O bobie – powtórka

ZADAJMY SOBIE BOBU!

Jem bób od wieków. Nigdy nie zrobił mi nic złego, chociaż były dni, kiedy przedawkowałam i kończyło się to brzusznym koncercikiem ( najwyżej kwartet!) Ponieważ ciągle, ciągle, z sezonu na sezon, ktoś mi się pyta jak Ja go gotuję, więc pozwalam sobie powtórzyć moją „instrukcję,” sprzed kilku lat, zwłaszcza, że pora na BÓB teraz jest najlepsza – młody, ale już nie „śliski”, lekko mączny, mniam.

OGŁASZAM DZIEŃ ZADAWANIA I ZAJADANIA BOBU po raz drugi!

BÓB – nie rośnie już dziko. Ta roślina z rodziny, jak sama nazwa wskazuje, BOBOWATYCH,  żywiła ludzi w różnych częściach świata od wieków. Jej ślady znaleziono w ruinach Troi, a najstarsze  znalezisko bobu pochodzi sprzed 2500 tysięcy lat p.n.e  Apetyczne ziarna zawierają błonnik, witaminy A, B i C, a także cenne dla nas minerały: wapń, cynk, żelazo i magnez.

Ci, co tu zaglądają dobrze wiedzą, że to nie jest BLOŻEK ( ot, takie polskie zdrobnienie od BLOGU) –  KULINARNY. Fakt, gdzieś tam coś było o podawaniu truskawek, o gotowaniu jajka i zupy na skórkach, ale to tylko takie wstawki. Dziś też – wstawka o bobie. Po prostu kilka lat temu moja bliska znajoma z miasta Poznania poskarżyła się, że jej mąż zmarnował pół kilograma dobrego bobu. Chciał moczyć, potem gotował godzinę (w/g starej książki kucharskiej), a na dokładkę – nie posolił. Nie mogłam się powstrzymać przed wysłaniem do niego rymowanej instrukcji. Wbrew moim cichym obawom – nie obraził się. Skwitował: „- Czy są rymowane książki kucharskie?” Ha! CHYBA JESZCZE NIE!

Do rymowanki dołączyłam mu fotki instruktażowe.

IMG_7209_LI

Tylko Wielkopolski Żłób,

nie wie, jak gotować BÓB.

Więc, zacznijmy od początku:

BÓB – umyty wrzuć do wrzątku.

gdy „posyczy” jakiś czas,

nowy wrzątek i na gaz.

IMG_7213_LI

Piórko kopru, trochę soli –

i  gotować  bób powoli.

Cukier wcale mu „nie leży”

a ja, w końcu bądźmy szczerzy,

też nie jadam bobu z miodem!

Spróbuj! Miękki? Odlej wodę,

ułóż pięknie na miseczce

i podaj na stół żoneczce.

IMG_7219_LI
IMG_7224_LI

BÓB – REKLAMA:

Jeszcze trwa bobowy sezon,

wiem niektórzy tracą rezon,

gdy im warczy bób gdzieś w brzuszku –

KUP! Ugotuj go w garnuszku,

Odrzuć dzisiaj z grilla DRÓB

i na bób zastaw sidełka,

skórkę z bobu także schrup,

Działa świetnie, jak miotełka!

Wszystkie inne suplementy,

mogą zostać  dziś w aptece,

cóż, że brzuszek nieco wzdęty?

Skórka z bobu – śmiecie zmiecie!

Więc ugotuj go i skub.

BÓB usunie z jelit brud.

                                                        S M A C Z N E G O !

żywe i zielone

Jest lato i ciągle coś przylatuje, odlatuje, rozkwita, przekwita, usycha, moknie, a wszystko rośnie!

Oglądając  biedronkę od odwrotnej strony,

masz prawo być co nieco zniesmaczony.

IMG_4067

Ja to wiem i wiesz to ty,

że to jakiś rodzaj ĆMY.

Ty to wiesz i ja to wiem:

raczej nie kochamy CIEM.(?!)

Na szybie sobie siedziało,

słowem się nie odezwało.

Wdzianko, owszem, śliczne ma,

lecz, czy MOTYL to, czy  ĆMA?

A to przysiadło na lustrze i długo się oglądało:

Czy to ta słynna, gryząca mucha?

Wszystkich się pytam, nikt mnie nie słucha.

Do licha!  Jak jestem w potrzebie,

nikt nigdy, niczego nie wie.

IMG_4109

Pewna wiewióreczka mała

coś schowała. Zapomniała.

A ja, orzeszka, blisko, pod płotem

znalazłam w zeszłą sobotę.

Och! Łatwo z tym sobie  poradzę,

po prostu też gdzieś go wsadzę.

I oczywiście, zapomnę.

Lecz on  zostanie. Po niej i po mnie.

IMG_4233

Nikt jej nie karmi i nie podlewa,

a ona kwitnie, nudzi się, ziewa…

Nikt jej nie zrywa  na bukiety,

bo ponoć strasznie kłuje, niestety.

I dobrze!! Nich sobie dzika róża

rośnie spokojnie w kącie podwórza. 

Rok w rok, mój jaśminowiec pyta mnie drżący:

Nie wycinasz mnie, czemu? Nie jestem pachnący!!

Musisz mieć, zaiste, bardzo dziwny gust –

rzekł mi mój  Philadelphus  Inodorus.

IMG_4102

Deszcz spadł i chociaż nie umył mi tej brudnej szyby,IMG_4119

zaraz po nim, na brzegu łączki pojawiły się grzyby.

Jeden mały, drugi większy, jeden słodki, drugi gorzki,

nie mam pojęcia, czy to te dobre – podróżniczki – twardzioszki?

I pomimo wielkiej oskomy na grzybową zupę śmietanką zabielaną – z tych grzybków dziś zrezygnuję, a nuż to jakieś halucynogenne stworki? Mam jeszcze garść suszonych, zeszłorocznych i pewnych. Zupa i tak będzie.

Niepokoje Ziuty

Postać cioci Ziuty pojawiała  się u mnie na blogu już kilka razy i zapewne będzie się nadal pojawiała co jakiś czas.

– Cholera! Cholera! Cholera! Zaraz dostanę białego orła, albo powali mnie ciśnienie! – Ciocia Ziuta dreptała nerwowo po pokoju, ciągle jeszcze w za grubym jak na tę porę roku fioletowym, pikowanyym szlafroku i wymachiwała jedną ręką, bo w drugiej trzymała kurczowo ipada.

– Jakiego orła, chyba ci chodzi o białą gorączkę? – zdziwiła się lekko osłupiała Wiesia, sąsiadka z dołu, która, miała w zwyczaju wpadać przed południem do Ziuty na kubek zabielanej neski.

– Biały orzeł jest stanem znacznie gorszym od tej gorączki, kochana moja, wiem, co mówię, tak cię chwyta za gardło, o, tutaj i pazurami po głowie smyrga.

– To co cię tak wzięło, kończą Ślub Od Pierwszego wejrzenia, czy co?

– Wieśka! Ja takich programów nie oglądam! Do czego to podobne? Wejrzyj sobie na niego, czy tam na nią i ślub? I co, potem tylko reprodukcja, tak? U mnie akurat odwrotnie było.

– To znaczy?

– Pierwsza była reprodukcja, a potem ślub, jak już lepiej poznałam narzeczonego.

– No, to coś taka rozgorączkowana?

 –  Chodź i sama zobacz! Jak tu teraz żyć, kochana, jak tu żyć?

  – Nie przesadzaj, Ziuta, zawsze dawałaś sobie radę w trudnych, że tak powiem, momentach życia twego, wiec byle co cię nie powali.

– Nic mnie nie pocieszaj, tylko sama popatrz, kochana:IMG_3070

 – Ziutuś, ale może ona sobie czymś zasłużyła na taki los?

– Czym, Wieśka, czym?  Nie dała mu kilku groszy na burgera? Wyłączyła mu grę komputerową? Zapytała o stopnie w szkole?  

– No,  bo ja wiem? Nie masz się czym martwić, Ziutuś, twój na pewno cię nie wyrzuci, po pierwsze by nie udźwignął, po drugie, nie odmawiasz mu ani burgerów, ani lodów, a po trzecie…

– Ma dopiero 5 lat, wiem, wiem, za mały i za słaby na taką działalność,  ale diabli wiedzą, co z niego może jeszcze wyrosnąć!? Dobrze wiesz, co czyha w dzisiejszych czasach na nasze dzieci i wnuki, a kontroli żadnej. O! Spójrz na to,  jak ci się widzi?

IMG_3560

– I powiedz mi tu zaraz, po jakie licho nazywają MIĘSEM coś, co mięsem nie jest, po jakie licho tak to wyrabiają z trocin, czy tej soi, czy czegoś, że wygląda jak mięso? Tylko Bóg jeden wie, co jest z czego teraz  zrobione, ale i On chyba też się już niedługo w tym pogubi, chociaż sam musiał przecież ostro kombinować kiedy ten świat tworzył.

– Ja ci, Ziutka powiem tak: – Może to tęsknota, taka nostalgia, takie westchnienie w kierunku mięsa? No wiesz, tak, jak jak my wzdychamy do tego smalcu twojej babci, z tymi grubymi, chrupiącymi skwarkami i doprawionym zawsze dla zdrowia cebulką i jabłuszkiem…a którego ku chwale naszego zdrowia już nie kultywujemy?

Nie zapominaj o majeranku. Zawsze go dla zdrowia dodawałauśmiechnęła się Ziuta, ale oczu od ekraniku nie odrywała i zaraz znów nią coś zatrzęsło.

 – Wieśka zabierz to pudło, po co ja to oglądam, zobacz nawet jakbym się zdecydowała ratować te wszystkie jadalne zwierzątka i chciała się dla kondycji  przerzucić na wegetariankę, to i tak mogłabym, gdybym miała pecha, struć się jak nie wiem co, zobacz:

IMG_4076NO, ale wynajdujesz Ziuta same czarne wiadomości, ale pomyśleć,  co może być w takim ryżu, albo w…no, co oni tam jedzą…w soczewicy, czy w tych brokułach?! Człowiek od wszystkiego może się przejechać na tamten świat.

– Wiesik, ja niczego nie wynajduję, ja otwieram normalnie tego ipada i mi się to wszystko samo pokazuje, niektórych nawet nie zdążę przeczytać do końca, palec mi się omsknie, i już mi wjeżdżają te reklamy. O, nowa rzecz –  zgadniesz może ilu naszych obywateli uderzyło w kalendarz w zeszłym tygodniu ?

– Przez Covid i towarzyszące? To spada, widziałam, ludzie na ulicach już mogą zdemaskowani chodzić…

– Nie, Wiesiulka, przez wodę! Potopili się!

–  Czterech? Pięciu?  Wędkarze sobie popili i łódkę przewrócili?

IMG_4074

– Nie, moja kochana! Dziewiętnastu! Dziewiętnastu amatorów kąpieli, co nie jest dziwne, bo gorąco, ale część, fakt, po spożyciu była. Nigdy niczego ludzie się nie nauczą, żeby nie wiem co!

– A może to dlatego, Ziutka, że my takim silnym i odważnym narodem jesteśmy? Woda nam nie straszna po wszystkim cośmy przeszli…

– Co ty wygadujesz ?  Wydaje się im, kochaniutka, że wszystko, co złe trafia zawsze w sąsiadów, a im samym nic się takiego nigdy nie zdarzy, co to, to nie, prawda? Samochodem też wszędzie i zawsze dojadą, a wiesz sama, ilu z nich do Pana odchodzi chociażby w każdy weekend!

– No, niby tak, samej kiedyś mi się zdarzyło tak pomyśleć, że mi to się złe nie zdarzy tak łatwo…

 – Więc, jak widzisz, trzeba być mądrzejszym od innych, wyobraźni użyć, wykombinować na podstawie doświadczenia, co się jednak może zdarzyć, więc zawczasu, kochana, muszę myśleć o ewentualnych, przyszłych posunięciach mojego wnuka, przewidzieć należy wszystkie tak zwane opcje, kochana. Takie jest życie.

– Słusznie, Ziuta, rozgarnięta z ciebie babcia, żeby tak wszystkie z ciebie przykład brały, wiek swój masz, a  po tym ipadzie latasz, jak nie przymierzając jakaś informatorka…?….

– TYCZKA,  Wiesiuś, INFORMATYCZKA! Wieku to mi nie wypominaj. O, ale jaka drożyzna, zerknij tylko i zamknę to cholerstwo, bo trzeba jakiś obiadek wstawić, chociaż…chłodniczek mam gotowy, ziemniaczki i tyle. To jeszcze możemy tu sobie, Wiesiu pooglądać. Siadaj , kochana, jeszcze jedną nescę wypijemy.

IMG_4075

                   I JAK TU ŻYĆ, KOCHANIUTCY? JAK TU ŻYĆ?

Skwar

P1000731

3 sierpnia 2019 roku był upał. Pierwsza zwrotka mojej blogowej,  okolicznościowej rymowanki brzmiała tak:

I znów upał, proszę państwa TAKI,

że chowają się w dziurkach jaszczurki,

omdlewają pod drzewami  ptaki,

w dziuplach siedzą przegrzane wiewiórki.

Tak było, a dziś? Tak samo, tylko, że to nawet jeszcze nie jest pełnia lata:

Proszę państwa, w tej chwili jest tak straszny UPAŁ,

że wszelaka aktywność po prostu mi zbrzydła,

dziś się sama na słońcu podgrzeje więc  zupa

i wreszcie złym komarom  podsuszą się skrzydła.

 

Moją dynię przestały obżerać ślimaki,

(słońce by je zabiło i dobrze im tak),

lecz nagle z sił opadły wszystkie, wiotkie  maki…

a, nie…został ten jeden, ostatni mój mak.

Później będę podliczać wszystkie dziwne straty:

Ktoś mi z modrych lobelii wyssał rosę całą

ktoś opróżnił aż do dna  akacjowe kwiaty,

stworzonkom pić się chciało, deszczy było mało.

Przy poidle zastałam wiewióreczkę drżącą,:

Wiem – sapnęła – tu piją i kąpią się ptaki,

nie wyganiaj mnie, proszę, dziś jest tak gorąco,

że cierpią też wiewiórki, mrówki i robaki.

 

Wyszłam z domu pod wieczór, już było mniej skwarnie,

rozglądam się, jak kraj mój w ten upał się miewa,

a tu dzielny Pan Pleszka sfrunął na latarnię

i śpiewa.

IMG_3987

A w zboże, odważnie swój siny nos wtyka – Pani Wyka

IMG_3952

                                            PRZETRWAMY.

 

Narcyz też odchodzi.

I jego odejście nie jest jakimś wstrząsającym, ponurym widokiem.

No, ale to NARCYZ!!

IMG_3685

IMG_3983

IMG_3976

IMG_3977

IMG_3982

IMG_3985

IMG_3984

Przyznajcie, że NARCYZ do końca wyglądał interesująco.

Jeśli uda mi się zaobserwować inne, różne i równie całkiem miłe dla oka odejścia – dam znać

IMG_3937

O,Mamma mia!! Wygląda na to, że będę musiała wycofać wszystkie swoje czarne kiecki i swetry, o, mamo, a może i buty?! KOLOR CZARNY w ogóle należy wycofać. Czarny – jako taki!! To może i żółty?

na zdrówko

Wszyscy czekają na lato, na lato, na lato, pytacie – co ja na to?

                                      ***

Trzy mrugnięcia, trzy westchnienia,

i lato się w jesień zmienia,

Trach – znów zima, śnieg, roztopy

i znów sezon na syropy

każdy o tym wie!                      IMG_3894

Kaszle wujek, kaszle matka

szwagra też kaszelek zatkał,

kaszle ojciec, kaszle siostra,

kaszle premier, wójt, starosta,

zaraz złapie mnie!

Eche, chrum, eche, eche, eche!! Uf!

Więc, by później nie mieć wtopy,

sprawdź natychmiast wszelkie tropy,

nie leń się i bądź na topie,

zdobądź wiedzę o syropie

zanim będzie źle.

UWAGA : Poniżej materiał na syropek tymiankowy

 

Gdy się NOCY złej pozbyłam i witałam rześki RANEK,

wybiegłam i bosą stopą  przydeptałam swój tymianek.

IMG_3965

 

 

Uwaga:  Polecamy i przedstawiamy materiał na syrop z cebuli – zwłaszcza, że jest łatwy do uwarzenia w domu.

IMG_3788

Znam kilku, co te syropy

wmasowują sobie w stopy.

Grzeje – mówią, tak, jak wełna.

Oto ignorancja pełna,

a co, może nie?

UWAGA: Materiał na syrop żywokostowy,

IMG_3818

lub żywokostowy z podbiałem. Czy jest ktoś, kto go nie pił?

(To jest żywokost, którego złapałam  na żywo po raz pierwszy w życiu – w końcu maja b.r)

Odrzućcie dziś psychotropy

i czekając na urlopy,

biegnijcie z miłą ferajną

na  łąkę syropodajną,

och, nie wiecie, gdzie?

UWAGA: Poniżej, jak wszyscy kompetentni od razu się zorientują, przykład surowca do syropu PINI, czyli sosnowego:IMG_3783

I jeszcze BLUSZCZ pospolity – też jest komponentą syropów:

I dodają też kwiaty MNISZKA oraz JASNOTY BIAŁEJ:

IMG_3669

Miał być jeszcze syrop prawoślazowy, ale:

Nie znalazłam nigdzie prawoślazu,

chociaż bardzo chciałam i szukałam.

Nie od razu, miła, nie od razu…

ot, wracając, tak sobie śpiewałam.

( może u nas nie rośnie?)

 

 

Nagle patrzę, w kępie traw

wyrósł pięknie pyszny  szczaw,      

chyba byłoby to głupie,

gdybym go nie zjadła w zupie?

 

A wszystkim, którzy tu wpadli przypadkowo, czy też z rozmysłem – życzę po prostu ZDROWIA. BEZ OKAZJI i o każdej porze roku.

pobawię się w trawie

IMG_9895

Wyskoczyłam przed zachodem na swą łąkę.

(Bardzo trudno znoszę z  łąką mą – rozłąkę,

zwłaszcza przez te puste, zimowe miesiące,

kiedy skaczą po niej tylko dwa zające..)

IMG_3620

Chciałam z Pasikonikiem zamienić słówko,

chwilkę sobie poplotkować z Bożą Krówką,

znów wydeptać własne ścieżki w miękkiej trawce,

i za siwe łebki potargać  dmuchawce.

Zanim znów to lato tak, jak zwykle, minie

miałam zamiar się wytarzać w koniczynie.

IMG_3896

IMG_3903

Krok, dwa, łup…i już zderzenie ze stworzonkiem,

które wzięłam w pierwszej chwili za biedronkę.

IMG_3836

Ponoć w naszym świecie dosyć często bywa,

że się ktoś pod kogoś innego podszywa,

więc roztropnie, rozgarnąwszy perzu snopki,

policzyłam cichusieńko wszystkie kropki.

IMG_3867

I w pełnej świadomości wynik ogłaszam:

To była biedronka, lecz obca, nie nasza.

Nasza Boża Krówka, jest siedmiokropkowa,

ta –  miała dwadzieścia i żarła jak krowa.

IMG_3824

Nie wiem, może jednak te nowe biedronki

żrą mniej od starej amerykańskiej stonki?

IMG_3613

Czerwie w czerwcu

IMG_3851

Dawno, dawno temu w Polsce, właśnie w szóstym miesiącu roku dojrzewały wśród korzonków rośliny zwanej CZERWIEC POLSKI  larwy – czerwie pewnego pluskwiaka. Były beznogie, robakowatego kształtu, ale pięknie czerwone.  Ze 155 tysięcy ususzonych i zmielonych larw czerwca otrzymywano podobno około 1 kg KOSZENILI – czerwonego barwnika, którym farbowano wówczas najlepsze i najdroższe tkaniny. Nie każdy, oj, nie każdy mógł sobie pozwolić na kaftan, czy surdut tak na czerwono  pięknie farbowany. Polska była jednym z większych dostawców koszenili do wielu znanych tkalni na świecie. Nie wiem, czy nadal jest w kraju ta roślina, szukałam jej przez kilka dni, żeby się dorwać do jej korzonków i znaleźć  robala, ale mi się nie udało. Fotki brak. Przedstawiam kilka zastępczych owadów z larw wyklutych.

 

IMG_3520

 

Miesiąc Czerwiec się swoim imieniem nie chwali,

mało tego, na ten temat milczy zawzięcie. 

Gdyby mnie dano imię od nazwy robali,

także żyłabym w stresie i w sporym  zamęcie.

 

IMG_3517

Zamiast sobie spokojnie oglądać seriale,

lub oddać się śpiewaniu czy innym zabawom,

poszłam, głupia, obejrzeć te różne ROBALE

i teraz czuję, że mi odrobinę słabo.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A w pałacu mrówek znalazłam kilka dziwnych, kremowych kawałków – twarde, ale się łatwo kruszą, zapasy? Z czego? Skąd one to biorą? Zna ktoś MRÓWKOZNAWCĘ? Bo nie mogę znaleźć informacji o tej substancji.

IMG_3745

IMG_3815

IMG_9051

Zapewniam, że z tej sesji nie cieszę się wcale,

mało tego, mam dreszcze w każdym swoim nerwie.

Oj, nie dla mnie, nie dla mnie te dziwne robale!

Oj, nie dla mnie te larwy i czerwcowe czerwie!

2013 przym. 028

Jedna myśl mnie pociesza i mówię to szczerze,

nawet jeśli ogłaszać tego nie wypada:

Stwierdzono, a ja dzisiaj  chętnie w to  uwierzę,

że mniejszego robaczka – większy robal zjada.

 

A ja bardzo nie lubię następujących przedstawicieli:

Dudziak płaskożuchwowy,

Terlinek wąskoskrzydły,

Kaczkornik kociczny,

Pawłówka łąkowa -gładka,,

Czarnenek obły.

Gliniak olejkowaty,

Sasirniak pełzający polny

Ziobrzyk segmentowy, kłujący

Morawinka – blagówka jeziorna

 

IMG_3586

ocalić od zapomnienia…?

STARE DOMY…? ( fotki zrobione na Dolnym Śląsku)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pławna_08 063

 

wiosna15 075

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

STARE PODWÓRKA Z PAPROCIAMI…? STARE OKNA ZE ŚWIECAMI, BUTELKAMI I Z PSAMI…?

IMG_0887

 

 

I STARE DRZWI I STARE SCHODY?

 

Pławna lipiec 2011 010

STARE NARZĘDZIA…?

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

STARE DRZEWA CZEREŚNIOWE I STARE LILAKI?

,wiosna 2012,ferie,adam 046

IMG_3600

Nie da się ocalić wszystkiego, odejście w przeszłość jest nieuniknione i dla nas, i dla domów, i dla drzew, i dla  psów, i dla rzeczy. Może szukajmy tego, co warto utrwalić, chociażby na fotografiach dla przykładu, porównań, wspomnień, czyli dla przyszłości? ( oczywiście  auto-fotki przed lustrem, w wannie, pod palmami i na kocu też się liczą) Czemuż by nie?

Przeróbki

Dawno, dawno temu więcej PRZERABIANO. Sąsiadka przerabiała znajomym sukienki. Jedna zeszczuplała  (znajoma – nie sukienka) i trzeba było „zebrać” trochę materiału na biodrach i zwęzić, druga z kolei przytyła i konieczne było „popuszczenie” tkaniny w talii. Przemyka mi myśl, że w dzisiejszych czasach ubrań się po prostu NIE PRZERABIA, a jeśli ktoś to robi, to cud. PRZEROBIĆ można nadal  tony owoców na sok, soję na mięso, lasy na drewno, drewno na dodatkowy opał w elektrowni węglowej, a ludzi na szaro. Ci, co zaglądają tu od początku mogli się też zetknąć z moimi PRZERÓBKAMI – skrawki materiału z najrozmaitszych, nieużywanych od100 lat, ale darzonych drobnym sentymentem  kiecek, zasłon, obrusików itp. Tnę to wszystko, układam, często „jak leci”, scalam potem na maszynie, podszywam polarkiem i powstają narzutki różnej wielkości.

IMG_2238

Zamiast się poddawać smutkom, okryj się babci narzutką! 

  IMG_2237IMG_2242

Nie roszczę sobie pretensji do artyzmu wykonania. Często szwy są krzywe, części nierówne itp. Po prostu normalna, domowa papranina,, ale rodzina i znajomi okazują jej ciepłą sympatię i okrywają nimi łóżka, a często i siebie. Z drobniejszych skrawków powstają też poduszki. Kto ich u mnie nie widział, to proszę:  Rozpoznajecie?

IMG_5524 IMG_5469

IMG_5568        IMG_5131

W ostatnich czasach, wśród rzeczy PRZERABIANYCH znalazły się również fotografie. Coraz rzadziej są one czystym wytworem naszego oka i posiadanego sprzętu. Potem się je OBRABIA, albo PRZERABIA, bo trudno nie skorzystać z dostępnych narzędzi i nie poprawić ostrości, kadru, czy koloru, zwłaszcza, jeśli udało nam się jakieś UJĘCIE. A ja ostatnio trochę się zabawiłam i też kilka, dla zabawy, przerobiłam.   

Miał być księżyc między grupami drzew? Bardzo zła fotka. Ciach, przerabiamy sobie na jakiś też niedorobiony, ale zabawniejszy widok. Gdyby były cyprysy, to kto wie z jakim malarzem mógłby się ten „obraz” kojarzyć? 

  van gogh

P1010861

Fotka z gałązkami jałowca ogrodowego? Nijaka. Przerabiam na ” Tajemniczy las na planecie Badylla” ( świetne tytuły do takich wariackich obrazków wymyślają dzieciaki! Sprawdziłam to.)

IMG_3304

InkedIMG_3304_LI

Po co, komu taka fotka oszklonych drzwi? Bardziej się sprawdzi jako ” Wybuch słońca na planecie OdiomIV” Co, nie?

IMG_3309      InkedIMG_3310_LI

I tak się można bawić. Dlaczego nie? Nikogo ten rodzaj przerabiania nie krzywdzi. Potem oczywiście to wszystko kasujecie. W czasach obecnych żeby coś skasować wystarczy  uderzenie w jeden klawisz.  A co poćwiczyliście, to wasze – jak kiedyś mawiano.

 Kto da więcej przykładów przerabiania? Właściwie, to chyba WSZYSTKO jest tak czy inaczej PRZEROBIONE. Czyż nie?