Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,
Starsza ode mnie, a jeszcze owocująca czereśnia z Dolnego Śląska
Dziś coś z dawnych lat. Wspominałam już o panu Probierczyku i jego konkursie ( w „Starcie). Kiedyś polecił czytelnikom napisać tekst arii do nieistniejącej opery „Październik Miejski”- sceneria: ogród miejski, w głębi ogrodnicy z narzędziami pracy, Królowa Jesień..i chór ogrodników (też miejskich!). Arię napisałam, a że jest o drzewach, to publikuję. Wyobrażacie sobie życie bez drzew? Ja nie.
To sosenki, mam nadzieję, że jeszcze za mało dojrzałe do ścięcia
Aria miejskich ogrodników
Razem, bracia, bo nadchodzi czas, straszny czas,
rdza okryła akacjowy las, miejski las,
rude liście-października łzy
zgrabimy My. (bis)
Dalej bracia, bo z konarów drzew, miejskich drzew
wampir-ołów wyssał całą krew, żywiczną krew,
suchą gałąź, co wypadła z gry
zetniemy My. (bis)
Naprzód, bracia, bo już zimy duch skrócił dzień,
zieleń skwerów osnuł szary cień, mroźny cień,
chwastów w ziemi tkwiące białe kły
skopiemy My. (bis)
Dąb umiera – stojąc
Refren: Więc kop i grab,
hej, według map,
i wiąż ten wiąz,
bo krzywy wciąż.
Patrz, próchna kłąb,
więc rąb w ten dąb.
I wal, i grab,
i rąb, i kop,
ogrodnik – twardy chłop!
Jabłoneczka w wiośnie życia
to dąb kanadyjski (podobno) Niewiele już urośnie
A słońce to bardzo lubi przepychać się przez lipyNie wiem, kim było, ale odeszłoA to, chyba jakieś takie nie nasze ?
Z…Okazji Dnia Nauczyciela który, jak wszystkim wiadomo wypada 14 października – wpis publikuję wcześniej, bo może ktoś zechce wykorzystać te treści i użyć ich jako mniej poważnego „przerywnika” w organizowanych szkolnych uroczystościach. Sprawdziły się kiedyś w pierwszych klasach gimnazjalnych.
Dwie grupki „raperów” wybiegają z dwóch stron blokowisk różniących się od siebie. Z jednej strony widać zadbane osiedle, wille, z drugiej stare rudery.(Można z tektur i pudeł po czymś tam, sklecić coś w rodzaju symbolicznej scenografii)
I grupa : – Po kiego ta szkoła, te belfry złowieszcze,
co myślą, że w głowie
te bzdury pomieszczę,
chcę luzu i kasy
i mieć w życiu spoko,
ja nie żaden orzeł, by latać wysoko,
po diabła ta szkoła…po diabła ta szkoła…….
II grupa: – A po to, człowieku, byś się nie zgubił w XXI wieku.
Kiedy nie nadajesz na mózgowej fali, to zero wiesz o świecie
i każdy ci dowali, dowali…
Normalka, czy jarzysz? Słabych łatwo tłuką, lecz durnych bez
wiedzy, to robią w bambuko, w bambuko, w bambuko…
I grupa: – A może ja wolę posiedzieć pod gruszą,
mnie żadne mądrości nie biorą, nie kuszą,
popiję browara, popalę skręcika, to jest cool, ziomale,
a szkoła niech znika, niech znika, niech znika….
II grupa: – A popij i popal, lecz chyba pamiętasz
tych kumpli, co po tym trzepnęli w kalendarz.
Gdy czegoś się nauczysz, to nie dasz się wyzyskać
i nikt ci nie każe radochą w szkole tryskać,
wyciągnij co możesz od nauczycieli,
jak jarzysz coś o świecie, to życie cię nie zmieli, nie zmieli…
I grupa: – Może i te ćwoki niegłupio nadają,
lecz po co te belfry wciąż mi dowalają, wciąż mi dowalają…
nie kuję na czwórki, to mają mnie za owcę,
a musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce,
my chcemy, ziomale, nauczyć się fachu,
nauczysz się fachu, nie masz bracie strachu,
więc chyba połazimy jeszcze do tej budy,
tak siedzieć pod krzakiem, to też same nudy, to też same nudy,
obczaim języki, już wiemy co to „CURIK”,
bryzgniemy do Francji jak polski hydraulik, jak polski
hydraulik, jak polski hydraulik….
RAZEM :-Więc razem, palanty, idziemy do budy,
bo siedzieć gdzieś po krzakiem,
to też same nudy, to też same nudy,
a jeszcze na finisz krzyknijmy, kolego:
szanuj belfra swego, mógłbyś mieć gorszego,
gorszego, gorszego….
BLUES DLA NAUCZYCIELI
( kilka osób i solista)
Jakiś przedziwny tkwił w nas MUS
i choć chcieliśmy iść na luz,
ten durny mus
jak w głowie guz
edukacyjny stworzył blues:
Pojmujemy profesorskie wasze racje –
kasa mała. Czy im starcza na kolacje ?
I po wielu, wielu latach nauczania :
głos schrypnięty,
wzrok zamglony,
krok się słania.
Lecz prosimy: – Nie odchodźcie do „Reklamy,”
bo jak sobie bez was w życiu radę damy?
Jeśli nawet coś nas dzieli,
jak bez was, nauczycieli
wszedłby całkiem nowy człowiek w stary świat?
Więc główkuje solidarnie nasza zgraja,
a to smętnie i bluesowo nas nastraja.
Przecież życie – nie wakacje,
więc o naszą edukację
ktoś, do licha, przecież musi, musi
musi dbać.!!
Solista:- (melodeklamacja)
Gdy wam w serce wejdzie czasem grzduła mroku,
siądźcie sobie, profesorzy, gdzieś na boku
i herbatką przyprawioną kroplą . . .soku
powtarzajcie słowa bluesa choć raz w roku:
Razem: – To nie zawód, ale misja, albo więcej,a wiec dalej róbcie swoje – jak w piosence, bo choć młodzież nie jest święta, każdy z nas – WAS zapamięta, każdy z WAS – odciśnie na nas jakiś ślad, jakiś ślad, jakiś ślad….
UWAGA: Blues miał podkład muzyczny, ale może znajdziecie własną melodię?
Z OKAZJI…. DNIA ANIOŁA STRÓŻA- w tym roku wypada on 2 października
Jest, jest takie święto – Dzień Anioła Stróża. Podobno ustanowił je w roku 1670 papież Klemens X. Wiedzieliście ? No, tak myślałam..Nic nie szkodzi, dziś przemówię w Jego imieniu:
Właśnie, że jestem
Myśl o mnie szorstkim odtrącasz gestem
i gdy ktoś mówi: JEST. Twierdzisz: PLECIE !
A przecież zawsze przy tobie jestem,
Byłem przy starcie, będę przy mecie.
Bo kto się włóczył mokrym oparem
za twoim OPLEM szepcząc ci w uszko:
Uważaj ! Traktor za tamtym STAREM,
zwolnij, przyhamuj! Już ! Z gazu nóżka !
Kto zajął obok krzesełko puste
na tym bankiecie przed dniami trzema
i strącał z łyżki kąski zbyt tłuste ?
A ty wciąż mówisz, że mnie to nie ma ?
Kto srebrną nicią, w środę, pod lasem
dwa sromotniki skradł ci z koszyczka
żebyś nie odszedł przed swoim czasem ?
To ja – Anioła Stróża duszyczka.
Uwaga: Ten Aniołek z fotografii miał być w kolekcji malowanych obrazków, które lada moment ukażą się w „rozmaitościach”, ale trafił tu, bo ma swój dzień.
Inicjatorem utworzenia Dnia Rzek był Kanadyjczyk Mark Angelo, który powiedział:- „ Rzeki są tętnicami naszej planety, są liniami życia w pełnym tego słowa znaczeniu”. Dzień Rzek obchodzimy od roku 2005-go, zawsze w ostatnią wrześniową niedzielę. Przekażmy to dzieciom.
Widziałam taką rzekę
„ Płynie, wije się rzeczka
jak błękitna wstążeczka” (Julian Tuwim)
Oj, nie zawsze, kochani.
Muszę świat za to zganić.
„Woda w rzeczce przejrzysta,
zimna, bystra i czysta.” ( Julian Tuwim)
Biegnąc nie mruczy – wrzeszczy,
zmętniała od kwaśnych deszczy.
Nie przeżyją w niej chyba,
ani rak, ani ryba,
A jeszcze ktoś szalony
wrzucił do niej opony.
I w Światowym Dniu Rzek zanućmy np.na melodię „Niech żyje bal…”
Jutro, 19 września jest Dzień Dzikiej Fauny. Ogłoszony celem chronienia wszystkich zwierząt naszej planety. Nie zdobyłam ciekawych fotek tych najdzikszych, ale przyznajcie, że ten pająk pożerający swoją zdobycz wygląda dosyć dziko. Należy też do fauny ( niestety, nielubię tych osobników). Jeśli, narażając oczywiście swoje życie zdobędę jakieś fotografie – uzupełnię wpis.
Kret
Tam są, proszę państwa, KRETY.
Nie, nie widać ich, niestety bo te ssaki od lat wielu
żyją w podziemnym tunelu.
Zgoda, taki kret, w ogrodzie,
zachowuje się jak . . . złodziej,
Czy to nie on wczoraj z rana
zjadł cebulki tulipana?
Lecz pomimo to, kochani,
już nie będę kreta ganić.
Kret, drążąc swe krecie dróżki,
spulchnia ziemię pod ostróżki.
( uwaga! To bzdury! Krety nie znoszą tulipanowych cebulek .Wolą dżdżownice.)
Bóbr
O ile nam wiadomo, Bóbr
zajęty rozbudową dóbr
bardzo rzadko wychodzi spod wody.
Nowa tama, żeremie, rów,
panie Bobrze, czy pan jest zdrów?
Trzy osiki przegryzł pan od środy!
Jeż
Nie wiem, czy ktoś mi uwierzy,
że nie lubię głaskać jeży.
Kiedy coś przestraszy jeża,
jeż okropnie się najeża.
Dziwny to jest zwierz.
Dotknij! Czy już wiesz?
Łoś
Proszę Pana, taki Łoś, to jest KTOŚ.
Gdzieś w ostępach, przez bagniska
biegnie, że aż woda tryska.
Dudni ziemia, krzyczą ptaki:
Kto to taki? Kto to taki?
Ciszej! Stop, już dość. Odpoczywa Łoś.
SIKORKA
Weź lornetkę i aparat ( choćby starej klasy: ZORKA ),