Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,
Autor: kryzab
Siedzi baba przy parapecie,
ogląda świat i o nim plecie.
A ta poniżej, to nastawiona ŻYCZLIWIE (aczkolwiek nie do wszystkich i nie z jednakową mocą) – autorka – blogierka , ale NIE BLAGIERKA (no, czasem, przypadkiem…) I tu PRZYKŁAD: TAK, T0 JA,Jestem w końcu dzisiaj całkiem życzliwie nastawiona i postanowiłam tylkoWAM pokazać moją twarz. Oczywiście fotka nie jest z czasów rzeczywistych, co poznać łatwo po doklejonej, płowej Masce, ale zapewniam Was, że reszta się zgadza. Kto zgadnie, czy są tu jeszcze jakieś blagi?
Bo dziś, właśnie dziś powinniśmy być o wiele bardziej ŻYCZLIWI dla siebie nawzajem. Może warto spróbować.?? Skoro nie wychodzi nam to najlepiej w prawdziwym życiu, może uda się to lepiej tutaj, zwłaszcza, że teraz tej życzliwości bardzo, bardzo potrzebujemy.
POZDRAWIAM WAS BARDZO, BARDZO SERDECZNIE !
Dla tych, co lubią MALINY – zachowałam małą porcję.
Dla szukających ciepła – przesyłam , to co mogę – dzielę się przynajmniej takim ciepełkiem.
Dla tych, Tych, którzy lubią TAKĄ, NASZĄ MUZYKĘ – proszę, jest.
A wszystkim, którzy lubią takie przyrodnicze ciekawostki – HUBA, (ale nie BUBA !)
No, to niektórym się TRAFIŁO, bo jak gdzieś przeczytałam:
Czasem dostajesz TO, CO CHCIAŁEŚ DOSTAĆ,
Czasem dostajesz TO, CZEGO POTRZEBUJESZ,
a czasem dostajesz TO, CO DOSTAJESZ.
Raz jeszcze oznajmiam, że jestem wyjątkowo ŻYCZLIWA i już!
Jasne, że jestem wściekły. Taką mam naturę. Zwłaszcza JA. Wczoraj był Dzień Czarnego Kota.Ona nie wspomniała o tym nawet jednym miauknięciem. Ok, ja też nie przepadam za czarnymi – pechowe są, ale o nich jednak coś, kiedyś napisała, a ja to pamiętam. Powiem tak: ona w ogóle nie ma kotów i nie powinna się na kocie tematy wymądrzać. No, pisała jakieś bajeczki o bardzo milusińskim, słodziutkim kociątku – to nie dla mnie. Żenada. A o TAKICH JAK JA? Null, zero! A właśnie TACY JAK JA są rewelacją – i ja tu dzisiaj powiem to, co mam do powiedzenia: Jestem kotem – CUDEM – fenomenalnym,pięknym, inteligentnym i szalenie sprytnym. Kiedy tylko chcę, przełażę do niej (nawet o tym nie wie!) na działkę, ale robię to ostrożnie, bo ona, ta „znawczyni” kotów ma oczywiście PSA! A ta obok, działka jej sąsiadów jest MOIMŁOWISKIEM. Mają tam wspaniałe kretowiska, a wyciągnąć takiego kreta z jego domu, to DLA MNIEprawdziwa przyjemność.To skąd wściekłość?? Dziś, właśnie dziś, prawie wszystkie mi wyrównali, przydeptali, rozgnietli! Nie wiedzą, co czynią. Kilka dni i znów będzie tak samo. Jeśli w ogóle jest cokolwiek, lub ktokolwiek, kto mógłby im te krety zlikwidować – to tym kimś jestem oczywiście JA.
No, znalazłem jedno, którego nie zdążyli zburzyć. Nikt nie ma większej cierpliwości ode mnie. Posiedzę. Długo jeszcze. To mój teren! I co z tego, że lekko poczerwieniałem ze złości? Wam się to nie zdarza?
Proszę się nie zbliżać! Zostań w domu, bo….
Krecie! Wcześniej, czy później będziesz MÓJ ! Dorwę cię!! Innych zresztą też. Taki jestem.
Chciałam żyć w kraju, w którym stanowienie prawa jest wynikiem konsultacji przedstawicieli społeczeństwa ze specjalistami z prawdziwego zdarzenia – jego celem jest polepszenie życia obywateli – a nie zdobyciem narzędzi do umacniania władzy rządzących. W kraju, w którym obywatel nie jest traktowany jak przeciwnik, wróg i intruz zagrażający urzędom.
Wolałabym żyć w kraju, w którym pomniki stawia się bohaterom nauki i kultury, a nawet Wesołym Żabom czy Matce Naturze, a nie politykom, którzy lepiej, czy gorzej rządzili. To przecież było ich zadaniem.
Chciałam żyć w kraju, w którym patriotyzm to nie tylko szacunek dla przeszłości i historii państwa między klęską i zwycięstwem, ale świadoma wola budowania i rozwijania wszystkiego, co polepsza życie obywateli.
Nie chcę żyć w kraju, w którym ochrona życia ogranicza się do zmuszania kobiet…..Bo jak to jest, że ci sami, którzy chronią życie jeszcze nienarodzonych – niszczą je po ich przyjściu na świat, nie udzielając stosownej pomocy potrzebującym matkom i rodzinom borykającym się z krańcowymi trudnościami. Czy to jest ciąg dalszy ochrony?
Nie chcę żyć w kraju, w którym ludzie umierają stojąc w kolejce do lekarza, albo wożeni przez wiele godzin w karetkach odsyłanych od szpitala do szpitala.
Nie chcę żyć w kraju, w których lekarze są zmuszeni do wyboru – KOMU podać respirator, a komu skreślić szansę na przeżycie (sama należę do tej drugiej grupy).
Nie chcę żyć w kraju, który zakazuje aptekarzom sprzedawania środków zapobiegających niechcianej ciąży, a zamiast szerzenia potrzebnej wiedzy, doprowadza do sytuacji, w której urodzone dzieci – znajduje się w torbie foliowej w krzakach, lub w śmietnikach.
Nie chcę żyć w kraju, w którym słuchając niektórych wypowiedzi osób na wysokich stanowiskach (i mających sprawczą moc zmian) – skręcam się ze wstydu.
Nie chcę żyć w kraju, w którym bez umiaru wycina się lasy, kupuje się limuzyny zamiast szpitalnych łóżek, arogancko odmawia się przyjęcia pomocy, bo niemiecka, ochrania się prezesa telewizji ( na litość Boską!!), lekceważy się młodzież, lekarzy, pisarzy, nauczycieli, twórców kultury i seniorów, a do części społeczeństwa zwraca się „wy, mordy zdradzieckie”.
Chciałabym żyć w kraju, który wyrzeknie się powiedzenia „MĄDRY POLAK PO SZKODZIE” i zamieni je na :
„Wykorzystajmy MĄDROŚĆdo takich działań, które poprawiążycie w naszej ojczyźnie” – chociaż może nie da się uniknąć błędów – jak to w życiu. Dawno temu chciałam tego samego – w dążeniu do lepszego życia miałam wówczas, jak mi się wydaje, jakiś drobny udział.
Nie chcę.
Chciałam
Chciałabym
Ale żyję tu.
I nadal, do cholery, kocham ten Kraj.
I jest mi smutno, bo dziś już nie wiem, co mogłoby MU pomóc.
Uwaga: Fotografie ( poza dwoma ostatnimi, jesiennymi, moimi) ściągnęłam z ekranu komputera, z różnych stron. Sorry.)
I jeszcze dwie piosenki. Starsze. Ciepłe. Kto pamięta?
Mówię teraz DOBRANOC (bo zrobiła się odpowiednia godzina) i życzę zdrowia wszystkim, którzy mieszkają w naszym kraju.
Główny doradca premiera ds. COVID-19: w tej chwili powinno się zamknąć także kościoły
Prof. Andrzej Horban wyjaśnił, że do tej pory zamknięto galerie handlowe a kościoły nie, gdyż te pierwsze są dużo bardziej oblegane. Dodał jednak, że w obecnej sytuacji również kościoły powinny zostać zamknięte. Główny doradca premiera ds. COVID-19 w rozmowie z „Rzeczpospolitą” powiedział również, że jeśli liczba zakażań koronawirusem przekroczy 30 tys., to należy zamknąć cały kraj
.2,5 tys.Dzisiaj, 07:07Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mam nadzieję, że ostatni, ale tylko w tym sezonie.
Mam nadzieję, że jeszcze kilka razy w życiu, usypiając po grzybobraniu będę miała przed zamkniętymi już oczami tłum grzybowych łebków ( czy to taki „powidok”?) Czy wy, inni zbieracze też tak macie?
Mam nadzieję, że załapię się na jeszcze kilka następnych grzybnych sezonów, kiedy to łażąc po lesie pod pretekstem szukania grzybów, znajduję, widzę i wchłaniam inne dobra.
Niestety, Kochani, niestety,
to już ostatnie w tym roku kotlety
z SOWY – czyli zwykłej KANI.
Już zasnęły kani grzybnie,
bo nadchodzi tu niechybnie,
czuję go, jest tuż, tuż
ten, co kanię rani –
MRÓZ (?)
Ale mam takie miejsce, takie drzewo, które, chociaż samo od góry obumiera, to swoją dolną część udostępniło opieńkom miodowym i cała ich kolonia pod postacią grzybowego grona wyrasta na nim już czwarty rok. ( przepis na zupę opieńkową zaprezentowałam dwa lata temu – listopad 2018 – to samo drzewo, inna grzybna rodzina). I czasem, chociaż w lesie chrzęści już pod nogami przemarźnięta ściółka – one rosną sobie „jak gdyby nigdy nic.”
A na to, można tylko popatrzeć, jako na kolejne, niesamowite , artystyczne wybryki natury. ( to chyba jakiś rodzaj WROŚNIAKA – huby?)
Nigdy, niczego nie próbujcie z nich gotować, chociaż niektórzy twierdzą, że mają jakieś właściwości lecznicze.(?) Ktoś, coś wie?
GRZYB – ” TORBIAK POLSKI”
GRZYB – ” DZIUNIA WYSMUKŁA (salicylanka)
OBA NIEJADALNE – TRUJĄCE WSZYSTKO I NAS WSZYSTKICH.
I…żeby nie kończyć wpisu tymi dwoma brzydkimi widokami dokładam sosnę w mini spódniczce z krzaczka dębu kanadyjskiego. Potańczyłyśmy obie, ale ona znacznie szybciej wirowała.
Jak co roku zapalam na blogu Świeczkę Pamięci dla tych wszystkich, których dobrze znałam, znałam mało, lub nie poznałam wcale. Dla tych wszystkich, o których zawsze będę pamiętać i dla tych, o których być może – zapomniałam. Dla wszystkich, którzy odeszli.
Jak co roku, używam tych samych słów, bo innych nie mogę znaleźć.
„Nie lubię burz(…) Ale czasem lepiej przed nimi nie uciekać. Niekiedy lepiej jest przykucnąć i znosić dzielnie błyskawice, grzmoty oraz deszcz. Burza potrafi zmienić krajobraz…ale kto powiedział, że nie na lepsze?
( Irene Hannon ” Tej idealnej wiosny…”)
” Największy ludzki błąd – nie przewidzieć burzy w piękny(?) czas.”-
DZIEŃ ROZRZUTNOŚCI wypada zawsze 31 Października. Jest wspaniałą okazją do zatopienia się w szaleństwie zakupów i sprawienia sobie odrobiny przyjemności, ale:
JAK DOBRZE WIEDZĄ WSZYSTKIE NARODY – TAKA MOŻE BYĆ ROZRZUTNOŚĆ, JAKIE SĄ DOCHODY !!
*Uwaga: Pierwsze zdanie z poniższego tekstu pochodzi z tekstu piosenki Lecha Janerki z 1984r
PIOSENKA ROZRZUTNEJ EMERYTKI
„Jezu, jak się cieszę
z tych malutkich wskrzeszeń,
kiedy pełną kieszeń znowu mam”…..*
Na ten dzień miesiąca,
czekam zawsze drżąca,
i to jest cudowne, mówię wam.
W TYM dniu – emerytki,
stać na wszelkie zbytki,
dziś nie oglądają tv Trwam.
Dziś kupują sery,
trzy lub nawet cztery,
a niektóre – serów cały kram.
Dzisiaj nie są smutne,
mogą być rozrzutne,
nie jak w te paskudne, inne dni,
dziś, jak miliarderkę –
stać je na wyżerkę,
kupią stek i szynkę, która im się śni.
Dziś zamiast owsianki –
sardynki i grzanki,
później jeszcze jajko, albo dwa
i każda zatańczy
z sokiem z pomarańczy,
soczek im do tańca siłę da.
A potem, a potem,
znów żyją z powrotem
z porcji rosołowej dłuższy czas:
rosół, kartoflanka,
makaron kolanka,
i krupnik na kostce – chociaż raz.
W życiu tak się zdarza,
DOBRO się powtarza.
Więc zetrzyjcie z twarzy smutku cień,
Skończą już niebawem,
jeść placki ze szczawiem,
nadchodzi kolejny, rozpustny dzień.
KOCHANI! NIECH I WAM SIĘ TAKŻE JAKIŚ GROSZ DZIŚ TRAFI!!
POZDRAWIAM!. EMERYTKA – ” PANI OD GEOGRAFII”.
PS. Dzień 31 Października jest jednocześnie (!) Światowym Dniem Oszczędzania!. Zabawnie to zorganizowano.
będzie tkwiła (wiem to z książek) gdzieś do grudnia,
sprowadzając zimne deszcze, mgły, zawieje.
Czas najwyższy znaleźć gdzieś przytulny kącik,
miękki fotel, ciepły kocyk i skarpety,
Tak, naiwna to jest rada, myszką trąci,
lecz, czy mamy inny wybór?
Nie, niestety.
Nie uciekniesz w tym sezonie gdzieś na Bali ,
i nie ważne czyś jest biedny, czy bogaty,
wyjątkowo równe karty nam rozdali,
nikt nie wygra, wszyscy mogą ponieść straty.
Jeśli możesz, zwinnie umość się w fotelu,
zapal kinkiet, wybierz książkę, albo śpiewnik.
Nie masz? A te różne pisma, przyjacielu?
Widzę rejestr dóbr, rachunki, modlitewnik,
liścik z ZUS-u, zaproszenia na zebrania,
więc nie marudź, każdy druk, co wpadnie w ręce,
już sam w sobie wart jest przecież przeczytania.
Czytać, marzyć, myśleć, być – czego chcieć więcej?
MARK, TULLIUSZ CYCERONE – rzymski filozof, prawnik, pisarz, mówca, polityk ( ur. 3 stycznia 106 p.n.e): „Czytanie rozwija rozummłodzieży, odmładza charakter starca, uszlachetnia w chwilach pomyślności, DAJE POMOC I POCIESZENIE W PRZECIWNOŚCIACH”
Tego ostatniego bardzo potrzebujemy podczas tej pandemicznej jesieni. Bądźcie zdrowi, a tym z was, którzy mogą – zalecam ( tralala, ciągle to robię!) krótki wypad do lasu w jakiś bardziej łaskawy pogodowo dzień. I tam zdejmijcie maski. Cel – świeże powietrze dla płuc i nie tylko.
I wyłącznie dla SENIORÓW : Nie wychodźcie z domu ( za często). Słuchajcie, ile się da: