Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,
Autor: kryzab
Siedzi baba przy parapecie,
ogląda świat i o nim plecie.
Życzę nam wszystkim miłości i zrozumienia od innych, i dla innych. Życzę wzajemnej życzliwości. Życzę nam wszystkim zdrowia, żebyśmy mogli jak najdłużej cieszyć się pięknem naszej Ziemi, dopóki jest i ono, i my, bo nie wiemy… Życzę nam wszystkim dni bez większych trosk i spokojnie przesypianych nocy.
Dziadek z wujkiem Irkiem oprawia choinkę,
obsypali igiełkami kuzyneczkę Lilkę.
Irek młotkiem stuka, dziadzio gwoździ szuka
i za chwilę, jak co roku któryś stłucze kciuka.
Wieszać lampki najpierw! – tata łańcuch szarpie.
Już tężeją galaretki na półmiskach z karpiem.
Pierogi nadziane, obrusy wyprane,
kurze starte, a podłogi świeżo pastowane
Babcia w kuchni siedzi nad talerzem śledzi
i tylko przez wzgląd na gości, z ościami się biedzi.
Talerze podane, kapusty podgrzane,
na kryształach się panoszą makowce spękane.
Stryj w fotelu ziewa, ktoś kompot rozlewa,
córka Basia smaży dorsza, teść się o coś gniewa.
Już zupa grzybowa prawie jest gotowa,
szwagier nie chce ze śmietaną, twierdząc, że niezdrowa.
Ciotki przyjechały, dzieci się schowały,
a na środku stołu czeka opłateczek biały.
Przy tym pięknym Święcie każdy ma zajęcie,
tylko mama w cud – sukience strzela selfie z zięciem.
Już gwiazdka na niebie bardzo jasno świeci,
zasiadła cała rodzina, babcie, ciocie, dzieci.
Ktoś tam zerka na prezenty ustawione rzędem –
Nie tak szybko! – krzyczy dziadek – jest czas na kolędę!
Dzień Ryby został utworzony w Polsce, w roku 2003 przez Stowarzyszenie EMPATIA. Organizowane w tym dniu akcje, happeningi i wystawy mają być inspiracją do działań związanych z ochroną ryb.
To wspomnienie sprzed wielu, wielu lat i znów w nawiązaniu do Magazynu GW, pana Probierczyka i jego zabaw literackich „Czytelnicy do piór.”
Instrukcja brzmiała: – Upleść wierszyk z zasłyszanych w kolejce „po coś” rozmów. Ostatnie zdanie miało być myślą i początkiem nowej zwrotki. Wydrukowano mi dwa, bo jeden podobał się bardziej Probierczykowi, a drugi jego ŻONIE. Dziś nie ma kolejek, nie ma barwnych rozmów kolejkowych. SĄ ? Jesteście pewni? Tylko nie w kolejce, a w tłoku? Trzeba stanąć i posłuchać? A nie zgniecie ktoś starszej pani? To spróbuję, bo jestem ciekawa rozmów w tych nowych, lepszych czasach.
W kolejce – I
Dzisiaj karpie, proszę pani, to już nie są karpie,
hormonami napasione i to mamy jeść?!
Tak, tu stoję, oczu nie ma? Co się pani szarpie?
Czy to trzeba tak rozrabiać, mącić, mieszać, gnieść ?
…Że to trzeba tak rozrabiać, mącić, mieszać, gnieść!
Nienawidzę tej roboty, nabędę gotowe
w tej cukierni przy Wiatracznej. Polecił mi teść,
zresztą, dużo nie nakupię, bo to nie za zdrowe…
…Dużo tego nie nakupię, bo to nie za zdrowe,
brat to palec sobie spalił, ciotkę podtruł dym,
sąsiad z dołu od wybuchu stracił nawet mowę…
O! Wycieczkę wywiesili – Paryż, Moskwa, Rzym!
…O! Wycieczkę wywiesili – Paryż, Moskwa, Rzym!
Mnie już na to nie nabiorą, raz im się udało!
Stef, opowiedz no tej pani, jak skończyłabym,
cud, kochana, cud prawdziwy, że wyszłam z niej cało!
Wspomnieć należy też o GÓRNIKACH, których serdecznie tu, z powierzchni pozdrawiam i życzę im, żeby pozostawali na niej coraz dłużej, a coraz krócej pod nią.
Z OKAZJI… IMIENIN BARBARY – 4 GRUDNIA
Ta rymowanka Imieninowa była przeznaczona dla pewnej konkretnej BASI, z którą czasem wymieniałam się różnymi wierszydełkami. Tekst zdradza co prawda, skąd Ta Basia pochodzi, ale jest na tyle mglisty, że nikt do niej nie trafi, a ci, co się domyślą, to się domyślą. Umieszczając tę rymowankę 4- go Grudnia – mam tym razem na myśli wszystkie BARBARY, bo lubię to imię i lubię BAŚKI. Życzę im zatem, aby zawsze mogły znaleźć powody do uśmiechu. Baśki, trzymajcie się !
DO PEWNEJ BASI
Dziś – BARBARY.
Powiem Wam:
Jedną świetną Baśkę znam.
Blisko – bo w poznańskiej gminie
zalęgła się nam w rodzinie,
i stąd cały kram. Jakaż ONA ?
Zdradzę Wam:
Jest jedną z najmilszych dam.
Jadem – rzadko kiedy pluje,
gna przez życie, lecz hamuje
i nie lubi plam.
Uśmiech ? MA.
Oznajmiam Wam:
Najpiękniejszy jaki znam.
Śmieje się jak letni dzionek.
Śpiewa ? Pięknie. Jak skowronek.
(a słuch niezły mam)
W Dniu Imienin
szepnę jej:
Widzisz gdzieś głupotę? Lej !
Spotkasz mądrość ? Stań z szacunkiem.
Nie zaprawiaj się złym trunkiem,
trochę kasy miej.
Basiu Miła,
zdrowa bądź!
Czasem, gdzieś na łące siądź,
W niebo spójrz – i tu rzec muszę:
Zaczekaj na własną duszę,
co złe, myślą strąć.
ŻYCZENIA DLA WSZYSTKICH BARBAR
W Dniu Barbary, rzucam gary
i piszę życzenia:
Niech się Basi już, od dzisiaj zło na dobro zmienia.
Miej zarobki należyte,
noś obuwie przyzwoite
i niech waga ci nie wzrasta
od głupiego kęsa ciasta.
Wybij wrogów, użyj rogów,
gdy ktoś Ci podskoczy,
niech się zgłosi, ten, co czeka
i spojrzy Ci w oczy.
Klnij, gdy trzeba, leć do nieba, gdy masz dni radości
i niech Cię omija nuda, smutki oraz mdłości.
Powtarzam: Jeśli spodobają Wam się chociażby fragmenty różnych życzeń i rymowanek umieszczanych w tym rymo-blogiku i chcielibyście ich użyć dla kogoś, lub przeciwko komuś – nie mam nic przeciwko temu.
Sceneria: Z tyłu stajenka. Święta Rodzina z Jezusem w żłóbku. Po jednej stronie sceny oświetlony punktowo stolik, przy którym siedzi ziewający policjant. Po prawej i wokół stajenki stoi kilka wolnych krzeseł, na których będą siadać kolejne wchodzące na scenę osoby. Kilka osób ( chórek) stoi przy stajence.
Policjant:
Która to już godzina dyżuru w tej budzie ?
Przerzucam dokumenty i marzę o cudzie,
żeby nic się nie stało, bo jestem zmęczony. (znów ziewa)
Żeby nikt się nie upił, nie kradł, nie bił żony,
i żeby nikt nie napadł na innych tej nocy,
ale ludzi nie zmienię. To nie w mojej mocy.
Pewnie coś się wydarzy, muszę wyjść na chwilę,
dzielnicę skontrolować, a papierów tyle… ( i znówziewa)
Raportów stos czeka, ach, wypełnię potem…
No…sprawdzę, co się dzieje i wrócę z powrotem. (wstaje, ożywia się)
Co tam się dziwnie świeci? Łuna! Coś się stało?
Coś słychać! Też słyszycie? To dziecko płakało? (szybko wychodzi)
(chórek cicho śpiewa pierwszą zwrotkę kolędy „Jezuś malusieńki”)
Nadchodzą dwie osoby.
Osoba I :
Ponad dwa tysiące lat temu narodził się Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel. Wielu na niego czekało, wielu o Nim nie słyszało, ale On przyszedł na świat w Betlejem, w mieście Dawidowym, w Judei. I leżał w żłóbku, na sianie, bo innego miejsca dla Niego nie było.
( zapala się światło punktowe nad stajenką, chórek śpiewa pierwszązwrotkę kolędy „Nie było miejsca dla Ciebie…”)
Osoba II :
Przybywają różni, żeby GO powitać. Z różnych świata zakątków. Jedni otwierają serca i radują się szczerze, inni – chcą Mu się pokazać i zaznaczyć, że ON ich też dostrzec powinien, jeszcze inni prośby różne do Niego wznoszą, a są też tacy, którzy niczego nie rozumieją. Ale prawie wszyscy zatrzymują się chociaż na chwilkę. Prosimy, wejdźcie.
( nadchodzą kolejno zapowiadani przez osoby goście, wygłaszają swoje kwestie i siadają na przygotowanych krzesłach)
Osoba I: Pierwsi już biegną. Jest ich trzech. Królowie? Tak, trzej „królowie” raperzy:
Raperzy: –
To my, to my
królowie – raperzy,
to, bzdura, gdy mówią,
że raper NIE WIERZY.
Wierzymy, witamy
na świecie – Małego
Jezusa Chrystusa
dla nas najświętszego.
On serca raperów
rozumie, rozumie,
bo każdy go wita,
jak umie, jak umie.
Nieważne są rytmy,
fryzury i stroje,
a liczy się SERCE
twoje, nasze, moje,
wasze, jego, twoje, moje, serce, wasze, serce, serce…..…( coraz ciszej)
Osoba II:O, a teraz to chyba biznesmeni ( teczki, garnitury, miarowy krok i razem skandują)
Biznesmeni: –
KASA , KASA , KASA , KASA
BIZNES , RYNEK , AKCJE , PRASA…
Dziś – narada i zebranie.
Przetarg, dno, inwestowanie.
Prezes, forsa, grudzień…..święta ??? (na moment się zatrzymują, zdziwieni)
Święta?? Jakie?… Nie pamiętam!…
(mrucząc : kasa, kasa……przechodzą obok stajenki nikogo nie widząc)
Osoba I:Nadchodzi…oj, czyżby to był ktoś bezdomny?
Bezdomny: –
Możliwe,
że coś, kiedyś, gdzieś – przegapiłem.
Możliwe,
że coś, gdzieś, kiedyś – straciłem.
Moje ścieżki się pokręciły,
a nie umiałem sam ich naprostować.
Ty wiesz, jak niewiele chcę teraz od życia,
więc proszę, może Ty, mnie Jezu poprowadź.
Osoba II: O, patrzcie, zbliża się lekarz:
Lekarz: –
Nie zawsze udaje mi się przywrócić komuś zdrowie,
życie zachować,
ale, wierz mi, próbuję, próbuję…
i zawsze będę próbować…
Lecz kiedy…z…ostatnią, niepotrzebną dawką leku
opada mi ręka, to udręka!
Patrzę – bezradny.
Dzień w dzień, noc w noc
i widzę: TY jesteś ostatnią NADZIEJĄ,
może TY masz tę MOC?
Osoba I : –Tego znam, to nauczyciel:
Nauczyciel: –
Witaj, Jezu i powiedz mi, proszę,
jak mam uczyć?
Jak mam UŻYĆ SŁOWA,
aby w naszym kraju, tutaj, na tej ziemi
rosła młodzież mądra, uczciwa i zdrowa?
Nauczałeś, więc rozumiesz wiele
i sam często bywałeś w rozterce
tak, jak dzisiaj my – nauczyciele.
Jak rozwijać umysł, lecz i serce?
I jak zdobyć tę zdolność uczenia,
żeby człowiek świat na lepszy zmieniał.
Osoba II: – Ktoś znów idzie, ale dosyć dziwny
Dziwak: –
W mym życiu – tak jakoś wypadło,
że jestem, podobno, DZIWADŁO.
Ludzie tak mnie przezywają.
Jedni – patrzą dosyć przychylnie, inni – obrażają.
A ja, dzień Twych narodzin witam wciąż z radością !
Bo wiem, że nas – dziwaków obdarzasz też miłością. Dziękujemy.
Osoba I: Ach, jestem pewna, idzie tu uczennica
Uczennica: –
Panie Jezu, ja się jeszcze uczę
matematyki, fizyki, no i…chemii.
Wiem już, co to jest całka, pierwiastek,
spółgłoska i ile jest kontynentów na Ziemi.
Wiem, jak są zbudowane kości
i co jeść, żeby było zdrowo,
i znam też trudne słowa, takie jak:
frustracja, abnegacja i…czadowo.
Lecz wiem, że jeszcze nie wiem: JAK ŻYĆ?
Mam dużo wiedzieć? Dużo czuć? Dużo posiadać,
czy po prostu być?
Ty, Jezu jesteś przecież też nauczycielem,
I o nas, ludziach, wiesz tak wiele.
Ucz nas dalej, jak żyć. Jak żyć?
Jak żyć bez wielkiego gniewu, bez złości,
bez kłamstw, bez zawiści, bez zazdrości.
Osoba II:- Nadchodzi…zaraz..chyba to kobieta interesu
Bizneswoman: –
Pokłonię Ci się Jezu…nisko
Jak widzisz – właściwie mam już wszystko:
Zrobiłam karierę…mówią, że ostra ze mnie bizneswoman.
Pieniądze? Leją się jak strumień!!
Ciuchy, podróże, dacze…bo mam, mówiłam już? Duże dochody!
Ostatnio zmieniłam cztery samochody.
Odwiedzam w lecie Maderę, Paryż, Lazurowe Wybrzeże…
po prostu stać mnie na wszystko.
A jednak….mogę szczerze?
Czegoś…mi…chyba…brak
I wszystko jest nie tak!
Właściwie, to mnie nic nie cieszy,
czas tak pędzi, człowiek wciąż się śpieszy,
za czymś się rozgląda, ciągle czegoś chce…
Może TY wiesz, Jezu
dlaczego jest mi w życiu źle?!
I czego mi do szczęścia brak?
Coś mówisz? Słucham…mów głośniej, tak ? ( nadsłuchuje i ze zdziwieniem powtarza)
Miłości? Miłości? Do innych ? Od innych? Miłości? Miłości…
Osoba I:– Zerknę, jak dużo jeszcze osób tam czeka ( wstaje, patrzy za kulisy) O, to już chyba ostatnia, kto to jest ?
PRYMUSKA
Jestem prymusem i wyznać muszę,
że bardzo lubię prymusem być.
Gdy ktoś mi dwóje czasem wpakuje…
to…Jezu..chce mi się wyć !!!
Zmarszczyłeś czoło.
Nie jest ci wesoło.
Jak pojąć, Jezu, twój znak?
Pytasz, bez słowa, czy jestem gotowa INNYM POMAGAĆ ?
No….TAK, Jezu, postaram się, TAK !
Wchodzi policjant: –
No, wszystko sprawdziłem.
Dziwne, ale nie dzieje się nic złego,
wszyscy chyba witają tego małego,
no, jak mu tam…Jezusa Chrystusa Pana.
Będę już czuwać do rana,
niech ta noc będzie już cała taka spokojna i cicha.
(chórek śpiewa pierwszą zwrotkę kolędy „ Cicha noc”)
Miło, jeśli na scenę wyjdzie teraz osoba, złoży wszystkim obecnym ciepłe życzenia świąteczne i zaprosi do wspólnego odśpiewania kolędy „ Pójdźmy wszyscy do stajenki”
Jeśli daję tu fotografie rozmaitych WYTWORÓW, to nie po to, żebyście je podziwiali. Jeszcze nie zwariowałam do końca. Liczba pięknych rzeczy, które ludzie są w stanie ( i z czego) zrobić jest tak oszałamiająca, że to przekracza już, moim zdaniem, nasze możliwości dotarcia do większości z nich. Moim zamiarem jest podrzucenie kilku takich, czy innych pomysłów, które być może zachęcą rodziców, dziadków, opiekunów do zabaw z dziećmi – WSPÓLNYCH – takie są mile widziane przez wszystkich, a ich wychowawcza, edukacyjna i emocjonalna rola jest jest nie do przecenienia. No, tak znów tu powiało i to nie pierwszy raz (i nie ostatni) jakimś swądem dydaktycznym – babcie często to robią, co nie znaczy, że nie mają czasem racji. A więc, do roboty:
Modelina : zbliża się czas dawania upominków, no, to z tej mojej ulubionej modeliny mamusia może ulepić ulubionąBAJKĘ dla córki ( lub dla synka), a może i dla męża, (tylko jaką?) Ta poniżej jest chyba wszystkim znana?
Zabierzmy się teraz za BIŻUTERIĘ– polecam wisiorki z różnymi ozdobami (kształtujemy, gotujemy, wklejamy wcześniej wymyślone ozdoby, bryzgamy bezbarwnym lakierem i wieszamy np. na gotowych sznureczkach). Zupełnie nieźle wyglądają te wisiory na letnich koszulkach. Można też wykombinować ciekawa broszkę – ale ta wymaga sprytu przy wklejaniu w nią zapinki.
Te mają wmontowane kolorowe szkiełka, łatwo je kupić.
Skoro jesteśmy przy broszkach, to chyba pamiętacie, że jeszcze niedawno były one szalenie modne w pewnych kręgach politycznych. Nie mogę się powstrzymać i muszę wam opisać pewien upominek, który wysłałam, (było to, co prawda 2 lata temu) do kilku pań w rodzinie. Każda z nich dostała broszkę wpiętą w róg „urzędowego pisma.”Takie broszki można znaleźć w sklepach z niby-antykami. Przykład – na fotce. Był to dodatkowy upominek gwiazdkowy.
Pismo nr. TzM/ 4 /poz.war.pl.bena/16
N R M czyli Narodowa Rada Mikołajów przy Premier Beacie Szydło
ODEZWA DO POLEK
Każda Polka, bardzo proszę
ma od dzisiaj nosić broszę.
Na sweterku, na jesionce,
na żakiecie lub garsonce.
Jeśli chce, niech wepnie, proszę,
w szalik, w trepy lub w bambosze.
Zgodzę się też na berecik,
chustkę, bluzkę lub kaszkiecik.
W spodnie też ją wsadzić można,
ale, Polko, bądź ostrożna,
bo jak zapniesz ją niechlujnie –
to cię kujnie !!
Broszka – PATRIOTKI ZNAK?
Odpowiadam: – WŁAŚNIE TAK !
Ps. A trzymać ją na firance pozwoliłam tylko Dance.
Z upoważnienia N R M:
/ . .xxx . . . . . . . . . . . . . . . /
W załączeniu : Broszka
Czas na makaron– może wasze dzieci robiły już takie zabawki na choinkę, jeśli tak, to wiecie, że konstruowanie przedziwnych form z różnych makaronów jest bardzo twórcze i bawi się świetnie cała rodzina.
Potrzebne: makarony, klej, złoty ( albo inny) lakier samochodowy lub inny „bryzgacz,” sznureczki do zawieszenia. Lepić, złocić, wiązać i gotowe. Poważnie zainteresowani niech się wcisną na jakąś stronę w sieci np. w Google’u „zabawki z makaronu” Tam dopiero jest co oglądać!! Cudeńka.
Z okazji….natknięcia się na przerażające statystyki dotyczące zgonów i zatruć wśród młodych ludzi biorących różnego rodzaju używki.
To nie będzie nic wesołego. To jest smutne. To JEST przerażające. Przeczytałam właśnie o kampanii społecznej przeprowadzanej (od 19 Listopada 2018r) w Poznaniu przez Stowarzyszenie Pedagogów Społecznych „RIPOSTA”. Na billboardach i tablicach widnieją pod hasłem „Dopalacze to nie bajka” odmienione, znane wyliczanki. Mają przerażać. Zacytuję:
„Na górze róże, na dole trup, do ceny dopów wliczą ci grób.”
” Stary niedźwiedź mocno śpi, już się nie obudzi.”
Wiem, takie akcje były, są i mam nadzieję, że będą nadal przeprowadzane. Wiem, zawsze byli, są i będą młodzi ludzie, którzy niezależnie od takich akcji czy przestróg –WEZMĄ. To nie pora i miejsce, żeby rozważać dlaczego tak się dzieje. TU i TERAZ – włączam się tylko do tej kampanii z równie paskudnymi moimi wierszydłami, które kilka lat temu wisiały przez jakiś czas w szkole – z okazji podobnej akcji. Może się komuś przydadzą?
NA R K O T Y K I
Piosneczka dilerka
Kup pastylkę! Kopsnij szluga!
Po co ci nauka długa?
Po co nudne, trudne życie?
Ja je skrócę znakomicie.
Po pastylce – zniewolony, lekko tylko odmóżdżony
nie wpadniesz już, brachu w dół, będziesz się czadowo czuł!
Zero – odpowiedzialności, fajne zwidy, moc radości
i świat cały u twych stóp. Mocny finisz, piękny grób!
Nic się nie bój, śmierć trwa chwilkę!
Daj se w żyłę! Kup pastylkę!
Ty się strujesz – mi to zwisa.
Ja – zarabiam na morrisa!
A jak sprzedam dopalacze, wy – już w ziemi, ja – mam daczę.
A L K O H O L
Kulturalny Kazio
Widząc raz pijaka w rowie
Kazio rzekł do Wicia: –
Jak JA piję – leżę w domku! Ten, tu, nie zna życia!
Jak JA piję, to z kulturą, pośpię, no i spoko.
Tak się stoczyć!? To frajerstwo, MNIE w rów nie zawloką.
Nie minęło latek wiele, a nasz kulturalny Kazio
leży, owszem, lecz nie w domku, ale na cmentarzu.
Ot, obrzękła mu wątroba i zsiniał na twarzy.
Frajer! Sądził, że co innym – JEMU się nie zdarzy!
N I K O T Y N A
Och, Drodzy ! Na temat nikotyny i jej „feralnej” roli w życiu człowieka ( dobry szkolny temat lekcji, czyż nie ?) zrobiliśmy kiedyś apel pt.„Dzień Pogrzebu Papierosa”. Były krótkie informacje o mniejszej wydolności organizmu (a w tej szkole wszyscy grali w piłkę), i o czyhających wszelkich chorobach, demonstracja (b. sugestywna) rysunku płuc palacza. Wykrzykiwano hasła: „Kto pali Marlboro – wątrobę ma chorą!”. „Kto wdycha KENTY za krzakiem – będzie miał spotkanie z rakiem”, „Kto wciąga ELEMY – straci głos i będzie niemy.”„Pogrzebano” w czarnej torbie cały stosik paczek papierosów (pustych). Muszę przyznać, że było całkiem wesoło. Zebrani uczniowie spoważnieli w momencie, w którym na scenę „wsnuła” się grupka ubranych na czarno postaci o bladych (kreda) twarzach i wielkich cieniach (czarna plakatówka) pod oczami, która smętnie i ponuro odśpiewała „song.” Taki WPROST. ( melodia i motyw pożyczony z „Niech żyje bal…”)
SONG
Pal, koleś, pal!
I w swym życiu już tego nie zmieniaj,
a nagły zgon
skreśli twoje najprostsze marzenia.
Pal, koleś, pal!
Już rodzina po tobie rozpacza,
krótki twój bal,
tak jak życie każdego palacza.
Cuchnie ci z ust,
żółta skóra i głos nie wesoły,
otępiał mózg,
a na płucach kożuszek ze smoły.
Włącz się w nasz bal,
bo to życie to bal jest nad bale,
palaczy żal,
drugi raz nie zaproszą ich wcale.
Włącz się w ten bal,
jeszcze drzwi masz do zdrowia otwarte,
orkiestro graj,
Życie wszystkich jest przecież coś warte. ( mrucząc, śpiewający „zesnuli” sięze sceny)
Nie przypuszczam, żeby ci, którzy palili – przestali, ale warto chyba robić takie akcje w różnej formie, chociaż wszystkim wiadomo, że problem leży gdzie indziej, a jego rozwiązanie nie zależy od liczby tego rodzaju kampanii.
Dziś propozycja scenariusza na występy Bożonarodzeniowe – dla dzieci i młodzieży szkolnej. Publikuję ten tekst miesiąc przed Świętami, żeby ci, (rodzice,wychowawcy, nauczyciele, dzieci) którym się to spodoba mieli czas na jego ewentualne przygotowanie. Możecie sami wymyślić scenografie, coś tam zmienić, poprzestawiać – proszę bardzo.Drugą, krótszą propozycję znajdziecie na początku Grudnia w ” Z okazji…”Czy to było wystawiane? TAK. Sprawdziło się? TAK.
RZECZ O HERODZIE
Sceneria: Na środku tradycyjny żłóbek ze Świętą Rodziną.
Po bokach stoją Aniołowie. Z tyłu oświetlona choinka.
Rodzina siedzi. Jest ciemno, chwila ciszy i z kompaktu leci
kolęda wzmocniona chórem szkolnych „aniołów” –
„ Bóg się rodzi, moc truchleje”
Rozjaśnia się światło, na scenę wchodzi grupka uczniów
wtórująca aniołom. Stają po bokach sceny.
I osoba: – Od ponad dwóch tysięcy lat
nadzieja w nas się budzi.
Rok w rok, w grudniowym świetle gwiazd
przychodzisz TU – do ludzi.
II osoba: – I znów próbujesz zmienić świat
na lepszy, na mądrzejszy.
Od ponad dwóch tysięcy lat
TEN dzień jest najpiękniejszy.
III osoba:– A z pierwszą gwiazdą idzie noc
zimowa, jasna, święta…
Każdy z nas – czuje w sobie moc
i łagodnieją zwierzęta.
IV osoba: – Bo nadszedł właśnie ważny czas,
na który świat wciąż czeka,
gdy najjaśniejsza z wszystkich gwiazd
wita Jezusa – Człowieka.
Chór śpiewa „Wśród nocnej ciszy (do słów : …przywitać PANA…)
Na scenę wpada nerwowo wściekły HEROD i krzyczy, machając rękami:
HEROD: – To ja !! To ja!!! To ja!
To miało być o mnie, o mnie !
Bodaj to wszyscy diabli!
Wysłałem tylu strażników,
żeby GO wreszcie dopadli!
Tego niby- króla, niby syna Boga!
Anioł I : – Czy cię nie ogarnia trwoga ?
Herodzie!! Co to za zachowanie ?!
Jest zapisane, co się stanie,
a przy tej porcji nienawiści-
TWÓJ sen o władzy się nie ziści!
ON – czym innym całkiem rządzi!
Jest serc ludzkich królem….
Herod: – Przyznaję to, choć z wielkim bólem.
Zresztą, ON tak naprawdę nie ma pojęcia
co JA bym zrobił z taką władzą
( gdyby była do wzięcia ! )
ON nawet nie wie, co to PRAWDZIWA WŁADZA,
a z tą wszech- miłością po prostu przesadza !
I tak ma wyglądać to całe panowanie ?
Podobno król, a tu marznie na sianie…
Anioł II: – Ech, Herodzie, Herodzie, ty naiwny panie!
ON – dla miłości umrze…
ON – dla miłości się rodzi……
Herod : – Aaa…umrze ? Świetnie!!
Niech sobie trochę porządzi
co mi to w końcu szkodzi !??
Anioł III : – Niczego nie rozumiesz, oj, ty…ty…
Spójrz. To do NIEGO będą zawsze szli !
Popatrz! Garną się tu ludzie ze świata całego.
Herod: – Niech idą, niech idą, niech idą,
I cóż dostaną od niego ?
Co w ogóle z takich niby- rządów ludzie mają ?
Anioł III : – Postój tu chwilę i popatrz,
może dotrze do ciebie, co dostają,
o co proszą, a co sami dają.
Herod: – O, faktycznie! Nadchodzą tu nawet jacyś królowie!
Nie wiedzą chyba, co czynią i co im w ogóle chodzi po
głowie?
(wolnym krokiem wchodzą na scenę królowie, a chór zaczyna śpiewać:
„ Mędrcy świata, monarchowie „ do słów – już się w świecie szerzy…..)
Król I : – Przyjmij złoto, nowo – narodzony,
wiem, że go nie zatrzymasz dla siebie. Rozdasz.
A to tak, jakby moja rozdała je ręka….
Złoto, Jezu, to w końcu udręka
i tyle ono warte, ile dla biedaka strawa…
Herod: – No, nieee! Uszom nie wierzę! Ładna mi zabawa !
Armii nie wyposaży, wrogów nie przekupi,
własne złoto oddaje! To wariat ! I głupi!
A dwaj następni, co tam wydziwiają ?
No, nieeee! Cenną mirrę i kadzidło mu wręczają?!
Od kiedy tak się rozpieszcza małe dzieci ?
Królowie (razem) – Niech dym ofiarny z kadzidła prosto w górę leci,
te dary to dla ciebie, Jezusie, w ofierze,
to nasze przyrzeczenie : Będziemy trwać w wierze.
(Aniołowie śpiewają zwrotkę „Mędrcy świata, złość okrutna…)
Herod : – No, tak…niestety…świat cały stanął na głowie,
jeśli jakiemuś dziecku, poddanemu, dary składają sami
królowie !
MNIE – do tego nie zmuszą.
Niech się cieszy, że się przed moim mieczem uchował,
a ręczę, że i tak będzie tego żałował.
Anioł I (trochę rozzłoszczony) : – Milcz wreszcie, Herodzie,
albo wracaj skąd przybyłeś !!!
Herod: – Ja się tylko temu wszystkiemu dziwię,
ty się nigdy nie dziwiłeś ??
A teraz, któż to nadchodzi ?
O !! Wręcz ludzka podąża tu rzeka,
A ci, na przedzie, cudacy, to chyba z bardzo daleka ?
( wolno nadchodzą: Góral, Pomorzanka i Ślązak )
Anioł II:– Tak, idą z daleka, ze słowiańskiego kraju,
chyba będą go o coś prosić…nie…nie tylko…
O! Oni także mu coś dają ?!
Ślązak: – Żeby wolno było prosić o cud w tej stajence,
(daje węgiel)) to bym skłonił się i błagał; – Nie odchodź już więcej.
Troszkę ziemię my nadpsuli, dym się nad nią snuje,
a bez ciebie, panie Jezu, gorzej się rychtuje.
Pomorzanka: – I my pięknie zapraszamy, zostań tu w gościnie
(daje kocyk) zamiast w sianku, pościelimy w puchatej pierzynie.
Każdy z nas, tu, na Pomorzu już na ciebie czeka,
bez twych nauk, twej miłości – marny los człowieka.
Góral : – Witaj, Jezu i nie wracaj w wierchy zniebieściałe,
(daje ser) ostań z nami, góralami, panocku, na stałe.
Kiedy sobie tam bacujesz na samiutkiej górze,
tu, bez ciebie wnet się lęgną wilcy w owczej skórze.
Herod: – CUDACY! CUDACY ! CUDACY!
Skąd się dziś biorą tacy ?
Nie proszą o srebrniki, urząd, stanowisko…
Pragną, by to dziecię było przy nich blisko…
Wszystko to, jest doprawdy co najmniej dziwne,
niezrozumiałe, bez sensu i jakieś naiwne…
Dzieciak tak tu sobie leży, nie powiem, grzeczny,
fakt, że dla nikogo chyba nie jest niebezpieczny,
ale z czego oni tak się cieszą, czemu tak witają?
I te dary przynoszą i jeszcze mu śpiewają ?
Anioł I : – No…..tak, ciebie nikt tak nigdy nie witał,
nie zaśpiewał dla ciebie, nawet o zdrowie nie spytał…
szkoda…..ale co TY masz do zaofiarowania ?
Groźby, cierpienia, lochy i mnóstwo pustego gadania.
Dla tych, co STRACHEM rządzą – krótkie panowanie,
ten, co włada z miłością – na wieki wśród nas zostanie.
Herod: – Anielskie mamrotanie !
Ciekawe, kiedy się skapują,
że te rządy, to całe durne królowanie,
ta miłość , to dobro – to zwykłe bajanie.
To bzdury, bzdury i raz jeszcze bzdury!
Nikt bowiem nie zmieni człowieczej natury,
jeśli by się to komuś udało, fakt, była by to REWELACJA !
Anioł II : – Racja, Herodzie, święta racja!
Jak na to wpadłeś ??
( i dalej ,poważnie i uroczyście):
REVELATIO DEI – Boże Objawienie
budzi w nas nadzieję na dusz odkupienie.
Wszyscy grzeszą, lecz Chrystus rozbudza sumienie.
Przebaczenie i miłość – zło na świecie kruszy,
a ON z miłości umrze – także dla TWEJ DUSZY !
Herod : – Dla mnie też ? Co to znowu za ględzenie?
Czy ja też mam nadzieję na grzechów odpuszczenie ?
Czyżby ? Mnie też przebaczy ? Dla mnie też umiera ? (anioły potakują)
Coś …mnie mdli w środku, grzechy?
Coś mnie tu uwiera? Zaraz… pomyśleć muszę…
To dusza ?? Czy JA mam duszę?
Może. Może? Skąd te dziwne myśli ?
To chyba przez tych wszystkich, co tu dzisiaj przyszli (pokazuje cała salę)
A…jednak… jakoś… nie czuję już do niego
tej …hm…niena …nienawiści?…
Więc chwilę przy nim postoję. Czy mogę zaśpiewać z wami ?
ANIOŁY: – TAK, TAK chodź, na to właśnie czekamy! ( wszyscy śpiewają„Pójdźmy wszyscy do stajenki”)
K O N I E C
A takie szopki z modeliny lepione łapkami dzieci nieźle się sprzedają na przedświątecznych kiermaszach