Z okazji…Dnia Wędkarza – 23 Czerwiec

Dzień Wędkarza – to święto społecznościowe, ustanowione w marcu 1950 roku z okazji powstania Polskiego Związku Wędkarskiego. Do roku 2007 wędkarze obchodzili  ten dzień 19 Marca, a w następnych latach już 23 Czerwca. Umieszczam odrobinę wcześniej i w „Rozmaitościach”,  bo jutro jest znacznie ważniejszy Dzień Ojców i należy mu się osobny wpis w ” Z okazji…”

Przymuszewo 2011 028

Spokój. I w tej chwili nie myślę już wcale

o tym, że przyszłam tutaj, aby złowić rybkę.

Spokój. Zmarszczyły się w falbankę drobne fale.

Mogą po nich szusować nartniki szybkie.

Plusk. Gdzieś bardzo blisko bóbr dał w wodę nura.

Zamęt, wir…i widzę płynące zaskrońce.

Nagły cień, ech, niegroźny, przeleciała chmura,

i na króciutką chwilę otuliła słońce.

gł-jesień 2013 005

IMG_4430       pławna 2013 112

O, szmaragd – zimorodek wzdłuż nurtu przemyka.

Zafurkotało ważki roziskrzone skrzydło.

Patrzę głębiej. Jest bąbel.To pałac topika.

Sam wnosi tam powietrze! Że też mu nie zbrzydło!

Stoję na brzegu rzeki, trzymam wędkę w rękach,

a w głowie mi radosna rozbrzmiewa piosenka.

Nie, nie zaśpiewam głośno, bo wreszcie słyszę.

CISZĘ. PIĘKNIE BRZMIĄCĄ CISZĘ.

IMG_0818

wilno,szkoła,maj2011 145       wilno,szkoła,maj2011 141

Słowo do was, niedzielni, nadbrzeżni biegacze:

Krzyczcie sobie dalej: Patrz, ktoś  moczy kija!!

Ja stoję, ale patrzę i  więcej zobaczę,

niż wy w tym szybkim biegu. Bo was, coś omija.

Przymuszewo 2015 132

Kiedyś napisałam rymowankę, też wędkarską poniekąd, a był to okolicznościowy wierszyk, z okazji n-tej rocznicy ślubu naszych znajomych. Jeśli macie jakiegoś wędkarza w rodzinie, to wystarczy zmienić i dopasować imiona. I już.

DLA KASI I WOJTKA

Czy Wojtek – wędkarz jeszcze pamięta,

jaka mu z kija zwisała przynęta

na tych łowach, od których przeszło dni tysiące?

Serce było niepewne, ręce trochę drżące,

gdy zarzucał w toń ŻYCIA. Czekał, aż chwyciło.

Poderwał zgrabnie, lekko, coś na hak się wbiło!

Przyciągnął podbierakiem i zdziwiony – stęka,

bo tu, kurczę, nie sandacz, nie płoć – lecz panienka!

A Kasia roześmiana (bo to była ona): –

Myślałeś, że to stynka? Figa!! To ja! ŻONA!

Księżyc już się wielokroć obrócił na niebie,

a oni ciągle razem i wciąż mają siebie.

Na końcu ma być morał, więc go nie przegapię:

Kiedy jedno zanęca – to drugie się złapie.

Lecz stadło małżeńskie wtedy jest dobrane,

Gdy potrafią się nęcić i łapać – na zmianę!

P1010738

Kotek Psotek i upał

Pławna lipiec 2011 063

Za gorąco, za gorąco, komputer też mi się chyba rozgrzał za bardzo i opornie działa. Może ta nocna burza, podczas której błyskawice latały poziomo między chmurami i pionowo z góry na dół, a grzmoty współbrzmiały grupami – wyprowadziła nas z równowagi?  Powtórzę (z pewną zmianą): – Sorry, taki nam się zrobił klimat. I nie wiadomo, jak to się dalej potoczy. Dziś zatem, tylko kolejna przypowiastka z życia Kotka Psotka. I tylko dla tych dzieci, które to lubią.

Biskupin_10_08 032

                                                        S Y K  I  S M Y K

– Ale gorąco ! – stwierdził kotek Psotek

– Idziemy się wykąpać? – Mruczek zerknął na niego z przebiegłym, kocim spojrzeniem.

– Czy ten upał uderzył ci do głowy ? Koty i kąpiel !?!

– Przecież  ż a r t o w a ł e m – odburknął Mruczek

– Robisz to tak rzadko, że się nie zorientowałem – odpowiedział Psotek.

– W porządku, przecież się nie gniewam, ale mam ochotę rozciągnąć się na nagrzanym pomoście i poobserwować te małe, zwinne rybki.

– Uklejki, tak? – upewnił się Psotek

– U jakiej Klejki ? O czym ty mówisz ? Te smukłe, srebrne, co wyskakują nad powierzchnię wody, żeby złapać jakiegoś owada!

– Uklejki, u k l e j k i ! One tak się nazywają. Wiem, bo czasem towarzyszę Kasi podczas wędkowania. Rozumiesz ?

– Rozumiem, rozumiem, to idziemy ?

,wiosna 2012,ferie,adam 030

Psotek kiwnął łebkiem i oba koty zgodnym truchtem pobiegły w stronę jeziora, weszły na pomost i jednocześnie rozciągnęły się na jego rozgrzanych deskach. Po niebie sunęły powoli białe, puszyste obłoczki, chwilami któryś zasłaniał na moment słońce i wtedy zaczynał wiać przyjemny wietrzyk marszcząc powierzchnię wody.

Obserwacja krążących wokół uklejek nie trwała jednak długo. Obaj przyjaciele znużeni upałem zasnęli.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAObudził ich głośny szum, walenie skrzydeł o wodę i tuż koło pomostu pojawił się Syk, łabędź, który zamieszkał niedawno na ich jeziorze.

– Zawsze masz takie głośne lądowanie? – zapytał niezadowolony z nagłej pobudki Mruczek

– Jak łabędzie myją szyje ? – spytał Psotek i zabawnie poruszył wąsami.

– Spytaj swojej Kasi – zasyczał łabędź i niecierpliwie oznajmił – Dosyć żartów, musicie mi pomóc, jeden z moich dzieciaków utkwił łapą w sieci, tu niedaleko, w zatoce, a ja nie mogę go wyplątać.

– Który ? – zapytał Mruczek

– Oczywiście, Smyk, ten najmniej posłuszny i najbardziej wszystkiego ciekaw.

– Próbowałeś go jakoś wydziobać ? – dopytywał się Psotek – czy coś ?

– Bez skutku. Ktoś musi rozciągnąć oczko w sieci. Który z was płynie ?

Psotek i Mruczek popatrzyły z niepokojem na siebie i jednocześnie głośno zamruczały: – Jak to, p o p ł y n ą ć ? ? !

– Ty raczej nie – Syk spojrzał z rezygnacją na Mruczka – znam babcię Nelę – i nie dokończył, bo odezwał się lekko przestraszony Psotek:

– Rozumiem, że wypadło na mnie, ale jak wiesz, koty nie potrafią p ł y w a ć.

– Żaden problem, wskakuj na mój grzbiet, złap się łapami za szyję, dodam, że jest czysta, a ogon schowaj pod siebie i płyniemy, szkoda czasu.

Psotek nie miał wielkiego wyboru, czuł się trochę z m u s z o n y do tej pomocy, bał się i nie wiedział, czy sobie poradzi, ale był pewien, że nie może odmówić – w końcu chodzi o Smyka, małego, szarego jeszcze, łabędziego dzieciaka. Wstał, rozejrzał się i słuchając ostatnich wskazówek Syka:

– Nie kręć się, nie próbuj łapać ryb, nie spuszczaj ogona do wody, najlepiej przymknij oczy i nie wystawiaj pazurów – wskoczył mu na grzbiet.

 Popłynęli i po kilku chwilach, Psotek poczuł, że przestaje się bać. Syk płynął równo, dostojnie i na tyle wolno, że nie było ani wstrząsów, ani nagłych przechyłów grożących zsunięciem się do wody, co dla Psotka byłoby najgorsze. Otworzył oczy. Woda lekko się zaróżowiła od stojącego już trochę niżej słońca, pływające wokół nich uklejki zostawiały wirując kręgi, a za nimi też się ciągnął długi, wodny ślad.

  OLYMPUS DIGITAL CAMERA             Pławna lipiec 2011 064

Ta dziwna podróż zaczynała się robić całkiem przyjemna, ale przed nimi ukazało się wejście do zatoki i Syk przyśpieszył. Po chwili dobili do zwartej grupy trzcin, wzdłuż których była rozciągnięta rybacka sieć, a w jednym z jej oczek tkwiły obie nóżki szarpiącego się i wyraźnie zmęczonego Smyka.

– Spokojnie, maluchu, Psotek zaraz ci pomoże – odezwał się Syk i jeszcze bardziej zbliżył się do synka.

Psotek wcisnął mocniej tylne łapy w grzbiet łabędzia, chwycił przednimi oczko sieci, rozciągnął i wytrząsnął z niego Smyka. Na chwilę stracił równowagę, zachwiał się, ale zdążył złapać Syka za szyję i usadowić się bezpiecznie na środku grzbietu.

– Uff – sapnął – udało się, teraz odwieź mnie do domu.

– Chyba odpłyń mnie do domu – usłyszał cienki głosik Smyka – łabędzie nie wożą, nie wiesz, czy co ?

– Najpierw mu podziękuj, a potem wygłaszaj swoje mądre uwagi, a o oddalaniu się od rodziny jeszcze porozmawiamy – stanowczo oznajmił Syk i zaczął wypływać z zatoki.

– Dziękuję, kocie – Psotek usłyszał ciche podziękowanie, a zaraz po nim głośne syknięcie: I nie jestem żadnym m a l u c h e m, tato !!

– Ho, ho, ho – pomyślał sobie Psotek – mogą z nim mieć kłopoty, a głośno zapytał: – A gdzie reszta twojej rodziny?

– Dobrze ukryta – odpowiedział Syk i dobił do pomostu, na którym czekał Mruczek.

– Bardzo ci dziękuję, sam bym sobie nie poradził – powiedział poważnie Syk – zawsze możesz liczyć na spacerki po jeziorze na moim grzbiecie – dodał i odpłynął.

– I znów będziesz bohaterem, mój ty przyjacielu – ratowniku – odezwał się Mruczek.

– Nie chcę. I nie mam zamiaru tego nikomu opowiadać, ty też, dobrze ?

– Może masz rację, bo gdyby Kasia dowiedziała się, że pływałeś na łabędziu. . . .

– No, właśnie – przyznał Psotek – mogłoby być trudno

– No. A Betka na pewno zapytałaby złośliwie, dlaczego to JA nie popłynąłem.

– No. To ten dzień będzie tylko naszą tajemnicą, zgoda ? – mruknął Psotek

– Zgoda – odpowiedział Mruczek i obaj udali się w kierunku swoich domów.

Pławna lipiec 2011 076

LIST DO CZESŁAWA NIEMENA – 12 Czerwiec

IMG_7030Dziś są imieniny Czesława, jedne z czterech w/g naszego kalendarza. Pojęcia nie mam, czy Czesław Niemen obchodził i kiedy, swoje imieniny. Ale to nie ma znaczenia, dla mnie to tylko pretekst. Wykrzyczany dramatycznie tekst piosenki ” Dziwny Jest Ten Świat” – z roku 1967 jest ciągle aktualny. Jest to jeden ze wspanialszych apeli do nas, ludzi.Warto go słuchać częściej. Kiedyś słuchałam go z uczniami gimnazjum, co było wstępem do rozmów o relacjach między ludźmi. Posłuchajmy   raz jeszcze.

Jak dziś byś zaśpiewał, panie Czesławie?

Bo… ciągle… Dziwny Jest Ten Świat.

Piszę do Ciebie właśnie w tej sprawie,

bo wiesz, co? Nadał brata – zabija brat.

Nie tylko słowem – tak jak nożem.

Ostrzem prawdziwym, często bez słów.

Świat miał być lepszy – jest jakoś… gorzej…

Gdybyś tak mógł to wyśpiewać znów!

Nadal byś wierzył, że świat istnieje

dzięki tym ludziom dobrej woli?

We mnie, ta wiara ciągle maleje.

A to boli.

IMG_3155

Płonie, wciąż płonie,  ta stodoła,

płoną też ludzie, ptaki, domy, drzewa.

I trzeszczy, trzeszczy wszystko dokoła,

i pytam, kto nam o tym zaśpiewa?

„Zegary nie zmieniły kierunku przemijania…,”

lecz nagle szybciej biegną do celu…,

Kto to wykrzyczy?  Bo dość już szeptania!

Gdybyś to Ty mógł zrobić, przyjacielu!

„Wierzchołek gór nie widzi nadal, na czym się opiera…,”,wiosna 2012,ferie,adam 121

sam byś zobaczył, gdybyś znowu z nami był,

czy ci, co przyjdą mają zaczynać od zera?

Bo po nas –  mówiłeś: – „Pojutrze – szary pył”?     

Do diabła, bardziej niż przed półwiekiem,

nadal bezkarnie rozplenia się zło

i człowiek nadal gardzi człowiekiem.

Uwierzysz w to ?

IMG_3156

I pozwól, że raz jeszcze powtórzę po Tobie:

Przyszedł już czas,

najwyższy czas,

nienawiść zniszczyć w sobie.

                             *

W tekście zawarte są zwroty z utworów Czesława Niemena

” Dziwny jest ten świat”

„Pojutrze szary pył”

„Płonie, płonie stodoła” i „Co po nas”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Atak szynek na rynek

WIEK XX – lata osiemdziesiąte.

Kiedyś, o czym większość z was wie, w trudnych czasach PRL – rząd wprowadził kartki na mięso i jego przetwory oczywiście. Zabawa ta trwała od kwietnia 1981r do l989 r. Potem uwolniono ceny i mięso pojawiło się w sklepach. Ha! Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że to był początek rozbuchanego, acz trochę bałaganiarskiego – KAPITALIZMU ? I do czego doszło? Pytam, oczywiście o sprawy mięsne.

IMG_6996      IMG_6999

WIEK XXI – 38 lat później

W święcie mięsa – istny szał!

Czy to atak na nasz rynek!?

Kto wymyślił, kto nam dał

te potworne stosy szynek?

IMG_6987

Dziś bez tłoku w sklepie stoję,

osób mało, trzy, czy cztery,

patrzę i mam paranoję,

którą kupić do cholery?!:

Szynka Babuni,

Szynka Teściowej,IMG_6994

Szynka Dziadunia,

Szynka Szwagra,

Szynka Stryja,

Szynka Staropolska,

Szynka Polonia,

Szynka Bankietowa,

Szynka Zrazowa,

Szynka Czyżewska,                                         IMG_6986

Szynka z Nogi,

Szynka ze Starej Wędzarni,

Szynka Wędzarza,

Szynka Dymem Wędzona,

Szynka z Kotła,

Szynka Sokołowska

Szynka Wędzona Drewnem Bukowym,

Szynka Krucha,                                           IMG_6985

Szynka Natura,

Szynka Litewska,

Szynka Maryny,

Szynka Wieprzowa Łukowska,

Szynka Mocno Wędzona,IMG_6982

Szynka Doskonała w Smaku,

Szynka Wieprzowa Gosposi,

Szynka z Jakubowej Spiżarni

Szynka Cygańska

Szynka Z Beczki,

Szynka Konserwowa,

Szynka Włoska,                                                    MAM TU ponad  40 SZYNEK.

Szynka Bursztynowa,                                   SPISAŁAM JE TYLKO Z  2-ch  SKLEPÓW

IMG_6981

Szynka Gotowana,

Szynka z Komina,

Szynka Złocista,

Szynka Pieczona,

Szynka Jak za Gierka,

Szynka Biała Tarczyńska

Szynka Konserwowa.                     IMG_6979

Szynka Nie Ze Wsi.

 

 

I ogarnęło mnie zwątpienie

wobec tych szynek różnych wielu,

w końcu…kupiłam tę z napisem:

” Szynka taka… jak z Pe-Er-Elu.”  

                           IMG_6974

Czym się szynka od szynki różni?

Spróbujcie wszystkich, spróbujcie!

Prawdziwy rynek nie znosi próżni –

kupujcie wszystkie, kupujcie!

Kupujcie, kochani, kupujcie, kupujcie,

kupujcie, kupujcie

kupujcie…

Szynkę Służewiecką,

Szynkę Borecką,IMG_6977

Szynkę Surową,

Szynkę Zdrową…

SZYNKĘ.

A co by było, gdyby rynek

nie oferował czterdziestu szynek,

tylko na przykład szynek sześć

i żeby każdą dawało się zjeść,

i żeby każda, nawet trochę krzywa

była prawdziwa?

Co tam panie w internecie?

 Jeśli siedzicie w internecie, to wszystko o wszystkim wiecie, czyż nie ?

IMG_6917

TE PRODUKTY… zapewnią ci szczęście,

TYM… mydełkiem myj się jak najczęściej,

TAK… usuniesz z ucha cały brud,

TYM... załatwisz w twoim aucie smród,

IMG_6913

TYLKO TO… dosypuj do płukania,

TYM… sposobem nie dopuścisz do włamania,

TO… pij na czczo, a nie będziesz miał ciśnienia,

TAK… się Ziuta pozbyła kamienia,

TEGO… użyj, gdy gotujesz sosy,

TYM.. rzecz jasna smaruj na noc włosy,

TYLKO TO…uchroni cię przed rakiem,

CHLEB DOMOWY – NASZYCH CZASÓW ZNAKIEM!

IMG_6915

TAKA… KAWA poprawi ci nastrój,

TO…założysz –  on na wieki – jest TWÓJ,

TYM… wyczyścisz wszystko to, co brudne,

TO… poczytaj, nie jest trudne, ani nudne,

TYLKO TO… ochroni twe jelita,

TEN… szczęśliwy, kto się Google’a pyta.

IMG_6903

zima 2013 109            IMG_6904

Lektorzy własnym uszom nie wierzą…

bo…pod dwójką

w dwa tygodnie, bez wysiłku i wkuwania,

osiem rodzin z tego bloku po chińsku pisze podania.

                      W medycynie jak w kinie…

 

IMG_6890

 

IMG_6894

Och, ortopedzi są  przerażeni…

                          Kolano tak bolało Janusza,

                       że Janusz się prawie nie ruszał.

Skalpel naostrzony, Janusz przerażony, chirurg gotów czeka,

                                 a Janusz ucieka.

  Nie, nie tniemy – woła, biegnąc. Już jest zdrowe to kolano,

          żona mi tu przemyciła kurkumę i oregano!!!

IMG_6898

IMG_6906

                                  To TU… na tej łące

 

                                                  Ziuta odkryła

                                       miętę, która jej talię zwęziła.

           (A zawsze miała spory obwód i już jej groził zawał i rozwód)

          Teraz, (i za to dziękuje Bogu ) wziętą modelką została w Vogue’u.

IMG_6910

Dermatolodzy jej nienawidzą

bo skóra Lusi się nie starzeje.

Smaruje się ino świeżą słoniną – kasę oszczędza i wciąż młodnieje.

                                JUŻ NICZEGO WIĘCEJ WAM TU NIE WYLICZĘ,

                                         proszę tylko: BĄDŹCIE CZUJNI !!

                                                     OCH,  PIERNICZĘ !!

 

 

 

 

Czy są jeszcze pamiętniki?

To są, czy nie ? Czy dziś zostawia się po sobie jakieś ślady pod postacią czasem niemądrych i śmiesznych, a czasem oryginalnych i zagadkowych wpisów w pamiętnik kolegi, czy koleżanki?  Nie ma? Trochę szkoda. Czyli, o ile dobrze rozumiem, jedyną formą przekazywania sobie nawzajem miłych , durnych, czy nawet wrednych słów na „wieczną pamiątkę” są ESEMESY? A może jest coś nowego? Łatwo mogłam przeoczyć. Czy ktoś mógłby mi przesłać na ten temat jakieś informacje?

A tymczasem, przykład  jednego, ubranego w skromną, szarą i trochę już przybrudzoną szatę takiego pamiętnika. I kilka „klasycznych” wpisów. Między nimi natkniecie się na inne, już moje, propozycje pamiętnikowych treści. Jeżeli ktoś, gdzieś, kiedyś wznowi tę modę ( NIGDY, NIC NIE WIADOMO!) może się przydadzą.

IMG_6490

” Co jest w życiu ważne? Każdy Ci to powie:

Mieć przyjaciół, trochę forsy, oraz dobre zdrowie.

A, zamiast Ci  wysłać, w przestrzeń esemesa,

wpisała się na tych kartkach –  kumpelka Teresa.”  ( chyba rozsądne, nie?)

IMG_6493_LI

„Bardzo lubię lody i gwiazdki na niebie, ale jeszcze bardziej lubię, Droga Kasiu, Ciebie.”  ( proste i miłe)

IMG_6492

” Jeżeli, córeczko, chcesz znaleźć szczęście, jest jeden do niego KLUCZ:

Lepiej niewiele posiadać, a umieć po prostu CZUĆ.

Bo, szczęście, córeczko jest łatwe, przekonasz sie o tym sama.

To deszcz na górskiej ścieżce, lub promień słońca od rana.

To liść zielony na piasku, to wiatr, to las, to rzeka,

Szczęście, to wreszcie, córeczko, uśmiech drugiego człowieka.

I życzę Ci, córeczko, żebyś odkryła to sama.

Ja – tylko spróbuję Ci pomóc. Bo po to jest chyba mama.”

(ze smrodkiem dydaktycznym, ale od serca)

IMG_6496

” Wpiszę ci się wpiszę na tych karteluszkach,

wietrzyk je rozwieje, albo popstrzy muszka.

Lecz jedną naukę niech pamiętnik zmieści:

W życiu walcz uśmiechem, nie używaj pięści.” (Ho! Ho!)

IMG_6495_LI (2)

„Wpisuję się tu, wpisuję,

bo miętę do ciebie czuję.

Wiadomo, że mięta jest zdrowa,

więc mnie w pamięci zachowaj”. (Ha, ha!)

IMG_6433_LI (3)

„Co tu wpisać na tej stronie?

Myślę, aż mi tętnią skronie!

Wiem: Bądź sławny i bogaty,

zbuduj łódź i cztery chaty,

 no i, zanim stracę wątek:

Pomyśl o mnie w każdy piątek”. ( ale wymyśliła!)

 

 

Narzutki patchworkowe

Zawsze fascynowały mnie kolorowe, wesoło i przytulnie wyglądające kołdry, zszywane ze szmatek. W wielu filmach, zwłaszcza amerykańskich, w których przewijały się sceny np. z życia osadników, można je było zauważyć. Wiadomo, że były one często wspólnym dziełem dziełem kobiet – sąsiadek, a potrzeba szycia tych okryć wynikała po prostu z biedy i zapobiegliwości. Nie marnowało się nic z tego, co można było użyć w taki, czy inny sposób.  Wzięłam z nich przykład.

nowy folder 044

Ciężki moment

Nadchodzi  taki moment w życiu kobiety,

gdy szafę otwiera i wzdycha: – Niestety,

za dużo tych kiecek, czy jeszcze je włożę?

Jak? Gdzie i kiedy? Raz? Dwa razy? Może.

Mnie też, co tu gadać, dopadły te żale,

ale nie ryczałam. Nic. Wcale, a wcale.

O, w tej sukience do Krakowa jechałam…

Ta bluzka, w Poznaniu, na balu, gdy chciałam…

Spódnica… do rocka i halka w  falbany…

to wtedy… w ”Stodole”… Świat był zwariowany…

Szmatki i wspomnienia. Zachowam je. Jak?

Pocięłam te ciuchy i zrobiłam tak:

IMG_4870

To pierwsza faza „frontu robót” związanych z przygotowaniem szmatek. Potem układanie, kilkakrotne zmienianie wzorów, kolejności, kształtów i wszystkie  bliskie sercu skrawki tych ulubionych kiecek, bluzek i spódnic znalazły swoje miejsce w narzutkach i nie tylko.

IMG_4174  nowy folder 038

nowy folder 042            IMG_4176

Podszywam polarem, nie ocieplam, na ogół nie pikuję. Te prace są powyżej moich umiejętności. Nie porównujcie ich przypadkiem z pięknymi, profesjonalnymi patchworkami. Moje, chociaż owszem, mają praktyczne zastosowania, to tylko pomysł na zagospodarowanie starych kiecek i zabawa w krawcową.  Rozdaję je, dodając „METKĘ”:

IMG_4589

METKA

Babciny narzutnik drzemkowy. Nanożny. Nałóżkowy. Wakacyjny, letnio – zimowy. Prać raczej rzadko, w płynach (w 30 stopniach) Można przelecieć letnim żelazkiem. Działa też jako osłona przeciwkomarowa przy pierwszych piknikach. Wykonano prawie ręcznie. Reklamacji nie przyjmuję, ale mogę uszyć nowy. I tyle.

IMG_4254

IMG_4240

IMG_4237            IMG_4238

Niektóre narzutki domagały się jakiejś rymowanki okolicznościowej. Na przykład do pewnej przyjaciółki:

Gdy Ci nagle wszystko wisi, 

otul się narzutką Krysi.

Gdy Ci smutno, głupio, źle,

hop, narzutką okryj się !

Coś tam czytasz, czujesz ziąb,

stwórz z narzutką ciasny kłąb !

To dla ciebie, tę narzutkę

w dni zimowe szyłam krótkie.

Cięłam, klęłam, prułam, szyłam,

dać na Gwiazdkę nie zdążyłam.

W domu, na wsi, gdzieś w dąbrowie

noś na plecach, biodrach, głowie,

wiedząc, że myśli o Tobie,

Krysia – w znanej Ci osobie.

Jeśli nie spodoba Ci się,

to są w ZOO chore misie.

Oddaj im, a w tej narzutce

wszystkie będą zdrowe wkrótce. ( no i już wiadomo, jak mam na imię)

Ale to nie koniec. Zostało mnóstwo skrawków i kawałeczków, i znów szkoda było je wywalić. Dawno temu, z takich kawałków szyto u mnie w domu pasujące zgrabnie pod stopę prostokąty, na których wielu członków rodziny jeździło froterując do błysku podłogę po pastowaniu. Ech… Już wracam do tematu: Z reszty zaczęłam szyć powłoczki na jaśki. Pod plecy, na kanapę, na łóżko i się zaczęło : dla mnie z domkami, dla mnie z żaglówkami, ja chcę z muminkami itp. Próbuję wywiązać się z zamówień. Jeżeli KTOŚ z WAS zapragnąłby takiej szmatki – dajcie znać.

 

IMG_5131       IMG_5040

IMG_5470   IMG_5568

IMG_5523 IMG_5140

IMG_4928IMG_4999

 

IMG_4937

I tak, moje kiecki, spódniczki i  bluzki, chociaż rozczłonkowane i w nowej formie, wysyłam w świat, gdzie może się komuś przydadzą i przetrwają  dłużej, niż w mojej szafie. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Słoneczko nasze

Nasze Słońce świętuje kilka razy w roku. W którymś z kalendarzy z nietypowymi świętami znalazłam informację, że 3 dzień Maja, w którym jest kilka Ważnych Świąt, jest także Dniem Słońca. Pozwólcie, że poświęcę właśnie Słońcu dzisiejszą rymowankę i nie miejcie do mnie o to pretensji.

nowy folder 180Dobrze widzicie, to ja, wasze Słońce.

Muszę oznajmić, że mnie zachwyca

fakt,  że jestem nadal gorące,

chociaż już za mną połowa  życia.

Przymuszewo 2015 137

Od ponad kilku miliardów lat

świecę i dziwnie  się uparłem,

żeby  ogrzewać wasz wielki świat,

choć mnie nazwano żółtym karłem.

Przymuszewo 2011 053

Czy powinienem być przerażony,

że za miliardy lat, lub więcej

mam się rozżarzyć  jak olbrzym czerwony

i we wszechświecie będzie  goręcej?

IMG_5413

Nie, nie przeraża mnie to wcale.

Będzie to znak, że już dotarłem

do chwili, kiedy się wypalę.

I stygnąc – stanę się białym karłem.

Pławna lipiec 2011 105

A w was, niech lęku też to nie budzi.

Zwykłe KOSMOSU  –  losu koleje.

Ziemi nie będzie. Nie będzie ludzi.

Lecz dziś i jutro – jeszcze was ogrzeję.

 

 

 

Rap – reklama

IMG_6442

RAP – REKLAMA (OCET JABŁKOWY )– czytając, proszę rapować. Można dodawać w wybranych momentach : chrząknięcia, okrzyki lub perkusję stołową, czyli wybijanie rytmu palcami o blat.

Wlej ocet, kochanie, do miski, ten jabłkowy, a wszystkie problemy, będziesz miał już z głowy, bądź gotowy. Więc zamocz natychmiast, kochany, w nim stopy, nie straszne ci będą odciski, pęcherze, mrozy i roztopy, to działa też na poty. I chcę bardzo, bardzo, zadbać o twe pięty, więc nie bądź nadęty, posmaruj je octem teraz, zaraz na noc, nim wypalisz skręty z pieprzowcowej mięty. Nie słuchaj, co mówią octu przeciwnicy, bo ocet zapobiegnie grzybicy i sinicy, więc zamocz, jak proszę, to potem dam kielicha, nie tego, co piłeś w młodości, do licha, to będzie ten ocet jabłkowy oczywista, golniemy i wyczyści nam kichy do czysta, do czysta. Ja wiem, o czym mówię, zmiękczy nam wątrobę, wypędzi chorobę, opróżni nam ze złogów wszyściutkie jelita, a człowiek świadomy nie błądzi, lecz pyta, jak nie wie , poszuka, przecież w internecie jest wszystko o occie, wie to każde dziecię, nie umiesz, ja umiem i znajdę ci wszystko, nie jestem jakąś damską szowinistką. Wiesz o tym, bo przecież długo z tobą żyję, dlaczego nie chudnę, dlaczego nie tyję, dlaczego poziom cukru mam taki wzorowy, bo piję, mój kochany, ten ocet jabłkowy. I znikły mi plamy, no wiesz, te niby starcze i humor mam dobry, nie złoszczę się, nie warczę. Jak patrzysz, to widzisz, że włos mi się jarzy i znikły też wszystkie wypryski z mej twarzy, bo tylko ten ocet jabłkowy, w płukance, zapewni blask fryzury i żonie, i kochance, a jeszcze do tego, to nie żadna ściema, ten ocet jest tani i łagodzi oparzenia, jest dobry dla dziewczyn, dobry dla chłopaka, a wszystkim ziomkom wypędzi z ciała raka, z ciała raka, z ciała raka.

IMG_6448

RAP – REKLAMA (SODA OCZYSZCZANA) – czytając, proszę rapować.

Ja wierzę, ja wierzę, że soda, że soda, w każdym miejscu ciała, urody nam doda, wie to nawet Doda i szkoda, że ty nie wiesz o tym, dlatego, podejrzewam, masz takie kłopoty. To nie zaloty. Weź sodę, wlej wodę, zrób małą przepierkę, nieważne, moczysz gatki, czy też brudną ścierkę, bo soda dokładnie ci wszystko wybieli, wybieli, a krople też dodaj do własnej kąpieli. Wlej sodę do gara, a wyżre z niego brudy i wcale nie jest ważne, czy gruby gar, czy chudy, jak będzie parowała, to zrób też inhalacje, zanim zjesz kolację. Bo soda, bo soda oczyści ci gardziel i wiem, że mam rację, i jeszcze tą sodą wyczyścisz lodówkę, zaliczę ci dniówkę, podgrzeję ci parówkę. Bo soda, bo soda, bo soda oczyszczana przydaje się wieczorem, przydaje się z rana, wiesz o tym, kochany, wiesz o tym, kochana. Zrobimy zapasik z tej cudownej sody, a ona, dodana z cytryną do wody,  naprawi mi  w brzuchu i w głowie wszystkie szkody i będzie to proste, bo jestem przecież młody i będę mógł po sodzie pójść z wiatrem  w zawody, i nikt mi nie podskoczy, bo po tej sodzie mam też dobre oczy.  Nie jestem na głodzie, nie ulegam modzie i wszystko zawdzięczam oczyszczanej sodzie. Kupujcie ją wszyscy, będziemy sobie bliscy, czy czarni, czy żółci, wysocy, czy niscy. Uwierz mi proszę i ogarnij się, narodzie, rozkminisz problemy, gdy zaufasz sodzie, sodzie, sodzie.

2013 przym. 018

Obudziły się mrówki

IMG_6567

Rozejrzałam się w ogródku w poszukiwaniu już takich bardziej dosadnych oznak WIOSNY i wlazłam na MRÓWKI. Obudziły się. Część maszeruje zwartym szeregiem, zajmując spory kawałek ścieżki, a inna ekipa oblazła deski skrzynki kompostowej. Mnóstwo tam dobrych zapasów, a wiosną trzeba się dobrze odżywiać. Popatrzyłam na nie i przypomniałam sobie rymowankę o mrowisku, napisaną kiedyś do podręcznika – komety. Więc to jest dla dzieci.  Zanim ją przytoczę – spójrzcie na te moje mrówy.

IMG_6478 Jakaś okropnie ważna. Patrzyła na mnie ostrzegając, że za długo pozować nie ma zamiaru.

IMG_6469

A toto przysiadło sobie. Zmęczone po zimie, czy otumanione kompostowym zapachem?

IMG_6435

Oto mrówa, która kompletnie mnie zignorowała i odwróciła się tyłeczkiem

IMG_6472

Początek wojny? Brak porozumienia? 

IMG_6479

A na trybunach siedzą kibice. Będzie zadyma?

IMG_6475

MRÓWKA

MRÓWKA, to taki owad, proszę kochanej młodzieży,

który wierzy.

Wierzy, że uda jej się mrówczym truchtem przebiegając leśne dróżki,

sprzątnąć las cały dokładnie, a więc: martwe muszki

i patyk na pół zgniły i nitkę czerwoną,

która wypadła z dzioba sójkom, albo wronom.

MRÓWKA, to taki owad, proszę kochanej młodzieży,

który wierzy.

Wierzy, że pałac zbuduje piękny, na kształt stromej górki

i że w nim wychowa synów mrówczanych sporo i mrówczane córki,

które, jak to dotychczas czynił cały ród mrówczany,

dbać będą, aby las był zawsze posprzątany.

Mrówka, to taki owad, proszę kochanej młodzieży,

który NIE WIERZY.

Nie wierzy, by jej ktoś ot, tak, bez powodu zniszczył całą pracę,

dzieci butem w mech wdeptał, rozwalił pałace.

I jeśli usłyszycie, że po to do lasu wyrusza

jakiś gang Jurka, Edka, albo Tadeusza –

to proszę, wyjątkowo, dajcie im po uszach.

IMG_6481

Rozeszły się. W końcu, mają ważniejsze sprawy

IMG_6563