Już jutro! Dzień na MIŁOŚĆ!?

                        Och, te WALENTYNKI! PRZYPOMNIENIE.

               SERNICZEK     WALENTYNKOWY

Wyjąć z szafki  kręciołka i pojemnik. Do pojemnika skroić kawałki masła (1/4 kostki), wsypać 3/4 szklanki drobnego cukru i rozpocząć kręcenie, które idzie trudno, bo masła mało, a cukru dużo. No, to…zostawić sobie z 4-ech  jajek 2 białka, a resztę wbijać stopniowo, kręcąc dalej i zarzucając to wszystko kawałkami z 2 kostek miękkiego TWAROGU (0,5kg) który wcale nie musi być zmielony. Kręcimy, kręcimy, aż masa będzie mniej lub bardziej gładka, ale może być też kostropata. A, co tam! Dodajemy pod koniec 1 i 1/2 łyżki mączki ziemniaczanej oraz co kto lubi, czyli albo jakieś rodzynki, albo skórki pomarańczowe, albo nie dodajemy niczego tylko delikatnie wkręcamy 2 białka ubite na bałwanka. Piecyk – na 170 stopni i do rozgrzanego ładujemy wypełnioną masą foremkę ( u mnie tortownica o średnicy +- 25 cm. Po upłynięciu około 45 minut – serniczek gotowy. Nie za niski, nie za wysoki, klasycznie lekko wklęsły, bardziej serowaty niż puszysto- budyniowaty.

                                     I JUŻ !

O, ludziki! Zapomniałam o spodniej, pod sernikowej bazie: najczęściej miksuję jakieś kruche herbatniki, ale ten na fotce ma w sobie paczkę okrągłych biszkopcików do której dorzuciłam na oko kawałek masła, wlałam łyżkę mleka i wtarłam 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady. Ubiłam na tortownicy i wrzuciłam na to ser. Nie podpiekałam.

IMG_8161

„Miłość  daje, ale niczego nie żąda” ( Lew Tołstoj)

IMG_8220_LI

Wiosną – uczucie nie byle jakie

złączyło JĄ (ptaka) z NIM (też ptakiem),

a  już jesienią, to ptasie stadło,

uwierzyć trudno, lecz się rozpadło!

I wieść się rozniosła na ptasi kraj,

że On się ożenił tylko dla jaj!

A kiedy już dostał to, czego chciał,

po prostu ( nikczemnik!) – zwiał.

„Prawdziwa miłość warunków nie stawia”

( autor nieznany)

IMG_8252_LI

Wiewióreczko najmilsza, gdybyś mnie kochała,

orzeszki byś rozgryzała

dla mnie,

rano, już przed świtem.

Gdybyś mnie, wiewióreczko, choć trochę kochała,

co wieczór byś  szczotkowała 

moją,

przyznaj, że piękną –  rudą kitę!

„Miłości nie udowadnia się słowami”

( Mikołaj Gogol)

IMG_8209_LI

Jeśli mocno, prawdziwie kocha męża Pani Jeżowa

to, gdy on się do  niej zbliża – ona swoje kolce chowa,

choć wie, że nigdy nie będzie tak miękka jak puchu kula,

to przecież milej jest Jeżowi, gdy żonę swą przytula.

” Kropla miłości znaczy więcej, niż ocean rozumu”

( Blaise Pascal)

IMG_8256_LI

Czy błyszczące przeźroczyście i nieważkie ważki

znają miłość, czy wyłącznie miłosne igraszki?

Gonią się nad wodną mgiełką szybko i świetliście,

od furkotu ich skrzydełek drżą nadbrzeżne liście,

od ich migotliwych błysków zielono lśnią fale.

Czy kochają się króciutko, czy też może wcale?

IMG_8160

” Kochaj, żeby żyć, żyj, żeby kochać” ( Dionisos Solomos)

Cytat z Kubusia Puchatka – AA Milne’a:

” A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiowi łapkę – co wtedy?

– Nic wielkiego – zapewnił go Puchatek – posiedzę tu sobie i na ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.”

Bałagan lutowy

Śnieg, wiatr, deszcz, deszcz,wiatr, śnieg, mżawka, deszcz, zamieć, mrozek i deszcz od nowa, a między tym wszystkim króciutkie chwile jasnej jasności,  a może i jasnej pomroczności. Straciłam już rozeznanie czy to jest prawdziwy, klasyczny LUTY, czy jakaś podróbka.

Bo przed południem niebo jest takie, a po południu już takie:

I przez moment z moich łańcuchów wyprowadzonych z rynienki nad gankiem prawidłowo ścieka woda, za chwilę zamarza w zimowe korale, przez chwilę za oknem robi się mglisto i już coś zaraz pudruje krzaki tawuł i zacina bielą przez podwórko wręcz koszącym lotem.

I w tym  lutowym zamieszaniu czuję dziwne zmysłów pomieszanie, sama już nie wiem czego chcę i co mam robić – więc resztę słów chowam, bo i zdania mi pokraczne jakieś wychodzą ,więc zostawiam tu tylko kilka lutowych fotek, serdecznie was wszystkich pozdrawiając.

PS. Pierwsze przyleciały sikorki!  Mała sesja zdjęciowa w następnym programie. Proszę zostać przed ekranikami.

Dieta Mniam

Ze mnie taka jest kobieta, która nie zna słowa DIETA! (Spokojnie, to tylko okrzyk medialny)

IMG_6037

O!! To mi się podoba! Jedzenie, oprócz tego, że jest niezbędne dla naszego życia i zdrowia, powinno też dawać RADOŚĆ SMAKOWANIA., a z kolei ta radość pomaga w prawidłowym trawieniu i przyswajaniu tego, co dla nas najlepsze. Należę do zwolenników JEDYNEJ ROZSĄDNEJ dla utrzymywania zdrowia, DIETY „ŻP” ( żryj połowę)  – brzydko brzmi, ale przynosi najlepsze skutki, jeśli chcemy zmienić swoje kształty na bardziej wiotkie. Stosując zasadę ŻP możemy jeść wszystko to, co lubimy, na co mamy apetyt, jeśli, oczywiście nie mamy przeciwwskazań z powodu konkretnych chorób.  Bardzo często nasz organizm sam daje nam sygnały, o tym, czego mu brakuje, co powinniśmy uzupełnić, ale wydaje mi się, że  straciliśmy umiejętność słuchania go i zamiast zjeść to, na co mamy w danej chwili straszną ochotę, zatracamy się w tysiącach porad, przebieramy w tysiącach suplementów. Małym dziewczęciem będąc skubałam i chrupałam tynk ze ścian   – po prostu dlatego, że mi brakowało wapnia.

I DZIŚ JEM TO, O CO PROSIŁ OSTATNIO MÓJ ORGANIZM I CO ZA MNĄ „CHODZIŁO”:

PIERWSZE DANIE:   ZUPA WIŚNIOWA Z MAKARONEM:

Torebkę wspaniałych, mrożonych wiśni zalałam trzema szklankami wody, wrzuciłam dwa goździki, szczyptę soli i cukier ( tyle, ile pragniecie). Pogotowałam kwadrans i chcąc, żeby zupa była zupą, a nie kompotem – starodawną metodą babć, które jadały niezdrowo, ale często żyły długo – „zaciągnęłam” zupę łyżką mąki rozbełtaną w odrobinie mleka i trzema łyżkami śmietanki (18%) – znów chwilę pogotowałam. Makaronik gotuję osobno, to jasne.

DRUGIE DANIE: NIE BĘDĘ OPISYWAĆ –  WYSTARCZY SPOJRZEĆ:

                       S M A C Z N E G O !!

A do ptasiej miseczki na zewnątrz wsypałam ziarna słonecznika. Wiem, co kto lubi i mogę się założyć o porcję rybki „po grecku”, że pierwsze przylecą SIKORKI.

IMG_6070

powtórka z rozrywki – 29 styczeń

Wystarczy mieć kilka kolorowych czasopism, z których wytniemy jakieś obrazki, przykleimy do kartek z bloku i dorysujemy „dymki.”  Przyjdą znajomi ? Do nas? Do dzieciaków ? Oprócz innych, znanych gier towarzyskich możemy zrobić wspólnie komiks, albo po prostu powygłupiać się wpisując w „dymki” jakieś śmiesznostki„

INSTRUKCJA: Co myślą lub mówią osoby (lub rzeczy) na obrazkach? Wpiszcie. Im weselej tym lepiej. Macie jakieś propozycje do obrazka umieszczonego poniżej?

img_6123

Może trochę rozbawią Was autentyczne wpisy, które zachowałam po takiej zabawie.

img_6124
img_6119
img_6120
img_6134
img_6128
img_6131
img_6121
img_6127
img_6125_li (2)
img_6133
img_6126.jpg

21-22 styczeń -Babcia i Dziadek

Jaki to dzień? Szybko

sprawdź!

Właśnie dziś jest Święto Babć.

Choć niejedną coś zaboli, zmarszczy

brew, dostanie sapki,

to w swej masie, przyznaj, proszę:

BABCIE, TO SĄ FAJNE BABKI!

 

                         WSZYSTKIM  BABCIOM   ŻYCZĘ  ZDROWIA

 

InkedIMG_5635_LI

Droga Babciu, oraz równie Drogi  Dziadku!

Jeśli chcecie coś zostawić wnukom w spadku,

wystrzegajcie się fałszywych policjantów,

trefnych wnucząt, chuliganów* i dewiantów.

Unikajcie stromych schodów, śliskich dróg,

by  za wcześnie nie połamać sobie nóg.

Do sklepiku idąc -zakładajcie maski

( to ze względu na wirusy i zarazki)

Wbrew wszystkiemu złemu i naturze

żyjcie  dla nas ,Drogie Dziadki jak najdłużej.

IMG_5917

Chuligan* – Wikipedia, wolna encyklopedia

https://pl.wikipedia.org › wiki › Chuligan
 
Chuligan – młody człowiek, na ogół kilkunastolatek lub dwudziestoparolatek, który w sposób szczególnie agresywny i ostentacyjny łamie zasady współżycia …

 MOJA   BABCIA? WASZA?

Moja babcia nie ma siwych włosów – wcale,

moja babcia lubi bale – w karnawale

i mi mówi: – Wiesz, od rapu bardziej wolę

moje stare, dobre, szybkie rock-and-rolle.

Rock and roll dla BABĆ:

Ziuta, no co ty!?

Ziuta wpatrzona w ekran komputera i ubrana w narciarskie spodnie oraz czapkę z pomponem przykucnęła na kanapie i już chciała wykonać kolejny zjazd, kiedy nagle nie weszła, ale wtargnęła do pokoju Wiesia. Przytulała w okolicach brzucha wielką, oszronioną lekko torbę.

  • Ziuta, kochana moja, musisz mi pomóc – zerknęła na ekran, spojrzała na Ziutę i torba wypadła jej z rąk, ale bezbłędnie odgadła: – Aaa, slalom w Austrii, zaraziłaś się tym E-Sportem kochana, ale z kanapą uważaj, ześlizgnęłaś się z niej już kilka razy i to nie w sportowych okolicznościach, więc…ok, zjedź ten raz, a potem mi pomóż.
  • E-SPORT (2)
  • W czym, złotko? – spytała Ziuta i dysząc opadła ciężko na kanapę.

  • Zobacz, kochana, pasztet, kawał tej pieczeni, co ją tak lubisz z majeranem, resztki szynki od teściowej i popatrz, jeszcze pojemniczek z galaretką nóżkową. Wszystko cudownie mi się uchowało w tej nowej lodówce, ale już trzeba odmrozić i skonsumować, bo jak wiesz stosuję tryb rotacyjny, czyli stare mięsko na górę, nowe zaopatrzenie na spód i już chyba wypada zrobić wymianę, a sama tego nie zjem, ugh, ugh.. – Wiesia rozkasłała się dziko, może ją ziębiło od tej torby.

  • Nie ma mowy, Wiesiuniu, odłóż to na bok, wlej sobie kawki i przestań kasłać, bo pomyślę że dostałaś tej…no…tego…tam…wiesz…

  • No co ty, Ziutuś, znam twój apetyt, a co do choroby, to nie bój się wymówić jej imienia, co to, zrobiłaś się jak ta Luśka – płaskoziemianka z dołu, ta, która mówi raczek na raka, czy co tam, żeby go nie obrazić i nie wywoływać wilka z lasu, umówmy się, że to nie Covid, tylko odkaszluję, bo prowiant poświąteczny podniósł mi się we mnie bardzo wysoko i….ugh, ugh…przybyło mi na wadze po tych świętach, i ubyć nie może, i dlatego cię proszę, żebyś tego trochę ode mnie….

  • Nic z tego, kochana, sama próbuję stanąć na nogi po poświątecznej, mięsnej orgii i zobacz, co mam na kanapeczce, biały serek pokryty leciutką warstwą dżemiku. Wieśka, czy ten kaszel to prawdziwy kaszel ? Jesteś pewna ? Wchodzisz do Biedronki zawsze zamaskowana?

  • Ziutka, no co ty!? Obie jesteśmy wyszczepione i to trzy razy każda, twój Januszek też, to wiesz, że nawet gdyby, mamy większą szansę to przechorować, ale tu pozostać!

  • A twoja psina, ten owłosiony baleron, zaszczepiony?IMG_6060

  • No, wiesz Ziuta! Co ty? Temat mi tu zmieniasz i oj, nie musisz się tak o moim psie wyrażać, uczuć nie masz, czy co?

  • A, bo zatuczyłaś go Wieśka na amen i kształtu żadnego psina nie ma, przecież on jest prawie rasowym terrierem, a wygląda jak…

  • Możesz nie kończyć, ale widzisz, jak mi nie pomożesz w konsumpcji poświątecznych dóbr, ty i twój Januszek, to mój Kapselek będzie musiał jeszcze przytyć, bo pies w tej kwestii zawsze pomoże, a nawiasem mówiąc obszczepiłam go na wszystko, co psie. Miej serce chociaż dla zwierzaka.

  • No, dobrze, bo słyszałam taki apel, że niezaszczepione psy to i hautyzmu mogą dostać, i wścieklizny, i psiego Covida też.  Ok, Wiesiulu, wsadź mi tę torbę do lodówki i wstaw wodę na kawkę, bo ja po tych zjazdach muszę nabrać tchu.

  • Kochana jesteś, kochana, na zdrowie wam wyjdzie, zobaczysz, jak podjecie sobie z Januszem, ale popatrz, przyniosłam też kije, może po kawusi, jak trochę odziajesz, weźmiesz swoje i polecimy wokół parku ze trzy razy, co?

  • Pomysł co do tego, żebyśmy sobie kijami pomajtały kochana, to jest dobry pomysł, może zabierzemy tego twojego Kapsla?

  • Ziuta, no co ty!? On nawet za nami nie nadąży, ale może włączę mu jakiś psi e-sport, to chociaż trochę łapami porusza.

Na co ja czekam?

Czekam, (a czas się dłuży nieznośnie),

już nie na zaspy, mróz, śnieg, bałwana,

czekam…po prostu na przed-przedwiośnie,

wciąż niedogrzana i zakichana!

Oświadczam wszystkim: Tej porze roku

dziś oficjalnie zmieniłam imię-

wichry, ulewy, świat cały w mroku?

To żadna ZIMA! Tylko BEZZIMIE.

Zerkam przez szybę zamgloną deszczem,

gną się w podmuchach modrzewie wiotkie.

Wtulić się w koce? Podrzemać jeszcze?

Ej, chyba wstanę, zrobię szarlotkę!

Po namyśle zamieniłam szarlotkę na jajka faszerowane, które bardzo często „za mną chodzą” i to właśnie w takiej chrupiącej, brązowej powłoczce. W środku siekane jajka, koperek, podsmażona na złoto szalotka (lub zwykła cebula) i sól z pieprzem oczywiście. Każdą nadzianą skorupkę zanurzam w roztrzepanym jaju, obtaczam tartą bułka i smażę na maśle klarowanym. Nie podam wam informacji o tym, ile takich połówek jestem w stanie zjeść w ciągu jednego posiłku, bo narobiłabym sobie wstydu. HA!

PS. (Dopisano 15 stycznia 2022r, rano):

Właśnie w tej chwili coś się zmieniło,

wstałam i nagle mnie oświetliło

blade i jeszcze niezbyt gorące,

lecz jednak SŁOŃCE.

W zdrowym ciele…

(fotka nad tytułem – kiedyś w lutym – morsowanie w Bałtyku. Ci to będą zdrowi!!!!

ABSURDALNA, GŁUPAWA RYMOWANKA PROZDROWOTNA

W górze dziwnie mi iskrzyło,

dołem źle mi się chodziło,

a pod nosem, dość rzęsiście

katarzyło się perliście.

InkedPrzymuszewo 2015 038_LI

Oj!

Gdzieś pod żebrem coś skrzypiało.

Jakby tego  było mało,

od stóp do głów i z powrotem

zlewało mnie zimnym potem.

InkedKrzys ogród 2011 027_LI — kopia

Fuj!

Więc prosiłam, wręcz błagałam,

( co pamiętam nieco mgliście)

by się ciało nie poddało!

Posłuchało, oczywiście!

Hm!

Mimo, że to starsze ciało

(chociaż rzadko o tym głosi )

Hop! Dźwignęło się i wstało,

i dziś o nagrodę prosi.

Co?

Może dać mu czekoladkę? –

myślę…i zaliczam wpadkę,

bowiem ciało zawołało:

Chcesz bym było zdrowe, krewkie,

gibkie? A więc będę szczere!

Daj mi jabłko, lub rzodkiewkę.

(I o kontakt proszę z chudym, białym serem.)

zimowe rzodkiewki

Durne ciało

nie wiedziało: 

Po rzodkiewce o tej porze

może czuć się tylko gorzej!

Doskonale przy takich objawach (jak wyżej) działają mięsne uszka w jasnym rosołku lub w czerwonym barszczu (potrawa tak podana wygląda bardziej patriotycznie i ta dolna miska dla tych, co nie znoszą rosołku – a ten, na dokładkę,  był BARANI!)

Ktoś się pyta, czy to nie był aby KORONAWIRUS? ALEŻ, Kochani…

PS.1.   Chociaż tłuszcz każdy jest LIPIDEM,

         Nie każdy związek jest ZBOWIDEM,*

         Nie każdy pisarz jest NORWIDEM,

         Nie każda GRYPA jest COVIDEM.

* ( ZBOWID – Związek Bojowników O Wolność i Demokrację- szczegóły w sieci)

  PS.2. Ktoś się tu jeszcze nie zaszczepił? O, Mamma mia!!

 

 

Styczeń. Zima? Przyjdzie?

Tak było od 1-go do 5-go stycznia, ale dziś chyba znów się zaczyna kształtować coś na kształt ZIMY? – więc musiałam dopisać to zdanie.

Wyszłam. Zerkam, Patrzę w górę,

a tam zwisa niebo bure.

Gdzie ta zima? Gdzie ten mróz?

Z kołder strzepnąć muszę kurz,

wynieść je gdzieś na pobocze,

by zamrozić złe roztocze,

zamordować, wziąć pod nóż!!

Bo nas pożrą, no i już!

IMG_5999

Gdzie ten śnieg, gdzie ten śnieg?

Gdzie zajęczy w śniegach ścieg?

Oj, chyba popełnię gafę,

i polecę ździebko Staffem:

ON:

„O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny.
.(Leopold Staff „Deszcz Jesienny”)

a ja dalej:

W żaluzje walnęło i bębni bez przerwy

i myśl rozkojarza, basem szarpie nerwy,

przycicha…i wraca, echem warczy w głowie,

zabrzęczy, zapluszcze…pytam: Kto? Nie powie.

Nie jesień, nie zima, jakaż jest to pora?

Przyszła do nas jakaś klimatyczna zmora?

Bluzgnęło jękliwie po szybie, balkonie

i spłukało gniazdo sroce w drzew koronie.

Dusza mi paruje, mrowią mokre ręce,

tętno rwie arterie w bezmiernej udręce,

Nie śnieży, nie mrozi, a po prostu moczy.

W tym sezonie nie wymrożę cholernych roztoczy!

Drogie Dzieci! Ja też się nie boję złej zimy! Zima jest mi też bardzo potrzebna, bo pogubiłam się kompletnie w porach roku! Czego innego mnie kiedyś uczono na temat naszego klimatu, a was uczą o klimacie? Zmienia się, czy nie?  Poprośmy razem, żeby wreszcie przyszła, bo niedługo ferie, a po błocie fatalnie się zjeżdża na sankach, nartach, deskach, plastikowych jabłuszkach, karton-gipsie i nawet na zwykłej pupie!

I wiecie co, wyszłam przed chwilą na późny, krótki spacer i coś mnie zaczęło podszczypywać w nos. Idzie mrozek?

Boimy się tej nocy

Nie udały mi się nocne fotki, pstrykałam byle jak, bo w moim pokoju wciśnięta głęboko pod biurko drżała moja suczka TARA. Musiałam być przy niej. A dziś, właśnie w tej chwili znów POPRAWINY – ktoś się wczoraj nie wystrzelał. Opublikuję to za moment, Tara znów przywarła do moich nóg.

                        BOJĘ SIĘ!!

https://www.adopciaki.pl/blog/1737

Gdzieś czytałam, że nie tylko psy boją się tych dźwięków. Podobno ogłuszone bliskim hukiem ptaki giną spadając z drzew, wiewiórki mają szansę na zawał, i do jasnej Anielki – my też!

https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,27962084,nie-tylko-psy-i-koty-cierpia-w-sylwestra-mnostwo-ptakow-ginie.html

Huk, hukiem, ale okazało się, że na moście i pod nim, na wodach naszej małej rzeki – zalegają złociste skrawki plastikowych konfetti (?) – czy to resztki „wzbogaconych” fajerwerków? O, ludzie! Jeszcze tego brakowało!