nie wyrwałem.

– O, tak, koniecznie – powiedział Psotek – to była świetna opowieść, chociaż nie wszystko od razu zrozumiałem. Musimy ją tu umieścić!

– Dobrze, ale zaraz po niej przygotujecie zakończenie, OK ? – Kasia z poważną miną spojrzała na wszystkich po kolei.

– O K. – powiedzieli chórem, a Kasia się zamyśliła i dodała: – Wiecie co, zbierzmy się wszyscy w noc lipcowej pełni, będzie wtedy bardziej odpowiedni nastrój, a to już za kilka dni. Jeśli wam to odpowiada, to przygotuję taką specjalną lipcowo – miodowo -serowo – orzechowo – marchewkową kolację, bo uważam, że przy chrupaniu czegoś dobrego jeszcze lepiej się słucha, co wy na to?

– Kasiu, Kasiu, Kasiu , Kasiu, wspaniale! – krzyknęli wszyscy i zabrzmiało to jak jeden głos, a Betka dodała: –  Jak zwykle trafiła w sedno.

                                  LIPCOWA  NOC

(czekam na wieczór tuż przed pełnią – 5 – 6 Lipca i zapraszam Was też na  czytanie. Koniecznie podczas lipcowej pełni.)

 

IMG_9597

  • Podobny do mnie, tylko ma bardziej morderczy wyraz oczu – mruknął Mruczek, oglądając kilka fotek w telefonie Kasi. I miał rację. Kasia umieściła tu nieznanego KOTA, który  siedział któregoś ranka na trawniku przed „Szopą na Wszystko”, a przed nim leżał stosik piór. Ot, dowód, że koty, tak jak ludzie, bywają też różne.

IMG_9608

Z okazji KUPAŁY, czyli Nocy Świętego Jana – 23 Czerwiec

Dziś NOC ŚWIĘTOJAŃSKA

GŁ 070Zbliża się ta najkrótsza noc w roku – dawniej  słowiańskie święto bożka miłości – Kupały, później już zamienione, a jakże, na Dzień Świętego Jana Chrzciciela. Ostały się jednak niektóre zwyczaje. I byłam świadkiem, jak młodzi ludzie z  Teatru ETNA (z miasta Piaseczna) przygotowywali  kilka scen do programu o Świętojańskiej Nocy. Dostałam pozwolenie na zrobienie im kilku fotek do mojego bloga. Mam jednak obwieścić, że cały spektakl będzie przedstawiony w Piasecznie – w parku – dnia 4 LIPCA, o godzinie 19. Kto to czyta, a mieszka w pobliżu – TEATR ETNA – zaprasza.

IMG_9863

Taka sobie zwykła, stara strona pisemka dla dzieci z roku 1903 – fragment opisu przebiegu Święta Kupały

Bo to było jeszcze kilka dni przed sławetnym Świętem Leniwych Spacerów. Włóczyłam się, też leniwie po swojej okolicy, doszłam do Nowego Mostu na Starej Rzece, wychyliłam się za barierkę i zobaczyłam śliczne  panny w wiankach na głowach i z wiankami w ręku. Podchodziły kolejno, spuszczały wianek na bystrzynę, a kawaler każdej pilnował, bo niektóre ślizgały się w pięknych pantofelkach na mokrej, nabrzeżnej  trawie.

IMG_9812                                IMG_9810

IMG_9818                     IMG_9815

IMG_9828

IMG_9809

I płynęły wianki z prądem,  a żwawi kawalerowie biegli z drągami, co by wyłowić wianek umiłowanej, bo to wróży szczęście dla obojga w miłości i długie wspólne życie. Oby.

IMG_9819

 

IMG_9833

To tylko jeden ze zwyczajów, obecnie nadal kultywowany. Ot, dla zabawy, bo nikt w te przepowiednie wiankowe nie wierzy. A i wianki, dawniej plecione z bylicy, maków, rumianków, piołunu i ruty, dzisiaj są rzadkie – maki niebezpieczne (oj!), piołunu. ani ruty nikt z nas nie rozpoznaje, a i rumianki trudno znaleźć nawet spacerując po dzisiejszych łąkach.

A przecież, w tę najkrótszą noc ze wszystkich nocy

– zioła, woda i ogień nabierały mocy.

Głosków jesień 2009 035  Właśnie. Wieczorem zbierano się na polanach,  tradycyjnie krzesano iskry i rozpalano OGNISKO.  Panny w białych przepaskach na głowie ( bo wianki się potopiły, niestety) tańczyły wokół, wrzucały bukiety ziół  zwiększając moc ognia,, a młodzieńcy skakali przez płomienie, demonstrując swoją odwagę  i sprawność. I zaraz nadchodziła pora, kiedy należało się udać w głąb lasu i szukać  KWIATU  PAPROCI.

pławna 2013 092                                                              wiosna15 066

Hej! Biegnijcie wszyscy razem ( ale raczej małych grupkach),

Gdy ktoś znajdzie KWIAT PAPROCI – niech wie, że to jest PODRÓBKA

InkedIMG_9294_LI

Bo, chociaż wszyscy wiedzieli i wiedzą (?!),  że paproć nie kwitnie, to szukano jej kwiatów długo i zawzięcie, a ci, którzy natknęli się w głębi lasu na bliską im osobę – nie wracali tak szybko. A było wiadomo, że dopiero o poranku będą już mogli wykąpać się w rzece, stawie, czy jeziorze, bo i WODA od NOCY ŚWIĘTOJAŃSKIEJ  była już bezpieczna i wolna od czyhających wcześniej wodnic, czy wodników. Tam, gdzie nie było żadnej strugi, można się było wytarzać w porannej rosie.

IMG_9036

Ta noc miała magiczną moc łączenia serc w miłości. Szkoda, że obecnie jest sobie tylko  letnim przesileniem i najkrótszą nocą w roku. Po niej dni znów zaczynają nam się skracać.

Wiem. Dziś jest też DZIEŃ OJCÓW. Pozdrawiam wszystkich dobrych tatusiów. Życzę im szalonego, pięknego, Wspaniałego Ojcostwa, ale nie mogę pisać o Was rok w rok. Musi być jakaś przerwa. Ciekawych zapraszam do czerwca 2019 – tam  o ojcach było sporo słów.

InkedInkedIMG_8733_LI