O bobie – powtórka

ZADAJMY SOBIE BOBU!

Jem bób od wieków. Nigdy nie zrobił mi nic złego, chociaż były dni, kiedy przedawkowałam i kończyło się to brzusznym koncercikiem ( najwyżej kwartet!) Ponieważ ciągle, ciągle, z sezonu na sezon, ktoś mi się pyta jak Ja go gotuję, więc pozwalam sobie powtórzyć moją „instrukcję,” sprzed kilku lat, zwłaszcza, że pora na BÓB teraz jest najlepsza – młody, ale już nie „śliski”, lekko mączny, mniam.

OGŁASZAM DZIEŃ ZADAWANIA I ZAJADANIA BOBU po raz drugi!

BÓB – nie rośnie już dziko. Ta roślina z rodziny, jak sama nazwa wskazuje, BOBOWATYCH,  żywiła ludzi w różnych częściach świata od wieków. Jej ślady znaleziono w ruinach Troi, a najstarsze  znalezisko bobu pochodzi sprzed 2500 tysięcy lat p.n.e  Apetyczne ziarna zawierają błonnik, witaminy A, B i C, a także cenne dla nas minerały: wapń, cynk, żelazo i magnez.

Ci, co tu zaglądają dobrze wiedzą, że to nie jest BLOŻEK ( ot, takie polskie zdrobnienie od BLOGU) –  KULINARNY. Fakt, gdzieś tam coś było o podawaniu truskawek, o gotowaniu jajka i zupy na skórkach, ale to tylko takie wstawki. Dziś też – wstawka o bobie. Po prostu kilka lat temu moja bliska znajoma z miasta Poznania poskarżyła się, że jej mąż zmarnował pół kilograma dobrego bobu. Chciał moczyć, potem gotował godzinę (w/g starej książki kucharskiej), a na dokładkę – nie posolił. Nie mogłam się powstrzymać przed wysłaniem do niego rymowanej instrukcji. Wbrew moim cichym obawom – nie obraził się. Skwitował: „- Czy są rymowane książki kucharskie?” Ha! CHYBA JESZCZE NIE!

Do rymowanki dołączyłam mu fotki instruktażowe.

IMG_7209_LI

Tylko Wielkopolski Żłób,

nie wie, jak gotować BÓB.

Więc, zacznijmy od początku:

BÓB – umyty wrzuć do wrzątku.

gdy „posyczy” jakiś czas,

nowy wrzątek i na gaz.

IMG_7213_LI

Piórko kopru, trochę soli –

i  gotować  bób powoli.

Cukier wcale mu „nie leży”

a ja, w końcu bądźmy szczerzy,

też nie jadam bobu z miodem!

Spróbuj! Miękki? Odlej wodę,

ułóż pięknie na miseczce

i podaj na stół żoneczce.

IMG_7219_LI
IMG_7224_LI

BÓB – REKLAMA:

Jeszcze trwa bobowy sezon,

wiem niektórzy tracą rezon,

gdy im warczy bób gdzieś w brzuszku –

KUP! Ugotuj go w garnuszku,

Odrzuć dzisiaj z grilla DRÓB

i na bób zastaw sidełka,

skórkę z bobu także schrup,

Działa świetnie, jak miotełka!

Wszystkie inne suplementy,

mogą zostać  dziś w aptece,

cóż, że brzuszek nieco wzdęty?

Skórka z bobu – śmiecie zmiecie!

Więc ugotuj go i skub.

BÓB usunie z jelit brud.

                                                        S M A C Z N E G O !

9 lipca – Dzień Chodzenia do Pracy Inną Drogą

ZMIENIAJMY SOBIE DROGĘ ZNANĄ NA INNĄ, PRZYNAJMNIEJ OD CZASU DO CZASU. I niekoniecznie do pracy, czy z pracy, bo jaki w tym sens? Idąc gdzieś dookoła możemy wydłużyć czas dojścia i jesteśmy spóźnieni, idąc jakąś nową, krótszą przyjdziemy za wcześnie, a po co?

A  JUŻ GROZĄ NAPAWA FAKT, ŻE JESZCZE INNA, NOWA DROGA MOŻE NAS SPROWADZIĆ NA MANOWCE, NA JAKIEŚ WREDNE ROZSTAJE i CO WTEDY? MOŻEMY BYĆ ZGUBIENI.

Więc, to za dziwaczny DZIEŃ w tym Kalendarzu Świąt Nietypowych? I to na dokładkę – W LIPCU!!! W porze, kiedy większość zaharowanych  całoroczną pracą Polaków ( do tego  potwornie męczącą, bo wykonywaną cały rok w pieleszach domowych ) i tak już, mam nadzieję chodzi, biega, snuje się, spaceruje raczej po takich DROGACH?

2013 przym. 114

ferie 2015 055

I nawet, jeśli ktoś trafi na taką mniej przyjemną drogę jak ta:

IMG_8346

I nawet jak zgubi jeden z nowo zakupionych butów…

I nawet jeśli ktoś inny go znajdzie i zatknie w dziurę słupa…

I nawet jeśli ja go zauważę i tylko sfotografuję,

to przecież to jest dosyć fikuśna przygoda na nowej drodze??! Oby były tylko takie.

A, czy ci, którzy z kolei chodzą takimi jak wyżej DROGAMI DO PRACY, nie powinni czasem, w tym lipcu zwłaszcza zmienić sobie tych dróg na inne? Z ciekawości. Chociaż przez chwilę mogliby zerknąć na odbicie warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki, który świetnie wygląda, wręcz jak pałac trolli, kiedy przegląda się w szybach takiego straaaasznie wysokiego bloku? A może pojeździć, pochodzić  ulicami nie znanych nam w ogóle miast?

nowy folder 002

Albo – Pojechać nie wiadomo gdzie przez jakieś miasto, albo połazić po uliczkach tu, czy tam?

Czyli, ZAMIENIAJMY SIĘ NASZYMI CODZIENNYMI DROGAMI, ale nie tymi do i z pracy, bo to bez sensu. W wolnym, lipcowym czasie poznajmy kilka  innych dróg, tych do nas na co dzień nie należących.

A jeśli jesteście w trakcie podróży, na większej lub mniejszej drodze, znanej bardziej lub mniej – życzę wam wszystkim SZCZĘŚLIWEJ  DROGI. Dojedźcie do celu.

wigilia 2012 + ferie 2013 192

ferie 2015 106

żywe i zielone

Jest lato i ciągle coś przylatuje, odlatuje, rozkwita, przekwita, usycha, moknie, a wszystko rośnie!

Oglądając  biedronkę od odwrotnej strony,

masz prawo być co nieco zniesmaczony.

IMG_4067

Ja to wiem i wiesz to ty,

że to jakiś rodzaj ĆMY.

Ty to wiesz i ja to wiem:

raczej nie kochamy CIEM.(?!)

Na szybie sobie siedziało,

słowem się nie odezwało.

Wdzianko, owszem, śliczne ma,

lecz, czy MOTYL to, czy  ĆMA?

A to przysiadło na lustrze i długo się oglądało:

Czy to ta słynna, gryząca mucha?

Wszystkich się pytam, nikt mnie nie słucha.

Do licha!  Jak jestem w potrzebie,

nikt nigdy, niczego nie wie.

IMG_4109

Pewna wiewióreczka mała

coś schowała. Zapomniała.

A ja, orzeszka, blisko, pod płotem

znalazłam w zeszłą sobotę.

Och! Łatwo z tym sobie  poradzę,

po prostu też gdzieś go wsadzę.

I oczywiście, zapomnę.

Lecz on  zostanie. Po niej i po mnie.

IMG_4233

Nikt jej nie karmi i nie podlewa,

a ona kwitnie, nudzi się, ziewa…

Nikt jej nie zrywa  na bukiety,

bo ponoć strasznie kłuje, niestety.

I dobrze!! Nich sobie dzika róża

rośnie spokojnie w kącie podwórza. 

Rok w rok, mój jaśminowiec pyta mnie drżący:

Nie wycinasz mnie, czemu? Nie jestem pachnący!!

Musisz mieć, zaiste, bardzo dziwny gust –

rzekł mi mój  Philadelphus  Inodorus.

IMG_4102

Deszcz spadł i chociaż nie umył mi tej brudnej szyby,IMG_4119

zaraz po nim, na brzegu łączki pojawiły się grzyby.

Jeden mały, drugi większy, jeden słodki, drugi gorzki,

nie mam pojęcia, czy to te dobre – podróżniczki – twardzioszki?

I pomimo wielkiej oskomy na grzybową zupę śmietanką zabielaną – z tych grzybków dziś zrezygnuję, a nuż to jakieś halucynogenne stworki? Mam jeszcze garść suszonych, zeszłorocznych i pewnych. Zupa i tak będzie.

Niepokoje Ziuty

Postać cioci Ziuty pojawiała  się u mnie na blogu już kilka razy i zapewne będzie się nadal pojawiała co jakiś czas.

– Cholera! Cholera! Cholera! Zaraz dostanę białego orła, albo powali mnie ciśnienie! – Ciocia Ziuta dreptała nerwowo po pokoju, ciągle jeszcze w za grubym jak na tę porę roku fioletowym, pikowanyym szlafroku i wymachiwała jedną ręką, bo w drugiej trzymała kurczowo ipada.

– Jakiego orła, chyba ci chodzi o białą gorączkę? – zdziwiła się lekko osłupiała Wiesia, sąsiadka z dołu, która, miała w zwyczaju wpadać przed południem do Ziuty na kubek zabielanej neski.

– Biały orzeł jest stanem znacznie gorszym od tej gorączki, kochana moja, wiem, co mówię, tak cię chwyta za gardło, o, tutaj i pazurami po głowie smyrga.

– To co cię tak wzięło, kończą Ślub Od Pierwszego wejrzenia, czy co?

– Wieśka! Ja takich programów nie oglądam! Do czego to podobne? Wejrzyj sobie na niego, czy tam na nią i ślub? I co, potem tylko reprodukcja, tak? U mnie akurat odwrotnie było.

– To znaczy?

– Pierwsza była reprodukcja, a potem ślub, jak już lepiej poznałam narzeczonego.

– No, to coś taka rozgorączkowana?

 –  Chodź i sama zobacz! Jak tu teraz żyć, kochana, jak tu żyć?

  – Nie przesadzaj, Ziuta, zawsze dawałaś sobie radę w trudnych, że tak powiem, momentach życia twego, wiec byle co cię nie powali.

– Nic mnie nie pocieszaj, tylko sama popatrz, kochana:IMG_3070

 – Ziutuś, ale może ona sobie czymś zasłużyła na taki los?

– Czym, Wieśka, czym?  Nie dała mu kilku groszy na burgera? Wyłączyła mu grę komputerową? Zapytała o stopnie w szkole?  

– No,  bo ja wiem? Nie masz się czym martwić, Ziutuś, twój na pewno cię nie wyrzuci, po pierwsze by nie udźwignął, po drugie, nie odmawiasz mu ani burgerów, ani lodów, a po trzecie…

– Ma dopiero 5 lat, wiem, wiem, za mały i za słaby na taką działalność,  ale diabli wiedzą, co z niego może jeszcze wyrosnąć!? Dobrze wiesz, co czyha w dzisiejszych czasach na nasze dzieci i wnuki, a kontroli żadnej. O! Spójrz na to,  jak ci się widzi?

IMG_3560

– I powiedz mi tu zaraz, po jakie licho nazywają MIĘSEM coś, co mięsem nie jest, po jakie licho tak to wyrabiają z trocin, czy tej soi, czy czegoś, że wygląda jak mięso? Tylko Bóg jeden wie, co jest z czego teraz  zrobione, ale i On chyba też się już niedługo w tym pogubi, chociaż sam musiał przecież ostro kombinować kiedy ten świat tworzył.

– Ja ci, Ziutka powiem tak: – Może to tęsknota, taka nostalgia, takie westchnienie w kierunku mięsa? No wiesz, tak, jak jak my wzdychamy do tego smalcu twojej babci, z tymi grubymi, chrupiącymi skwarkami i doprawionym zawsze dla zdrowia cebulką i jabłuszkiem…a którego ku chwale naszego zdrowia już nie kultywujemy?

Nie zapominaj o majeranku. Zawsze go dla zdrowia dodawałauśmiechnęła się Ziuta, ale oczu od ekraniku nie odrywała i zaraz znów nią coś zatrzęsło.

 – Wieśka zabierz to pudło, po co ja to oglądam, zobacz nawet jakbym się zdecydowała ratować te wszystkie jadalne zwierzątka i chciała się dla kondycji  przerzucić na wegetariankę, to i tak mogłabym, gdybym miała pecha, struć się jak nie wiem co, zobacz:

IMG_4076NO, ale wynajdujesz Ziuta same czarne wiadomości, ale pomyśleć,  co może być w takim ryżu, albo w…no, co oni tam jedzą…w soczewicy, czy w tych brokułach?! Człowiek od wszystkiego może się przejechać na tamten świat.

– Wiesik, ja niczego nie wynajduję, ja otwieram normalnie tego ipada i mi się to wszystko samo pokazuje, niektórych nawet nie zdążę przeczytać do końca, palec mi się omsknie, i już mi wjeżdżają te reklamy. O, nowa rzecz –  zgadniesz może ilu naszych obywateli uderzyło w kalendarz w zeszłym tygodniu ?

– Przez Covid i towarzyszące? To spada, widziałam, ludzie na ulicach już mogą zdemaskowani chodzić…

– Nie, Wiesiulka, przez wodę! Potopili się!

–  Czterech? Pięciu?  Wędkarze sobie popili i łódkę przewrócili?

IMG_4074

– Nie, moja kochana! Dziewiętnastu! Dziewiętnastu amatorów kąpieli, co nie jest dziwne, bo gorąco, ale część, fakt, po spożyciu była. Nigdy niczego ludzie się nie nauczą, żeby nie wiem co!

– A może to dlatego, Ziutka, że my takim silnym i odważnym narodem jesteśmy? Woda nam nie straszna po wszystkim cośmy przeszli…

– Co ty wygadujesz ?  Wydaje się im, kochaniutka, że wszystko, co złe trafia zawsze w sąsiadów, a im samym nic się takiego nigdy nie zdarzy, co to, to nie, prawda? Samochodem też wszędzie i zawsze dojadą, a wiesz sama, ilu z nich do Pana odchodzi chociażby w każdy weekend!

– No, niby tak, samej kiedyś mi się zdarzyło tak pomyśleć, że mi to się złe nie zdarzy tak łatwo…

 – Więc, jak widzisz, trzeba być mądrzejszym od innych, wyobraźni użyć, wykombinować na podstawie doświadczenia, co się jednak może zdarzyć, więc zawczasu, kochana, muszę myśleć o ewentualnych, przyszłych posunięciach mojego wnuka, przewidzieć należy wszystkie tak zwane opcje, kochana. Takie jest życie.

– Słusznie, Ziuta, rozgarnięta z ciebie babcia, żeby tak wszystkie z ciebie przykład brały, wiek swój masz, a  po tym ipadzie latasz, jak nie przymierzając jakaś informatorka…?….

– TYCZKA,  Wiesiuś, INFORMATYCZKA! Wieku to mi nie wypominaj. O, ale jaka drożyzna, zerknij tylko i zamknę to cholerstwo, bo trzeba jakiś obiadek wstawić, chociaż…chłodniczek mam gotowy, ziemniaczki i tyle. To jeszcze możemy tu sobie, Wiesiu pooglądać. Siadaj , kochana, jeszcze jedną nescę wypijemy.

IMG_4075

                   I JAK TU ŻYĆ, KOCHANIUTCY? JAK TU ŻYĆ?

Co z ciebie wyrośnie?

Ostatni piątek czerwca, czyli dziś 25-go  – zakończenie roku szkolnego. Czyż to nie  był jeden z najwspanialszych dni w roku?  Zmieniały się dzieci w szkołach, zmieniali się nauczyciele, zmieniały się też same szkoły, ale  ten ostatni dzień przed wakacjami zawsze był naładowany potężną energią i różnymi, niesamowitymi  oczekiwaniami. Inny ważny  dzień – to kończenie kolejnych etapów edukacji. I pierwsze zasadnicze i niepokojące pytania związane z przyszłością – gdzie dalej, co dalej, co wybrać, gdzie się dostanę, czy w ogóle gdzieś mnie przyjmą, a co zrobię, jeśli nie….Niezależnie kto, kiedy, w jakiej szkole – te dylematy miał i ma każdy. Ok, pewnie były wyjątki.

IMG_4092

Dawno temu – Szkoła Podstawowa, KLASA I b – Dzieci były podobne do dzisiejszych, prawda?

Lektury uzupełniające – czy któraś z tych książek nadal jest w spisie?

IMG_4089

Ta sama szkoła, te same dzieci, (no może ktoś tam przybył, bo mu coś się nie udało i musiał powtórzyć klasę) I tak, w fartuszkach, ale nikomu to nie przeszkadzało, nikt nie toczył o to walk, bo i po co? KLASA VII.  Może są jeszcze tacy, którzy pamiętają, że  była to właśnie ostatnia klasa szkoły podstawowej. I CO DALEJ?

                          Radość miesza się ze smutkiem,
                          a chichot ze szlochem.
                          Bo żegnamy ciebie – BUDO
                          I smętnie nam trochę.

                          Tysiąc pytań, już nie szkolnych

                          w głowę nam się wbija,

                          gdzie nas rzuci, co z nas zrobi

                          czas, co prędko mija.

TEŻ TAK MACIE?? – to pytanie kieruję oczywiście do dzisiejszych absolwentów różnych szkół.

Ktoś zostanie bankierem ? Premierem?

Ktoś się zgubi? Odpadnie za wcześnie?

Ktoś prowadzić będzie sklepik z serem,

ktoś hodować pod Ełkiem czereśnie?

Lekarz, żeglarz, szef gangu, księgowy ?

Kto kim będzie? Co się z nami stanie ?

Może Bartek wymyśli lek nowy ?

Może Jędrek Nobla dostanie ?

ŻYCZĘ  WSZYSTKIM, którzy ukończyli dziś jakiś kolejny etap nauczania, aby niezależnie  od tego, czy i gdzie się dostaną, co postanowią, ile razy zmienią decyzję, na co się zdecydują – żeby każdy z was, wcześniej lub później, znalazł  dla siebie dobre miejsce na tym świecie.

Życzę też bezpiecznego dotarcia tam, gdzie jedziecie na  wakacje

InkedIMG_7618_LI

Może nad piękne polskie morze?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

IMG_7532

albo na spływ Bobrem ( to taka rzeka na Dolnym Śląsku)?

Pławna lipiec 2011 048

ALE… CZY MOGLIBYŚCIE, DO LICHA, ODROBINĘ WIĘCEJ CZYTAĆ ??

Słyszę czyjś głos, że zepsułam tym pytaniem cały wpis?  TRUDNO.

IMG_7549

Krótkonoc

Mija jak mgnienie oka i jak co roku zostawia po sobie świadomość okraszoną lekkim smutkiem, że od tej pory będzie coraz to dłuższa i dłuższa. To żadna nowina, po prostu tak ma być. W tę najkrótszą noc powinny być ogniska, radosne, wspólne zabawy, zbieranie ziół, jakaś bieganina po łąkach, lasach i  polanach świadcząca o chęci znalezienia Kwiatu Paproci i przy okazji „drugiej połowy,” a nad ranem pierwsze letnie kąpiele. Bo już o świcie po tej nocy przestają czyhać na nas  różne złe rusałki i wodnice. Tak, mogłaby to być noc miłości, przyjaźni i jednoczesnej adoracji przyrody.

JESZCZE NOC

,wiosna 2012,ferie,adam 077

A JUŻ WSCHÓD – i na przedsionku Karkonoszy i nad Zatoką Pucką. (pierwsza fotka cyknięta, przez szybę jadącego dosyć wolno na tym odcinku pociągu, tuż przed Jelenią Górą))

Pławna lipiec 2011 106

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I ZNÓW ZACHÓD – tym razem nad jeziorem

I  PO ZACHODZIE. Hej, dziewczęta czas przygotować wianki do puszczenia  z wodą.Obserwujcie bacznie, który z młodzieńców czyj wianek bosakiem wyłowi – bo ten wam przeznaczony.

Przymuszewo 2011 070

Nadchodzi ta najkrótsza noc w roku, noc, której nie musimy spędzić w łóżkach. Kiedyś wśród Słowian była to NOC KUPAŁY ( KUPAŁA – prawdopodobne bóstwo solarne Słowian, ale rodowód ma niepewny, a ŁADA to bogini piękna i miłości.)  Zdania, jak zawsze, są podzielone.

                                  *  *  *

nowy folder 098

Hej Kupało, Łado, Łado, Łado, Łado!

Patrz, na leśnych polanach późne mgły się kładą.

Twoja pora, zejdź z góry, posiedź przy nas, blisko,

już  czas na ognisko.

Przymuszewo 049

Zawahał się się Kupała – czy mnie oko myli?

Nie skaczą przez płomienie, tylko wokół grilli!?

Przecież w tę najkrótszą noc ze wszystkich nocy

w dymie z kiełbas, zioła nie nabiorą mocy.

Przymuszewo 2011 110

Ktoś się kąpie? Bezmyślność! Bo mądry się liczy,

z tym, że może wpaść w łapy bladej Topielicy,

a dopiero od świtu bezpieczna jest woda.

Ta noc jest nocą Wodnic, życia wam nie szkoda?

InkedIMG_6887_LI

I nikt z was nie wyrusza tej dzisiejszej nocy

na poszukiwania Kwiatuszka Paproci?

Co was tak zmieniło? Przyznam, żem bezradny,

prędzej czegoś was nauczy Perun Gromowładny!!*

* (PERUN – to jeden z dosyć licznych,  ważniejszych, dawnych słowiańskich bogów. Można by rzec: – taki nasz Zeus.)

IMG_3423

                              *   *   *

Oj, Łado, Łado, Łado, Kupało!

Życie się skomplikowało!

Inne już nad nami moce

i w długie, i w krótkie noce. Hej!

                             *    *    *      

Hej, Łado, Łado, Łado, Kupało, Kupało!

Kupa gniewu w Słowianach, a miłości mało.

                                   *   *   *

I KONIEC TEJ NOCY.

ZARAZ WZEJDZIE KOLEJNY, DŁUGI JESZCZE DZIEŃ.

POWITAM GO Z WAMI.

IMG_4029

Oprócz Kupały, Łady i może innych jeszcze bóstw – ten dzień jest także DNIEM OJCA. Tak się złożyło. A więc:

Wszystkim aktualnym i przyszłym OJCOM życzę pełnej satysfakcji  z pełnienia teraz, czy potem tej roli. Moc ojcowska niech będzie z Wami wszystkimi. HA!

Kosma luty 2016 (78)

Skwar

P1000731

3 sierpnia 2019 roku był upał. Pierwsza zwrotka mojej blogowej,  okolicznościowej rymowanki brzmiała tak:

I znów upał, proszę państwa TAKI,

że chowają się w dziurkach jaszczurki,

omdlewają pod drzewami  ptaki,

w dziuplach siedzą przegrzane wiewiórki.

Tak było, a dziś? Tak samo, tylko, że to nawet jeszcze nie jest pełnia lata:

Proszę państwa, w tej chwili jest tak straszny UPAŁ,

że wszelaka aktywność po prostu mi zbrzydła,

dziś się sama na słońcu podgrzeje więc  zupa

i wreszcie złym komarom  podsuszą się skrzydła.

 

Moją dynię przestały obżerać ślimaki,

(słońce by je zabiło i dobrze im tak),

lecz nagle z sił opadły wszystkie, wiotkie  maki…

a, nie…został ten jeden, ostatni mój mak.

Później będę podliczać wszystkie dziwne straty:

Ktoś mi z modrych lobelii wyssał rosę całą

ktoś opróżnił aż do dna  akacjowe kwiaty,

stworzonkom pić się chciało, deszczy było mało.

Przy poidle zastałam wiewióreczkę drżącą,:

Wiem – sapnęła – tu piją i kąpią się ptaki,

nie wyganiaj mnie, proszę, dziś jest tak gorąco,

że cierpią też wiewiórki, mrówki i robaki.

 

Wyszłam z domu pod wieczór, już było mniej skwarnie,

rozglądam się, jak kraj mój w ten upał się miewa,

a tu dzielny Pan Pleszka sfrunął na latarnię

i śpiewa.

IMG_3987

A w zboże, odważnie swój siny nos wtyka – Pani Wyka

IMG_3952

                                            PRZETRWAMY.

 

Narcyz też odchodzi.

I jego odejście nie jest jakimś wstrząsającym, ponurym widokiem.

No, ale to NARCYZ!!

IMG_3685

IMG_3983

IMG_3976

IMG_3977

IMG_3982

IMG_3985

IMG_3984

Przyznajcie, że NARCYZ do końca wyglądał interesująco.

Jeśli uda mi się zaobserwować inne, różne i równie całkiem miłe dla oka odejścia – dam znać

IMG_3937

O,Mamma mia!! Wygląda na to, że będę musiała wycofać wszystkie swoje czarne kiecki i swetry, o, mamo, a może i buty?! KOLOR CZARNY w ogóle należy wycofać. Czarny – jako taki!! To może i żółty?

na zdrówko

Wszyscy czekają na lato, na lato, na lato, pytacie – co ja na to?

                                      ***

Trzy mrugnięcia, trzy westchnienia,

i lato się w jesień zmienia,

Trach – znów zima, śnieg, roztopy

i znów sezon na syropy

każdy o tym wie!                      IMG_3894

Kaszle wujek, kaszle matka

szwagra też kaszelek zatkał,

kaszle ojciec, kaszle siostra,

kaszle premier, wójt, starosta,

zaraz złapie mnie!

Eche, chrum, eche, eche, eche!! Uf!

Więc, by później nie mieć wtopy,

sprawdź natychmiast wszelkie tropy,

nie leń się i bądź na topie,

zdobądź wiedzę o syropie

zanim będzie źle.

UWAGA : Poniżej materiał na syropek tymiankowy

 

Gdy się NOCY złej pozbyłam i witałam rześki RANEK,

wybiegłam i bosą stopą  przydeptałam swój tymianek.

IMG_3965

 

 

Uwaga:  Polecamy i przedstawiamy materiał na syrop z cebuli – zwłaszcza, że jest łatwy do uwarzenia w domu.

IMG_3788

Znam kilku, co te syropy

wmasowują sobie w stopy.

Grzeje – mówią, tak, jak wełna.

Oto ignorancja pełna,

a co, może nie?

UWAGA: Materiał na syrop żywokostowy,

IMG_3818

lub żywokostowy z podbiałem. Czy jest ktoś, kto go nie pił?

(To jest żywokost, którego złapałam  na żywo po raz pierwszy w życiu – w końcu maja b.r)

Odrzućcie dziś psychotropy

i czekając na urlopy,

biegnijcie z miłą ferajną

na  łąkę syropodajną,

och, nie wiecie, gdzie?

UWAGA: Poniżej, jak wszyscy kompetentni od razu się zorientują, przykład surowca do syropu PINI, czyli sosnowego:IMG_3783

I jeszcze BLUSZCZ pospolity – też jest komponentą syropów:

I dodają też kwiaty MNISZKA oraz JASNOTY BIAŁEJ:

IMG_3669

Miał być jeszcze syrop prawoślazowy, ale:

Nie znalazłam nigdzie prawoślazu,

chociaż bardzo chciałam i szukałam.

Nie od razu, miła, nie od razu…

ot, wracając, tak sobie śpiewałam.

( może u nas nie rośnie?)

 

 

Nagle patrzę, w kępie traw

wyrósł pięknie pyszny  szczaw,      

chyba byłoby to głupie,

gdybym go nie zjadła w zupie?

 

A wszystkim, którzy tu wpadli przypadkowo, czy też z rozmysłem – życzę po prostu ZDROWIA. BEZ OKAZJI i o każdej porze roku.

pobawię się w trawie

IMG_9895

Wyskoczyłam przed zachodem na swą łąkę.

(Bardzo trudno znoszę z  łąką mą – rozłąkę,

zwłaszcza przez te puste, zimowe miesiące,

kiedy skaczą po niej tylko dwa zające..)

IMG_3620

Chciałam z Pasikonikiem zamienić słówko,

chwilkę sobie poplotkować z Bożą Krówką,

znów wydeptać własne ścieżki w miękkiej trawce,

i za siwe łebki potargać  dmuchawce.

Zanim znów to lato tak, jak zwykle, minie

miałam zamiar się wytarzać w koniczynie.

IMG_3896

IMG_3903

Krok, dwa, łup…i już zderzenie ze stworzonkiem,

które wzięłam w pierwszej chwili za biedronkę.

IMG_3836

Ponoć w naszym świecie dosyć często bywa,

że się ktoś pod kogoś innego podszywa,

więc roztropnie, rozgarnąwszy perzu snopki,

policzyłam cichusieńko wszystkie kropki.

IMG_3867

I w pełnej świadomości wynik ogłaszam:

To była biedronka, lecz obca, nie nasza.

Nasza Boża Krówka, jest siedmiokropkowa,

ta –  miała dwadzieścia i żarła jak krowa.

IMG_3824

Nie wiem, może jednak te nowe biedronki

żrą mniej od starej amerykańskiej stonki?

IMG_3613