Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,
Z okazji….rozpoczynającego się roku szkolnego 2018 / 2019 szybka powtórka z lekcji przyrody dla klas no, np. IV – tych SP. ( Kilka z tych rymowanek znalazło się w jednym z wielu podręczników do przyrody, które w naszym kraju przemykały i znikały tak szybko, jak meteory). Może przydadzą się do rozmów z dziećmi o świecie.
PRZYRODA
Pytasz, co to jest PRZYRODA ?
Odpowiedź jest prosta niby:
To powietrze, ziemia, woda,
Słońce, gwiazdy, las i grzyby.
To człowiek. ( Wlicz także siebie! )
To zwierzęta, ptaki, góry,
Wszystko to, co wokół ciebie,
A co dziełem jest NATURY
* * *
CO TO ZA PLANETA ?
We śnie, fruwam sobie czasem,
na świat spoglądając z góry,
hen, wysoko ponad lasem,
gonię ptaki, łapię chmury.
Zerkam w dół….. i mam powody,
by Was spytać, może wiecie?
Czy na tej pięknej planecie,
Więcej lądów jest, czy wody?
* * *
WODA
WODA – to jest dziwna rzecz:
Wiadomo – CIECZ.
Podgrzana przez dłuższy czas –
już nie ciecz – GAZ.
Mróz ją ściśnie – nowy cud ;
już nie ciecz – LÓD !
* * *
Parowanie
Po burzy, kałuża na podwórku „ stała”,
nagrzało ją słońce, więc w y p a r o w a ł a.
I obłoczkiem pary wzniosła się do góry,
gdzie czekały na nią inne, większe chmury.
Porwał je i schłodził zimny wiatr z północy,
nowym deszczem spadną, może już tej nocy?
Wszędzie tam, gdzie woda, w rzece, w oceanie,
trwa ciągłe, od wieków WIELKIE PAROWANIE.
Przyroda, by przetrwać, o wodę się stara,
Stąd ten cykl niezmienny: p a r a – w o d a – p a r a. . . . . .
Opisałam już wcześniej jeden z mniej poważnych upominków, którymi czasem obdarzam swoich znajomych. Chodzi oczywiście o ten biały półmisek opatrzony tekstem sugerującym, że dobrze będzie na nim wyglądać pieczony boczek. O, ludzie! Kiedyś dostawało się książki, krawaty, laurki, komplety chusteczek do nosa (ha! Ha!) I skarpety. Ja też jakiś czas temu podarowałam skarpety bliskiej mi znajomej o imieniu Grażyna. Wymieniam Jej imię, bo często miewa do czynienia z moimi rymowankami i zgodziła się na ich publikacje. Wybierałyśmy się razem w góry…
to nie te skarpety, ale były podobne
Trywialne to, kurczę, niestety,
a nawet co nieco komiczne
otrzymać od jakiejś kobiety
skarpetki. Cóż z tego, że śliczne ?
To z tego, że onuc tych sedno
tkwi w prostym życzeniu mej duszki:
Niech marznie Ci to , co masz jedno,
a ciepłe masz mieć OBIE nóżki.
Nie wspomnę, bo taktu żem pełna,
że żądam, by Ciebie w TYM roku
chroniła ta wełna- nie wełna
od dołu. Gdy „będziem” na stoku !!!
I wiecie, co ? Pojechała ze mną w te góry. I wiecie, co? Próbowała jeździć na nartach z wykorzystaniem tych skarpet. I wiecie, co ? Zrobiłam (tylko dla niej) okolicznościowe pisemko-kolaż z „Wiadomości Wędkarskich”, które odpowiednio przerobione opisywały wspólne górskie chwile. Takie konstruowanie pisemka jest i zabawne, i wciągające – może też być kolejnym śmiesznym podarkiem. Z pisemka pokażę tylko dwie strony (i tak wiele nie widać, fakt) Rymowanka na stronie z krokusami brzmi tak:
Zniebieściło ze zdziwienia śniegu grudę:
” Ależ toto silnie grzeje, chociaż chude!?
Wstań, Kochana, bo rozwodnisz mnie do końca,
a ja wolę tajać wolniej i od słońca
i nie po to leżę tutaj mroźną krupą,
żeby baba mnie topiła ciepłą pupą!
Jak to kije zwachlarzyła zamaszyście!
Jak to zerka na sosenki dookoła!
I tak nadal siedzi na mnie! I wesoła!
Zimno. Halny gdzieś na grani , durny, wieje,
a ta siedzi i się cięgiem ze mnie śmieje! „
Muszę coś tu dodać. Po tym wspólnym pobycie w Bukowinie też dostałam
od niej miły podarunek. Był to naparstek i wiersz.
Biały jak zima, a ciepłym słowem pisany. Oto i naparstek i liścik.
NAPARSTEK
Uszyłaś mi namiot
Przypięłaś narty
ubrałaś w kostium.
Staję się coraz bardziej wodna
a nawet dorzeczna.
Sfastrygowałaś moje litery
i nie rozpadły się.
Dlatego mogę teraz napisać
biały jak śnieg
wiersz dla ciebie.
Teraz już się zorientowaliście, że są wiersze jak szampan, jak tort bezowy z owocami, jak mus czekoladowy, czy krem brzoskwiniowy i są rymowanki – jak kartoflanka z kapustą, jak schabowy, jak te moje tutaj.
A stołeczek ? Też można podarować, dlaczego niby nie? Zwłaszcza pewnemu Jerzemu, który kiedyś często grywał w tenisa.
to nie ten stołeczek, ale był podobny
Uwaga! Jeśli coś się Wam spodoba, a będzie odpowiednia okazja – wykorzystujcie te teksty lub ich fragmenty. Macie moją zgodę.
W miarę jak płyną lata,
mężczyzna ciut się zmienia
i coraz częściej szuka
czegoś do posiedzenia.
Gdy będziesz już zmęczony
po siódmym, ósmym secie,
nie przejmuj się i przysiądź
na pięknym taborecie.
Na grzybach, czy na rybach
lubo na „ lwybach” w lecie
przyjemniej jest, niż kucać,
zasiąść na taborecie.
A to upominek pod postacią LAURKI – wskazane jest umieszczenie kolorowego tekstu na ozdobionej czymś tam ( fotki, rysunki?) planszy. Ta była napisana dawno, dawno temu. Poznacie po treści.
Nie możesz za bardzo chudnąć, nie masz prawa tyć !
Zrezygnujcie ludzie z cukru, tłuszczu oraz soli !!
Przesłodzicie i już wiecie – dlaczego was boli.
Przesolicie, strach powiedzieć co was później czeka.
Och ! Jakiż to okrutny jest żywot człowieka !!
Co tu robić, czym się żywić i co pić ?
Nie można za bardzo chudnąć, nie wypada tyć !!
Kochani, czy jesteście na to gotowi,
żeby odejść z tego świata tacy zdrowi ??
PS. Cukrzę, solę z umiarem, jak lubię,
czasem sobie golonkę lub boczek poskubię
i radośnie roztrwaniam na nie większość renty,
raźnym kroczkiem omijając suplementy.
Mąka, jajco, zsiadłe mleko, a na wierzch DUŻO CUKRU !!
Kiedyś dobremu znajomemu, amatorowi pewnych filmów, dobrego jedzenia , a zwłaszcza gorącego boczku (pieczonego przez żonę ) dostarczyłam z okazji Imienin WIELKI BIAŁY PÓŁMISEK. Wokół brzegu dodałam napis ( farbami do porcelany ) o tej treści :
Gdy głód doskwiera w trakcie thrillera, to nałóż na mnie, a czekam drżący… BOCZUŚ GORĄCY
( to taki pomysł na prezent- można zawsze zmienić filmy i potrawę. )
Lubię różne kalendarze. Pamiętacie takie ze zrywanymi kartkami ? Znałam dom, w którym prawo do zerwania kartki należało do PANA DOMU – zdzierał, przeglądał i jeśli był tam przepis kulinarny oddawał żonie, a jeśli, co się zdarzało, jakieś ciekawe informacje o świecie – głośno odczytywał rodzinie. Np : Czy wiesz, że…zawartość tlenu w powietrzu nad trawnikiem jest średnio wyższa o 1,5 proc.niż nad ulicą? Czy wiecie… że dwudyszne to podgromada ryb mięśnio – płetwych oddychających w czasie suszy powietrzem atmosferycznym ? TE kalendarze widywałam w wielu domach, gdzie nie dochodziła nawet prasa. Wspaniale pełniły rolę dodatkowego źródła wiedzy. Tak właśnie wyglądały zrywane kartki.
Jest w Warszawie 63 lata. I niech sobie będzie. Właśnie się przegląda w lustrze i podziwia własny, tajemniczy wizerunek. Dajcie mu spokój ! Ktoś chciałby go zburzyć ? Ukarać dziecko za grzechy ojców ? To taki apel prozą – on powinien nam o czymś przypominać. Niech stoi.