Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,
Autor: kryzab
Siedzi baba przy parapecie,
ogląda świat i o nim plecie.
O tym, że tak się dzieje, wiemy doskonale wszyscy. I jeszcze to ciągłe wrażenie, że dosłownie PRZED KILKOMA DNIAMI ubieraliśmy przecież poprzednie drzewko, a tu znowu trzeba od nowa – oprawić, rozplanować ułożenie lampek choinkowych i koniecznie powiesić stare ozdoby wykonane dawno temu przez dzieci ( kiedy dziećmi były) oraz istniejące od niepamiętnych czasów zakurzone łańcuchy bibułkowe robione jeszcze dawniej przez TYCH, których już nie ma. Takie właśnie jest życie i tak ma być.
Wam Wszystkim, wpadającym tu do mnie, ŻYCZĘ TEGO, CZEGO ŻYCZYLIBYŚCIE SOBIE SAMI – niech się spełni co najmniej w 85%
Składam życzenia już dziś, PIERWSZEGO DNIA ZIMY, bo, niestety czas się zapełnia różnymi niezbędnymi robotami. Ręce mam w śledziach, obok rozmraża się pasztet do zapieczenia, a głowa coraz mniej spokojna, jak to zwykle przed świętami bywa. Życzę sobie zatem SPOKOJNYCH ŚWIĄT i proszę, zaakceptujcie to moje życzenie.
ŚNIEG, proszę państwa jest ogólnie znanym, zimowym opadem atmosferycznym. Towarzyszy nam od zarania dziejów i przybiera postać pięknie uformowanych lotem z góry gwiazdek marznącej wody. Raz jest go dużo, raz mało, a bywa też tak, że w ogóle się nie pokazuje. I to jest to, co my, środkowi Europejczycy wiemy o śniegu, w odróżnieniu od np Lapończyków, którzy rozpoznają kilkadziesiąt rodzajów śniegu i mają nazwy na każdy z nich.
ŚNIEG służy do opatulania miast i wsi. Za sprawą śniegu miasta wyglądają słodko i przytulnie, a wszelkie miejskie, okropne odgłosy zostają przytłumione i wyciszone. Śnieg potęguje też znacznie ciszę wiejską, a okutana śniegową kołdrą kiełkująca ozimina przestaje drżeć i bać się mroźnych nocy. Lasy w śniegu, proszę państwa, mają niepowtarzalny, bajkowy urok, zwłaszcza, że śnieg błyskawicznie pokrywa wszelkie pozostawione w nim odpadki ludzkiej egzystencji.
Klimat, znany ze swych wad,
z niespodzianek, wahań, zdrad,
krzyknął: – SPADAJ! – No i SPADŁ.
Usłyszałam sójki skrzek:
Patrzcie ptaszki, sfrunął ŚNIEG!
Jak się najeść? Szansa marna,
bo jak w zaspach znaleźć ziarna?
Czy na zimę uciec stąd?
Ja zostałam, a to błąd!
Jeśli człowiek nie pomoże,
będzie chyba coraz gorzej!
ŚNIEG, proszę państwa,wykorzystywany jest w wielu, bardziej lub mniej artystycznych ludzkich wytworach. Zresztą, często w sposób haniebny – ktoś tam, kiedyś, w pewnej smutnej pioseneczce użył puchowego śniegowego trenu do uśmiercenia biednej panienki niecnie wykorzystanej, zdradzonej i wyrzuconej przez bogatego panicza. Zdarzają się jednak łagodne, śnieżne, nastrojowe i sympatyczne piosenki. Natomiast literackie opisy zimowej przyrody, śniegu, zasp, zawiei i zamieci są często, jak wiadomo opisem nastroju bohaterów lub ich życiowych perypetii. Zjawisko to jest permanentnie wykorzystywane przez nauczycieli, którzy wymyślają szaleńcze tematy wypracowań szkolnych.
ZE ŚNIEGU można lepić BAŁWANY rzeźbiąc je, ubierając i kształtując według własnego gustu. W odróżnieniu od innych, ludzkich, zwykłych bałwanów są one o wiele mniej szkodliwe, nikogo nie krzywdzą, a jeśli nam się już znudzą lub przeszkadzają, wystarczy je podgrzać, a stopią się i błyskawicznie znikną.
NA ŚNIEG można się walnąć i machając w odpowiedni sposób górnymi i dolnymi kończynami stworzyć płaskorzeźbę np. orła, sokoła, bażanta, a nawet i kaczora. Co i kto tam lubi.
PO ŚNIEGU zjeżdża się z różnych większych i mniejszych górek. Na nartach, sankach, deskach, na kawałkach blachy czy sklejki i na plastikowych „zjeżdżakach” ( jak mówiła pewna droga mi osoba) ukształtowanych na jabłuszka, gruszki i inne owoce. I nie tylko.
W ŚNIEGU lub PRZEZ ŚNIEGmożna BRNĄĆ. Ja nie dobrnęłam dziś do mojego, mazowieckiego lasu. Dobrze, że nie podjęłam takiej próby, bo ZABRNĘŁABYM w duże kłopoty. Tak to jest z tym śniegiem. Bywa niebezpieczny dla kierowców, dla osób starszych, łatwo marznących, wiotkich i również dla tych, co właśnie o tej porze roku chcąc „zaliczyć” jakąś przygodę – bez opamiętania, bez przygotowania oraz, niestety, bez rozumu pchają się w ośnieżone góry.
Ale to już było! No i co z tego?. Nie wszyscy dotarli i oglądali, a ciągle aktualne chyba.
Jeśli daję tu czasami fotografie rozmaitych WYTWORÓW, to nie po to, żebyście je podziwiali. Jeszcze nie zwariowałam do końca. Liczba pięknych rzeczy, które ludzie są w stanie ( i z czego) zrobić jest tak oszałamiająca, że to przekracza już, moim zdaniem, nasze możliwości dotarcia do większości z nich. Moim zamiarem jest podrzucenie kilku takich, czy innych pomysłów, które być może zachęcą rodziców, dziadków, opiekunów do zabaw z dziećmi – WSPÓLNYCH – takie są mile widziane przez wszystkich, a ich wychowawcza, edukacyjna i emocjonalna rola jest jest nie do przecenienia. No, tak znów tu powiało i to nie pierwszy raz (i nie ostatni) jakimś swądem dydaktycznym – babcie często to robią, co nie znaczy, że nie mają czasem racji. A więc, do roboty:
Modelina : zbliża się czas dawania upominków, no, to z tej mojej ulubionej modeliny mamusia może ulepić ulubioną BAJKĘ dla córki ( lub dla synka), a może i dla męża, (tylko jaką?) Ta poniżej jest chyba wszystkim znana?
Zabierzmy się teraz za BIŻUTERIĘ – polecam wisiorki z różnymi ozdobami (kształtujemy, gotujemy, wklejamy wcześniej wymyślone ozdoby, bryzgamy bezbarwnym lakierem i wieszamy np. na gotowych sznureczkach). Zupełnie nieźle wyglądają te wisiory na letnich koszulkach. Można też wykombinować ciekawą broszkę – ale ta wymaga sprytu przy wklejaniu w nią zapinki.
Te mają wmontowane kolorowe szkiełka, łatwo je kupić.
Skoro jesteśmy przy broszkach, to chyba pamiętacie, że jeszcze niedawno były one szalenie modne w pewnych kręgach politycznych. Nie mogę się powstrzymać i muszę wam opisać pewien upominek, który wysłałam, (było to, co prawda 2 lata temu) do kilku pań w rodzinie. Każda z nich dostała broszkę wpiętą w róg „urzędowego pisma.”Takie broszki można znaleźć w sklepach z niby-antykami. Przykład – na fotce. Był to dodatkowy upominek gwiazdkowy.
Pismo nr. TzM/ 4 /poz.war.pl.bena/16
N R M czyli Narodowa Rada Mikołajów przy Premier Beacie Szydło
ODEZWA DO POLEK
Każda Polka, bardzo proszę
ma od dzisiaj nosić broszę.
Na sweterku, na jesionce,
na żakiecie lub garsonce.
Jeśli chce, niech wepnie, proszę,
w szalik, w trepy lub w bambosze.
Zgodzę się też na berecik,
chustkę, bluzkę lub kaszkiecik.
W spodnie też ją wsadzić można,
ale, Polko, bądź ostrożna,
bo jak zapniesz ją niechlujnie –
to cię kujnie !!
Broszka – PATRIOTKI ZNAK?
Odpowiadam: – WŁAŚNIE TAK !
Ps. A trzymać ją na firance pozwoliłam tylko Dance.
Z upoważnienia N R M:
/ . .xxx . . . . . . . . . . . . . . . /
W załączeniu : Broszka
Och, te wspomnienia! No, to pomalutku szykujemy się do lepienia pierogów ( zamrożę) – Który to już raz!!
Zapomniałam, zapomniałam.zapomniałam! Ten dzień był wczoraj, właśnie 25-go listopada, kiedy wszystkie pluszowate niedźwiedzie obchodziły swoje święto. Nie odpuszczę, muszę kolejny raz zaznaczyć, że to święto, ten dzień jest szalenie ważny dla wszystkich, tak ważny jak ważny był kiedyś wasz PLUSZOWY MIŚ. Nic nowego nie wymyślę, więc przytaczam dawną rymowankę
Mili Państwo,
Mam pytanie, aktualne właśnie dzisiaj
( nie spodziewam się od Państwa odpowiedzi):
Czy jest ktoś, kto NIGDY nie miał Pluszowego Misia?
Czy u wszystkich stary MIŚ gdzieś w kącie siedzi?
Smutny trochę, bo już minął czas, niestety,
gdy wskakiwał wieczorami wam do łóżka,
a wy, żale, tajemnice i sekrety
szeptaliście mu cichutko wprost do
uszka.
W dzień, targany był za uszy, (co się zdarza!)
i ciągnięty po podłodze ( łapki zszyte!),
był pacjentem, gdy bawiłeś się w lekarza
i znieść musiał, och, zastrzyki w brzuszek
wbite.
A gdy przyszedł dzień ponury, a z nim
smutki,
czy noc zła, a razem z nią sny – ciemne cienie,
przytulałeś MISIA, bo choć był malutki
dawał ciepło, miłość, oraz pocieszenie.
Jeśli nigdy sam nie miałeś pluszowego misia,
nie jest ważne, czy masz sześć, czy sześćdziesiąt lat,
Niektórzy tracą liście, ale nadal utrzymują owoce swego życiaOt, jeszcze kilka nas zostało...Dłużej posiedzę, bo tu coś mnie otulaA TU JA – czyli TUJA. Mi tam nic nie opada na starość
I bliżej, coraz bliżej wielka, listopadowa pustka
Jaka pustka? Jaka pustka? Właśnie przed chwilą wyszłam i zobaczyłam, że coś pobłyskuje na biało, więc cyk, cyk – fotka ( bo te powyżej są z 13-go listopada) i wam przedstawiam BIEL. Nie mam pewności, nie widziałam go od dawna, ale czy to może być PIERWSZY ŚNIEG? Bo dawno, dawno temu, te śniegi były trochę inne, ale pamięć już nie ta…
Piękne nasze polskie lasy, jakże piękne! Nasze bogactwo narodowe, nasza duma, nasze zbiorniki dobrego powietrza, miękkich mchów i drewna, drewna, drewna na nasze przyszłe stoły, ławki, a może, a nawet kredensy jakieś!! Kochamy nasze lasy z serca całego, włóczymy się po nich, spacerujemy, biegamy, zbieramy tu jagódki okrąglutkie i granatowe, tam, na polankach poziomki słońcem pachnące, tu borówki wytrawne i czerwone, a gdzieniegdzie pyszne grzybki na naszą polską wigilię, czasem nawet sromotnika upolujemy. Męczymy się, grzejemy. pocimy, czasem denerwujemy, bo jakieś, kurde, ścierwo bzyczące za nami się ugania i gryzie, i pić się chce, i coś by się zjadło…ale Polak obeznany i zawsze ma ze sobą to, co potrzebne, niezbędne, konieczne do przeżycia w lesie naszym, polskim, kochanym, pięknym! Patrioto, Polaku, Bracie, dziś właśnie na krótkim spacerze dwa dni po Święcie Naszym Narodowym zebrałam po tobie parę pamiątek. I sił już mam za mało do dopisania tu czegoś miłego, a co dopiero zrymowanego.
I tu niczego nie rozumiem! Ktoś szedł i mielił thibo ząbkami, czy po prostu sobie żuł już zmieloną? grzyb to jest już ostatni…..
Z jakiego obszaru pochodzą te znaleziska? No, cóż krążyłam po „liściowiskach” w kółko, na przestrzeni około 50 metrów kwadratowych. Dalej bałam się już zapuścić, bo nie miałam kolejnej siatki na te wspaniałe łupy.
ZIUTA i LUSIA sąsiadki z bloku już tu u mnie bywały i zawsze dzieliły się jakimiś przemyśleniami, czy opiniami.Dziś też Lusia wpadła do Ziuty na kawę…
-Hej Ziuta, przybywam z dobrą nowiną!
-Co się stało? Koniec z wojnami na świecie??
-Żarty sobie stroisz Ziuta, czy co? Poważnie myślisz, że ze mnie pierwsza, lepsza naiwniaczka, co życia nie zna ? Od kiedy się znamy Ziutka, no?
-Długo, kochana,długo, gadaj w czym rzecz, a ja wstawię wrzątek na kawkę.
-Chyba wodę na kawkę?
Luśka, co ty taka drobiazgowa dziś jesteś, fanka Profesora Miodka z ciebie się robi, czy co?
-A kto to, Ziutka, znajomy jakiś? Ale słuchaj, Biskup zezwolił Polakom na jedzenie mięska w ten piątek,wiesz, na to święto, co przypada na jedenastego listopada, niezależności chyba…
-Luśka, Matko Boska, zależni jesteśmy i zawsze będziemy, a to Lusieńko, to święto odzyskania niepodległości!! I pokaż, gdzieś to widziała, to przekażę też Kasi Szymanek, wiesz, tej z dołu, bo pamiętasz chyba, że mnie już dziś akurat to nie dotyczy, tylko pozwolę sobie wspomnieć, że to jedzenie mięsa w piątki było jednym z moich ulubionych grzechów, taki wiesz, łatwy do przekazania. No, gdzie to masz?
-Sama zobacz, Ziuta czarno na białym napisali….
-Luśka czytaj uważnie, kochana, bo ta dyspensa dotyczy dwóch diecezji tylko: krakowskiej i tarnowskiej, jacyś wybrani chyba…
-To tu u nas bym zgrzeszyła, gdybym tak zjadła, co? Może i tu zezwolą, a co z piwem, Ziuta, czy dyspensa dotyczy też alkoholu?
-Co z ciebie za katoliczka! Luśka! Żeby mogła być dyspensa od alkoholu, to najpierw powinien być pokutny zakaz jego spożywania, a takiego nie ma.
-A może taki by się przydał, Ziuta, co? W każdy piątek, albo i….
No i nadeszły jesienne mgły. Dla kierowców mgła jest niebezpiecznym ograniczeniem widoczności, dla innych jest tajemniczym, wyciszającym świat i otulającym wszystko obłokiem, dla jeszcze innych paskudztwem, w którym mogą się czaić nieznane postacie zła. Dla mnie ma baśniowy urok, a kiedy się schładza i zmienia w zwykłą wodę – robi to z wdziękiem.