HEROD

Dziś propozycja scenariusza na występy Bożonarodzeniowe – dla dzieci i młodzieży szkolnej. Publikuję ten tekst miesiąc przed Świętami, żeby ci, (rodzice,wychowawcy, nauczyciele, dzieci) którym się to spodoba mieli czas na jego ewentualne przygotowanie. Możecie sami wymyślić scenografie, coś tam zmienić, poprzestawiać – proszę bardzo.Drugą, krótszą propozycję znajdziecie na początku Grudnia w ” Z okazji…”Czy to było wystawiane? TAK. Sprawdziło się?  TAK.

Głosków jesień 2009 097

 RZECZ O HERODZIE

Sceneria: Na środku tradycyjny żłóbek ze Świętą Rodziną.

Po bokach stoją Aniołowie. Z tyłu oświetlona choinka.

Rodzina siedzi. Jest ciemno, chwila ciszy i z kompaktu leci

kolęda wzmocniona chórem szkolnych „aniołów” –

Bóg się rodzi, moc truchleje”

Rozjaśnia się światło, na scenę wchodzi grupka uczniów

wtórująca aniołom. Stają po bokach sceny.

I osoba: – Od ponad dwóch tysięcy lat

nadzieja w nas się budzi.

Rok w rok, w grudniowym świetle gwiazd

przychodzisz TU – do ludzi.

II osoba: – I znów próbujesz zmienić świat

na lepszy, na mądrzejszy.

Od ponad dwóch tysięcy lat

TEN dzień jest najpiękniejszy.

III osoba: – A z pierwszą gwiazdą idzie noc

zimowa, jasna, święta…

Każdy z nas – czuje w sobie moc

i łagodnieją zwierzęta.

IV osoba: – Bo nadszedł właśnie ważny czas,

na który świat wciąż czeka,

gdy najjaśniejsza z wszystkich gwiazd

wita Jezusa – Człowieka.

Chór śpiewa „Wśród nocnej ciszy (do słów : …przywitać PANA…)

Na scenę wpada nerwowo wściekły HEROD i krzyczy, machając rękami:

HEROD: – To ja !! To ja!!! To ja!

To miało być o mnie, o mnie !

Bodaj to wszyscy diabli!                         IMG_3188

Wysłałem tylu strażników,

żeby GO wreszcie dopadli!

Tego niby- króla, niby syna Boga!

Anioł I : – Czy cię nie ogarnia trwoga ?

Herodzie!! Co to za zachowanie ?!

Jest zapisane, co się stanie,

a przy tej porcji nienawiści-

TWÓJ sen o władzy się nie ziści!

ON – czym innym całkiem rządzi!

Jest serc ludzkich królem….

Herod: – Przyznaję to, choć z wielkim bólem.

Zresztą, ON tak naprawdę nie ma pojęcia

co JA bym zrobił z taką władzą

( gdyby była do wzięcia ! )

ON nawet nie wie, co to PRAWDZIWA WŁADZA,

a z tą wszech- miłością po prostu przesadza !

I tak ma wyglądać to całe panowanie ?

Podobno król, a tu marznie na sianie…

Anioł II: – Ech, Herodzie, Herodzie, ty naiwny panie!

ON – dla miłości umrze…

ON – dla miłości się rodzi…

Herod : – Aaa…umrze ? Świetnie!!

Niech sobie trochę porządzi

co mi to w końcu szkodzi !??

Anioł III : – Niczego nie rozumiesz, oj, ty…ty…

Spójrz. To do NIEGO będą zawsze szli !

Popatrz! Garną się tu ludzie ze świata całego.

Herod: Niech idą, niech idą, niech idą,

I cóż dostaną od niego ?

Co w ogóle z takich niby- rządów ludzie mają ?

Anioł III : – Postój tu chwilę i popatrz,

może dotrze do ciebie, co dostają,

o co proszą, a co sami dają.

Herod: O, faktycznie! Nadchodzą tu nawet jacyś królowie!

Nie wiedzą chyba, co czynią i co im w ogóle chodzi po

głowie?

(wolnym krokiem wchodzą na scenę królowie, a chór zaczyna śpiewać:

Mędrcy świata, monarchowie „ do słów – już się w świecie szerzy…..)

Król I : – Przyjmij złoto, nowo – narodzony,

wiem, że go nie zatrzymasz dla siebie. Rozdasz.

A to tak, jakby moja rozdała je ręka….

Złoto, Jezu, to w końcu udręka

i tyle ono warte, ile dla biedaka strawa…

Herod: – No, nieee! Uszom nie wierzę! Ładna mi zabawa !

Armii nie wyposaży, wrogów nie przekupi,

własne złoto oddaje! To wariat ! I głupi!

A dwaj następni, co tam wydziwiają ?

No, nieeee! Cenną mirrę i kadzidło mu wręczają?!

Od kiedy tak się rozpieszcza małe dzieci ?

Królowie (razem)Niech dym ofiarny z kadzidła prosto w górę leci,

te dary to dla ciebie, Jezusie, w ofierze,

to nasze przyrzeczenie : Będziemy trwać w wierze.

(Aniołowie śpiewają zwrotkę „Mędrcy świata, złość okrutna…)

Herod : No, tak…niestety…świat cały stanął na głowie,

jeśli jakiemuś dziecku, poddanemu, dary składają sami

królowie !

MNIE – do tego nie zmuszą.

Niech się cieszy, że się przed moim mieczem uchował,

a ręczę, że i tak będzie tego żałował.

Anioł I (trochę rozzłoszczony) : – Milcz wreszcie, Herodzie,

albo wracaj skąd przybyłeś !!!

Herod: Ja się tylko temu wszystkiemu dziwię,

ty się nigdy nie dziwiłeś ??

A teraz, któż to nadchodzi ?

O !! Wręcz ludzka podąża tu rzeka,

A ci, na przedzie, cudacy, to chyba z bardzo daleka ?

( wolno nadchodzą: Góral, Pomorzanka i Ślązak )

Anioł II: – Tak, idą z daleka, ze słowiańskiego kraju,

chyba będą go o coś prosić…nie…nie tylko…

O! Oni także mu coś dają ?!

Ślązak: Żeby wolno było prosić o cud w tej stajence,

(daje węgiel)) to bym skłonił się i błagał; – Nie odchodź już więcej.

Troszkę ziemię my nadpsuli, dym się nad nią snuje,

a bez ciebie, panie Jezu, gorzej się rychtuje.

Pomorzanka: – I my pięknie zapraszamy, zostań tu w gościnie

(daje kocyk) zamiast w sianku, pościelimy w puchatej pierzynie.

Każdy z nas, tu, na Pomorzu już na ciebie czeka,

bez twych nauk, twej miłości – marny los człowieka.

Góral : – Witaj, Jezu i nie wracaj w wierchy zniebieściałe,

(daje ser) ostań z nami, góralami, panocku, na stałe.

Kiedy sobie tam bacujesz na samiutkiej górze,

tu, bez ciebie wnet się lęgną wilcy w owczej skórze.

Herod:CUDACY! CUDACY ! CUDACY!

Skąd się dziś biorą tacy ?

Nie proszą o srebrniki, urząd, stanowisko…

Pragną, by to dziecię było przy nich blisko…

Wszystko to, jest doprawdy co najmniej dziwne,

niezrozumiałe, bez sensu i jakieś naiwne…

Dzieciak tak tu sobie leży, nie powiem, grzeczny,

fakt, że dla nikogo chyba nie jest niebezpieczny,

ale z czego oni tak się cieszą, czemu tak witają?

I te dary przynoszą i jeszcze mu śpiewają ?

Anioł I : – No…..tak, ciebie nikt tak nigdy nie witał,

nie zaśpiewał dla ciebie, nawet o zdrowie nie spytał…

szkoda…..ale co TY masz do zaofiarowania ?

Groźby, cierpienia, lochy i mnóstwo pustego gadania.

Dla tych, co STRACHEM rządzą – krótkie panowanie,

ten, co włada z miłością – na wieki wśród nas zostanie.

Herod: Anielskie mamrotanie !

Ciekawe, kiedy się skapują,

że te rządy, to całe durne królowanie,

ta miłość , to dobro – to zwykłe bajanie.

To bzdury, bzdury i raz jeszcze bzdury!

Nikt bowiem nie zmieni człowieczej natury,

jeśli by się to komuś udało, fakt, była by to REWELACJA !

Anioł II : – Racja, Herodzie, święta racja!

Jak na to wpadłeś ??

( i dalej ,poważnie i uroczyście):

REVELATIO  DEI – Boże Objawienie

budzi w nas nadzieję na dusz odkupienie.

Wszyscy grzeszą, lecz Chrystus rozbudza sumienie.

Przebaczenie i miłość – zło na świecie kruszy,

a ON z miłości umrze – także dla TWEJ DUSZY !

Herod : – Dla mnie też ? Co to znowu za ględzenie?

Czy ja też mam nadzieję na grzechów odpuszczenie ?

Czyżby ? Mnie też przebaczy ? Dla mnie też umiera ? (anioły potakują)

Coś …mnie mdli w środku, grzechy?

Coś mnie tu uwiera? Zaraz… pomyśleć muszę…

To dusza ?? Czy JA mam duszę?

Może. Może? Skąd te dziwne myśli ?

To chyba przez tych wszystkich, co tu dzisiaj przyszli (pokazuje cała salę)

A…jednak… jakoś… nie czuję już do niego

tej …hm…niena …nienawiści?…

Więc chwilę przy nim postoję. Czy mogę zaśpiewać z wami ?

ANIOŁY : – TAK, TAK chodź, na to właśnie czekamy! ( wszyscy śpiewają „Pójdźmy wszyscy do stajenki”)

                                         K  O  N  I  E  C

Głosków jesień 2009 095
A takie szopki z modeliny lepione łapkami dzieci  nieźle się sprzedają na przedświątecznych kiermaszach

 

Listopad. Liść opadł. Co robić?

IMG_5344         las GłoskówŻółte, czerwone. Opadają  liście

tkając kolorowy dywan pod drzewem.        gł-jesień 2013 004

Wolno wirując, tańczą uroczyście.

Od kiedy patrzę na nie – WIDZĄC?  –

Nie wiem.

Pławna_09_08_Kry 044

Zanim opadnie ostatni liść,

zanim nadciągną zimne deszcze –IMG_5204

Seniorzy! Warto do lasu iść!

Raz jeszcze. Raz jeszcze.

IMG_5436Zanim zszarzeje zimowy świat.

Zanim nadejdzie ciemnych mgieł czas –

idźmy, zostawmy w lesie swój ślad.IMG_5497

Jeszcze jest czas. Jest czas.

Jakie mamy zostawić ślady ?

MY – może zostawimy odcisk stóp niewielki,

lub małą dziurkę w mchu od leśnej laski.

INNI – podrzucą pod krzaki butelki, plastiki, puszki, starą torbę w paski.                        IMG_4128

No dobrze, byliście już w lesie, odrobinę Was przewiało, zwilgotniały kurtki, znaleźliście kilka porządnych kupek śmieci, a jeśli trafiły się Wam jakieś grzyby, to chyba ostatnie  cztery, albo, co mi się zdarzyło – dorodna kupa opieniek miodowych. Warto jednak nazbierać liści. Jeszcze są i można się nimi pobawić. Kiedyś były popularne, bo nie powiem, że modne  takie bukiety, pamiętacie?

IMG_5188                  IMG_5346

IMG_5459

Nie daję tu żadnych instrukcji, zwijajcie liście jak chcecie, zawsze coś wyjdzie, coś waszego, niepowtarzalnego, czasem krzywego i co z tego? Z instrukcjami jest tak, jak z przepisami kulinarnymi – jedni robią wszystko dokładnie według wskazówek, używając aptecznej wagi i choć nie wychodzi tak, jak powinno, to bywa zjadliwe. Inni – coś zmienią, coś opuszczą, nie podgrzeją piekarnika, tak, jak podano, a i tak wyrasta im biszkopt wysoki jak Giewont. Róbcie swoje. Wracamy do bukietów – warto omotać  nitką ogonki i może prysnąć jakimś bezbarwnym lakierem. Te, w białych wazonikach dostały prysznic lakierem samochodowym. Niektóre stoją kilka lat, można je czasem umyć szybko pod kranem, a po przeschnięciu znów prysnąć lakierem. Z większych liści ( klon, winorośle, kokornak) wychodzą większe „róże”, z mniejszych – różne dziwolągi.

IMG_5352OBRAZKI

Bukiety zwija się szybko, gorzej z „obrazami”. Oprócz liści, przydadzą się trawki, zasuszone kwiaty, a także kawałeczki kory, czy patyków. Siadamy sobie z dziećmi, wnukami, czy z kimś, kogo tam macie akurat pod ręką, a kto też chciałby się pobawić i układamy to, co chcemy, co nam przyjdzie do głowy – delikatnie smarując podkład ( blok techniczny) klejem roślinnym. Po skomponowaniu obrazu – bryzg lakierem, suszymy i oprawiamy np. w anty-ramki.  Spróbujcie, to wciąga. Te obrazki wiszą już kilka lat. IMG_5090Nie są to dzieła sztuki, raczej dziełka sztuczki, ale sporo przy tym zabawy w długie, jesienne wieczory. I o to chodzi! Na stoliku obok ładnie wygląda szarlotka dla twórców, a przerwy na herbatę, czy kawę są bardzo potrzebne. Tak, jak przy każdej twórczej robocie.

IMG_5091

Zawsze znajdzie się ktoś, kto wolałby robić coś innego niż inni i taki ktoś może sobie narysować grzybobranie na styropianowej  tacy po kotletach, a potem uradowana babcia wiesza to sobie nad biurkiem.

IMG_5473

PS. Szybka bida –zupka z opieńków ( na  dwie osoby w wieku emerytalnym) – 20 średniej wielkości główek opieńkowych obgotować  w wodzie około 30 minut, odcedzić, przelać zimną wodą. Na patelni podsmażyć ( na maśle klarowanym!)  10 centymetrów pokrojonego pora + małą cebulkę  i dorzucić pociachane trochę nożem  grzybki, chwilę razem smażyć.  Dolać 0,5 l wody, listek bobkowy, 2 ziela angielskie, 2-3  pokrojone „zupnie” małe  ziemniaki – ugotować. Zaprawić kwaskowatą śmietanką z rozmąconą w niej płaską łyżką mąki, dosolić, dopieprzyć i wrzucić czubatą łyżkę posiekanej natki. Są różne wersje takich zupek. Ci bardziej bogaci mogą wzbogacić też swoją zupę, gotując ją na rosole, czy jakimś mięchu, ale  po co ?

IMG_5510
opieńkowa zupka – zapewniam, nikt się nią jeszcze  nie otruł

Bajka tylko dla seniorów, czyżby?

Przyjęcie z bajką

Sto lat temu na towarzyskim spotkaniu nagraliśmy na starym magnetofonie bajeczkę o Czerwonym Kapturku, którą napisałam po swojemu.

(Może znajdziecie tu nutę podobną do tej napisanej przez Jana Brzechwę – nie dziwcie się, on to zrobił wspaniale). Pierwotny tekst odrobinę zmodyfikowałam, ze względu na…ech, nieważne. Każdy dostał swoją rolę, był też dźwiękowiec, który wytwarzał odpowiednie odgłosy.

Dziś, w Europejskim Dniu Seniora namawiam do takiej zabawy. Zaproście kiedyś kilku znajomych, spróbujcie napisać swoją wersję jakiejkolwiek bajki, nagrajcie (a dziś sprzęt jest o wiele lepszy, może pożyczą coś wnuki?

Jakaś emerycka zapiekanka, panie przyniosą szarlotkę, a po dwóch lampkach wina wszyscy jesteśmy lepszymi aktorami.

Przyjaźnie się rozpadają, część przyjaciół odchodzi, taka jest kolej rzeczy, a nam pozostaną głosy. Co? Głupi pomysł? Dziecinada? Może. Ja nikogo, do niczego nie zmuszam, a proponuję to tylko dlatego, że w naszych wspomnieniach, to spotkanie zaliczyliśmy do udanych. Po prostu było zabawnie, zwłaszcza że wilka odgrywał kolega o wspaniałym basie, a Kapturkiem był też jeden z „wujków”.

Czerwony Kapturek

Osoby: – narrator, Czerwony Kapturek, Mama, Wilk, Ptaszek, Wiewiórka,Gajowy (każdy dostaje kartkę ze swoim tekstem)

Kapturek (podśpiewuje) : – Jestem wesoła, jak dzika pszczoła,

czasem ryczę jak lwica, mamy to nie

zachwyca, lubię kwiatki, lubię zioła,

po ziołach jestem wesoła, tralala….

Mama:Ej, Czerwony Kapturku, córuchno kochana, znowu piejesz

jak kaczka od samego rana, ale zanim słonko wstanie mam

dla ciebie zadanie…

Kapturek:Jakież to zadanie, mateczko miła, chcesz, żebym kopytka

na obiad zrobiła ?

Mama:- Ty i kopytka! Nie, kochanie, nie kochanie, całkiem inne to

zadanie. Babcia grypy dostała, kaszle strasznie i kicha,

przydałaby się po tych syropach jakaś lepsza zagrycha.

Zaniesiesz jej koszyczek…

Narrator:I mamusia spakowała, to co sama w domu miała

Mama:Lecz, córeczko kochana, tam, gdzie ścieżka zdeptana masz

iść i to w podskokach, bo gdzieś w krzakach, w pomrokach

wilk okropny czatuje, co się w pannach lubuje! Pamiętaj!

Kapturek: – Dobrze, mamo. Całkiem milo iść samej przez trawy,

jałowce, włożę tylko śniegowce, bo nie mam innych

butów. Unikać będę skrótów, jeszcze włożę czerwoną

czapeczkę i pożegnam mateczkę, pa, pa, pa…

Narrator: I tak dzieweczka szła, aż tu nagle zaszumiało… (dźwiękowiec robi szum)… no, i popatrzcie moi złoci. Wilk się wynurzył z paproci

Wilk:Cześć, mała! Gdzieś ty się podziewała, chodzę w tę i z

powrotem, mam na ciebie ochotę! Pobawisz się ze mną?

Jeszcze nie jest tak ciemno...

Kapturek:Ok! Chwileczkę tu z tobą postoję, ale przyznam, że

trochę się ciebie boję, te pazury, te zęby, ta klata!

Wilk: Och, kochanie, mam już swoje lata!

Ty mój śliczny Czerwony Kapturku,

nie bój się moich ząbków i ostrych pazurków,

bo moje ząbki – to szczątki,

pazurki piłuję zaś w piątki

i jestem łagodny jak cielę.

Z wilczura już ze mnie niewiele !

A jem tylko lody i kluski,

chodź, przyjmij ode mnie całuski.( cmok dźwiękowca)

Narrator:- Uważajcie, dzieci, jakiś ptaszek tu leci.

Ptaszek:Oj, Kapturku, ćwir, ćwir, ćwir, ten wilczek to straszny

świr, niby chce się pobawić, lecz wolałby cię strawić,

ćwir, ćwir, zły i głodny świr…

Kapturek:Panie wilku, niestety, niosę babci kotlety, żur, smażone

szczeżuje i ciebie nie poczęstuję. Babcia grypy dostała i

też coś musi zjeść, więc zjeżdżaj szybko z drogi, cześć!

Narrator:I Kapturek przez wzgórek pobiegła do domku babki,

ale wilk, ten cwaniurek też biegł, aż dostał sapki i był

pierwszy pod chatką. Oj, nie powiem, nie powiem, co się

stało z babką. Tymczasem Kapturek też pędzi wąskimi

ścieżkami, a z sosny jakaś wiewiórka rzuca w nią

orzechami i skrzeczy ( skrzek dźwiękowca)

Wiewiórka:Straszne, straszne rzeczy ! Uciekaj stąd, Kapturku,

uciekaj, ani chwili, kochana, nie zwlekaj!

Coś się stało u babci w chałupie,

serce mi się jak orzech rozłupie!

Kapturek:Wiewióreczko, babcia jest chora, muszę iść,

na mnie już pora

Narrator:I dziewczynka puka ( dźwiękowiec!)

Kapturek:Babciu, to ja, twoja wnusia, przysyła mnie tu mamusia,

mam dla ciebie wieprzowe kotlety, no, wystygły po

drodze, niestety, więc wpuść mnie, proszę…

Babcia-Wilk:Otwórz sobie sama.

Kapturek: – Coś ty taka ponura od rana,  

czemu uszy masz wielkie jak…tłuczki ?        

IMG_5173
bajki można też wylepiać z wnukami  ( z modeliny )

Babcia-Wilk : – Bo chcę słyszeć śmiech mojej wnuczki.

Kapturek: – I masz oczy wielkie jak wachlarze?!

Babcia-Wilk:Lubię patrzeć na ludzkie twarze.

Kapturek:A twe zęby ? To po prostu zębiska !

Babcia-Wilk: – Ha! By wsadzić cię szybko do pyska!

(słychać pisk (dźwiękowca))

Narrator: Nie opowiem, co się stało zbyt dokładnie,

bo, kto słucha, zemdleje i padnie.

Dość powiedzieć, a słowa brzmią głucho, że

Kapturkiem dopełnił swe brzucho wilk przebrzydły.

I jak to się skończy? Słyszę trąbkę! ( dźwiękowiec)

O, zawył pies gończy.(wycie)Całe szczęście, idzie tu

gajowy, a to facet z głową, silny, zdrowy.

Gajowy:(nuci) Jak gajowy w lesie stoi, każdy się go boi,

bo ja wiem, kto dęby ścina i gdzie kryje się

zwierzyna, hej, co tu robisz wiewióreczko,

coś mi zbladłaś ździebełeczko, hej...

Wiewiórka : – Śpiesz się, panie, śpiesz się, panie, bo już nie wiem

co się stanie, zobacz jak drży moja skórka. Wilk

połknął babcię i Czerwonego Kapturka!!

Gajowy:O, znam ja dobrze wilczą naturę, zaraz wyciągnę

swoją dwururę. Trach, trach, szasty, prasty,

Wypluń tu zwierzu obie niewiasty, bo….

Wilk:Już, momencik, bo się zakrztuszę, koszyk utknął mi

w gardle i zaraz się uduszę, wypluć tę starą babę to

straszne katusze, hr…hr…i jeszcze mała powtórka,

hr…hr…masz pan swojego Kapturka

Narrator:I wszystko skończyło się wręcz doskonale,

chociaż wesoło nie było wcale. Wilk się grypą zaraził

od babci i leżał z kroplówką trzy tygodnie, a potem

zgłosił się do ZOO, gdzie żyje całkiem wygodnie.

Chór:Babcia wyzdrowiała, wnuczkę ukochała

i tak się  skończyła ta bajeczka cała.

Komentarz do bajki O Czerwonym Kapturku:

Każda bajka, tak nas przynajmniej uczono w szkole ma jakiś MORAŁ. Wyciągnijmy, bardzo proszę morał i wnioski z tej bajki :

Po pierwsze: Nawet jeśli uznamy, że spacer jest zdrowy – NIE POSYŁAJMY CÓREK SAMYCH do lasu, a już zwłaszcza z prowiantem!  NIE NARAŻAJMY ich na przykre niespodzianki związane z wilkami, czy innymi stworami, LEPIEJ WSPÓLNIE wybrać się na niedzielny, rodzinny spacer.

Po drugie: W czasie choroby powinno się być na lekkostrawnej diecie, zatem babcia NIE POWINNA JEŚĆ żadnych kotletów, ani oczywiście szczeżui. Po co w ogóle dostarczać jakąś wałówkę? Kilka dni na wodzie i ziółkach ( a takie ma każda babcia!) jeszcze nikogo nie zabiło, a starsi ludzie powinni się dobrze nawadniać.

K O N I E C

Wiecie co, jest do przerobienia bajka o Jasiu i Małgosi. Kto się skusi?

img_5178.jpg

 

Na szkle malowane

Nie zawsze będą rymowanki. Przyszła pora  na ” i NIE TYLKO „

W co się bawić z dzieciakami ?

Daj mi spokój, idź się w coś pobaw” „Czy nie możesz się wreszcie czymś zająć, masz tyle zabawek! „

Czasem, jako matka, a potem babcia, sama używałam tych zdań, ale już dawno przekonałam się, że liczba posiadanych zabawek nie zawsze jest gwarancją dobrej zabawy. Natomiast ZAWSZE było wspaniale, kiedy robiliśmy coś wspólnie. Okazało się, że są zajęcia, które sprawiały frajdę wszystkim stronom.  Warto znaleźć czas, warto szukać różnych pomysłów na wspólne zabawy z dziećmi. One tego bardzo potrzebują. Kiedyś sprawdziło się malowanie na szkle. Zestaw farb witrażowych kosztuje mniej niż X – man czy lalka Barbie na koniu, a jeśli jeszcze uszczuplicie 500+ dokupując kilka tanich ramek, spodeczków i pędzelków – warsztat będzie gotowy.

Pierwsze były „prawdziwe” obrazki w ramkach (Anioła Stróża już znacie z okazji Jego Dnia)

IMG_5099   IMG_5097

IMG_5095

   IMG_5093

Podczas kolejnych sesji zostały ozdobione znalezione słoiczki ( dobre na przyprawy)

img_5154.jpgW następne weekendy ofiarą rozbuchanej twórczości padło kilka babcinych talerzykówIMG_5160

 IMG_5161IMG_5162

Skończyło się na butelkach po różnych napojach.

img_5150.jpg

I wszystko to, ładniejsze czy brzydsze stoi i wisi nadal.

Inne propozycje zajęć różnorakich (bo będą!) za jakiś czas.

ważne, ale niepoważnie 2

documnts and Setting Moje dokumenty zdjęcia 2015 WPK 2015 062

Dzień był paskudny, chociaż słoneczny, a w takim dniu niemądre myśli snują się człowiekowi po głowie. I paskudne pytania. Wysłałam kiedyś takie, zrymowane do szwagra. Z brzydkim słowem na końcu, wybaczcie!

CO TO MA BYĆ ?

Często, mój szwagrze, w swoim jestestwie

następującą poruszam kwestię:

Po cholerę jest ten świat, no, powiedz, po co?

Po co świt? Po co dzień i wieczór z nocą ?

Po co ziemia i te…tam… niebieskie sfery?

Po, co to ? NO, PO CO DO CHOLERY?!?

Czasem, gdy pomyślę odrobinę,

wiem, że wszystko MA swoją przyczynę :

Spadła lampa – bo zerwał się sznurek!

Kradli cement – runął nowy murek!

Ktoś wie mało – no…nie czytał wiele!

Krowa w ciąży – urodzi się cielę.

Rąbią drewno – wiem, bo wióry lecą,

Drut się żarzy, więc – żarówki świecą.

Wsieję żyto – to żyto wyrośnie,

Śnieg topnieje?- to ma się ku wiośnie!

Płaczą w “Legii” – widocznie przegrali.

Wzięli rozwód? – cóż, źle się kochali..,

Wuj ma grypę – bo połknął wiruska,

Wszędzie dno – to jasne – wina Tuska.

Kto gra w szachy – może dostać mata.

A GDZIE POWÓD ZAISTNIENIA ŚWIATA?

No, odpowiedz szwagrze (i bądź szczery!),

skąd się wzięło tu to wszystko, do cholery ??!!

KOMU, GDZIE i JAKI cel przyświecał wredny,

kiedy tworzył świat piękny, ale też i biedny?

A wobec nas, ludzi, to też nie w porządku :

Wszyscy znamy koniec, nie znając początków.

I nigdzie nie mogę znaleźć wyjaśnienia!

GDZIE LEŻY PRZYCZYNA NASZEGO ISTNIENIA ?

Czy nie byłoby lepiej, przyznaj mi, kolego,

żeby, kurka, nie było NICZEGO ?

Żadnych durnych pytań nie byłoby wcale:

Po co? Jak? Dlaczego? I, co, KURWA, dalej?

Przymuszewo 2011 132

Szwagier odpowiedział rozsądnie, że nad tym problemem wielu myślało i że takie pytania to nic nowego, przytoczył Leibniza, coś tam jeszcze mądrego dodał i zakończył :

Tak więc, kurwami nie ma co rzucać

i przy okazji ludzi zasmucać.

Precz, myśli smętne, a ty szwagierko,

co milion much już zabiłaś ścierką

musisz przeczekać chandrę. Coś nalej,

coś sobie zapal i żyj se dalej.

Tak, przyznaję się – zabijam muchy (nienawidzę ich!). Tak, przyznaję się – czasem sobie zapalę, ale nalewam niezwykle rzadko. Jak widzicie, dostałam reprymendę, czyli ochrzan, opieprz, okmin (?), okardamon(?), ocynamon(?), i musiałam pokornie odpisać:

Szwagrze Drogi, miałeś rację.

Dziękując za inspirację, odrzuciłam pełne przekleństw wątpliwości.

Już słoneczko, ku..rka, wstało (mnie się również to udało),

a to chyba też jest powód do radości ?!

Nie chcę być powodem smutków,

a więc wciągnę pomalutku coś z kieliszka, potem dymek z papieroska,

trzasnę muchę – bo nie męża (aż tak się nie nadwyrężam),

i znów będę miła, grzeczna i beztroska.

Przymuszewo 2011 053

kamienie

Dziś, 18 września wg kalendarza Świąt Nietypowych jest obchodzony Międzynarodowy Dzień Geologa. Mam taką geolog wśród bliskich, ale pozdrawiam serdecznie wszystkich innych i tych, których interesuje budowa i historia ZIEMI. I krótka rymowanka.Czy tak to się zaczęło?

IMG_5003

 

Kamienie

Mam woreczek kamyków, kilka z piaskownicy.

Chowałam je jak skarby, w wielkiej tajemnicy,

bo wszystkie: i te z plaży, i z pola zbierane

były zaczarowane.

Choć minęło lat parę, magia pozostała,

to one znają sekret, jak ziemia powstała.

Patrzę na ślad muszelki w odłamku wapienia

i wiem, że nasz świat się zmienia.

IMG_4971

Zdrowie

Dowiedziałam się właśnie o przykrym wypadku jednej z miłych mi znajomych. Drogie Panie, muszę zareagować ostrzeżeniem!

Prośba do SENIOREK i nie tylko

Proszę Was, skupcie się w tej życia porze,

bo czyha na nas złych przypadków wiele.

Każda z nas wywrócić się łatwo może,

w wannie i w kuchni, a nawet w kościele.

W poślizg wpaść można przed domem, na błotku,

wolniej więc biegnijcie po bułki z rana.

Niejedna padła na złośliwym schodku,

czy na połówce zgniłego banana.

Krycha, znajoma, wysmażając skwarki

złamała bark. Chcecie wiedzieć, JAK ?

Stanął jej na drodze kant drzwi zmywarki

i ją położył bokiem, na wznak.

A Zosia, w parku kopnąwszy w psie grudki

(a te stwardniały i stały na drodze)

złamała palec, na szczęście malutki,

w lewej (czy w prawej, nie pamiętam) nodze.

Wiek, brak uwagi i słabnące ciało

tymi groźbami obdarza nas szczodrze,

więc choć w obłokach bujać by się chciało

myślmy o łokciu, kolanie czy biodrze.

Jeśli Was jednak ciągną marzeń blaski,

umysł gdzieś hasa, to serdecznie proszę:

noście ze sobą kije, mopy (?), laski,

by Was nie nieśli, (po wzięciu na nosze).IMG_4993

Ważne, ale niepoważnie1

nowy folder 034

Cóż, przed tą grupą rymowanek miałam pewne trudności ze sposobem ich zapisania, albowiem musiałam oszczędzić no…powiedzmy… szwagra, z którym czasem wymieniamy się rymowanymi myślami na różne tematy. Tym razem zasugerował, że byłoby wskazane nasze większe zaangażowanie się w sprawy tego kochanego kraju i uzasadniał dlaczego. Odpisałam mu:

Panie, trafił żeś pan w sedno,

lecz uważaj, powiem jedno:

Sąsiadowi w mózgu – styki

zwarły się od polityki

i choć niby rozum miał

popadł w jakiś dziwny szał

i padł. Tak, jak stał.

Panie, masz pan świętą rację:

Lecz nie dla mnie demonstracje.

Nikt nic nie wie, kto, co, gdzie ?

PO ? RAZEM ? ES – EL – DE ?

NOWOCZESNA czy TWÓJ RUCH ?

Gdzie się ukrył prawy duch ?

Kto – wróg, a kto druh ?

Panie, myśl ująłeś sprawnie,

a więc proponuję : ( jawnie !! )

Róbmy strat powszechny spis,

żeby się nie wyłgał PIS.

I żeby, bez rwania krat

Polak żył jak z bratem brat

choćby za sto lat.

Drogi Panie, powiem krótko:

Jako, że nie jestem młódką,

nie wyjdę z flagą na skwer

i mam w nosie: El – PE – ER,

PiS, Korwina i Darwina,

Antka, Jarka i Marcina,

TV, radio ( też mi zbrzydło ),

Olka, Bolka, mydło, szydło,

WC, pecet , PE – ES – EL.

Inny mnie pociąga cel:

Mając dość polskiej zadymy

wolę w ciszy składać rymy.

 

Przepraszam Cię mój „współ- rymowiczu”, ale MUSZĘ przytoczyć Twój zręczny wierszyk. Wszelkie konsekwencje biorę na siebie, co w tym miejscu głośno oświadczam.

Inkednowy folder 045_LI

ON DO MNIE:

Twój wiersz to istne cacko, puzderko !

Lecz choć poezji widzę tu lwicę ,

Przytoczyć muszę mą połowicę :

Trzeba, by każdy szedł na ulicę,

norki odkurzył, bardziej się wkurzył

i jakimś cudem kaczkę wykurzył.

JA DO SZWAGRA:

Przyznam, szwagrze, że masz także zręczne piórko,

Więc nie mogę się powstrzymać przed powtórką :

Kaczki nic i nikt już dzisiaj nie wykurzy –

lecz wszechwładztwo niezbyt dobrze zdrowiu służy

i ptaszyna dnia pewnego hej, odleci.

Taka jest po prostu zwykła kolej rzeczy.

Nie mam norek ni szynszyli – zwykłam ciotka,

u mnie w szafie wiszą dwa, cienkie “ paltotka “

Nie odkurzę ich, nie wyjdę na ulice,

bo ( przepraszam szczerze Twoją połowicę )

to nie moja droga. A nóżki mam wiotkie.

Lubię być poezji – nie lwicą, lecz kotkiem.

nowy folder 035

Odezwa : Hej, LWY POEZJI stańcie zwartym murem !

I wszystko, co durne wykurzajcie piórem !

PS. Gdyby… wykurzenie KACZKI się udało…

Gdyby…nawet…wszyscy wyszli z tego cało…

Dręczy mnie kolejna, dziwna, straszna zmora:

Mogą wybrać dudka, sępa lub indora ( ?! )

Po tej mojej rymowance Szwagier zasugerował żebym nawet jako KOTEK POEZJI poświęciła więcej rymowanych myśli wiadomej sprawie. ODPISUJĘ:

Drogi Szwagrze, bądźmy szczerzy:

temat jakoś mi “ nie leży. “

Wolę pisać o stokrotkach,

trawie, pyzach, dzieciach, kotkach…

Siedzą u mnie w głowie – ryby,

wnuki, gniew, lizaki, grzyby,

czyjeś myśli, deszcz i krzaki,

małe wpadki, większe draki,

ludzkie grzeszki, spokój, liście,

( no, i miłość- oczywiście ),

czas, robaki, miłe gadki…

Cóż, “ zwisają “ mi podatki,

kurs dolara, partie, rządy,

strajki, walki na poglądy.

Rymowanki polityczne

piszę raczej sporadycznie.

Ogłupiłyby mnie, bracie

ciągłe myśli “ w tym temacie.“

nowy folder 033

Przytoczę tu jeszcze pierwszą „recenzję” napisaną właśnie przez TEGO SZWAGRA po ukazaniu się  kilku pierwszych wpisów na blogu:

Minirecenzja w dwóch aktach :
1.)
Kto gustuje w dobrym żarcie
Znać powinien „Czarcie żarcie”,
W „Kalendarzu” myśl się kryje dość głęboka,
„Wyliczanka kolonijna” daje kopa,
Kulinaria raczej są dla bab niż chłopa.
2.)
Może powstaną dalsze zakładki,
jak „Dział dziecięcy”,
„Dział młodzieżowy”,
„Dział męsko-damski”,
„Dział narodowy” – ten gdyby powstał polecą głowy.

 

rymki i upominki

Opisałam już wcześniej jeden z mniej poważnych upominków, którymi czasem obdarzam swoich znajomych. Chodzi oczywiście o ten biały półmisek opatrzony tekstem sugerującym, że dobrze będzie na nim wyglądać pieczony boczek. O, ludzie! Kiedyś dostawało się książki, krawaty, laurki, komplety chusteczek do nosa (ha! Ha!) I skarpety. Ja też jakiś czas temu podarowałam skarpety bliskiej mi znajomej o imieniu Grażyna. Wymieniam Jej imię, bo często miewa do czynienia z moimi rymowankami i zgodziła się na ich publikacje. Wybierałyśmy się razem w góry…   

IMG_4961

                                            to  nie te skarpety, ale  były podobne

Trywialne to, kurczę, niestety,

a nawet co nieco komiczne

otrzymać od jakiejś kobiety

skarpetki. Cóż z tego, że śliczne ?

To z tego, że onuc tych sedno

tkwi w prostym życzeniu mej duszki:

Niech marznie Ci to , co masz jedno,

a ciepłe masz mieć OBIE nóżki.

Nie wspomnę, bo taktu żem pełna,

że żądam, by Ciebie w TYM roku

chroniła ta wełna- nie wełna

od dołu. Gdy „będziem” na stoku !!!

I wiecie, co ? Pojechała ze mną w te góry. I wiecie, co? Próbowała jeździć na nartach z wykorzystaniem tych skarpet. I wiecie, co ? Zrobiłam (tylko dla niej) okolicznościowe pisemko-kolaż z „Wiadomości Wędkarskich”, które odpowiednio przerobione opisywały wspólne górskie chwile. Takie konstruowanie pisemka jest i zabawne, i wciągające – może też być kolejnym śmiesznym podarkiem. Z pisemka pokażę tylko dwie strony (i tak wiele nie widać, fakt) Rymowanka na stronie z krokusami  brzmi tak:

Zniebieściło ze zdziwienia śniegu grudę:

” Ależ toto silnie grzeje, chociaż chude!?

Wstań, Kochana, bo rozwodnisz mnie do końca,

a ja wolę tajać wolniej i od słońca

i nie po to leżę tutaj mroźną krupą,

żeby baba mnie topiła ciepłą pupą!

Jak to kije zwachlarzyła zamaszyście!

Jak to zerka na sosenki dookoła!

I tak nadal siedzi na mnie! I wesoła!

Zimno. Halny gdzieś na grani , durny, wieje,

a ta siedzi i się cięgiem ze mnie śmieje! „

skanowanie0001

skanowanie0002

 

Muszę coś tu dodać. Po tym wspólnym pobycie w Bukowinie też dostałam

od niej miły podarunek. Był to naparstek i wiersz.

 Biały jak zima, a ciepłym słowem pisany. Oto i naparstek i liścik.

NAPARSTEK

Uszyłaś mi namiot                 IMG_5133

Przypięłaś narty

ubrałaś w kostium.

Staję się coraz bardziej wodna

a nawet dorzeczna.

Sfastrygowałaś moje litery

i nie rozpadły się.

Dlatego mogę teraz napisać

biały jak śnieg

wiersz dla ciebie.

Teraz już się zorientowaliście, że są wiersze jak szampan, jak  tort bezowy z owocami, jak mus czekoladowy, czy krem brzoskwiniowy i są rymowanki – jak kartoflanka z kapustą, jak schabowy, jak te moje tutaj.

 

A stołeczek ? Też można podarować, dlaczego niby nie? Zwłaszcza pewnemu Jerzemu, który kiedyś często grywał w tenisa.

IMG_4954
to nie ten stołeczek, ale był podobny

Uwaga! Jeśli coś się Wam spodoba, a będzie odpowiednia okazja –  wykorzystujcie te teksty lub ich fragmenty. Macie moją zgodę.

W miarę jak płyną lata,

mężczyzna ciut się zmienia

i coraz częściej szuka

czegoś do posiedzenia.

Gdy będziesz już zmęczony

po siódmym, ósmym secie,

nie przejmuj się i przysiądź

na pięknym taborecie.

Na grzybach, czy na rybach

lubo na „ lwybach” w lecie

przyjemniej jest, niż kucać,

zasiąść na taborecie.

A to upominek pod postacią LAURKI – wskazane jest umieszczenie kolorowego tekstu na ozdobionej czymś tam ( fotki, rysunki?) planszy. Ta była napisana dawno, dawno temu. Poznacie po treści.

LAURKA  ( też dla Jerzego)

Odkąd nasz naród jął kroczyć z górki

zniknęły z życia również laurki,

lecz, byś na co dzień mógł mieć podpórkę,

wymyślę pełną życzeń laurkę:

Żyj jak najdłużej w męskich sił blasku,

życiem bez zgryzot i bez potrzasków,

jeśli w pobliżu czai się Twój wróg,

niech paraliżu dostanie nóg.

Na działce – nawet bez azotanów

niech ci zakwitną stada bananów,

a kiedy zimą weźmiesz wywczasy

jeżdżąc na nartach nie pomyl trasy.

Żona –niech ci przyznaje rację.

NA ZACHÓD tylko miej delegację,

i żeby dusza ci nie zakrzepła –

to domowego życzymy ciepła.

Szef twój, niech zawsze ciebie docenia,

niech ci się woda w benzynę zmienia,

a wszelkie łyse drobnoustroje

mają omijać jestestwo twoje !

I niech ci długo kuka kukułka.

Tego ci życzy przyjaciół spółka.